video-jav.net

Rodzina to podstawa bezpieczeństwa

Na przestrzeni ostatnich lat zmienił się charakter przestępczości w Polsce. Mniej widać ją na ulicach, częściej w działaniach ekonomiczno-politycznych. Ale jedno trzeba podkreślić: żyjemy w bezpiecznym kraju! Bo silna i bezpieczna Polska to Polska wspierająca rodzinę. A rodzina to fundament.

Jacek Wrona
Jacek
Wrona
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Alicja Samolewicz Jeglicka rozmawia z Jackiem Wroną, byłym oficerem Centralnego Biura Śledczego, komisarzem policji w stanie spoczynku, ekspertem ds. bezpieczeństwa.  


Alicja Samolewicz-Jeglicka: Czy w Polsce jest bezpiecznie?

Jacek Wrona: Tak, w Polsce jest w miarę bezpiecznie. Szczególnie w porównaniu z innymi krajami Europy poziom bezpieczeństwa u nas jest naprawdę wysoki. I co więcej: zaufanie społeczeństwa do organów ścigania, szczególnie do policji, jest na nieprawdopodobnym poziomie. W niektórych badaniach sięga ono nawet do 90 procent.

 

Przyznam, że to dość zaskakujące…

Polacy są raczej narodem łagodnym. Nawet w czasach przekształceń społeczno- ekonomicznych, gdzie grupy przestępcze funkcjonowały mocniej, stopień przemocy i liczba aktów przemocowych była nieproporcjonalnie niższa do na przykład takiej Bułgarii. Z jednej strony to dzięki tej naszej, jak powiedziałem, polskiej łagodności. A z drugiej strony… mamy w naszym społeczeństwie wpojony silny katolicyzm. Przemoc, odkąd przyjęliśmy jako naród chrzest, była w jakiś sposób kanalizowana i nie była „modna”. Trzeba podkreślić, że w Polsce przestępczość nie nabrała jakichś kolosalnych rozmiarów. Nie mamy w kraju ani zamachów terrorystycznych, ani ekstremistów.

 

Policja informuje, że spada dynamika przestępczości – jest mniej kradzieży, mniej włamań…

…tak! Przede wszystkim dlatego, że mnóstwo tych przestępców wyjechało na zachód. Całe pokolenia dilerów, włamywaczy, złodziei po prostu wyjechało. Z drugiej strony pewne rodzaje dokuczliwych działań przestępczych np. drobne kradzieże czy włamania stały się po części nieopłacalne. Samochód można kupić już za 5 czy 6 tysięcy złotych i jest to całkiem przyzwoite auto. Jeśli się taki samochód ukradnie to zanim się go zalegalizuje, załatwi jakieś dokumenty, gdzieś sprzeda to ten zarobek będzie praktycznie żaden. A wręcz czasami ten przestępca musiałby do tego dołożyć pieniądze. Jeżeli chodzi o kradzieże samochodów to proszę zwrócić uwagę, że w komendach wojewódzkich policji w Polsce rozwiązano wydziały do zwalczania przestępczości samochodowej. Na tyle jest to niewielki proceder, że nie ma po co utrzymywać osobnego pionu, który by się zajmował tylko tym rodzajem przestępczości.

 

Można więc powiedzieć, że zmienia się albo zmienił się charakter działań przestępczych?

Oczywiście. Teraz coraz więcej jest przestępców w białych kołnierzykach. Można powiedzieć, że rośnie przestępczość zorganizowana o charakterze ekonomicznym. Zmienia się ten charakter. Proszę sobie przypomnieć: czy w ciągu 2 lub 3 lat słyszała Pani o jakieś strzelaninie na mieście w Warszawie? No nie. Kiedyś to było częstsze. To świadczy o tym, że ta przestępczość nie rośnie. Oczywiście ona jest. Szczególnie w tych najbardziej opłacalnych gałęziach…

 

Czyli?

To przede wszystkim przestępczość ekonomiczna i narkotykowa. Ale mamy znacznie mniej przestępczości kryminalnej, bo przynosi ona coraz mniejsze dochody. Po prostu przestały się pewne gałęzie przestępczości opłacać. A trzeba to powiedzieć jasno: w większości przypadków przestępczość jest związana z pieniędzmi czy pozyskiwaniem jakiś dóbr w sposób nielegalny, a nie przeciwko komuś. No ile jest osób, które są zawodowymi zabójcami czy zawodowo biją innych ludzi? To są jednostki. Mamy przesunięcie z przestępczości brutalnej do przestępczości ekonomicznej.

 

To co jest dziś największym zagrożeniem?

Są problemy, które dla przeciętnego człowieka są bardzo mało bezpośrednio odczuwalne i w ogóle niezauważalne. To na przykład przestępczość przeciwko interesom Państwa. W tym jest przestępczość polityczna, korupcja, to są wszystkiego rodzaju problemy z wymiarem sprawiedliwości i jego uwikłaniem w działania polityczne. To jest dla mnie numer jeden jeżeli chodzi o zagrożenie. Przy czym przeciętnego człowieka to bezpośrednio nie dotknie. To jest rzecz, którą się nie zainteresuje. To, że dochodzi w Warszawie do jakiś korupcji czy naruszeń praworządności to dla niego jest fikcyjne. Dopiero po jakiejś większej refleksji można się zorientować, że to jednak w jakiś sposób na to nasze życie wpływa. Ale bardzo pośrednio, więc ciężko się do tego ustosunkowywać. My wiemy, że są takie sytuacje, ale przeciętny obywatel tego nie odczuwa.

 

A to właśnie ten obywatel kształtuje kolejne pokolenia. Bo to w rodzinie wychowujemy i uczymy dzieci konkretnych zasad w życiu i zachowań, którymi będą się dalej kierować. Czyli można powiedzieć, że kształtujemy społeczeństwo – bezpieczne albo nie…

Rodzina to fundament. I to właśnie rodzina jest odpowiedzialna za wychowanie dzieci. W kształtowaniu pewnych postaw obywatelskich, społecznych czy osobistych dużą rolę odgrywa szkoła czy różnego rodzaju instytucje edukacyjne. Ale podstawą jest rodzina. To ona przekazuje te fundamentalne zasady zachowania, którymi później się człowiek zazwyczaj kieruje w życiu. Tutaj nie ma kompromisu i nie ma zastępstwa.

 

Czyli można powiedzieć, że brak mocnych fundamentów i więzi w rodzinie może później wpłynąć na poziom przestępczości i negatywne zachowania jakie będą w kraju?

Ale to realnie na to wpływa! Tam, gdzie jest rodzina taka klasyczna, tradycyjna, rzadko kiedy się zdarza, że dzieci popadają w jakieś zachowania patologiczne. A proszę spojrzeć na zachowania społeczne. Warto wspomnieć tu o resortowych rodzinach. Jeżeli ktoś przez ileś lat był beneficjentem jakichś służb czy systemu władzy komunistycznej, to jego dzieci przejmują wszystkie zasady i możliwości, które stworzyli im rodzice. Trudno żeby nagle zmienili oni swoje poglądy czy zasady, którymi żyli przez 20 czy 30 lat. Choć i zdarzają się takie przypadki.

 

 

Bezpieczna rodzina, bezpieczne społeczeństwo, bezpieczna Polska – to jaka Polska?

Bezpieczna Polska to taka, która będzie stale wzmacniała rodzinę. W różny sposób. Wzmacniała nie tylko pod względem materialnym. Ale dawała także różne „zachęty”. Szczególnie jeśli mówimy o rodzinach wielodzietnych. Potrzeba zachęty do jakiejś aktywności społecznej czy mobilizacji do kształcenia się. To jest niezwykle ważne. Ja jestem zwolennikiem dawania tym ludziom wędki, żeby oni sobie sami te ryby łowili. Rodziny trzeba wzmacniać na wszystkich polach. Począwszy od wzmocnienia ekonomicznego, a skończywszy na psychicznej czy społecznej promocji dużych rodziny. Sam mam dużą rodzinę i wiem, że niestety takie rodziny mają często przyklejoną krzywdzącą łatkę… Rodzice nazywani są dzieciorobami, a całe rodziny patologią. Ten klimat musi się zmieniać. On już się powoli zmienia i czuć to. Rodzina jest najważniejsza jeśli chodzi o bezpieczeństwo plus oczywiście wzmacnianie instytucji służących do ochrony obywateli czyli organy ścigania, prokuratura i sądy.

 

Przed nami Strefa Chwały, w której bierze Pan udział. Co będzie chciał Pan przekazać młodym ludziom?

Mamy jedno życie. I najważniejszą rzeczą jest racjonalne podejście do tego życia. Nie możemy go zmarnować ulegając pewnego rodzaju magii np. środków psychoaktywnych, które prowadzą do nieszczęścia. Niektóre nieszczęście jest radykalne – to pozbawienie życia. Inne to pozbawienie zdrowia. Nikt nigdy nie wygrał z narkotykami, hazardem czy pornografią. Dlatego też chcemy zbudować MetoBank.

 

Co to takiego?

To pierwszy w Polsce Bank Metod Profilaktycznych. Będziemy tam wskazywali nauczycielom, pedagogom i wychowawcom jakie metody – z punktu widzenia specjalistów – są skuteczne w praktyce. Tu nie chodzi o to, by powstał kolejny teoretyczny portal. Tylko faktyczne rozwiązania, które się już kiedyś sprawdziły i dały dobre rezultaty. To jest praca u podstaw. Jeśli dobrze będziemy pracować z młodzieżą to realnie wpłynie to w przyszłości na stan przestępczości w naszym kraju. Będzie jej jeszcze mniej. Tam, gdzie jest silna rodzina, tradycja i religia, tam przestępczość będzie znikoma. Warto to zobaczyć na przykładzie poszczególnych regionów naszego kraju. Tam, gdzie wartości, o których wspomniałem, są mocne, tam ta przestępczość jest naprawdę na bardzo niskim poziomie. Oczywiście nie ma możliwości jej całkowitego wyeliminowania, ale jest możliwość jej ograniczenia.

 

Jacek Wrona

Jacek Wrona

Były oficer Centralnego Biura Śledczego, komisarz policji w stanie spoczynku, ekspert ds. bezpieczeństwa i terroryzmu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Wrona
Jacek
Wrona
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Jak uchronić dzieci przed złymi decyzjami?

O wypuszczaniu dziecka spod klosza, nadążaniu za Snapchatem i Instagramem i zapomnianej funkcji „oddzwoń” w telefonie opowiada Andrzej Koc, mąż Agnieszki, ojciec trzech wspaniałych szkrabów, prezes Fundacji Wychowanie w Dialogu, coach, trener i autor programów profilaktycznych i warsztatów.

Andrzej Koc
Andrzej
Koc
zobacz artykuly tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Andrzej Koc jest prezesem Fundacji Wychowanie w Dialogu, trenerem i autorem programów profilaktycznych oraz warsztatów. Jego wykłady i prelekcje dotyczą wychowania dzieci, miłości małżeńskiej, życia rodzinnego. Promuje dialog oparty na wzajemnym szacunku, poszanowaniu uczuć i potrzeb każdej ze stron.


Agnieszka Huf: Na Twojej stronie czytam: profilaktyk zachowań ryzykownych u dzieci i młodzieży. O jakich zachowaniach mówimy?

Andrzej Koc: Zachowania ryzykowne to wszystkie te zachowania młodych ludzi, które mają wpływ na ich przyszłość, codzienne życie, realizację marzeń, pasji. Czyli: alkohol, narkotyki, uzależnienia behawioralne – smartfon, gry itp., pornografia.

 

Masz dzieci w wieku przedszkolnym. Czy to oznacza, że możesz na razie nie myśleć o profilaktyce zagrożeń? Przecież czterolatek nie sięgnie po piwo…

Wychowujemy od chwili, kiedy dziecko się narodzi. Z tyłu głowy muszę zawsze mieć myśl: moje dziecko na mnie patrzy. Widzi, jakie mam relacje z ludźmi, jakie mam zasady. Rodzice często nie mają świadomości, jak genialnym obserwatorem jest dziecko. A ono zauważa wszystko co ja robię i przekłada to na swoje życie. Pierwszą profilaktyką jest wychowanie – i jako rodzic nie mogę zepchnąć tej odpowiedzialności na kogoś innego, na szkołę czy Kościół.

 

Koleżanka była bardzo opiekuńczą matką. Do tego stopnia, że jej znajomi śmiali się, że w dniu 18 urodzin syna wyjdzie z nim na próg domu i powie: „synu, to jest świat”. Czy takie podejście pozwoli uchronić go przed wszelkim ryzykiem?

A czy da się ochronić przed wszystkim? To utopia. Nawet najbardziej chronione dziecko kiedyś w końcu wyfrunie w świat. Jeśli nie miało wcześniej doświadczenia normalnego życia, będzie mu o wiele trudniej – czeka je więcej decyzji do podjęcia, więcej nowych wyzwań. Wybierania też trzeba uczyć. Zaczyna się wcześnie – dajesz dziecku dwa jogurty i pytasz który chce. W ten sposób uczy się, że istnieje ciąg przyczynowo – skutkowy: jeśli zrobię A to z A będzie B, z B będzie C – to są naturalne wyniki podejmowanych decyzji. Jeśli dziecko potrafi zrozumieć ciąg przyczynowo skutkowy to nauczy się, że piłka kopnięta w okno może wybić szybę. I nawet, jeśli popełni błąd, to będzie mogło wyciągnąć wnioski na przyszłość.

 

Co z tego, że ja przekażę dziecku swoje wartości, skoro w szkole trafi na złe towarzystwo. Moja praca pójdzie na marne?

Nie demonizujmy. Właśnie po to uczymy dziecko wyborów, żeby potem mogło podejmować decyzje. Jeśli od małego budujemy w nim właściwą hierarchię wartości, to jest duża szansa, że samo zrezygnuje z nieodpowiedniego towarzystwa. Poza tym po szkole wraca do domu – spędzamy razem czas, rozmawiamy. Kluczem jest zbudowanie relacji z dzieckiem. Jeśli mamy dobrą, zdrową relację, jeśli potrafimy ze sobą rozmawiać, to maleje ryzyko, że grupa rówieśnicza od razu ściągnie dziecko na złą drogę.

 

Jak mam rozróżnić, czy to, co dzieje się z moim dzieckiem, to jeszcze naturalny etap rozwoju, czy już początek problemu?

Na pewno cały czas potrzebne jest uczenie się, zdobywanie konkretnej wiedzy o wszystkich sferach rozwoju dziecka. Ale rodzic nie jest specjalistą! Dlatego wybierając szkołę czy przedszkole warto sprawdzić, czy jest w nim psycholog lub pedagog, do którego mogę zgłosić się po radę. A potem z tej pomocy korzystać. Bo my chyba czasem zapominamy, że można po prostu podejść i zapytać… Sam prowadzę w szkołach spotkania z rodzicami i frekwencja jest zatrważająca. Rodzice skarżą się, że martwią się o dzieci, a na spotkanie przychodzi kilka osób.

 

Czy rodzice mają szanse nadążyć za pędzącym światem? Podobno wśród młodych Facebook jest już passe – teraz króluje Instagram i Snapchat.

Nadążyć się nie da. Młodzi wiedzą, że mają większą wiedzę o internecie niż rodzice. Próbując być na bieżąco, stracimy mnóstwo czasu, a i tak nie dogonimy dzieci. Lepiej ten czas poświęcić im w świecie realnym, rozmawiając, rozwijając pasje. Znam genialnych rodziców, którzy mają rewelacyjne relacje ze swoimi dzieciakami a nie mają zielonego pojęcia o internecie. Mają telefony z klawiszami, ale za to potrafią wsiąść na rower i jechać z nimi na rodzinną wyprawę, 400-500 km nad morze.

 

To może skoro nie nadążę to chociaż założę blokadę na telefon dziecka? Pomoże?

Na Strefie Chwały rozmawiałem z młodymi. Powiedzieli mi, że blokada na telefon to dla nich wyzwanie – sprytny nastolatek obejdzie ją w kwadrans. Zamiast zakazywać, lepiej zagrać do jednej bramki i porozmawiać z młodym, jak on się odnajduje w wirtualnym świecie, jakie sam widzi zagrożenia. Można zapytać – co ty robisz w sieci, pokaż mi. Nie na zasadzie kontroli, ale prawdziwego zainteresowania jego światem. I on może nagle stwierdzić “mamo, to jest tak głupie, że aż ci tego nie pokażę”. To czemu to oglądasz? I mamy temat do rozmowy.

 

Czy świat wirtualny zasysa tylko dzieci?

Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że jeśli chodzi o smartfony, problemem nie są dzieci, ale rodzice, którzy tak naprawdę sami zatracili się w tej przestrzeni. Działamy jak psy Pawłowa – zadzwoni dzwonek i natychmiast jestem przy telefonie. Nieważne, że właśnie gram z dzieckiem w grę – jestem w stanie w kulminacyjnym momencie tej planszówki odejść i odebrać telefon. Iphone daje systemową możliwość sprawdzenia czasu spędzonego przed ekranem, oraz dokładnej weryfikacji ile czasu spędzamy w poszczególnych aplikacjach. Byłem zaskoczony ile tych minut zbiera się w ciągu dnia. Czas mi ucieka przez palce, ciągle jestem zagoniony, a okazuje się, że mnóstwo czasu poświęcam na bycie w świecie multimediów. Jeśli sami nie odnajdujemy się w tej przestrzeni, to jak chcemy nauczyć tego dzieci?

 

Wracamy do początku naszej rozmowy – dziecko obserwuje rodzica. Blokada na telefon nic nie da, jeśli dziecko będzie widziało rodzica wklejonego w smartfona.

Rok temu zatrzymałem się u znajomych na nocleg. Siedzimy przy obiedzie, rozmawiamy i nagle dzwoni telefon mojej koleżanki. Dzieci jej mówią – mamo telefon ci dzwoni. A ona na to – jem! On ma taką funkcję „oddzwoń”! Pomyślałem wtedy: wow, ja też tak chcę! Bo przecież faktycznie telefon zapisuje wszystkie numery, które dzwoniły. Więc jeśli siedzisz z dzieckiem, to za ten kwadrans oddzwonisz, świat się nie zawali.

 

Czasem może się zawalić…

Jeśli mam pracę, w której nie mam wyjścia, muszę odebrać dzwoniący telefon, to mogę przygotować dziecko – słuchaj, czekam na bardzo ważny telefon, jak zadzwoni to będę musiał go odebrać, ale wrócę do ciebie. W ten sposób pokazuję dziecku, że jest dla mnie ważne. Ale są takie sytuacje, kiedy powinienem umieć to wyważyć. Jeśli prowadzę poważną rozmowę z nastolatkiem, to telefon najlepiej wyłączyć, odłożyć do innego pokoju. Bo wyobraź sobie, że córka przychodzi zwierzyć się, że chłopak ją rzucił. Siedzi zapłakana, a tu nagle mama odbiera telefon – „cześć Mariolka, co u ciebie słychać?”. Totalny zgrzyt.

 

Po takim czymś córka więcej nie przyjdzie…

Nie tylko nie przyjdzie, ale będzie miała zaburzone poczucie bezpieczeństwa, bo pomyśli: skoro dla mamy ta rozmowa nie jest taka ważna, to znaczy, że ja też nie jestem tak ważna jak myślałam. A sam fakt, że dziecko w ogóle chce przyjść i rozmawiać to już jest coś wspaniałego! Wtedy tworzy się przestrzeń do dialogu, pojawia się możliwość wypracowania wspólnej płaszczyzny – nie poprzez narzucenie mu swojej woli, ale poprzez rozwijanie odpowiedzialności. Bo nie jesteśmy w stanie w 100% kontrolować naszych dzieci. Idą do szkoły, tam nas nie ma, idą na imprez, tam nas nie ma. Przygotowanie dziecka do samodzielnego życia nie zaczyna się, kiedy ma ono 15-16 lat, ale wtedy, gdy stawia pierwsze kroki.

 

Już za kilka dni będziesz jednym z mówców na „Strefa Chwały Festiwal – Bezpieczeństwo w działaniu” w Opolu. Co może dać takie jednorazowe wydarzenie?

Może pomóc mi zweryfikować miejsce, w którym teraz jestem. Jeśli na takiej konferencji usłyszę jakieś wskazówki i stwierdzę, że to wszystko robię, to chwała Panu – jestem utwierdzony na dobrej drodze. A jeśli okaże się, że czegoś nie wiedziałem, to może warto to pogłębić, doczytać, poszukać warsztatów, może poszukać specjalisty z którym skonsultujemy daną sytuację. Uczmy się od siebie nawzajem, korzystajmy z doświadczeń ludzi którzy znaleźli fajną drogę i idźmy podobna – nie tą samą, bo każdy ma swoją wyjątkową, ale pewnych rzeczy możemy się uczyć od siebie nawzajem.

 

Andrzej Koc

Andrzej Koc

Prezes Fundacji Wychowanie w Dialogu, trener i autor programów profilaktycznych oraz warsztatów. Jego wykłady i prelekcje dotyczą wychowania dzieci, miłości małżeńskiej, życia rodzinnego. Promuje dialog oparty na wzajemnym szacunku, poszanowaniu uczuć i potrzeb każdej ze stron.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Andrzej Koc
Andrzej
Koc
zobacz artykuly tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >