Nasze projekty

Ks. Rymuza z DA Sandał: o. Szustak ma ogień w sobie!

Spodziewałem się tłumów, ale nie spodziewałem się takiej atmosfery, takiej modlitwy, takiego milczenia w kilkutysięcznym tłumie - mówi ks. Piotr Rymuza, duszpasterz akademicki DA Sandał w Warszawie, gdzie o. Adam Szustak głosi właśnie rekolekcje. Tłumy młodzieży są tak wielkie, że chwilami zablokowały przejazd tramwajów.

Reklama

Spodziewał się ksiądz takich tłumów?

Szczerze? Tak. Zapraszając o. Adama wiedziałem, że przyjdzie wielu ludzi, często z obrzeży, często szukających Boga albo od Niego oddalonych. Ale jednocześnie nie spodziewałem się takiej atmosfery. Rzadko się zdarza, że kościół w centrum dużego miasta jest tak wypełniony po brzegi i nie jest to impreza kulturalna ani rozrywkowa.

Podobno pomimo tłumu panowała niezwykła cisza?

Reklama
Reklama

Do poprowadzenia medytacji i wyciszenia przed Mszą rekolekcyjną zaprosiłem wspólnotę modlących się pieśniami z Taize. Oni zwykle przynoszą takie plansze z napisem „CISZA”. Gdy zobaczyłem te plansze i ten kilkutysięczny tłum w kościele, pomyślałem w duchu: „Nie ma szans! Jaka cisza?”. Ale tak, były takie liczne momenty, gdy ludzie milczeli. Trzy tysiące milczących ludzi i cisza, przerywana tylko dzwonieniem przejeżdżających przez plac tramwajów.

 

Reklama
Reklama

 

Co jeszcze zaskoczyło księdza?

Pracuję w tej parafii szósty rok i po raz pierwszy miałem okazję rozdawać Komunię św. na ulicy, na Placu Zbawiciela. Naprawdę miałem dreszcze. Z jednej strony ja, z Panem Jezusem w Komunii, wylewający się z kościoła tłum ludzi, blokujących przejeżdżające tramwaje, z drugiej strony – przechodnie, ludzie, hipsterzy w modnych knajpach, szukający w życiu czegoś zupełnie innego. Czułem autentyczne wzruszenie tą sytuacją. I pomyślałem, że może to jest jakiś znak czasu. Może jest tak, że zbyt rzadko organizujemy takie wydarzenia, na których dobrze w kościele poczują się ludzie niewierzący, oddaleni od Pana Boga. Zbyt często wszystkie działania duszpasterskie adresujemy tylko do przekonanych, do zewangelizowanych. Tymczasem te nasze rekolekcje, zorganizowane przecież dla wierzących, stały się znakomitą okazją do ewangelizacji. Do pokazania ludziom spoza Kościoła, że jesteśmy, że Pan Bóg jest. Można powiedzieć: wylaliśmy się z tego kościoła do świata dając tym ludziom okazję do refleksji. 

Reklama

🔷 PRZECZYTAJ: Cisza, modlitwa i nieprzebrany tłum czyli o. Szustak na Placu Zbawiciela

Wielu ludzi zarzuca o. Szustakowi, że jest „showmanem”, że gromadzi tłumy bo jest znany z YouTube’a…

Ojciec Adam jest showmanem, ale dzięki temu jest też świetnym ewangelizatorem! Gdyby popatrzeć na Pana Jezusa i Jego życie, sposób nauczania – też można by użyć tego sformułowania. Jemu również zarzucano, że nie uczy przestrzegania prawa, że jest zbyt otwarty, że spotyka się z grzesznikami, że przyciąga tłumy. Podobnie o. Adam. On ma ogień w sobie! Ogień Ducha świętego, który tak przyciąga ludzi na głoszone przez niego nauki i konferencje. Po spotkaniu z nim, po wysłuchaniu jego homilii wiele osób sięga po Pismo święte, spowiada się po latach, zaczyna chodzić na Mszę św. regularnie.

Czyli można już mówić o pewnych owocach tych rekolekcji?

Na mówienie o konkretnych owocach jest jeszcze oczywiście za wcześnie, czas je pokaże. Ale ja czułem wielkiego ducha modlitwy. Widziałem to u osób słuchających nauki o. Adama, stojących w długiej kolejce do niego po osobiste błogosławieństwo. Innym owocem jest też to, że już coraz więcej ludzi pyta o możliwość dołączenia do naszej wspólnoty, do duszpasterstwa. To pokazuje, że takie rekolekcje to nie jest jakiś „event” ale inspiracja do działania. Czas, gdy wchodzimy w swoje serce i szukamy Pana Boga. Czas, który może wydać konkretne owoce. 

Rozmawiała Anna Druś

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę