Koniec blisko? Oddaj wszystko Biskup Bernardo Bastres Florence z Punta Arenas w Chile w wywiadzie dla lokalnej gazety La Prensa Austral, stwierdził, że byłoby miło, gdyby ci wszyscy, którzy wierzą, że 21. grudnia tego roku nastąpi zapowiadany ponoć przez Majów koniec świata, przygotowali się do niego zapisując w testamentach wszystkie swoje ziemskie dobra kościelnym instytucjom […]
My, przedstawiciele pokolenia 20+, którzy od lat każdego grudnia patrzymy na swoje wycieńczone matki, ciotki i babki, dziś zakładamy własne domy i w pierwsze samodzielne Święta zadajemy sobie pytanie: dlaczego musimy się tak umęczać?
Naparzajcie pompejankę! – taki wpis znalazł się w dziale „komentarze” portalu z pieskiem w nazwie, pod jednym z cytowanych z kolorowej prasy wywiadów z Katarzyną Figurą o jej skomplikowanych relacjach z – niedługo byłym – mężem.
Niektórzy ludzie uważają, że piłka nożna jest sprawą życia lub śmierci. Jestem rozczarowany takim podejściem. Mogę zapewnić, że to coś o wiele ważniejszego.
„Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą” Jk 2, 19
Przyzwyczaiłem się już do mych bezskutecznych corocznych apeli do rodaków, by z czci dla Dzieciątka nie mordować w perwersyjny sposób karpi i do tego stopniowanego aż do dwudziestego czwartego grudnia do punkt siedemnastej napięcia, świętego zgęstnienia czasu, po którym to zgęstnieniu już około trzynastej dnia następnego człowiek z przejedzenia przestaje już widzieć nie tylko żłóbek, ale i zarys nie tylko półmisków, ale i bliźniego.
Nie należę do żadnej sekty. Jestem zdrowa na ciele i na umyśle. Co z emocjami, spełnieniem życiowym, rodziną, karierą? Wszystko jakoś mieści się w normie i mimo to mówię, że koniec świata jest bliski, i że czekam…
Jeżeli nie wyobrażacie sobie świąt bez choinki, prezentów i kilku emisji kolędy „Last Christmas” dziennie, proponujemy skuteczne antidotum: Benedykt XVI – „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo”
Poznać dziecko, to jak odkryć tajemnicę. Niby nic bardziej fascynującego niż odkrywanie tajemnic, a z jakiegoś powodu dorośli tych akurat wydają się wcale nie ciekawi. Idą na łatwiznę, powtarzając banał, że nikt nie zna ich dziecka lepiej. Nawet nie zauważają, kiedy przestają z nim rozmawiać, bo wiedzą lepiej czego ich dziecko chce, co myśli i co czuje.
Na ulicy od wczesnego ranka ramiona bolą od obijania się o ludzi, w sklepach – pandemonium i najczarniejsze koszmary demografa. Chronisz się do kościoła, i nagle – po raz pierwszy w życiu – masz ochotę dziękować Bogu za obniżające się w Polsce wskaźniki mszalnej frekwencji.
„Myśl o rodzinnej wigilii tego roku wzbudzi we mnie poczucie winy. Udam, że cieszy mnie prezent, interesuje rozmowa przy stole i że zupa jest wyjątkowo smaczna. Tylko gdzie jest osoba, która zawsze ją dla nas przygotowywała?”
Z dobrych spotkań, z dobrych rozmów można utkać piękną przyjaźń, która zmieni nasze życie