Nasze projekty

Gdzie szukać empatii

Są w życiu chwile, w których stajemy się ambasadorami chrześcijaństwa. Jak wtedy odpowiadamy wątpiącemu? Czy, nawet gdy jesteśmy zmęczeni, wyciągniemy rękę do pomocy?

Reklama

Mam małe dziecko, a jak wiadomo dzieci szybko wyrastają z ubrań, ponieważ mamy ich więcej, niż potrzebujemy – możemy się nimi dzielić. W takich chwilach, a robiłem to już wcześniej, pakujemy rzeczy w kartony i zawożę do prowadzonego przez siostry zakonne domu samotnej matki. Bez względu na intencje, logistyki się jednak nie oszuka. Z mojej perspektywy jest to druga strona miasta, więc czas na wyjazd znalazłem akurat w niedzielne popołudnie. Pomyślałem – i to był mój błąd – że skoro mówimy o instytucji kościelnej, niedziela jest „dniem roboczym“, a nie wolnym. Niestety, gdy byłem już pod drzwiami, domofon odebrała (sądząc po głosie) starsza siostra, która rutynowo odparła, że dzisiaj nikogo nie przyjmują.

– Rozumiem, ale nie przyjechałem w odwiedziny. Mam do oddania ubranka dziecięce. Mogę je wnieść i zostawić na korytarzu – powiedziałem.

– Niestety jest niedziela, także nie mogę pomóc – usłyszałem.

Reklama

– Jak to nie może siostra pomóc? Mam dwa kartony niemal nowych ubrań, na pewno komuś się przydadzą. Już kiedyś u was byłem i nie było problemów – przekonywałem.

– Dobrze, ale może nie w niedzielę. Nie mam gdzie tego trzymać – zakonnica upierała się przy swoim.

– Gdybym przyjechał jutro, siostra by mnie przyjęła? – zapytałem.

Reklama

– Tak – brzmiała odpowiedź.

Nie rozumiejąc na czym dokładnie polega problem, chodziło przecież o wniesienie rzeczy, które mogły poczekać w hallu budynku przez kilka godzin, spróbowałem jeszcze raz.

– Mieszkam daleko, niestety nie mogłem przyjechać w tygodniu, jechałem specjalnie w tym celu i mam teraz wrócić ze wszystkim do domu, bo siostra nie może mi otworzyć? Czy to jest urząd, czy Kościół? – rzuciłem zdenerwowany. Nastąpiła chwila ciszy.

Reklama

– Bardzo mi przykro, nie przyjmujemy – usłyszałem na odchodne. Więc wróciłem, myśląc o tym, co poszło nie tak. Co z Kościołem jest nie tak?

CZYTAJ>>> „Ewangeliczny foch”. Co Biblia mówi o emocjach?

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Co ma jedna anegdotyczna historia do całej instytucji? Może po prostu popełniłem błąd, nie sprawdzając wcześniej, czy mam po co jechać? Być może. Ostatecznie wszyscy jesteśmy ludźmi, ta zakonnica również. Nie wiem, jak wiele osób wpada na podobny pomysł. Czy gdyby otwierała każdemu, ubrań byłoby zdecydowanie za wiele, niż potrzeb podopiecznych ośrodka?

Wiem jednak, jak się czułem, i jak mógł się poczuć każdy w podobnej sytuacji, gdy punktów styczności z katolicyzmem jest niestety coraz mniej. Dla mnie, bez względu na szerszy kontekst, było to zwycięstwo formalizmu nad empatią. Regulaminu nad ludzkim odruchem docenienia i myślenia kategoriami interesu osób, którymi się opiekuje, a nie własną wygodą.

To tylko głupie dwa kartony ubranek dla kilkunastomiesięcznych dziewczynek, ale przewaga rozumowania w kategoriach „mamy zamknięte“, bez dostosowania swojej reakcji do aktualnych okoliczności, jest – oczywiście w szerszej skali – jedną z istotnych przyczyn zarówno erozji autorytetu Kościoła, jak i wzrostu tempa laicyzacji w Polsce. Dla wielu ludzi, zwłaszcza tych, którzy oddalają się od wiary, charytatywna funkcja Kościoła jest ostatnią więzią i formą kontaktu z instytucją.

Czy to sprawiedliwe, czy nie – ta metaforyczna zakonnica po drugiej stronie domofonu staje się w podobnych, krótkich chwilach, ambasadorką chrześcijaństwa.

Jest nim również ksiądz, który choć dwie minuty temu zakończyła się praca kancelarii, przyjmie wiernego. Nawet, jeśli ten przyszedł się po prostu wyżalić. Jest nim biskup, który wysłucha po mszy panią z kółka różańcowego. Katecheta, z cierpliwością i starannością opowiadający o Bogu nie tak, aby wypełnić podstawę programową, ale aby autentycznie zaciekawić. Ambasadorem chrześcijaństwa jestem również ja, który zapewne w wielu sytuacjach nie byłem lepszy od opisywanej zakonnicy. Ba, sam fakt, że oceniam ją przez pryzmat jednej sytuacji sprawia, że jest mi wstyd.

ZOBACZ>>> Zdolnościami kapusty nie okrasisz, czyli rzecz o (samo)dyscyplinie

Nie wiem, czy istnieje jakaś uniwersalna recepta, która uodparniałaby nas na brak empatii. Czy możemy się na takie sytuacje zawczasu przygotować? Zresztą samo pojęcie, połączone z „inteligencją emocjonalną“, stało się we współczesnym dyskursie psychologicznym o tyle kontrowersyjne, że niejednokrotnie absolutyzowane do rangi najważniejszego przykazania świeckich. Tymczasem, jak w książce „Przeciw empatii. Argumenty za racjonalnym współczuciem“ argumentuje Paul Bloom, nie można redukować moralności do „współodczuwania“, ponieważ jako istoty z natury egoistyczne nie umiemy być empatyczni bez stronniczości oraz faworyzowania grup oraz ludzi, którzy są nam z różnych względów bliżsi. Może zatem nie brak empatii jest problemem, zwłaszcza, że nie mówią o niej ani Ewangelie, ani nauczanie Kościoła?

W takich chwilach przypominam sobie jednak, że bez względu na terminy, którymi nazywamy ludzkie odruchy i słabości, to właśnie w Ewangelii jest odpowiedź na wszystkie pytania. Przytoczę trzy, kluczowe w moim odczuciu fragmenty. „Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą” (Rz 12, 15). „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). „Jeśliby ktoś mówił: ‚Miłuję Boga‘, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 4, 20).

Choć cytaty możemy mnożyć, sprawdzają się one do jednego: miarą chrześcijaństwa jest drugi człowiek. Nasz stosunek do niego, umiejętność współodczuwania, wyjścia poza ograniczenia, które nakłada na nas proza dnia codziennego oraz sztywne ramy instytucji, przepisów, własnego komfortu. Chciałbym o tym pamiętać, i czuję, że muszę. Dlatego wrócę innego dnia. Gdy będzie otwarte.


OPINIE STACJI7 to wartościowe komentarze do aktualnych wydarzeń, przygotowane przez grono doświadczonych publicystów.
W stałym dwutygodniowym rytmie piszą dla nas:

w poniedziałki – Tomasz Krzyżak,
we wtorki – Agata Puścikowska,
w środy – Marcin Makowski,
w czwartki – Konstanty Pilawa,
w piątki – Aneta Liberacka.

Zapraszamy!


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę