video-jav.net

Człowiek WIOSNY

U podstaw mojego działania jest wizja człowieka. Nie ukrywam, zbudowana jest na analizie Ewangelii i moim życiu duchowym. Trzydzieści lat po moim nawróceniu i dwadzieścia lat od momentu otrzymania święceń kapłańskich, chciałbym się nią podzielić. Jestem przekonany, że ta wizja człowieka leży u podstaw wszelkich zmian na lepsze, w które dokonują się w ludziach dzięki działaniu Stowarzyszenia WIOSNA.

ks. Jacek Stryczek
ks. Jacek
Stryczek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Już jutro kolejna zasada działania ks. Jacka Stryczka. Zapraszamy!



Zasada 1: Przez swoje decyzje człowiek niejako staje się rodzicem samego siebie

Często uważamy, że jesteśmy z góry zaprogramowani: przez miejsce, w którym się urodziliśmy, przez rodzinę, nasze ciało i zdolności; przez otaczający nas świat. Porównujemy się z innymi i żałujemy, że nie mamy takich możliwości, jak oni. A tak naprawdę, to kim jesteśmy, zależy od nas. Jesteśmy uwarunkowani. Jesteśmy jacyś. Ale możemy to, kim jesteśmy, rozwijać. To nasze decyzje tworzą nas. Nie historia pisze nasze życie, ale naszymi decyzjami piszemy własną historię i historię świata. Możemy stać się rodzicami samych siebie. Dlatego uważam, że każdy może stać się Kimś. Wszystko jest w naszych rękach.

Człowiek WIOSNY


Zasada 2: Miarą wielkości człowieka jest największe wyzwanie, które podjął i wygrał

Nie jesteśmy tacy, jak o sobie myślimy (dobrze, czy źle). Nie jesteśmy tacy, jak myślą o nas inni. Naszą miarą są wyzwania, które podejmujemy. Nie wystarczą jednak dobre chęci. Tworzą nas tylko te wyzwania, które podjęliśmy i wygraliśmy. Jeśli wchodzę na górę, góra się nie zmiana. Ale ja się zmieniam. Wygrane wyzwanie zmienia nas. Tworzy format człowieka. Naszą wielkość możemy zmierzyć wyzwaniami, które skutecznie podejmowaliśmy. Na dodatek, każda wygrana sprawia, że w podobnej sytuacji też sobie poradzę i pozwala podejmować następne wyzwania. Dlatego wierzę, że wielcy ludzie, to nie ci, którzy się dobrze urodzili, albo się dorobili. To ci, którzy są wielkiego formatu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 3: Nie ryba, nie wędka, ale mentalność wędkarza

Czasami mówią: nie należy dawać ryby, ale wędkę. A ja dopowiem: jeśli ktoś dostanie wędkę, ale nie ma mentalności wędkarza, to zaraz ją sprzeda i kupi ryby. A jeżeli ktoś ma mentalność wędkarza, to poszuka sobie kij i zacznie łowić. Wszystko siedzi w naszej głowie. Jeśli zdobędziemy mentalność wędkarza, to zawsze poradzimy sobie w życiu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 4: Poznacie po owocach

Powiem po prostu językiem Ewangelii: nie będziemy zbawieni według dobrych chęci, ani według dobrych uczynków. Będziemy zbawieni dzięki dobrym owocom. Sprawa się ma zupełnie tak samo, jak w przypadku wychowywania dzieci: nie należy oceniać wychowania po dobrych chęciach i staraniach; ani po tym, ile dla dzieci zrobili dorośli. Jedynym miernikiem jest dobry owoc: dzieci zostały dobrze wychowane i każdy to widzi. Chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle – taka sytuacji jest absolutnym zaprzeczeniem dobrych owoców. Droga dobrych owoców jest jak ścieżka przez bagno: po jednej stronie dobre chęci, po drugiej dużo pracy. Można w jednym i w drugim ugrzęznąć. W życiu należy kierować się jedynie dobrymi owocami.

Człowiek WIOSNY


Zasada 5: Miłość wzajemna

Jeśli miłość, to tylko miłość wzajemna. Bowiem, nie sztuką jest kochać. Sztuką jest tak kochać, że ten, którego kocham, też potrafi kochać. Miłość często demoralizuje. Jak w przypadku rodziców, które przecież bardzo kochają swoje dzieci. Prawdziwa miłość przynosi też dobre owoce. Prawdziwa miłość tak się angażuje, że ten, którego dotyczy, dzięki niej też potrafi kochać. Miłość wzajemna nie koncentruje się na dawaniu, ani na poświęcaniu się, ani na przyjemności kochania. Ma w sobie to wszystko. Tyle tylko, że dla miłości wzajemnej drogą są dobre owoce. Ten, którego kocham, też potrafi kochać.

Człowiek WIOSNY


Zasada 6: Najwyższa forma pomagania

Jest taki parametr: im więcej pomagam, tym więcej jest potrzebujących. To bardzo prosty wskaźnik demoralizacji. Myślę, że właśnie dlatego wielu ludzi boi się pomagać innym. Słusznie przypuszczają, że ich pomoc sprowadzi na nich jeszcze więcej nieszczęść różnych ludzi. Dlatego, od początku warto pomagać jedynie w najwyższej formie, która polega na tym, że: TAK POMAGAM, ŻE TEN KTÓREMU POMAGAM RADZI SOBIE W ŻYCIU. Złem jest uzależnianie ludzi od pomocy, pozbawianie ich inicjatywy. Złem jest również usuwanie przeszkód życiowych. Należy pomagać ludziom w usamodzielnianiu się, w kreatywności i odwadze pokonywania przeszkód. Przecież największym motywatorem w pracy jest jej sensowność. Pozbawiając ludzi pracy, wyręczając ich w życiowych wyzwaniach, pozbawiamy ich też i radości życia. Poza tym, jesteśmy zbawieni dzięki dobrym owocom. Ktoś, kto tylko przyjmuje pomoc, ale nic od siebie nie daje, pozbawia się dobrych owoców i zostanie… potępiony.

Człowiek WIOSNY


Zasada 7: Wiem, kim jestem, ale nie wiem, kim mogę się stać

Taki jestem – rozbrajająco wyznaje wielu ludzi. Tymczasem, to kim jesteśmy, jest tylko punktem wyjścia. Wiadomo, jesteśmy stworzeni do zmiany. Od dziecka aż po starość podlegamy nieustannym zmianom. Zmiana jest czymś naturalnym. Możemy sprzeciwiać się zmianom. Wtedy cofamy się w rozwoju, degradujemy. Możemy jednak wziąć sprawy w swoje ręce. Możemy podjąć ryzyko zmian. Możemy wyjść w nieznane i sprawdzić, kim naprawdę jesteśmy. Podróżując w przyszłość, podejmujemy wyzwania, które naturalnie nas zmieniają. Pozwalają stopniowo stawać się kimś. Mijający czas, wypełniony ryzykiem i podejmowaniem wyzwań, może być okazją do odkrywania niesamowitego potencjału, który nosimy w sobie. Każdego dnia możemy stać się kimś zaskakującym dla siebie i dla innych. Bo wiemy, kim jesteśmy. Ale nie wiemy, kim możemy się stać!

Człowiek WIOSNY


Zasada 8: Miłość odkrywa w drugim człowieku to, co ma najpiękniejszego

Możemy wiele uczynić dla innych ludzi. Najbardziej jednak pokochamy ich wtedy, gdy okryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego. Jeśli coś im damy, będą otoczeni podarunkami. Jeśli odkryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego, będą mogli to rozwijać. Sami będą mogli stawać się kimś. Nawet najfajniejsze prezenty kiedyś się zużyją. Jeśli jednak sam człowiek stanie się piękny, nikt nie będzie mógł mu tego odebrać. Jeśli dzisiaj miałbym powiedzieć, kiedy najbardziej pomagam, to od razu odpowiem: gdy koncentruje się na poznaniu drugiego człowieka i odkrywaniu jego piękna. Kiedy on to zobaczy w moich oczach, kiedy zobaczy ten zachwyt, nigdy już tego nie zapomni. Ten akt odkrywania piękna, przypomina mi los ziarna, które potrzebuje WIOSNY, by ukorzenić się i stać się prawdziwą rośliną. Rozumiem, że to właśnie dlatego, im dłużej pomagam, tym więcej wokół mnie jest ludzi, którzy świetnie radzą sobie w życiu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 9: Miłość odkrywa w drugim człowieku to, co ma najpiękniejszego

Możemy wiele uczynić dla innych ludzi. Najbardziej jednak pokochamy ich wtedy, gdy okryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego. Jeśli coś im damy, będą otoczeni podarunkami. Jeśli odkryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego, będą mogli to rozwijać. Sami będą mogli stawać się kimś. Nawet najfajniejsze prezenty kiedyś się zużyją. Jeśli jednak sam człowiek stanie się piękny, nikt nie będzie mógł mu tego odebrać. Jeśli dzisiaj miałbym powiedzieć, kiedy najbardziej pomagam, to od razu odpowiem: gdy koncentruje się na poznaniu drugiego człowieka i odkrywaniu jego piękna. Kiedy on to zobaczy w moich oczach, kiedy zobaczy ten zachwyt, nigdy już tego nie zapomni. Ten akt odkrywania piękna, przypomina mi los ziarna, które potrzebuje WIOSNY, by ukorzenić się i stać się prawdziwą rośliną. Rozumiem, że to właśnie dlatego, im dłużej pomagam, tym więcej wokół mnie jest ludzi, którzy świetnie radzą sobie w życiu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 10: Miłość mierzy się zmianą dla innych

Pierwszym przejawem miłości jest otwartość. Nawet natura, gdy jesteśmy zakochani, rozszerza nasze źrenice i właśnie po tym można ją poznać. Otwartość jest gotowością przyjęcia do siebie drugiego człowieka. Najpierw ten drugi mnie interesuje. Zbieram o nim informacje. Zachęcony moją otwartością, sam otworzy się na mnie i pozwoli mi odkryć swoje tajemnice. Ten moment nazywamy zaufaniem. Zaufanie jest kluczem do budowani relacji. Zaufanie jest fundamentem miłości. Zaufanie jednak zobowiązuje. Jeśli bowiem poznam w duchu zaufania tajemnice drugiego człowieka, to on oczekuje, że będą go już inaczej traktował. Przecież go znam; przecież dał się poznać. Każde prawdziwe poznanie wprowadza do mojego życia świat innych, świat drugiego człowieka. Otwartość zezwala na to, aby te dwa światy spotkały się we mnie, zmieszały i stworzyły syntezę. Człowiek, który kocha, nosi w sobie dwa światy. Człowiek który wiele kocha, nosi w sobie wiele światów. Człowiek, który kocha, naturalnie się zmienia. Zmienia się dla innych. To jest jedyny pewny miernik zakochania. Nie słowa, nie obietnice. Zmiana dla drugiego.

Dla mnie to jest bardzo fajne. Bo oznacza to, że jeżeli kocham, jeżeli pomagam, to dzięki temu przyjmuję do siebie coraz to nowe światy. I mogę się zmieniać. Mogę się stawać coraz fajniejszy. No i nie nudzę się ze sobą.

Przy tej okazji dziękuję wszystkim, których spotkałem i których noszę w sobie. Dzięki Wam jestem właśnie taki. Jaki? W naporze rozwoju. Mam pięćdziesiąt lat, a każdego dnia wydaje mi się, że wszystko zaczynam od nowa.

Człowiek WIOSNY


Zapraszamy na stronę internetową Stowarzyszenia WIOSNA oraz fanpage na portalu Facebook

ks. Jacek Stryczek

ks. Jacek Stryczek

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Jacek Stryczek
ks. Jacek
Stryczek
zobacz artykuly tego autora >

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

Niezaliczona sesja, utrata stypendium, powtórka roku. Ale też rozboje, pożary i banicja – sprawdź, co grozi, gdy impreza roku wymyka się spod kontroli.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

1. SYF

Zdecydowaną przeszkodą w nieustannym prowadzeniu hulaszczego trybu życia jest problem nieczystości, a właściwie kwestia tego, kto po imprezie posprząta – jeżeli w ogóle.

Martwi cię warstwa popcornu i petów wgnieciona w wykładzinę? Na stosie brudnych naczyń w zlewie zaobserwowałeś nowe formy życia? To jeszcze nic. W średniowieczu specjalnie dla potrzeb otrzęsin, studenci kolekcjonowali pomyje i przetrzymywali… zwierzęce płuca do momentu, gdy te, zmienione w galaretę i rojące się od robactwa, mogły wreszcie w formie żartu wylądować na twarzy pierwszaków.

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

2. ZAKŁÓCANIE CISZY NOCNEJ

Zdarzyło się wam podczas imprezy zdemolować akademik lub bursę? Historia stara jak świat. Z tą różnicą, że w średniowieczu donos lądował nie u rektora, ale… u papieża. W 1230 roku opat tyniecki skierował skargę do samego Grzegorza IX, skarżąc się na pijaństwo, hulanki, nieprzyzwoite pieśni i widowiska, a także kłótnie aż do przelewu krwi i niszczenie dóbr klasztornych. Więcej o tej żenującej wpadce ze Stolicą Apostolską w tle w artykule: ŚWIĘTO GŁUPCÓW

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

3. ZATARGI ZE STRAŻĄ MIEJSKĄ

W łacińskim tekście piosenki żaków krakowskich „Breve regnum erigitur” pobrzmiewa żal, że zabawa studencka nie trwa wiecznie. Ale gdyby noc trwała dłużej, z pewnością należałoby pomnożyć i ilość mandatów. Bijatyki na imprezach sięgają swoją historią najstarszych murów Krakowa  – tyle, że w aktach rektorskich znajdziemy wzmianki o zwadach i zajściach ze służbami mundurowymi nie na słowa czy pięści, ale prawdziwe, kute… miecze.

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

4. AFERA HAZARDOWA

Studenci dorabiający się kroci na ryzykownych zagrywkach finansowych? Znamy temat z ostatnich nagłówków gazet. Ale tu również historycy mogą sypać z rękawa przykładami nadużyć. Od nagminnych łapówek za miejsce w średniowiecznym akademiku, po poważne afery hazardowe. Lecz widocznie gry w karty i kości były zdecydowanie bardziej opłacalne niż żebranie o jedzenie na ulicach miasta, nota bene często kończące się bójkami i zapasami z innymi żebrzącymi. Szczególnie wyróżniały się tu umiejętności karciane Macieja z Piotrkowa, który zapomniał o nauce i czerpał dochód jedynie z gry. Zarabiać musiał jednak w ten sposób całkiem sporo, bo karę grzywny w wysokości 1 florena uiścił władzy rektorskiej bez większych problemów.

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

5. PROSTYTUCJA

Średniowieczne ośrodki studenckie zawsze stanowiły siedlisko rozpusty, ale nieczęsto zdarzało się żeby studenci bronili przed kolegium… swojego przełożonego. Udowadniali oni przed krakowskim sądem, że wprawdzie sami wciągnęli do akademika przez okno znajomego, ale zdecydowanie był to młodzieniec, a nie kobieta lekkich obyczajów: „Posłaliśmy jednego z kolegów po piwo do miasta. Tymczasem rektor bramę zamknął. Co robić? Jeżeli przez bramę wejdzie, to nie tylko poniesie karę za wałęsanie się, ale nadto i piwo rektor odbierze. Jedyna rada wciągnąć go oknem, by kary nie poniósł i piwa nie stracił”. Na nic zdało się jednak kombinatorstwo, bo ostatecznie i tak… ukarano wszystkich.

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

6. USUNIĘCIE Z LISTY STUDENTÓW

Grozi każdemu, ale rzadko przeradza się w pospolite ruszenie. Po aferze z 1549 roku z udziałem niewiasty lekkich obyczajów, Julianny, exodus krakowskich żaków był tak nagły i znaczny, że z powodu tego deficytu omal nie odbyła się procesja Bożego Ciała. Cała historia ma jednak poważny wątek kryminalny. Otóż słudzy księdza Andrzeja Czarnkowskiego (być może z jego rozkazu) uderzyli zbrojnie na żebrzących żaków, którzy naigrywali się ze wspomnianej Julianny. Bilans ofiar: jeden zabity, kilkunastu rannych. Sprawców częściowo uniewinniono, sprawę zbagatelizowano – stąd protest studentów. A sama zainteresowana? Została wkrótce skazana za zabójstwo matki swojej towarzyszki nierządu, Reginy. Reginę zaszyto w skórzany worek i wrzucono do Wisły, a Juliannę rozpalonymi obcęgami podarto na kawałki. I również wrzucono do Wisły.

Co Ty wiesz o imprezowaniu?

7. POŻAR

Jeżeli nie udało nam się ostudzić waszego zapału do organizowania wielkich imprez, tym usilniej prosimy o roztropność i zachowanie szczególnej ostrożności w kontaktach z ogniem podczas zabawy. Jako przestrogę można wspomnieć wielki pożar Krakowa, który wybuchł w 1850 roku w trakcie hucznych obchodów tradycyjnych Wianków. Zniszczeniu uległo wówczas 10% powierzchni miasta, to jest 160 domów, 4 kościoły, 3 klasztory i 2 pałace. Pomyśl, czy warto ryzykować i módl się o wstawiennictwo patrona studentów: Józefa z Kupertynu.

Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >