Nasze projekty
Reklama
fot. materiały prasowe EDK

Ks. Stryczek: „Ludzie po EDK zyskują dystans do życia i świadomość, że mogą żyć poza schematami”

O fenomenie, jakim stała się Ekstremalna Droga Krzyżowa rozmawiamy z jej pomysłodawcą, ks. Jackiem Stryczkiem.

Skąd właściwie wziął się pomysł na EDK? Czy to owoc frustracji „miękką” duchowością?

ks. Jacek Stryczek: EDK to była potrzeba czasu. Z jednej strony, w moim duszpasterstwie zbudowanym wokół środowiska studentów medycyny, dużym wyzwaniem była praca z mężczyznami – tak, aby chcieli przychodzić i się rozwijać. Pomysł na 40 km w nocy okazał się dla nich idealny. Z drugiej strony, był rok 2009. Ludzie żyli na kredytach, wydawało im się, że istnieje tylko przyjemne życie bez Boga, podczas gdy ich dusza umierała. Wiedziałem, że będą potrzebowali tego, co Kolumb – „przepłynięcia oceanu”, wyjścia ze strefy komfortu, by na nowo poczuć duszę i zrozumieć, o co im w życiu chodzi.

Krytycy mówią jednak: „To survival dla znudzonych korpoludzi”. Twierdzą, że skupienie się na bólu to narcyzm, a Bóg jest tylko tłem dla sportowego wyczynu. Czy to nie jest po prostu duchowy triathlon?

Reklama

ks. Jacek Stryczek: Oczywiście, można to tak potraktować. Sam chodziłem po górach i nocami, bo w dzień nie miałem czasu. Może to być tylko sport, ale my robimy wszystko, by było to doświadczenie duchowe. Dlatego są rozważania. Zachęcamy, by wychodząc z tego codziennego rollercoastera myśli, wejść w przestrzeń ciszy. Bóg mówi szeptem, a EDK ma stworzyć warunki, by ten szept usłyszeć. Zniechęcamy biegaczy do upraszczania EDK do sportu – biegać mogą wszędzie, u nas mają spotkać Boga.

ZOBACZ>>> Ekstremalna Droga Krzyżowa. Ekscytująca przygoda czy coś więcej?

A co z trwałością tej zmiany? Czy po „zaliczeniu” 40 km i zebraniu lajków na Facebooku, ci ludzie nie wracają w poniedziałek do biur tak samo nerwowi i egoistyczni jak wcześniej?

Reklama

ks. Jacek Stryczek: Statystyk z poniedziałkowego poranka nikt nie sprawdził, ale obserwujemy, że ludzie po EDK zyskują dystans do życia i świadomość, że mogą żyć poza schematami. Najbardziej powszechnym doświadczeniem jest duchowa radość z faktu, że „stać mnie na więcej”. To kluczowe doświadczenie życiowe. EDK jest niestandaryzowana, ale ma wysokiej jakości rozważania. Dobrze, że ludzie chodzą.

Niektórzy twierdzą, że buduje Ksiądz „chrześcijaństwo bez Kościoła” – armię singli z aplikacją w ręku, dla których wspólnota parafialna staje się zbędna. Nie boi się Ksiądz, że EDK zastąpi ludziom Mszę świętą?

ks. Jacek Stryczek: Jest wręcz odwrotnie. EDK to powrót do tradycyjnej, klasycznej pobożności. Wzorowaliśmy się na nocnych wyprawach do Kalwarii Zebrzydowskiej, które do dziś są praktykowane. Zawężanie religijności tylko do murów kościoła jest niszczące – to jakaś lewicowa myśl, by zamknąć katolików w budynkach. My jesteśmy wierzący w całym naszym życiu. EDK to teologia, której mnie uczono w seminarium: modlitwa to cały człowiek – dusza, ciało, umysł i asceza. To nie nowinka, to dorobek wieków. Współcześnie uprościliśmy to do „myślenia o Bogu”, ale to tak nie działa.

Reklama

CZYTAJ>>> „Młody mężczyzna kładzie się na ziemi krzyżem i płacze. Tu nikogo to nie dziwi”. Ekstremalna Droga Krzyżowa – czas przemiany

Ksiądz promuje „Ewangelię sukcesu” i mówi: „Pracuję tylko z fajnymi ludźmi”. Co z niefajnymi? Co ze słabymi, dla których Ewangelia jest nadzieją, a którzy nie przejdą 40 km?

ks. Jacek Stryczek: To, że sukces gryzie kogoś w głowę, to nasze polskie kompleksy. Jako katolicy podbiliśmy cały świat, budowaliśmy kościoły na krańcach ziemi. „Fajny człowiek” to dla mnie taki, z którym nie marnuje się czasu. Stawiam na takie zespoły, bo uważam, że większość społeczeństwa powinna być aktywna. Jeśli ktoś jest w kryzysie, to ci „fajni” powinni mu pomóc wstać, a nie akceptować jego bezradność. Każdy powinien nad sobą tak pracować, by inni chcieli z nim spędzać czas. Tu nie ma wyjątków.

Na koniec kwestia odpowiedzialności. Mówicie: „Idziesz na własne ryzyko”. Czy to nie umywanie rąk od bezpieczeństwa tysięcy ludzi, których Ksiądz wysłał nocą do lasu?

ks. Jacek Stryczek: Wolność wiąże się z ryzykiem. EDK to system tras i wsparcia, ale decyzja o wyjściu i o tym, jak się zachować w trudnej sytuacji, należy do dorosłego człowieka. Nie można ludzi ubezwłasnowolniać. To właśnie branie odpowiedzialności za siebie jest częścią stawania się „arcydziełem”.

Więcej informacji na www.edk.org.pl/.

książka droga

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas