video-jav.net

Start-up w 7 krokach

Porażki są w porządku. Ważne, żeby wyciągać wnioski

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Studiując podręczniki, słuchając konferencji, odczytów, wykładów, czy dyskusji na temat start-upów, jednego możemy być pewni: nie ma gotowego przepisu na udany start-up. Każdy krok w tym modelu może się okazać krokiem ostatnim. Bardzo dużo jednak zależy od nas, od naszej determinacji, pokonywania przeszkód oraz wyszukiwania elastycznych rozwiązań, jako alternatywy dla tych, które okazały się błędne lub niewystarczające.

Powstało wiele podręczników dla początkujących start-upowców, jednym z nich jest “Podręcznik start-upu” autorstwa Steve’a Blanka oraz Boba Dorfa. W księgarniach w Polsce można jednak znaleźć wiele innych pozycji a jeszcze większe możliwości mamy do wyboru w wersjach angielskich.

Przedstawiamy w 10 punktach przepis wymienionych wyżej panów na udany start-up. Nie oznacza to gotowego przepisu na wielką firmę, która zapewni, że będziesz piękny i bogaty jak Cristiano Ronaldo, ale pozwoli poprowadzić start-up tak, by na każdym jego etapie móc wyciągnąć właściwe wnioski, a także zniwelować trudności. Jak piszą autorzy książki: “o sukcesie start-upu decyduje umiejętność wyciągania wniosków z własnych potknięć”

 

Krok 1. Pomysł i lider

Ten najtrudniejszy i najbardziej kluczowy etap formułuje pomysłodawca – założyciel  najczęściej na “przysłowiowej serwetce”. Myślenie zaczyna się od tego, jak wygląda pomysł na produkt lub usługę? Jakie ma oferować korzyści? Czy da się go zbudować? Czy potrzebna jest wiedza specjalistyczna? Kim są klienci i gdzie ich należy szukać? Wtedy także powstaje zarys myśli, strategii w jakiś sposób nasze rozwiązanie będzie docierać do klientów. I wreszcie jakie na początku będą koszty.

Jeśli odpowiemy sobie przynajmniej na te podstawowe pytania, możemy przejść do kroku nr 2.

 

Krok 2. Z serwetki na dokument

W kroku drugim należy sformułować propozycję zrozumiałą dla inwestora. Jeśli nie potrafimy w jasny i prosty sposób wyjaśnić, co chcemy zrobić, każdy z następnych kroków nie będzie miał żadnego znaczenia. Warto więc spisane przez nas rozwiązanie przedyskutować z osobami, które pomogą nam odpowiedzieć na pytanie: czy ta propozycja ma sens? Jeśli nie zrozumieją, należy wyjaśnić szerzej i poprosić o sformułowanie, jak oni to zrozumieli, ponieważ często inni ludzie, którzy są dalej od rozwiązania i związanych z nim emocji, są w stanie lepiej sobie poradzić ze sformułowaniem propozycji.

 

Krok 3. Zbuduj prototyp – jeśli to możliwe

Nie przy każdym pomyśle jest to możliwe. W kroku trzecim, kiedy jesteśmy już po rozmowach z inwestorem i mamy finanse na start, możemy spróbować zbudować wstępne rozwiązanie, niedoskonałe, nieostateczne ale możliwe do przedstawienie potencjalnym klientom.

 

Krok 4. Ruszaj w teren

W zaciszu swojego pokoju niczego się nie dowiesz. Założenie: “wiem, czego chce klient”, zgubiło już wielu zapaleńców, pomysłodawców nawet ciekawych i unikalnych rozwiązań. Prawda jest taka, że na początku start-up nie ma żadnych klientów a założyciel o ile nie jest wybitnym ekspertem w danej dziedzinie, może jedynie formułować przypuszczenia dotyczące klientów i gotowego rozwiązania. Założyciel musi więc jak najszybciej ruszyć w teren lub udostępnić rozwiązanie i zapytać, które z jego hipotez są poprawne, a następnie niezwłocznie poprawić te, które okażą się błędne.

 

Krok 5. Popraw rozwiązanie

Po zebraniu i analizie uwag klientów, należy poprawić rozwiązanie i przejść do etapu budowania docelowego produktu, który będzie można zacząć oferować klientom. W tym etapie bardzo ważnym zadaniem jest skuteczne pozyskanie dużej i ciągle rosnącej grupy odbiorców. Jeśli to się powiedzie a jednak nadal nasz start-up nie osiąga wyników jakie sobie zakładaliśmy to jeszcze nie koniec.

 

Krok 6. Porażki są w porządku

Start-upy są nieprzewidywalne. Ważne, żeby wyciągać wnioski. W tradycyjnym modelu budowania firmy nie ma miejsce na krok wstecz ale nie w start-upach. Nigdy nie należy czuć zażenowania pierwszą porażką, ani wyciągać z niej wniosków ostatecznych. Cofanie się odgrywa bardzo ważną rolę w procesie uczenia się i poznawania nieznanych i nie przewidzianych wcześniej elementów.

W tym momencie zaczynają się poszukiwanie modelu biznesowego, poprzez interakcje, zmiany i rozwój. start-up krąży tak długo, aż osiągnie “prędkość ucieczki”, czyli możliwość przejścia do kolejnego etapu rozwoju firmy.

 

Krok 7. Nie poddawaj się

W start-upie na każdym etapie rozwoju należy bardzo wnikliwie przyglądać się wykonanym krokom, rozwiązaniom i wyciągać wnioski. Jeśli pracuje zespół, należy wspólnie przedstawiać i analizować wyniki. Co sądziliśmy na początku? Czego się dowiedzieliśmy? Co zamierzamy zrobić w kolejnym tygodniu? Na pewno nie należy nigdy się poddawać. Zawsze można uruchomić nowy start-up, ponieważ jesteśmy o wiele bogatsi w wiedzę i doświadczenie.

Powodzenia!


Artykuł został przygotowany w oparciu o lekturę “Podręcznika start-upu. Budowa wielkiej firmy krok po kroku” Steve’a Blanka oraz Boba Dorfa. Zachęcamy do lektury całej książki.

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Rachunek sumienia człowieka zapracowanego

Udało się – dostałeś wymarzoną pracę. Czujesz się jakbyś złapał Pana Boga za nogi! Pierwszego dnia stajesz w drzwiach z sercem pełnym dobrych intencji. Zamierzasz uczciwie zarabiać na życie. To przecież takie proste...

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zaczyna się niewinnie. W domu skończyły się spinacze, a masz w planie porządkowanie dokumentów. Mógłbyś co prawda kupić je w sklepie, to przecież tylko parę groszy… ale skoro to „nic nie kosztuje”, to przecież firma nawet nie odczuje straty. Brakującej paczki papieru ksero też przecież nikt nie zauważy, tyle się go codziennie zużywa. A właśnie – ksero. Niby nie wolno korzystać z niego do celów prywatnych, ale pani Zosia z księgowości przyniosła świetne przepisy na sałatki. Przecież to tylko kilka kartek…

Początki w nowej pracy są trudne – wiesz, że musisz dać z siebie wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Ale co, jeśli twoje „wszystko” to za mało? Postanawiasz grać va banque i przyjmujesz zadania, które przekraczają twoje kompetencje. Wiesz, że nie potrafisz tego zrobić dobrze – ale może jakoś jednak się uda… I jest! Pełen sukces. Nikt nie zauważył, że praca jest wykonana po łebkach. To może nie trzeba się aż tak przejmować? Może nikt nie zauważy niedociągnięć?

W końcu czas na przerwę. Zalewasz kawę, wyciągasz śniadanie i gazetę. Mija pół godziny a ty nadal jesz pierwszą kanapkę. Potem jeszcze chwila rozmowy z koleżanką, dwa telefony do domu, rzut oka na facebooka. Oo, już 16:00? Jak to szybko zleciało… Tylko efekty jakieś mizerne. No nic, jutro będzie lepiej.

Czeka cię wizyta u dentysty, więc wychodzisz z pracy kwadrans wcześniej. Nie ustalasz tego z nikim – bo co, jeśli szef się nie zgodzi? Na szczęście nikt nie zauważył. Kolejne okazje zdarzają się szybko – występy dziecka w przedszkolu, weekendowy wyjazd… To nie jest tak, że urywasz się bez powodu – zawsze masz poważny argument! A że nie przedstawiasz go szefowi…

Podczas jednej z przerw kolega opowiada o swoim nowym pomyśle – to naprawdę świetna sprawa! Koncepcja chodzi ci po głowie, zastanawiasz się, dopracowujesz szczegóły. W końcu idziesz do szefa i opowiadasz mu, co wymyśliłeś. No dobra, może nie wymyśliłeś, ale przecież dużo nad tym siedziałeś, oszlifowałeś ten diamencik. Kolega powinien się cieszyć, że jego projekt został wcielony w życie. Nie ważne, że pod twoim nazwiskiem – w końcu jesteście zespołem, prawda?

A jednak kolega się obraził. Do tego nastawił przeciwko tobie innych pracowników z działu. Atmosfera zrobiła się bardzo nieprzyjemna… W takich warunkach ciężko pracować, ale o urlopie w szczycie sezonu możesz zapomnieć. Na szczęście twój lekarz nie jest zbyt drobiazgowy – wymyślisz jakieś bóle głowy albo inne niepokojące dolegliwości i dwa tygodnie zwolnienia murowane. Może w tym czasie koledzy zapomną o tym „pożyczonym” pomyśle?

Najwyższy czas pójść do spowiedzi. Siadasz do rachunku sumienia. Czytając kolejne pytania w końcu trafiasz i na takie: czy pracowałeś uczciwie? Hmm.. Niczego nie ukradłeś, nie zdefraudowałeś pieniędzy. Nieuczciwy to może być szef – może oszukiwać na podatkach albo wypłatach pracowników. Ale szeregowy pracownik? Gdzie tam. Ty przecież uczciwie zarabiasz na życie…

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >