Wyprawa wgłąb siebie

Wakacje to idealny czas na oderwanie się od pędu świata, na otworzenie swojego serca, rozpoczęcia żywej relacji z Jezusem, który stale jest obok ciebie i tylko czeka aż Go zauważysz – Boga, który pragnie do ciebie przychodzić w sakramentach.

Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wyprawa wgłąb siebie
Wakacje to idealny czas na oderwanie się od pędu świata, na otworzenie swojego serca, rozpoczęcia żywej relacji z Jezusem, który stale jest obok ciebie i tylko czeka aż Go zauważysz – Boga, który pragnie do ciebie przychodzić w sakramentach.

„Bóg oraz Maryja poprzez tę podróż zmienili moje życie o 180 stopni. Wyszedłem z depresji nie biorąc ani jednego psychotropa, odzyskałem wiarę w siebie i przestałem wierzyć w to co mówił mi mój ojciec: „Nigdy nic nie osiągniesz, jesteś zerem..”. Nie jestem.” – tak swoją podróż życia opisuje Bartek Krakowiak, który pragnąc zmiany, mając już dość zła i pustki, poszedł „z buta do Maryi”.  Całość historii Bartka, chłopaka, który dziś jeździ po całej Polsce, po szkołach czy poprawczakach, dzieląc się swoim doświadczeniem miłości Jezusa, przeczytać możemy na blogu i w książce, właśnie pod tytułem: „Z buta do Maryi”.

Historia Bartka jest doskonałym świadectwem tego, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Przeszedł on przez pół Europy na piechotę, zupełnie bez przygotowania i pieniędzy. Śpiąc w namiocie, u spotkanych ludzi, czy nawet w przydrożnych rowach, udowodnił, że każde wyrzeczenie jest warte otwarcia swojego serca na miłość Jezusa.

 

Smerfetki! :)To był cudowny dzień. Polało się trochę łez, były momenty wzruszenia ale najważniejsze, że na koniec każdy…

Opublikowany przez Z buta do Maryi Sobota, 9 września 2017

 

Bartek po powrocie nie był już tym samym człowiekiem, jak sam zaznacza podczas wyprawy doświadczył tak osobistej i namacalnej obecności Jezusa przy sobie, że już nigdy nie ma zamiaru wrócić do swojego dawnego, grzesznego życia. Miłość jakiej doświadczył Bartek w drodze do Medjugorje, całkowicie zmieniła jego obraz postrzegania własnego siebie. Wszystkie towarzyszące wydarzenia na każdym kroku potwierdzały, że Bóg ma dla niego najlepszy plan i dba o niego bezustannie.

Być może ty również borykasz się z problemami życiowymi, być może twoja sytuacja jest po ludzku beznadziejna i nie do rozwiązania, jednak nigdy nie jest za późno, aby pragnąc w sercu zmiany, wyruszyć w swoją wyprawę ku pełnej wolności i pełni pokoju. Niekoniecznie musisz z dnia na dzień rzucać wszystko i pędzić do Medjugorje, być może Bóg akurat tobie chce objawić się w pielgrzymce na Jasną Górę, w wakacyjnych rekolekcjach, a może nawet w wyprawie na kajaki, gdzie w pięknych okolicznościach natury pojmiesz jaki jest sens twojego życia, że twojego serca nie wypełnią miliony na koncie, czy nowe kobiety w łóżku, ale właśnie Bóg.

Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Bartek dzień przed wyruszeniem „z buta” do Maryi, miał zamiar popełnić samobójstwo. Okno z którego miał skoczyć już było otwarte. Tak jak on zamknij swoje okno złego życia, pustki i beznadziei i wyrusz na wyprawę swojego życia. Wyprawę ścieżkami do samego Boga, który już na ciebie czeka z otwartymi ramionami. Który pragnie cię przytulić jak najczulszy Ojciec.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Damian Krawczykowski

Damian Krawczykowski

Katolicki publicysta, pisarz młodego pokolenia. Jest autorem książki "Apostołowie w dresach", współpracuje m.in. z Tygodnikiem Katolickim "Niedziela", "Wzrastaniem", "Rycerzem Niepokalanej" oraz "Szumem z Nieba". Koordynuje projekt ewangelizacyjny "Akademia Apostołów".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >

Charyzmaty codzienności

Przywykliśmy kojarzyć słowo “charyzmat” z wyjątkową, szczególną i raczej spektakularną umiejętnością, z jakąś daną przez Boga "supermocą".

Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Charyzmaty codzienności
Przywykliśmy kojarzyć słowo “charyzmat” z wyjątkową, szczególną i raczej spektakularną umiejętnością, z jakąś daną przez Boga "supermocą".

Oczywiście – takie charyzmaty też istnieją, ale jakoś silnie biorę sobie do serca stwierdzenie św. Pawła: “Różne są łaski, lecz ten sam Duch”. Wniosek z tego, że wszyscy otrzymaliśmy szczególny, wyjątkowy i unikalny dar, tylko może nie zawsze zdajemy sobie z niego sprawę.

 

Poczucie humoru, zdrowy rozsądek, umiejętność słuchania

Weźmy na przykład takie poczucie humoru: kto je skojarzy z Duchem Świętym? Tymczasem jestem najgłębiej przekonana (i nie tylko ja, bo święta Teresa Wielka też), że umiejętność obrócenia trudności w żart, łagodnego obśmiania swoich słabości i przekłucia balonika nadmiernej powagi jest manifestacją najprawdziwszego męstwa. Uśmiech i anegdota wymagają czasem rzetelnego zaparcia się siebie i jakoś tak jest, że najweselsi ludzie jakich znam są też najdzielniejszymi.

A zdrowy rozsądek? Trzeźwa ocena rzeczywistości, przewidywanie konsekwencji, szacowanie zasobów. Ileż niedoli oszczędzono rodzinom, w których znalazła się bodaj jedna roztropna osoba, ze swoim cichym i nudnawym na oko, powszednim charyzmatem.

A błogosławiona i jakże rzadka umiejętność życzliwego wysłuchania bliźniego do końca i bez przerywania? Nachylone ucho i wysunięte antenki, uważne spojrzenie i ciepłe ręce. Ulga, jaką przynosi samo wygadanie. Pamiętam kilka rozmów, właściwie moich awanturniczych monologów, w obecności kogoś “umiejącego słuchać”. Niektóre zmieniły, a inne chyba uratowały mi życie, chociaż nie otrzymałam ani jednej rady. Tylko uważność.

 

Praca “po cichu”

Są też na świecie ludzie, którzy “odruchowo i instynktownie” wiedzą, jak pomóc. To coś więcej, niż współczucie, miłosierdzie czy zaangażowanie: niewymuszona kreatywność w znajdowaniu właściwych sposobów pomocy. Bezbłędne wyczucie, kto potrzebuje rozmowy, kto pożyczki, kto gościny na kilka dni, a kto solidnego ochrzanu, bo bez tego nie ruszy. Nie zawsze są liderami wielkich dzieł charytatywnych, często pracują po cichutku, podpięci pod ogólną etykietkę “dobrych”. A jednak często, obserwując ich, mam wrażenie natchnienia idącego z góry.

Takich “niewyględnych”, umykających ogólnej uwadze, traktowanych pobłażliwie lub wpisywanych w CV jako “korzystne cechy osobowości” charyzmatów jest bardzo wiele, i warto je w sobie odkryć. Co umiem “sam z siebie”, tak po prostu, bez wysiłku, a robię to naprawdę dobrze? Czy umiem pogodzić skłóconych (posługa jednania), czy mam dobre intuicje odnośnie czyichś intencji (rozeznanie), a może potrafię szczerze, gorliwie i bez rozproszeń się modlić (pobożność)? Gościnność, otwartość na drugiego, dar przekonywania, epicki sernik na zimno i hojność w częstowaniu nim, cierpliwość w rozwiązywaniu problemu lub trafne jego diagnozowanie – wszystko to zostało nam dane, i to dane po coś. Oczywistym skojarzeniem będzie tu przypowieść o talentach, ale w charyzmatach chodzi trochę o coś innego – o większą chwałę Bożą, o pracę jednocześnie na polu przyrodzonym i nadprzyrodzonym i o budowanie Kościoła. Jesteś, ze swoją unikalną łaską, niezbędną komórką w organizmie Kościoła. Takiego Cię potrzebujemy.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Marcelina Metera

Marcelina Metera

Żona, matka pięciorga, po godzinach tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada i szybko czyta

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >