video-jav.net

Najpiękniejsza praca na świecie

Za każdym człowiekiem, który odniósł sukces stoi jego Mama

Polub nas na Facebooku!

Masakra piłą mechaniczną – książka o rodzinnym szczęściu Terlikowskich

"Masakra piłą mechaniczną w domu Terlikowskich" - pod tym groźnym tytułem kryje się ciepła opowieść o szczęściu rodzinnym Małgorzaty i Tomasza i ich pięciorga dzieci. Dziś premiera książki, która trafi też do księgarni

Polub nas na Facebooku!

Tytuł zbudowany jest na kontraście – autorzy opowiadają o swym zwyczajnym życiu, zderzając swą opowieść ze stereotypami, jaki krążą na temat wielodzietności.

Kontrowersje zaczęły się, gdy w Wysokich Obcasach ukazał się wywiad z Małgorzatą Terlikowską, żoną publicysty, pisarza i dziennikarza, nazywanego też "katolickim talibem". Jej opowieść o życiu małżeńskim i wychowaniu czwórki wówczas dzieci, mocno poruszyły opinię publiczną i mainstreamowe media. Feministki uznały autorkę za ofiarę patriarchatu i nie godziły się na udział w programach z nią, gdyż "reprezentuje stanowisko męża", ogólnopolska gazeta dopytywała antropologa o wyjaśnienie współczesnym odbiorcom tego egzotycznego modelu rodziny.

Nie tłumacząc swych motywów Małgorzata i Tomasz zdecydowali się opisać jak to jest być tak egzotyczną rodziną. Opisują więc swoje dzieci (najmłodsza ma ponad rok, najstarsza jest już nastolatką), jak się poznali, jak wygląda ich przeciętny dzień. Opisują atmosferę domu, rozgardiaszu i trudnego do opanowania bałaganu, którym heroicznie walczy pani domu, wyliczają ile jedzenia tygodniowo trzeba kupić (zaopatrzeniowcem jest Tomasz), choroby i podróże, rzadkie chwile w ciszy, spędzone we dwoje. Kłótnie między rodzeństwem, współzawodnictwo, krzyki. Zmęczenie, niewyspanie, zniechęcenia i kryzysy. Opowiadają zabawne wydarzenia, cytują śmieszne lub zaskakująco mądre wypowiedzi swoich dzieci, na przykład najstarszej córki Isi, wyjaśniającej biskupowi, spotkanemu w Łagiewnikach, że nie wie, czy będzie zakonnicą, gdyż o powołaniu decyduje Pan Bóg.

Obszerny fragment poświęcają stołowi, który łączy i cementuje więź. "…trzeba powiedzieć jeszcze o stole i o obiadach. To one kształtują nasze domowe sprawy. One są centrum naszego losu. Nie potrafię sobie jakoś wyobrazić, że miałbym jeść zawsze obiady poza domem, na służbowych lunchach czy w zakładowych stołówkach. Kebab oczywiście czasem zjem, ale żeby żywić się nam na co dzień – co to to nie. Domowe obiady mojej żony są zbyt dobre, a wymiana zdań i opinii w ich trakcie zbyt istotna, by z nich rezygnować". To jeden z wielu fragmentów, wyjaśniających na czym polega tajemnica sukcesu rodziny Terlikowskich – oni codziennie podejmują wysiłek pielęgnowania więzi między sobą. Robią to na co dzień i na wyjeździe, gdy ciągle, bo wiedzą, że jest to sposób na szczęście. On nazywa ją kapłanką i sercem rodziny, ona stwierdza, że to mąż ustala ich rytm życia wiarą. Nie ma w tym współzawodnictwa, a uzupełnienie ról.

Ta książka, choć nie był to jej najważniejszy cel, jest także ukrytą polemiką. Polemiką z hierarchią wartości, stereotypami, mentalnym lenistwem, które do nich prowadzi. Dlatego cały rozdział poświęcony jest ich wyborom. Opisują reakcje nieznajomych na widok matki z gromadą dzieci, komentarze, że wielodzietność to patologia, pytania, czy nie potrafią się zabezpieczyć, a może Kościół im każe? Odpowiedź, jak stwierdza Tomasz, może być liberalna, czyli mają tyle dzieci, bo tak. Zwraca uwagę, że nie pobierają od państwa zasiłków. Obalają stereotypy, Tomasz przytacza statystyki, że to z rodzin wielodzietnych pochodzi najwyższy procent ludzi z wykształceniem wyższym, zaś ojcowie wielodzietni zarabiają więcej niż ich rówieśnicy.

Najważniejszy jednak jest przekaz książki – autorzy są szczęśliwymi ludźmi. mają dom, który żyje i pulsuje, jak stwierdza Małgorzata. A że są trudne sprawy? W końcu życie wymaga wysiłku.

Masakra piłą mechaniczną w domu Terlikowskich. Tomasz i Małgorzata Terlikowscy opisują życie z piątką dzieci, Wydawca Czerwone i Czarne, Warszawa 2015


aw / Warszawa