video-jav.net

Biblia. Opowieść o rodzinie

Fundamentem domu jest para małżeńska, ścianami są dzieci. W domu są trzy pokoje: pokój cierpienia, pokój pracy i pokój szczęścia

Kardynał Gianfranco Ravasi
Kardynał Gianfranco
Ravasi
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Materiał opracowany na podstawie katechezy, którą poprowadził Kardynał Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury, uczestnik konklawe, które wybrało Papieża Franciszka, w ramach Katechez Warszawskich zorganizowanych przez Archidiecezję Warszawską.


 

Symbolem, uniwersalnym obrazem, którym można się posłużyć mówiąc o rodzinie, jest “bait” czyli hebrajski “dom” (słowo to pojawia się ponad dwa tysiące razy w Biblii) i “oikos” – grecki odpowiednik “bait”, który również znaczy  “dom” a w Biblii pojawia się ponad dwieście razy.

Termin „dom” w Biblii wskazuje nie tylko, podobnie jak w innych językach europejskich, na budynek, ściany czy materialną część, która go stanowi, ale także na osoby, które tworzą dom. W związku z tym w Piśmie Świętym, w Starym Testamencie, hebrajskie “bet bait” oznacza również świątynię, natomiast w greckim Nowym Testamencie także kościół domowy, “katoikia ekklesia”, czyli kościół zbierający się w domu.

W tym domu – czyli obrazie rodziny, należy wskazać na fundament, ściany i trzy pokoje. Najpierw jednak pewna uwaga o charakterze kulturowym. Dom to rodzina. Także we współczesnym rozumieniu rodzina czyli dom ma konotacje społeczno-kulturowe. Już Arystoteles mawiał, że do tego, aby osoba ludzka była sobą w pełni, potrzeba rodziny.

Już Arystoteles mawiał, że do tego, aby osoba ludzka była sobą w pełni, potrzeba rodziny.

 

Nawet jeśli mamy dziś do czynienia z rożnymi modelami rodziny, bo przeżywamy swego rodzaju kryzys rodziny w naszej współczesnej kulturze, prawdziwym jest to, co pisze pewien antropolog francuski (bezwyznaniowiec, więc absolutnie bezstronny): Rodzina jako fenomen bardziej lub mniej trwały, mężczyzna, kobieta i ich dzieci, to fenomen uniwersalny, który można zauważyć w każdym typie społeczeństwa. Teraz jednak ta fundamentalna prawda, którą odnajdujemy w wielu kontekstach, przeżywa swoją dramatyczną metamorfozę, kryzys. Potrzeba zatem zejść z powrotem do korzeni, wrócić do źródła konceptu rodziny i zrobimy to poprzez teksty biblijne, które są przecież wielkim kodem kulturowym Europy.

Rozpoczynamy od słów Jezusa, który pod koniec Kazania na górze, w dwóch przypowieściach wspomina o dwóch typach budowniczych: tym, który buduje swój dom na skale i tym, który buduje swój dom na piasku.

W wizji biblijnej fundament, o którym chcemy teraz mówić jest tworzony przez parę ludzi. Według Biblii i chrześcijaństwa ta para to mężczyzna i kobieta, którzy się spotykają. Tekst, który stoi u podstaw tej biblijnej wizji, to drugi rozdział Księgi Rodzaju. Można tu wyróżnić trzy elementy.

W wizji biblijnej fundament, o którym chcemy teraz mówić jest tworzony przez parę ludzi.

 

shutterstock_257242489

 

Pierwszy element to hebrajskie lezer kenek do, czyli: człowiek szuka zawsze pomocy, która byłaby podobna do niego. Dosłownie w języku hebrajskim słowo to znaczy: pomoc, która patrzy człowiekowi w oczy, stoi tak blisko. Człowiek w Księdze Rodzaju pomimo tego, że zwraca swoje oczy i wzrok ku niebu, zwraca je także ku stworzeniu, ku zwierzętom i ku pracy, którą Bóg mu daje, jednak wciąż jest nieszczęśliwy gdyż potrzebuje sprzymierzeńca; kogoś, komu będzie patrzył, jak równy z równym, w oczy. Dlatego właśnie w Pieśni nad Pieśniami, kobieta, która jest prawdziwą bohaterką także tej pieśni, czyni wyznanie, które w tym utworze wybrzmiewa dwa razy i brzmi następująco: mój ukochany jest mój, a ja jestem jego, jestem mojego ukochanego, a on jest mój.

 

Wzajemna przynależność to drugi element. Na końcu opowiadania o stworzeniu człowieka, w 2 rozdziale Księgi Rodzaju mówi się, że tych dwoje tworzy ostatecznie jedno ciało. Co znaczy to wyrażenie? Może ono przyjmować trzy znaczenia:

Po pierwsze, jedno ciało oznacza tutaj akt płciowy, tych dwoje łączy się ze sobą w akcie płciowym. Biblia podkreśla błogosławieństwo i dobro płynące z tego aktu, także i z płciowości, w przeciwieństwie do innych kultur, które go inkryminują.

Drugie znaczenie tego wyrażenia, które ostatecznie wypowiada kobieta z Pieśni nad Pieśniami, to nie tylko jedność seksualna czy płciowa, ale także jedność duchowa pomiędzy tymi dwojga. W Biblii ciało to nie tylko materia, kruchość, to także egzystencja ludzka, czyli spotkanie między dwoma horyzontami życia.

Trzecie znaczenie tego jednego ciała, które tworzy mężczyzna i kobieta to dziecko, które przychodzi na świat. Kiedy mężczyzna i kobieta łączą się ze sobą, wydają na świat potomstwo, które jest także ciałem z ich ciała, jednym ciałem.

 

Trzeci element to imiona tych dwojga. Jak się nazywają? W Biblii hebrajskiej to wersja właściwie tego samego imienia: “isz”, po hebrajsku “mężczyzna” i “isza”, żeński odpowiednik “isz”, czyli “kobieta”.

 

Konkludując: fundament to para; para, która się kocha; para która jest jednością i która wydaje na świat potomstwo.

 

shutterstock_183188573

 

Zamknijmy tę pierwszą część naszych rozważań dwoma cytatami. Pierwszy pochodzi z Talmudu i dotyczy symbolu żebra, który stoi tutaj w centrum refleksji rabinów. Symbol żebra znaczy przede wszystkim to, że kobieta pochodząc od mężczyzny, stworzona jest z tej samej materii. Nie z jakiejś innej, ale z materii równej, co daje jej równą pozycję z mężczyzną.

Talmud mówi: bądźcie bardzo ostrożni, aby nie doprowadzić kobiety do płaczu, ponieważ Bóg liczy każdą jej łzę. Kobieta wyszła z boku mężczyzny, nie wyszła z jego stóp, aby po niej deptać, nie wyszła z jego głowy, aby być nad nim i nim rządzić, ale wyszła z boku, aby być mu równą, wyszła od strony serca, aby być kochaną. Cytat pochodzący przecież z kultury patriarchalnej, sugeruje jak literatura rabiniczna czytała ten fragment biblijny odnosząc go do równości kobiety i mężczyzny. Ponadto, w 1 rozdziale Księgi Rodzaju w 27 wersecie, deklaruje się przecież, że obrazem Boga jest mężczyzna i kobieta razem.

Drugi cytat: Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył, stworzył go mężczyzną i kobietą. Dlaczego w ten sposób? Bóg nie ma płci, Bóg biblijny jest duchem, a więc ani mężczyzną ani kobietą, jak to mówi się w innych tradycjach orientalnych. Jakie jest więc znaczenie tej frazy?

Obraz Boży odciska się w mężczyźnie i kobiecie, którzy razem kochają się i jednoczą. Dlatego także cała historia Księgi Rodzaju wyznaczona jest właściwie przez genealogię. Widzimy zatem już ściany domu, które projektują się przed naszymi oczyma, tymi ścianami są synowie czy córki –  dzieci.

Ścianami domu są synowie i córki – dzieci.

 

Zatrzymajmy się przy konstruowaniu tych ścian domu i pomyślmy ile jeszcze można by powiedzieć na temat problemów związanych z dziećmi czy z młodymi naszych czasów? Co ich charakteryzuje, naznaczonych przez kulturę cyfrową, kulturę obrazu i Internetu? Co oznacza np. ich muzyka, która jest rodzajem ich esperanto, językiem, który ich łączy, a który dla nas jest obcy? Pomyślmy choćby o kryzysie, który przeżywają młodzi, a który podkreśla już Jezus w przynajmniej dwóch przypowieściach: o synu marnotrawnym i o dwóch synach pracujących w winnicy ojca. Pomyślmy także o problemie przemocy w stosunku do dzieci, o pedofilii, problemach o których doskonale wiemy, a które także sprawiają, że ściany naszego domu pękają i rysują się.

 

shutterstock_177059102

 

Przechodzimy teraz do trzech pokojów. Wyobraźmy sobie, że ten dom, który jest rodziną, o której mówimy, ma właśnie takie właśnie trzy pokoje. Pierwszy pokój, musimy to przyznać bez wątpienia, to pokój cierpienia. Tołstoj w swojej słynnej powieści “Anna Karenina” pisze: szczęśliwe rodziny są wszystkie do siebie podobne, rodziny nieszczęśliwe są nieszczęśliwe każda na swój własny sposób. Cierpienie więc zawiera w sobie jakąś tajemnicę, jakiś charakter bardzo osobisty, który każdy przeżywa na swój własny sposób.

Spójrzmy na Jezusa, który wchodzi do tego pokoju cierpienia. Jezus wchodzi do rodzin, które są pozbawione nadziei jak rodzina Jaira, rodzina epileptyka, wdowy z Nain, także Łazarza. Wchodzi tam, gdzie są trudne do zaakceptowania ból i cierpienie. Jezus zwraca także uwagę nie tylko na te spektakularne wielkie cierpienia, ale na cierpienia codzienne, na codzienność cierpienia. Pomyślmy choćby o gorączce, na którą cierpi teściowa Piotra, którą Jezus uzdrawia. Pomyślmy o tych wszystkich spotkaniach Jezusa z prostytutkami, z Zacheuszem i z celnikami. Także z korupcją czy moralną degradacją, która istnieje wewnątrz  rodziny. Jezus zaradza także tym problemom, które pojawiają się w trakcie celebrowania zaślubin, na weselu w Kanie Galilejskiej. Opisuje także zaślubiny, na których właściwie nie pojawia się żaden z gości, które wszyscy zaproszeni lekceważą. A więc opisuje wszystkie trudności typu społecznego, w relacjach w rodzinach.

Jeśli rozszerzymy tę opowieść na całą Biblię, widzimy że to właściwie seria spotkań z rodzinami, które cierpią różnego rodzaju kryzysy. Już na początku zauważmy: Kain i Abel – dwóch braci, którzy nienawidzą się i pojawiający się problem przemocy w rodzinie. Pomyślmy choćby o historii Absaloma, która rozpoczyna się od gwałtu na jego siostrze Tamar; później Absalom występuje przeciwko swojemu ojcu Dawidowi i dochodzi prawie do zabicia ojca. Ten elenchus, ten zbiór cierpień, które znajdujemy w tym pokoju, można by odmieniać na wiele różnych sposobów. Pomyślmy choćby o problemie rozwodów, separacji, narkotyków. Pomyślmy o buntach, które mają miejsce w rodzinie, o niewierności i zdradach. Pomyślmy także o problemie pornografii czy przemocy rodzinnej, w szczególny sposób ze strony mężczyzn wobec kobiet. Pomyślmy o wszystkich problemach, które stawia przed nami także bioetyka, dotyczących samego życia, wnętrza rodziny. Pomyślmy także o indywidualizmie, który sprawia, że dialog rodzinny praktycznie gaśnie.

 

Przejdziemy teraz do drugiego pokoju w naszym domu. To pokój pracy, który szczególnie w naszych czasach staje się nie tyle pokojem kreatywnym, w którym coś się tworzy, ale pokojem w którym rozgrywa się jakiś dramat. Nie zapominajmy nigdy, że w eposie o stworzeniu, Boga przedstawia się jako pracownika. To nie jest wojownik, który walczy z bogiem chaosu, tak jak to opisują inne kosmologie orientalne. Otóż słowa, którego w Biblii używa się na opisanie tej aktywności Boga jest hebrajskie słowo “bara” – “tworzyć”. Gdybyśmy chcieli przetłumaczyć je dosłownie znaczy oczywiście “stwarzać”. Na początku Bóg stworzył, ale w rzeczy samej oznacza kogoś, kto kształtuje pewien posąg i robi to z ogromną uwagą i podziwem. O Adamie, pierwszym człowieku, mówi się, że został postawiony na ziemi, aby ją uprawiać i jej strzec (por. Rdz 2,15).

 

kobieta

 

Spróbujcie przeczytać, szczególnie kobiety, rozdział 31 Księgi Przysłów i dostrzec nakreślony tam portret kobiety. Chociaż tekst ten pochodzi z kultury patriarchalnej, kobieta którą się tam przedstawia to prawdziwy manager, który zawiaduje domem na sposób całościowy i globalny.

Księgi Przysłów rozdział 31 – portret kobiety. Chociaż tekst ten pochodzi z kultury patriarchalnej, kobieta którą się tam przedstawia to prawdziwy manager, który zawiaduje domem na sposób całościowy i globalny.

Sam Jezus, tak jak opisuje się go w Ewangeliach, definiowany jest greckim słowem “tekton”, które oznacza cieślę, ale także inżyniera, rzemieślnika. On sam właściwie daje się rozpoznać po swojej profesji, zawodzie, który wykonywał zanim stał się przepowiadającym Słowo.

 

Jeden z najpiękniejszych psalmów weselnych: Psalm 127 w naszej liturgii, opowiada, że w centrum domu stoi stół, w centrum tego stołu mamy obraz ojca, który ofiaruje pokarm swoim dzieciom poprzez trud swoich rąk. Obok niego są żona i jego dzieci. Psalm kończy się pięknym obrazem otwartych drzwi i rodziny, która błogosławi właściwie wszystkich, którzy stoją na zewnątrz, całe miasto.

Nie zapominajmy także, że właśnie w Ewangeliach autorzy są bardzo świadomi  traumy braku pracy i środków koniecznych do przetrwania. Bardzo znaczącym przykładem w tym względzie jest przypowieść, którą znajdujemy w 20 rozdziale Ewangelii Mateusza o robotnikach stojących bezczynnie przed winnicą. W rzeczy samej ci robotnicy stojący bezczynnie na rynku deklarują: nie znaleźliśmy nikogo, kto by nas najął do pracy. Jezus rozmnażając chleb troszczy się także o tych, którzy cierpią głód. Jezus przejmuje się także niesprawiedliwością społeczną. Pomyślmy choćby o przypowieści o bogaczu i Łazarzu.

Z jednej strony rodzina reprezentuje piękno i bogactwo pracy, z drugiej zaś strony także nędzę i braki. Tutaj moglibyśmy także rozpocząć refleksję na temat osób samotnych, chorych lub obcokrajowców. Są to osoby, które oczekują być może nie tyle pomocy materialnej co np. naszego telefonu.

 

Przechodzimy do trzeciego i ostatniego już pokoju w naszym domu. To pokój świętowania i radości. To prawda, że ten pokój szczęścia i radości w wielu przypadkach jest bardzo  mały lub po prostu zbyt rzadko znajduje się w domu. Chciałbym zacytować frazę francuskiego pisarza Jules’a Renarda. Pisał on: Jeśli chcemy zbudować dom, w którym będzie mieszkało szczęście, trzeba pamiętać, że największym z pokoi w tym domu będzie pokój taki dla oczekujących, czyli szczęście, radość nie jest nam dane od razu, trzeba na nie poczekać.

Człowiek zostaje stworzony w szóstym dniu jako szczyt stworzenia. To prawda, że jesteśmy koroną stworzenia, ale prawdą jest także, że szósty dzień w Biblii to również znak niekompletności. Kiedy człowiek staje się rzeczywiście szczytem i koroną stworzenia? Kiedy wkracza w dzień siódmy, który jest dniem odpoczynku Pana. Siódmy dzień to dzień szabatu, czyli dla nas – niedzieli. Człowiek spełniony to ten, kto celebruje swoją komunię, więź z Bogiem poprzez liturgię.

Wiemy, że w Kościele pierwszych wieków to właśnie stół, przy którym jadła swoje posiłki rodzina, przeistaczał się w stół, na którym celebrowano Eucharystię. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian, w 11 rozdziale mówi, że trzeba celebrować Eucharystię, ale nie na sposób egoistyczny, koncentrując się na dobrach materialnych.

 

Wewnątrz tego pokoju ma miejsce także nasza modlitwa. W jego wnętrzu, mieści się także katecheza, o której mówi Sobór Watykański II, katecheza, nauczanie dzieci, które wychodzi od rodziców. Sobór Watykański mówi o rodzicach jako pierwszych nauczycielach wiary swoich dzieci, teraz być może bardziej odnosimy te słowa do naszych dziadków. Oto niektóre cytaty z Psalmu 78: To, co żeśmy poznali, to co opowiedzieli nam nasi ojcowie, my nie ukryjemy tego przed naszymi synami, opowiadając przyszłym pokoleniom chwalebne i pełne mocy dzieła Boże, cuda, które On uczynił. On ustanowił prawo w Izraelu, które przykazał naszym ojcom, aby je obwieścili swoim dzieciom, aby to prawo poznały przyszłe pokolenia, synowie, którzy się narodzą, a ci podniosą się aby opowiedzieć o nim jeszcze swoim synom, aby złożyli swoją ufność w Bogu i nie zapomnieli o Jego dziełach.

 

Istnieje pewna genealogia komunikowania wiary. Chciałbym, kończąc ten obraz domu, zakończyć go także symbolem otwartego okna. To otwarte okno dotyczy tematu, o którym być może zapomnieliśmy, w czasie, który tak szybko nam upływa. Chodzi o czułość, delikatność. Papież Franciszek cytuje to słowo 12 razy.

Czułość – zaczynamy ją tracić także wśród naszych młodych.  Kiedyś pisano do siebie listy miłosne. Teraz wysyła się krótkie sms-y, które są zimne i pozbawione ładunku głębi. Miłość w dzisiejszym pojęciu, także wśród młodych, oznacza bardzo szybko skonsumowaną seksualność i dlatego właśnie nie zna się tego poczucia prawdziwej miłości i czułości. Są trzy ogniwa, które tworzą prawdziwą miłość i relację, czyli płciowość – eros, czułość, i ofiarowanie samego siebie. Tylko kobieta i mężczyzna, w odróżnieniu od zwierząt, mogą przeżywać eros, miłość czułą, uczuciową i miłość, która jest ofiarowaniem samych siebie.

Kardynał Gianfranco Ravasi

Kardynał Gianfranco Ravasi

Zobacz inne artykuły tego autora >
Kardynał Gianfranco Ravasi
Kardynał Gianfranco
Ravasi
zobacz artykuly tego autora >

Izaak i Rebeka. Love story

On i ona to dwa różne światy i kompletnie różne historie. Czy na pierwszy rzut oka ktoś mógłby powiedzieć, że do siebie pasują? Czy ktoś mógłby postawić na to, że ich losy kiedyś złączą się w jedno?

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

On i ona – kompletnie różne drogi

“She came from the land of the cotton, land that was nearly forgotten by everyone…”, śpiewa Norah Jones w jednej z piosenek Grama Parsonsa. Ona pochodziła z zapomnianego zakątka południa, on, kiedy pojawił się tam, i spojrzał na nią, obiecywał zmianę. Mówiło o tym całe miasto.

Historia biblijna, którą chcemy opowiedzieć zaczyna się nieco inaczej. To on, pochodził z zapomnianego, położonego na uboczu Kanaanu. Nie miał stałego domu, za dach nad głową służył mu namiot, częściej jeszcze rozgwieżdżone niebo. Był pasterzem i nomadem. Ona był dziewczyną z miasta położonego daleko, pośrodku Mezopotamii. Wychowała się w Aram-Naharaim. On był synem Abrahama, tego dziwnego Abrahama, który opuścił swojego ojca, opuścił bezpieczny Charan, żeby, jak twierdził, wędrować za Bożym głosem. Ona pochodziła z tej pragmatycznej części rodziny, która została, żeby cieszyć się spokojem i dobrobytem w Charanie.

On i ona to dwa różne światy i kompletnie różne historie. Czy na pierwszy rzut oka ktoś mógłby powiedzieć, że do siebie pasują? Czy ktoś mógłby postawić na to, że ich losy kiedyś złączą się w jedno?

Spotkanie, do którego prowadzi Pan

A jednak. Pewnego dnia do Charanu przybywa wysłannik, zaufany człowiek Abrahama, aby znaleźć żonę dla jego syna Izaaka. Sędziwy patriarcha przed śmiercią chciałby jeszcze widzieć swojego ukochanego syna jako szczęśliwego męża i ojca. Kobiety Kanaanu z ich różnymi zwyczajami, a przede wszystkim wiarą w pogańskich bogów, nie są dobrymi kandydatkami na żony (Rdz 24,3-4). Tej Abraham szuka dla Izaaka wśród swoich, wśród rodziny, która pozostała w Charanie. Jest tylko jeden warunek – ona musi zgodzić się na wspólne życie w Kanaanie (Rdz 24,5-8). Izaakowi nie wolno będzie opuścić ziemi obiecanej.

Izaak i Rebeka. Love story

Sługa miał przed sobą trudne zadanie. Po przybyciu na miejsce, wieczorem zatrzymał się przy źródle, gdzie kobiety przychodziły czerpać wodę, i modlił się, aby ta, która przyszedłszy napoi go i jego zwierzęta, okazała się wybranką dla Izaaka (Rdz 24,11-14). Przy źródle pojawiła się Rebeka. Nie tylko dała mu pić ze swojego dzbana, ale i napoiła jego wielbłądy. Co ważniejsze jednak, Rebeka okazała się być córką Betuela, syna Nachora, brata Abrahama (Rdz 24,15-25). Sługa padł na kolana dziękując Bogu Abrahama za ten widoczny znak jego opieki (Rdz 24,26). Kiedy tylko rodzina, słysząc wypowiadane imię ich krewnego, zrozumiała, że ma przed sobą jego wysłannika, zaproszono go do domu. Tam opowiedział o swojej misji, o błogosławieństwie, którym cieszy się jego pan, i wreszcie poprosił o rękę Rebeki (Rdz 24,32-49). Jej brat i ojciec, widząc w całej historii znak od Boga, nie śmieli się sprzeciwiać (Rdz 24,50). Wbrew panującym wówczas zwyczajom zapytali jednak Rebekę, czy zgodzi się być żoną Izaaka (Rdz 24,58). Ona sama musi zdecydować, czy chce zostawić swój rodzinny dom i udać się do Kanaanu. Rebeka podejmuje odważną decyzję. „Chcę iść”. Z krótkiego opowiadania sługi nie mogła poznać dobrze rodziny Abrahama. Co powiedziałaby, znając historię Izaaka o mało nie złożonego w ofierze? Rebeka wybierając swego ukochanego wyrusza w podróż w nieznane.

Kiedy spotykają się po raz pierwszy, ona pierwsza z daleka spostrzega Izaaka, jak wraca z pola, od studni Lachaj Roj (Rdz 24,62). Nazwa ta znaczy „Żyjący widzi”, subtelnie nawiązując do nazwy góry Moria, „Bóg widzi”. Na tamtej górze Opatrzność dojrzała i ocaliła Izaaka powstrzymując rękę Abrahama. Dziś ta sama Opatrzność widzi i ocala jego życie, wkładając w jego dłoń, dłoń Rebeki.

Rebeka to dar dla Izaaka, dar, który przybywa w samą porę. Izaak wraca smutny z pola. Być może smutek powodowany jest stratą matki, Sary. Może są jeszcze inne powody, o których historia milczy. Rebeka będzie lekarstwem na smutek i pustkę życia Izaaka. Ona, dziewczyna z dalekiego miasta, będzie radością i powiewem świeżości w życiu chłopaka z prowincji.

Izaak i Rebeka. Love story

Siła małżeńskiej modlitwy

Fakt, że Bóg złączył ze sobą Izaaka i Rebekę nie znaczy jeszcze, że ich życie ułoży się w sielankę. Już na początku pojawia się pierwszy kryzys i poważna próba dla ich miłości: Rebeka jest niepłodna. Dla starożytnych to nie tylko nieszczęście, ale wstyd i brak Bożego błogosławieństwa. Także dziś są małżeństwa, które rozpadają się z tego powodu. Izaak jednak nie poddaje się, modli się za swoją żonę. Modlitwa jest tak skuteczna, że Bóg otwiera łono Rebeki dając jej bliźnięta (Rdz 25,19-26). W czym tkwi siła wstawiennictwa Izaaka? Czy jego modlitwa dociera do Pana niesiona siłą jego miłości? Na pewno tak, choć Izaak ma jeszcze jedną tajemnicę, rzecz, o której wie tylko Bóg i on. Kiedy tam na górze Moria posłusznie poddał się woli ojca, stał się prawdziwą ofiarą dla Pana. Bóg zawsze już będzie spoglądał na Izaaka jak na ofiarowanego mu syna, swoją szczególną własność. Kiedy Izaak modli się za swoją żonę, na określenie tej modlitwy autor biblijny używa czasownika atar, którym określa się błaganie, któremu towarzyszy ofiara. W przypadku Izaaka nie mamy wzmianki o żadnej ofierze ze zwierząt. To on jest żywą ofiarą dla Pana. Jego życie ofiarowane Bogu sprawia, że Pan nie może mu odmówić niczego. Nie tylko Rebeka jest darem dla Izaaka, także on ratuje jej życie przed pustką i przywraca jej radość. Nie mógłby tego uczynić, gdyby nie jego trudna przeszłość i bliska relacja z Panem.

Izaak i Rebeka. Love story

“Ofiara Abrahama”, Rembrandt

Odtąd już we dwoje

Odtąd idą już przez życie we dwoje, a właściwie we czworo, bo rodzą im się bliźnięta, Ezaw i Jakub. W ich wspólnym życiu wciąż pojawiają się problemy. Kiedy nastaje głód muszą wędrować do kraju Filistynów, gdzie będą ukrywać fakt, że są mężem i żoną (Rdz 26,1-7). Zdradzi ich czuły uśmiech Izaaka przesłany Rebece. Zdradzi i ocali zarazem, bo król filistyński, prowadzony ręką Opatrzności, zatroszczy się, aby nie stała im się krzywda (Rdz 26,8-11). Miłość i czułość okazywana sobie w trudnym czasie ocala ich małżeństwo.

Bóg będzie Izaakowi błogosławił w obcym kraju. Jego ziarno będzie wydawało stokrotne plony, a on sam będzie odkrywał kolejne źródła wody, znak dobrobytu i Bożej opieki (Rdz 26,12-14). Ściągnie to na Izaaka zazdrość Filistynów, którzy zasypią jego studnie i przepędzą go ze swojej ziemi (Rdz 26,15-16). Izaak nie jest wojownikiem jak jego ojciec Abraham, pokornie odejdzie, aby szukać szczęścia gdzie indziej. Ciekawe, jak zareagowała na tę pokorę Rebeka? Czy nie wyrzucała mężowi, że jest tchórzem i nie walczy o swoje? Rebeka wydaje się spokojnie wspierać męża, szanując jego charakter. Nie wyszła za fightera. Nie prowokuje męża do walki. Bóg pobłogosławi pokorę Izaaka i cierpliwość Rebeki odkrywając przed nimi kolejne źródła, dając im jeszcze więcej (Rdz 26,17-24). Ostatecznie wrogowie Izaaka sami do niego powrócą, prosząc, aby zawarł z nimi przymierze (Rdz 26,26-33). Izaak mając u swego boku wspierającą go Rebekę przeżywa najpiękniejsze chwile swojego życia.

Starość, nie radość?

Aż wreszcie przychodzi starość. Oboje się zmienili. Izaak stał się niedołężny i jest ślepo zapatrzony w swojego starszego syna, Ezawa. Lubi potrawy, które przygotowuje mu ten dzielny myśliwy (Rdz 27,1-4). Czyżby widział w nim także spełnienie własnych pragnień o byciu silnym, odważnym mężczyzną? Rebeka swoje uczucia lokuje w Jakubie. Ezaw jest nieobliczalny. Wiąże się z kobietami z Kanaanu, co dla matki jest nie do zaakceptowania (Rdz 27,46). Dlaczego Izaak wydaje się być ślepym na niebezpieczeństwa, które na rodzinę ściąga jego pierworodny syn?

Rebeka ma mocny charakter i postanawia działać. Podstępem pomoże Jakubowi zdobyć błogosławieństwo kosztem starszego brata. Oszuka swojego męża i swojego starszego syna (Rdz 27,5-40).

Jak na to oszustwo zareagował Izaak? Czy kiedykolwiek się o nim dowiedział? Trudno byłoby przypuszczać, że Jakub wszystko zaaranżował sam. Czy Izaak nie przeraził się odkrywając, jaką różną jest Rebeka, którą poślubił, Rebeka, która zawsze była jego wsparciem, od tej, którą widzi teraz? Czy nie przeraził go jej mocny charakter, determinacja i upór, brak szacunku dla jego woli? Izaak to w końcu głowa rodziny, głowa której honor został poważnie nadwyrężony.

Izaakowi raz jeszcze pomóc może jego pokojowy, nie nastawiony na konfrontację charakter oraz pokora, z jaką podchodzi do samego siebie. Pokorny Izaak przebaczy swojemu młodszemu synowi, Jakubowi. Nie cofnie błogosławieństwa, bo przecież nie należy do niego. Wielki patriarcha nie jest przecież większy od Boga, który użył go tylko jako narzędzia dla przekazania swego błogosławieństwa. Izaak przebaczy też swojej żonie. W ostatnich wersach Rdz 27, opisujących podstępnie skradzione błogosławieństwo, widzimy ich dwoje rozmawiających ze sobą i razem posyłających Jakuba do Kanaanu. Zmienili się, rozczarowali sobą, ale wciąż są we dwoje, wciąż się kochają. Ostatecznie podstęp Rebeki odegrał także kluczową rolę w realizacji Bożego planu. Dzięki niemu „narodził się” spadkobierca błogosławieństwa Abrahama, nowy patriarcha, Jakub. Izaak mógł odczytać to po ludzku bolesne i niezrozumiałe wydarzenie w świetle woli Bożej. Raz jeszcze mógł się też przekonać, że Rebeka, mocna, kochająca, podstępna Rebeka jest darem Opatrzności, od ich pierwszego spotkania, kiedy byli młodzi i zakochani, aż do tej chwili.

Izaak i Rebeka. Love story

Ta droga końca już mieć nie będzie…

Obraz małżeństwa utrwalony w historii Izaaka i Rebeki nie stracił nic ze swojej aktualności. On i ona pochodzili z dwóch różnych światów, które połączyła ręka Boga. Dwie drogi, które mogły biec zupełnie obok siebie, połączone w jedno to prawdziwy cud małżeństwa.

Jak wyprawa Rebeki do Kanaanu, zawsze jest ono wędrówką w nieznane, szkołą zaufania, wejściem w tajemnicę drugiej osoby, która będzie mnie zaskakiwać i przerastać. Dobrze jest uświadomić sobie wówczas, że do tego spotkania doprowadził Pan, jego ręce cierpliwie tkały to, co zrywały nasze, i to On jest gwarantem trwałości naszej wspólnej drogi. Od relacji z Nim zależy świeżość miłości małżeńskiej. Życie, które ofiarował Bogu Izaak sprawia, że może on dla żony wyprosić syna. Modlitwa w małżeństwie połączona z miłością do Pana i do najbliższej osoby, ratuje nas, kiedy po ludzku nic już nie da się zrobić.

Nie znaczy to jednak, że o tę miłość ma troszczyć się tylko Bóg. Miłość Izaaka i Rebeki jak każda miłość małżeńska sprawdza się w codzienności wypełnionej radością i problemami. Czułość i bliskość okazywana sobie wówczas, wsparcie i akceptacja tego, jakimi jesteśmy, zamiast niemiłosiernej krytyki, nie tylko pomagają przetrwać, ale także wzmacniają tę więź. Mając przy sobie ukochaną, rozumiejącą mnie osobę, nawet wśród przeciwności mogę przeżywać najpiękniejsze chwile mojego życia. Prawdziwa miłość nie ucieknie także wówczas, kiedy się zestarzejemy i zmienimy, kiedy trzeba będzie stanąć oko w oko z naszymi słabościami, kiedy dziwić się będziemy, że ktoś ze mną jeszcze wytrzymuje.

Nobody’s perfect. Tylko Pan. To On pomyślał, że dobrze nam będzie razem, że będziemy dla siebie darem od momentu, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, aż na wieki. Bo ta droga końca już mieć nie będzie…           

ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

prezbiter diecezji kieleckiej, doktor nauk biblijnych, doktorat obronił na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach oraz w Lublinie, adiunkt przy katedrze Teologii Biblijnej i Proforystyki w Instytucie Nauk Biblijnych KUL, redaktor naczelny kwartalnika biblijnego The Biblical Annals, sekretarz Stowarzyszenia Biblistów Polskich III kadencji. Jego pasją naukową i duszpasterską jest Biblia, w szczególności listy św. Pawła. Moderator Dzieła Biblijnego, autor scenariuszy i prowadzący programy telewizyjne i radiowe, współpracownik Stacji 7 i współtwórca cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >