Święty Eliasz. Prorok jak ogień

Nie jest znana historia historia jego narodzenia i dorastania, poznajemy go w Księdze Królewskiej już jako dojrzałego mężczyznę. Jego historia to historia walki o wiarę w narodzie Izraelskim. Syrach napisał o nim, że był "jak ogień, a jego słowo płonęło jak pochodnia". 20 lipca wspominamy go w liturgii Kościoła. Jest to także wielkie święto dla zakonów karmelitańskich, dla których prorok Eliasz jest duchowym ojcem.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Eliasz to jeden z największych proroków Starego Testamentu. Wspomina go Księga Kronik, ale najlepiej można go poznać dzięki Księgom Królewskim. Jak pisze o nim ks. Piotr Jutkiewicz, “Postać Eliasza to skomplikowana mozaika i fascynująca opowieść: wielki mąż Boży walczący z samym królem i wskrzeszający umarłych, a także zwyczajny człowiek, przeżywający swoje kryzysy i gotowy zrezygnować ze swojej misji” (zobacz artykuł “Prorok Eliasz. Prorocy od A do Z“).

Prorok Eliasz to także duchowy ojciec zakonów karmelitańskich. To właśnie na górze Karmel dokonał on cudu, dzięki któremu nawrócili się Izraelici. Wielu mnichów, którzy później przybywali na Górę Karmel, obierało go sobie za patrona, tak było rónież z karmelitami. Jego postać obecna jest dziś również w stroju karmelitów – noszą oni białe “eliańskie” płaszcze. Jak czytamy na stronie karmel.pl “płaszcz, który nosił Eliasz, był oznaką jego prorockiej mocy i oddania serca na wyłączną służbę Bogu. Odchodząc z ziemi Prorok przekazał go swojemu następcy Elizeuszowi; wraz z płaszczem przekazał swoją moc. Dla karmelity płaszcz Eliasza jest tym samym, co jego biały płaszcz, który nosi. Przypomina mu o konieczności kultywowania czystości serca i potwierdza uczestnictwo w duchowej mocy Proroka.”

O jego postaci opowiadają i o. Karol Amroż karmelita i o. Mariusz Wójtowicz, karmelita bosy.

 

 

Katecheza papieża Benedykta XVI z 15 czerwca 2011 r.


W dziejach religijnych starożytnego Izraela wielkie znaczenie mieli prorocy, ich nauczanie i przepowiadanie. Spośród nich wyróżnia się postać Eliasza, powołanego przez Boga, aby doprowadzić lud do nawrócenia. Jego imię oznacza „Pan jest moim Bogiem” i zgodnie z tym imieniem rozwija się jego życie, poświęcone całkowicie temu, by wywołać w ludzie uznanie Pana jako jedynego Boga. Mówi o nim Syrach: „Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia” (Syr 48,1). Z tym płomieniem Izrael odnajduje drogę ku Bogu. Pełniąc swoją posługę Eliasz modli się, przyzywa Pana, aby przywrócił do życia syna pewnej wdowy, która udzieliła mu gościny (por. 1 Krl 17, 17-24), woła do Boga, mówiąc o swoim zmęczeniu i trwodze, kiedy uciekał na pustynię przed usiłującą go zabić królową Izebel (por. 1 Krl 19, 1-4), ale przede wszystkim na Górze Karmel, ukazuje się w całej swej mocy jako pośrednik, gdy przed całym Izraelem, modli się do Pana, aby się objawił i nawrócił serce ludu. Jest to wydarzenie opowiedziane w rozdziale 18. Pierwszej Księgi Królewskiej, nad którym dzisiaj się zatrzymujemy.

Znajdujemy się w Królestwie Północnym, w IX wieku przed Chr., za czasów króla Achaba, w chwili, gdy w Izraelu doszło do otwartego synkretyzmu. Obok Pana lud czcił Baala: bożka, dodającego otuchy, od którego – jak wierzono – pochodził dar deszczu, i któremu w związku z tym przypisywano moc obdarzania płodnością pól, a życiem ludzi i bydło. Lud utrzymywał wprawdzie, że idzie za Panem, Bogiem niewidzialnym i tajemniczym, szukał jednak bezpieczeństwa także w bogu zrozumiałym i przewidywalnym, od którego, jak sądził, w zamian za ofiary mógłby uzyskać płodność i dobrobyt. Izrael ulegał czarowi bałwochwalstwa, stałej pokusie człowieka wierzącego, łudzącego się, że może „służyć dwóm panom” (por. Mt 6,24, Łk 16,13), i upraszczać drogi niedostępne dla wiary we Wszechmocnego, pokładając swą ufność także w bogu bezsilnym, uczynionym przez ludzi.

I właśnie, aby zdemaskować oszukańczą głupotę takiej postawy Eliasz gromadzi lud Izraela na górze Karmel i stawia go w obliczu konieczności dokonania wyboru: „Jeżeli Pan jest [prawdziwym] Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!” (1 Krl 18, 21). I prorok, zwiastun Bożej miłości, nie pozostawia swojego ludu samego przed tym wyborem, ale mu pomaga, wskazując znak, który ujawni prawdę: zarówno on, jak i prorocy Baala przygotują ofiarę i będą się modlić, a prawdziwy Bóg się objawi, odpowiadając ogniem, który pochłonie ofiarę. W ten sposób rozpoczyna się konfrontacja między prorokiem Eliaszem a zwolennikami Baala, która rozgrywa się w istocie między Panem Izraela, Bogiem zbawienia i życia, a niemym i pustym bożkiem, który nic nie może uczynić, ani dobra, ani zła (por. Jer 10, 5). Rozpoczyna się też konfrontacja między dwoma całkowicie różnymi sposobami zwracania się do Boga i modlitwy.

Prorocy Baala bowiem krzyczą, pobudzają się, tańczą skacząc, wprowadzają się w stan uniesienia, kalecząc swe ciała „mieczami oraz oszczepami, aż się pokrwawili” (1 Krl 18,28). Odwołują się do samych siebie, aby zmusić swego bożka do odpowiedzi, ufając własnym zdolnościom, aby spowodować jego odpowiedź. W ten sposób ujawnia się oszukańcza natura bożka: jest on wymyślony przez człowieka jako coś, czym można dysponować i zarządzać własnymi siłami, do którego można mieć dostęp, począwszy od samego siebie i swojej siły życiowej. Tymczasem kult bożka, zamiast otwierać ludzkie serce na Odmienność, na relację wyzwalającą, która pozwala wyjść z ciasnej przestrzeni własnego egoizmu, aby dotrzeć do wymiarów miłości i wzajemnego daru, zamyka osobę w wykluczającym i rozpaczliwym kręgu poszukiwania siebie. Oszustwo polega na tym, że czcząc bożka, człowiek czuje się zmuszony do skrajnych działań w złudnej próbie podporządkowania go własnej woli. Dlatego prorocy Baala posuwają się aż do wyrządzania sobie szkody, do zadawania ran swemu ciału, w geście dramatycznie ironicznym: aby uzyskać odpowiedź, znak życia od swego boga, pokrywają się krwią, symbolicznie przyoblekając śmierć.

Całkowicie inną postawę modlitwy zajmuje natomiast Eliasz. Prosi lud, aby zbliżył się, włączając go w ten sposób w swoje działanie i swoją modlitwę. Celem wyzwania, jakie skierował do proroków Baala, było doprowadzenie do Boga ludu, który się zagubił, idąc za bożkami. Dlatego chce, aby Izrael zjednoczył się z nim, stając się uczestnikiem i główną postacią jego modlitwy i tego, co się dzieje. Następnie prorok wznosi ołtarz przy użyciu, jak czytamy w tekście: „dwunastu kamieni według liczby pokoleń potomków Jakuba, któremu Pan powiedział: «Imię twoje będzie Izrael»”(w. 31). Kamienie te reprezentują całego Izraela i są namacalnym przypomnieniem dziejów wybrania, wyróżnienia i zbawienia, którego przedmiotem był lud. Gest liturgiczny Eliasza ma decydujące znaczenie; ołtarz jest miejscem świętym, które wskazuje na obecność Pana, ale tworzące go kamienie reprezentują lud, który teraz za pośrednictwem proroka jest symbolicznie umieszczony przed Bogiem, staje się „ołtarzem”, miejscem daru i ofiary.

Konieczne jest jednak, aby symbol stał się rzeczywistością, żeby Izrael uznał prawdziwego Boga i odnalazł własną tożsamość jako lud Pana. Toteż Eliasz prosi Boga, aby się objawił a owe dwanaście kamieni, które miały przypominać Izraelowi jego prawdę, służą też do przypomnienia Panu o Jego wierności, do której prorok odwołuje się w modlitwie. Słowa jego błagania są pełne symboliki i wiary: „Panie, Boże Abrahama, Izaaka oraz Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja, Twój sługa, na Twój rozkaz to wszystko uczyniłem. Wysłuchaj mnie, o Panie! Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie, jesteś Bogiem i Ty nawróciłeś ich serce” (w. 36-37; por. Rdz 32, 36-37). Eliasz zwraca się do Pana, nazywając go Bogiem naszych ojców, przypominając w ten sposób zarazem o Bożych obietnicach oraz o dziejach wybrania i przymierza, które nierozerwalnie złączyły Pana z jego ludem. Włączenie Boga w dzieje ludzi jest tak wielkie, że dziś Jego Imię jest nierozerwalnie związane z patriarchami, a prorok wypowiada to Imię święte, aby Bóg pamiętał i okazał się wiernym, ale także aby Izrael poczuł się wezwany po imieniu i odnalazł swoją wierność. Boży tytuł, wypowiedziany przez Eliasza, wydaje się bowiem nieco zaskakujący. Zamiast użyć zwykłej formuły: „Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba”, stosuje on określenie rzadziej używane: „Bóg Abrahama, Izaaka i Izraela”. Zastąpienie imienia „Jakub” przez „Izrael” przywołuje walkę Jakuba nad potokiem Jabbok, gdzie doszło do zmiany imienia, do czego odnosi się wyraźnie narrator (por. Rdz 32,31) i o czym już wspomniałem w jednej z wcześniejszych katechez. Taka zamiana nabiera brzemiennego znaczenia w modlitwie Eliasza. Prorok modli się za lud Królestwa Północnego, które nazywa się właśnie Izrael, w odróżnieniu od Judy – imienia, które wskazywało na Królestwo Południowe. I oto teraz ten lud, który zdaje się zapominać o swym pochodzeniu i swym uprzywilejowanym związku z Panem, czuje się wezwany po imieniu, kiedy wymawiane jest Imię Boga, Boga Patriarchy i Boga ludu: „Panie, Boże […] Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu”.

Lud, za który modli się Eliasz, jest postawiony w obliczu własnej prawdy, a prorok prosi, aby okazała się także prawda Pana i aby On zainterweniował w celu nawrócenia Izraela, odwodząc go od oszustwa bałwochwalstwa i doprowadzając go w ten sposób do zbawienia. Prosi, aby lud wreszcie wiedział, w pełni poznał, kim jest naprawdę jego Bóg, żeby dokonał decydującego wyboru, by pójść wyłącznie za Nim – prawdziwym Bogiem. Ponieważ tylko w ten sposób Bóg jest uznawany za tego, kim jest, Absolutnym i Nadprzyrodzonym, bez możliwości stawiania go obok innych bogów, którzy zaprzeczaliby Mu jako Absolutnemu i relatywizując Go. To właśnie jest wiara, która czyni z Izraela lud Boży. Jest to wiara głoszona w dobrze znanym tekście Szema’ Jisrael: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga swojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6,4-5). Na Absolut Boga człowiek wierzący musi odpowiedzieć absolutną, całkowitą miłością, angażującą całe jego życie, jego siły, jego serce. I właśnie o nawrócenie serc swego ludu modli się prorok, błagając: „Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie, jesteś Bogiem i Ty nawróciłeś ich serce” (1 Krl 18,37). Eliasz, przez swoje wstawiennictwo, prosi Boga, o to, co Bóg sam pragnie uczynić, objawić się w pełni swego miłosierdzia, wierny temu kim jest w rzeczywistości – Panem życia, który przebacza, nawraca i przemienia.

I to właśnie się dzieje: „Spadł ogień od Pana z nieba i strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: «Naprawdę Pan jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!»” (w. 38-39). Ogień, ten element zarazem niezbędny i straszliwy, związany z objawieniem się Boga w gorejącym krzewie i na Synaju, służy obecnie wskazaniu na miłość Boga, który odpowiada na modlitwę i który objawia się swojemu ludowi. Baal, bóg niemy i bezsilny, nie odpowiedział na wezwania swoich proroków; Pan natomiast odpowiada, i to w sposób nieomylny, nie tylko spalając ofiarę, ale także osuszając całą wodę wylaną wokół ołtarza. Izrael nie może już mieć wątpliwości; Boże Miłosierdzie wyszło naprzeciw jego słabości, jego wątpliwościom, jego brakowi wiary. Teraz Baal, pusty bożek, został pokonany, a lud, który zdawał się zagubiony, odnalazł drogę prawdy i odnalazł samego siebie.

Drodzy bracia i siostry, co mówi nam dzisiaj ta historia z przeszłości? Co jest aktualnego w tej historii? Przede wszystkim chodzi o priorytet pierwszego przykazania: wielbić tylko Boga. Tam, gdzie znika Bóg, człowiek popada w niewolę bałwochwalstwa, jak to pokazały w naszych czasach reżimy totalitarne i jak to pokazują także różne formy nihilizmu, które uzależniają człowieka od bożków i bałwochwalstwa; zniewalają go. Po drugie – pierwszoplanowym celem modlitwy jest nawrócenie: ogień Boży, który przemienia nasze serca oraz uzdalnia nas do widzenia Boga i w ten sposób do życia zgodnie z Bogiem i do życia dla innych. I po trzecie – Ojcowie [Kościoła] mówią nam, że także ta historia proroka jest prorocza, jeśli – jak twierdzą – jest cieniem przyszłości, przyszłego Chrystusa; jest to krok na drodze do Chrystusa. I mówią nam, że widzimy tu prawdziwy ogień Boży: miłość, która prowadzi Pana na Krzyż, aż do całkowitego daru z siebie. Prawdziwe uwielbienie Boga nie niszczy, ale odnawia, przemienia, ale raczej tworzy prawdę o naszym istnieniu, odtwarza nasze serce i w ten sposób rzeczywiście ożywiani łaską ognia Ducha Świętego, miłości Bożej, bądźmy wielbicielami w duchu i prawdzie.


 

os, KAI, karmel.pl/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

"Na miłość Jezusa i Matki Jego Najświętszej, zaklinam cię ojcze, ocal me dziecię, a jeśli odzyska zdrowie, oddam je na służbę Bożą do twego zakonu".

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymi słowami zwróciła się do św. Franciszka z Asyżu pewna pobożna niewiasta, kładąc chorego synka pod jego stopy.

“Buona Ventura!” („Jakież to szczęście”) zawołał święty wzniósłszy oczy ku niebu.

W tym momencie dziecko odzyskało zdrowie.

Urodził się w roku 1217 lub 1218 w miasteczku Bagnoregio zwanym aktualnie  “la citta’ che muore”, miastem które umiera. Położonym na wysokim powulkanicznym wzgórzu, z każdej strony otoczonym sporymi przepaściami.

Na chrzcie otrzymał imię Jan; przezwano go jednak Bonawenturą. Rodzice zadbali o staranne wychowanie syna. Matka ze względu na poczyniony wcześniej ślub dbała przede wszystkim by zaszczepić u syna miłość do Zbawiciela. Nauczony pokory, posłuszeństwa i miłości bliźniego wyróżniał się skromnością i pilnością w nauce i modlitwie.

Jako 22 letni młodzieniec jaśniał urodą i majestatyczną postawą, był przedmiotem powszechnego podziwu. Wynikało to przede wszystkim z zacnego i szlachetnego wnętrza.

Studiował filozofię i teologię w Paryżu, gdzie spotkał się z Tomaszem z Akwinu. Stopień doktora przyjął wyłącznie na wyraźny rozkaz Ojca świętego. Zawsze przed rozpoczęciem pracy stawiał przed sobą krucyfiks i przywoływał na pomoc Ducha Świętego.  Nie dziwi więc fakt, że na jego wykładach uniwersyteckich zawsze były tłumy słuchaczy, pełne podziwu dla siły jego wymowy i głębi nauki. Nazwano go “Doktorem Serafickim”.

 

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Gdy miał 25 lat wstąpił do Zakonu Franciszkanów i przyjął imię Bonawentura. A w wieku 35 lat został generałem zakonu. Był to urząd pełen trudów i utrapień, ponieważ jego poprzednik Jan z Parmy, rozdrażnił umysły zbyteczną surowością i przesadną gorliwością. Bonawenturą złagodził oburzenie kojącą wymową i serdeczną miłością. Pełniąc swój urząd nie wahał się pokory, braterstwa i dobrowolnego ubóstwa. Zarzucano mu, że zapomina o godności i dostojeństwie swego urzędu pracując w celi, kuchni, ogrodzie, czy przy łożu chorych. Zwykł wtedy odpowiadać: “Jakże to? czyż ubliża sobie brat posługujący bratu?” Z czasem uzyskał tytuł drugiego założyciela zakonu.

Wielką miłością darzył Najświętszej Maryję Pannę. Pod Jej opiekę oddawał siebie i wszystkie domy zakonne, starał się o wspaniałość uroczystości z okazji świąt maryjnych, to On wprowadził dzwonienie na “Anioł Pański”.

Gdy go papież Klemens IV mianował arcybiskupem Jorku w Anglii, padł mu do nóg i tak długo błagał o cofnięcie nominacji aż Ojciec Święty się ugiął. Ostatecznie papież Grzegorz X, wyniósł Go do godności biskupa diecezji albańskiej, mianując go jednocześnie kardynałem, i polecił mu wystąpić w charakterze pierwszego mówcy na soborze powszechnym zwołanym do Lyonu. Poselstwo papieskie, przybyłe do Florencji w celu ozdobienia go purpurą kardynalską, zastało “Doktora Serafickiego” w kuchni, zmywającego półmiski i talerze.

 

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Bonawentura był duszą soboru, przewodniczącym zgromadzenia, kierował rozprawami, był redaktorem uchwał i dekretów. Natłok obowiązków wyczerpał niestety jego siły, wskutek czego zapadł na zdrowiu. Sam papież udzielił mu Ostatniego Namaszczenia. Zmarł dnia 15 lipca 1274 roku, licząc zaledwie 53 lata.

Nikt wcześniej nie miał tak wspaniałego pogrzebu, jak ten krasomówca, kondukt żałobny prowdził sam papież w towarzystwie 500 biskupów, 1000 prałatów, wielu książąt świeckich i słynnych uczonych. Mowę pogrzebową, wygłosił kardynał – biskup Ostii. Mimo wielorakich cudów i licznych świadectw jego świątobliwości zaliczono go w poczet Świętych dopiero w 200 lat po jego śmierci, a papież Sykstus V umieścił go w szeregu sześciu wielkich Doktorów łacińskich. Relikwie złożone w kaplicy w Lyonie, zostały spalone przez kalwinów w roku 1562 na jednym z placów publicznych.

Był jednym z najwybitniejszych teologów średniowiecznych. Pozostawił liczne traktaty, dzieła teologiczne, pisma okolicznościowe. Głównymi dziełami świętego są Breviloquium, Itinerarium mentis in Deum oraz Hexaemeron.

Święty Bonawentura jest patronem matek oczekujących potomstwa, dzieci, robotników i teologów.

 

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Modlitwa

 

Panie i Boże mój,

racz miłościwie natchnąć serce moje taką dobrocią,

łagodnością, miłością i pokorą,

jakie zdobiły św. Bonawenturę, sługę i naśladowcę Twego.

Błagam Cię, Panie,

abyś mi pozwolił po zgonie

radować się towarzystwem jego

i chwalić Cię po społu z całym orszakiem świętych Męczenników i Wyznawców Twoich,

polecając Ci wszystkie myśli, czyny i pragnienia moje.

Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,

który króluje w Niebie i na ziemi,

po wszystkie wieki wieków.

Amen.

 

 


Autor: AL

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl “Rozmowy z Janem Pawłem II” oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap