video-jav.net

Kard. Nycz widzi Polskę nawet w półfinale

Metropolita warszawski jest kibicem futbolu. “Lubię oglądać piękną piłkę. Zwłaszcza gdy tę piękną piłkę widzę u naszych reprezentantów”

Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Po meczu z Litwą moja nadzieja wzrosła. Absolutne minimum to wyjście z grupy i walka o coś więcej, nawet półfinał – powiedział Stacji 7 kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski przyznał, że jest kibicem piłki nożnej. Wśród faworytów mundialu wymienia Argentynę, Brazylię, Hiszpanię, Niemcy i Francję.

 

Oto, co powiedział kard. Kazimierz Nycz portalowi Stacja7.pl:

 

“Nie jestem na tyle ekspertem, żebym mógł się kompetentnie wypowiadać na temat szans Polaków, ale po ostatnim meczu z Litwą jestem podbudowany. Mój optymizm, moja nadzieja, wzrosła. Chciałbym, żeby Polacy zaszli najdalej, jak potrafią. Absolutne minimum to, by wyszli z grupy i próbowali powalczyć o coś więcej – tak jak reprezentacja w 1974 czy 1982 roku, gdy Polska doszła do półfinałów. Tego im życzę i jako patriota i jako kibic reprezentacji, na której meczach miałem okazję wiele razy być.

Nie mogłem oglądać całego meczu z Litwą, ale jest nieźle i myślę, że nasi będą walczyć dzielnie. Także wśród zmienników pierwszej jedenastki objawia się wielu graczy, których chciałoby się oglądać w reprezentacji. Poradzą sobie, a na taki turniej jak mundial, gdzie do rozegrania jest siedem meczów, jeśli by doszli do finału – potrzeba zmienników. Oni też mają szansę. Życzę im wszystkiego najlepszego, bo to jest także nasza nadzieja i nasza radość.  

Kibicuję nie aż tak emocjonalnie, żebym wyskakiwał z fotela oglądając mecz, ale cieszę się bardzo. Zwłaszcza wtedy, kiedy jest piękny mecz. Staram się obiektywizować kibicowanie, nie wiążąc się koniecznie z taką czy inną drużyną. Lubię po prostu oglądać piękną piłkę. A jeżeli tę piękną piłkę – i pod tym względem kibicuję mocno Polakom – widzę u naszych reprezentantów to wtedy cieszę się, bo rzeczywiście lubię oglądać takie mecze.


Jeśli nie Polska, to kto? Kandydatów do mistrzostwa jest wielu. Polacy muszą jednak pamiętać o tym, że jeśli chcą wygrywać, to będą mieć do czynienia z takimi drużynami, jak Argentyna, Brazylia, Hiszpania, Niemcy, Francja… A to już starcie z najlepszymi. Jeśli ktoś, chce daleko zajść, musi być gotowy i przygotowany wygrać ze wszystkimi”.

Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >
MUNDIAL

Bp Milewski: Wierzę, że wyjdziemy z grupy i kibicuję

Gdy już wyjdziemy z grupy, to mogę się założyć, że dojdziemy bardzo wysoko: ćwierćfinał, a nawet półfinał. Tak mi podpowiada serce. Są przesłanki, by wierzyć, że się to może udać

Michał Plewka
Michał
Plewka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Biskup Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej w rozmowie dla portalu Stacja7.pl

 

Michał Plewka (Stacja7): Na rozgrzewkę zagadka: Polacy proszą Matkę Bożą Częstochowską, Portugalczycy Panią z Fatimy, Niemcy Czarną Madonnę z Altötting, a Brazylijczycy Maryję z Aparecidy. Kto wygra mundial?

 

Bp Mirosław Milewski: Przypomina mi się słynne powiedzenie Garego Linekera, króla strzelców z 1986 roku: „piłka nożna to taka dyscyplina, gdzie na boisku biega 22 zawodników, a i tak wygrywają Niemcy”. Faworyci od dawna są ci sami. A mówiąc poważnie, logika wysłuchiwania próśb przez Matkę Bożą jest dla nas niedostępna.

 

Czy w takim razie można modlić się za własną drużynę?

Jasne. Co więcej, uważam, że wręcz trzeba! To najlepszy sposób kibicowania z możliwych. Kibicujemy z pilotem w ręku, ale także wspieramy duchowo zespół i zawodników, zwłaszcza, że część z nich otwarcie mówi o swojej wierze. Nie powinniśmy zapominać także o przeciwnikach.

 

A trzymać kciuki można?

No pewnie, choć każdy ma własny sposób kibicowania. Jedni się denerwują i krzyczą, inni trzymają kciuki. Są też nieświadome akty strzeliste, na przykład „O mój Boże!”.

 

A teraz łatwe pytanie dla biskupa, komu kibicuje Pan Bóg?

To wcale nie jest łatwe pytanie! (długa chwila ciszy) Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że temu, kto wygrywa. Jednak wydaje mi się, przykładając ewangeliczną ramę, myślę…, że Bóg jest zawsze jest z najsłabszymi.

 

Czy kibicowanie może mieć wpływ na wiarę?

Na pewno w tym nie przeszkadza. Kto wchodzi na stadion, czy halę sportową i jest człowiekiem wierzącym, to takim samym stamtąd wychodzi. Postawa zawodników, chociażby znak krzyża, gdy wbiegają na boisko czy gest podziękowania Bogu za strzeloną bramkę, to świadectwo wiary i ono, tak myślę, daje różnym osobom do myślenia.

 

Co sprawia, że piłka nożna jest najpopularniejszym sportem?

Pewnie dlatego, że jest to sport globalny, widowiskowy, przyjemny dla oka i co ważne angażujący emocjonalnie. W zasadzie wszystkie kraje mają swoje federacje, ligi i piłkarzy-idoli. To także globalny biznes. Źródłem popularności piłki nożnej jest także długa tradycja tej dyscypliny. Są też światowe, czy kontynentalne mistrzostwa, na które z niecierpliwością czekają miliony ludzi i które nakręcają koniunkturę. A my w Polsce mamy ponadto także swoisty mit założycielski – orły Górskiego i Wembley!

 

Jakie wartości niesie za sobą?

To chociażby poświęcenie, odwaga, doskonalenie siebie, pokonywanie własnych słabości.

A dla kibiców, tak jak widać to teraz przed mundialem, to przede wszystkim budowanie narodowej tożsamości i patriotyzm. To także poczucie wspólnoty, jesteśmy razem z drużyną, ale także ze sobą.

 

Taki patriotyzm w wersji „light”?

Ależ skąd! Akurat bardzo cenię środowiska kibicowskie. To bardzo ciekawi ludzie. Traktuję to środowisko jako taki barometr nastrojów społecznych. Często trafnie komentują wydarzenia z życia politycznego, czy religijnego – to wartość sama w sobie. Oczywiście, jak w każdym środowisku są pewne ekstrema, jednak zachowania kibiców radykalnych nie powinny wpływać na ocenę całej tej grupy.

 

Dlaczego warto uprawiać sport?

Utarło się powiedzenie: „w zdrowym ciele zdrowy duch” i to jest prawda. Dbając o ciało, w jakimś stopniu troszczymy się także o duszę.

 

A czy biskup ma czas na sport?

Czas, to może bym i znalazł. Pewnie będzie to zaskoczeniem, bo wielu wydaje się, że skoro jestem taki szczupły, to muszę biegać, pływać, czy jeździć na rowerze. Prawda jest taka, że nie uprawiam żadnego sportu! Oczywiście czasem pójdę na dłuższy spacer, lub przejadę się na rowerze, ale ze sportem ma to niewiele wspólnego.

 

Ale jest ksiądz kibicem.

Tak, można powiedzieć, że biernie uprawiam sport (śmiech). W miarę możliwości lubię chodzić na mecze piłki nożnej i piłki ręcznej. Dobrze czuję się na obiektach sportowych.

 

1/3
twitter.com/BpMMilewski
2/3
twitter.com/BpMMilewski
3/3
twitter.com/BpMMilewski
poprzednie
następne

 

I jak ludzie reagują na kibica w koloratce?

Z dużą sympatią i szacunkiem! Nie mam poczucia, że jestem niechciany. Na zawody chodzę w koloratce i wiem, że dla większości kibiców nie jest to wcale dziwne. Wydaje mi się wręcz, że byłbym nierozumiany lub nawet źle odbierany, gdybym poszedł na mecz bez koloratki. Zresztą, strój duchowny jest dla mnie bardzo ważny i sam bym się czuł źle bez koloratki. Dodam, że im dłużej chodzę na mecze, to mam coraz więcej znajomych wśród kibiców i zawodników, i często miewam ciekawe spotkania i rozmowy.

 

Widok księdza na trybunie potrafi zaskoczyć.

Oczywiście bywają sytuacje zabawne. Ludzie pokazują palcem i krzyczą do siebie: „patrz, tam siedzi biskup”. Parę razy, zwłaszcza na początku, dało się wyczuć szum i zaskoczenie, że właśnie wchodzi biskup. Teraz wszyscy się już przyzwyczaili.

Kibicuję, ale także w jakimś sensie uświęcam tę sportową, świecką rzeczywistość. Oczywiście nie chodzi, by teraz zamieniać stadiony na kościoły, ale by także tam dawać świadectwo…

 

Ewangelizować?

Tak, świadectwo, to zwyczajna i prosta metoda ewangelizacji.

Od jakiegoś czasu noszę w kieszeni różańce. Jak przytrafia się taka okazja, nie na siłę, to rozdaję je czy kibicom, czy zawodnikom. Widzę, że to ma dla nich znaczenie.

 

Ostatnio dużo mówi się o bezpieczeństwie na stadionach. Jak to wygląda z księdza perspektywy?

W Płocku, gdzie najczęściej bywam, czuję się bezpieczny. Zdarza się oczywiście, że pojawia się ktoś, kto wpuszczony być nie powinien i robi zadymę, prowokuje bójki lub wykrzykuje niestosowne hasła. Ale są to marginesy.

Natomiast widząc to, co niekiedy dzieje się na innych stadionach, dziwi mnie, dlaczego w Polsce od tylu lat, ciągle nie można opanować chuligaństwa pseudokibiców; dlaczego nie można ich spacyfikować. Dlaczego dotychczas nie rozwiązano tego problemu, jak chociażby w Anglii.

 

Czy prawdziwy kibic kibicuje do końca?

Powinien! Nawet, jak nasi zawodnicy ręczni Wisły Płock przegrywają, a w tym sezonie zdarzało się im to dość często w Lidze Mistrzów, nie wychodzę wcześniej. Lubię być do końca. Biję brawo, także wtedy, gdy im się nie powiodło.

 

Rosja nie daleko. Wybiera się ksiądz biskup na któryś z meczy polskiej reprezentacji na mundialu?

Miałem taką pokusę. Jednak nie jest to do pogodzenia z obowiązkami w diecezji.

 

To jak będzie wyglądać strefa kibica-biskupa?

Pierwszy mecz oglądam z kilkoma księżmi, a później zobaczymy…

 

Mamy szansę wyjść z grupy?

Dobrze, zabawię się w proroka (śmiech). Wydaje mi się, że będzie ciężko! Ale gdy już wyjdziemy z grupy, to mogę się z Panem założyć, że dojdziemy bardzo wysoko: ćwierćfinał, a nawet półfinał. Tak mi podpowiada serce. Dawno nie mieliśmy tak dobrej drużyny i tak dobrej atmosfery. W Polsce będzie wtedy kompletne szaleństwo. Są przesłanki, by wierzyć, że się to może udać.

 

Jednak przegrana z Koreą Południową i remis z Chile w meczach towarzyskich studzą emocje.

Okres przygotowawczy, to okres przygotowawczy. Dla nas mundial zaczyna się 19 czerwca. Już po pierwszym gwizdku będziemy wiedzieć, ile warta jest nasza drużyna.

 

Lewandowski królem strzelców?

Albo Müller, jego kolega z Bayernu Monachium. Robert Lewandowski jest teraz u szczytu swoich możliwości piłkarskich i u szczytu kariery. Ostatnie dwa mecze towarzyskie i trzy strzelone bramki pokazują, że ma ten legendarny „błysk”, jak kiedyś Małysz i w tym roku Stoch. A jeśli nie zostanie królem strzelców i tak jest wielki!

Michał Plewka

Michał Plewka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Michał Plewka
Michał
Plewka
zobacz artykuly tego autora >