video-jav.net

Odziedziczone ojcostwo cz.II

Moje odejście z domu rodzinnego wiązało się ze wstąpieniem do dominikanów. Zakon w procesie formacji ukazał nową przestrzeń ojcostwa w osobach mistrzów i kierowników duchowych. Wtedy także odkryłem ojcostwo Boga wobec mnie samego.

Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Gdy wczytywałem się w słowa Ewangelii, dotarł do mnie sens słów Jezusa: „kto mnie zobaczył, zobaczył także Ojca” (J 14,9). Na Jezusa nauczyłem się patrzeć jak na brata w człowieczeństwie, który przemierza wraz ze mną drogi tego świata, który towarzyszy mi w każdej sytuacji. Jezus wskazywał na Boga, jako na Ojca, ukazywał Jego bezwarunkową miłość i miłosierdzie, tłumaczył klarowność przykazań oraz poszanowanie dla ludzkiej wolności. I jeszcze doskonałą świętość, która była na Jego miarę, a do której mnie w sposób niepojęty zapraszał.

 

Na fundamencie mojego taty, budowali jeszcze inni nauczyciele (ojcowie), ale osoba mojego rodziciela była darem, który pomógł mi zobaczyć ojca w Bogu – zachwycić się Nim i wejść w osobistą relację wiary. Na tym gruncie wyrosło też moje osobiste powołanie do ojcostwa.

 

W pewnym momencie odkryłem bowiem, że moją posługę wobec ludzi, do których jestem posłany na mocy święceń kapłańskich, najlepiej opisują terminy i kategorie, które zawierają się w słowie „ojcostwo”. Tę rzeczywistość nie ja stworzyłem, nie ja wymyśliłem – odziedziczyłem ją.

Odziedziczone ojcostwo cz.II

Jak zatem rozumiem ojcostwo w przestrzeni duszpasterskiej?

 

Pamiętam zawsze o słowach Jana Pawła II, że ludzie przychodzący do kapłana po to, by się wyspowiadać lub porozmawiać, powinni w jego osobie dostrzec odblask miłosiernego Ojca. Jakkolwiek wezwanie, by kochać jak Ojciec Niebieski przekracza wyobrażenia i możliwości grzesznika, to jednak próbuję na miarę swoich sił i łaski, danej przez Jezusa, tak właśnie czynić.

 

Nie zostałem posłany, by ludzi sądzić, by oddzielać złych od dobrych; ale by mówić i ukazywać im dobrą nowinę o miłości Ojca, który jest w niebie – mówić zwłaszcza tym, którzy zniewoleni są grzechem i sami o sobie myślą jak najgorzej. Miłosierny ojciec to ten, który daje wolność swojemu dziecku. Gdy ono zapragnie odjechać w odległe krainy, ojciec nie powinien obrażać się, czynić wyrzutów, zatrzymywać na siłę, nawet jeśli zdaje sobie sprawę, że kierunek, w którym podąża dziecko nie jest właściwy.

 

Ojciec – bezradny od chwili takiego rozstania, czeka na powrót dziecka; a ono, gdy wraca, widzi ojca wybiegającego mu naprzeciw.

Odziedziczone ojcostwo cz.II

Drugim wymiarem, o którym zawsze staram się pamiętać w kwestii ojcostwa to fakt, że jestem dany człowiekowi, by w solidarnym wysiłku pomagać mu odkrywać prawdę o tym kim jest Bóg, kim jest człowiek i jaki jest świat, który nas otacza. Czasem trzeba również ukazać bolesną prawdę o ludzkim grzechu i niewierności. Nigdy nie sądziłem, że moim zadaniem jest kierować czy rozkazywać, autorytarnie stwierdzać, co ktoś powinien albo czego nie powinien zrobić.

 

mojej wizji ojciec bardziej towarzyszy niż prowadzi, idzie pół kroku za dzieckiem; jest gotowy do pomocy, do wspierania w chwilach trudnych, do podtrzymywania na duchu w momentach zniechęcenia, wyjaśniania, jakie mogą być konsekwencje konkretnych decyzji, uczenia go odróżniania dobra od zła.

 

Taka postawa przychodzi mi łatwiej, jeśli mam wspierać kogoś na duchowej drodze, którą sam już przeszedłem, którą znam z własnego doświadczenia. Pamiętam jednak zawsze, że żadna droga nie jest identyczna z moją; dlatego boję się, gdy ktoś próbuje budować swoje życie na mnie samym, na moim tylko doświadczeniu. Ufam, że Ten, który jest Prawdą, prowadzi człowieka ku Życiu, prowadzi go jego własną Drogą, a moim zadaniem – jako ojca duchowego – jest tylko pomóc ten Osobowy głos usłyszeć. Wierzę, że Bóg w sercu każdego człowieka złożył niepowtarzalne dobro, które potrzebuje odpowiednich warunków, by wydało owoc wielokrotny. Zdaję sobie też sprawę, że żaden ojciec nie przeżyje życia za swoje dziecko, nie podejmie za nie w chwilach decydujących właściwego wyboru, a gdyby chciał tak uczynić, skrzywdzi je, ograniczając jego wolność.

Oczywiście zdarzają się ludzie, którzy chcieliby, by duszpasterz dokonał za nich wyboru; by określił, co mają robić, jak postępować. Znam osoby, które jak ognia unikają podjęcia decyzji, które są tak słabe i chwiejne, że podjęcie odpowiedzialności za własne życie przerasta je. Latami stoją w jednym miejscu, nawet nie próbując zmienić sytuacji, która jest dla nich przytłaczająca. Staram się w takich momentach maksymalnie takie osoby wspierać, wzmacniać, dodawać im sił, mobilizować, ale nie podejmuję decyzji ani nie robię nic za nich. Mogę nawet obniżać poprzeczkę, zmniejszać wymagania, pomagać robić niewielkie kroczki, ale nigdy nie robię czegoś za nich.

 

Taka postawa wynika z mojego przekonania, że ojcostwo ma sens o tyle, o ile prowadzi do dojrzałej samodzielności. Jego spełnieniem nie jest chwila, gdy dziecko osiąga jakiś sukces, ale ten czas, gdy dziecko nie potrzebując już ojca, może go opuścić, by żyć samodzielnie i twórczo sobie radzić z nowymi wyzwaniami.

 

Pięknym wymiarem życia ojca jest moment, gdy może on towarzyszyć dziecku, które dorosło; które jego samego przerosło. Wtedy, dorosłe już dziecko, wchodzi na nieznane ojcu drogi. Role niejako odwracają się; to ojciec może się wtedy uczyć od swojego dziecka. Ojciec, dzięki dziecku, może odkrywać nowe światy.

Odziedziczone ojcostwo cz.II

Dobrze jest, gdy ojciec zdaje sobie sprawę, że każde dziecko, nawet małe i nieświadome swego istnienia, może go czegoś nauczyć. Dziecko wymaga od ojca, by ten przekraczał siebie; dziecko prowokuje sytuacje, których ojciec dotąd nie przeżył. Doświadczam analogicznej sytuacji podczas wielu spowiedzi czy rozmów, gdy czyjeś słowa lub zachowania, w sposób czasem dla ich autora nieświadomy, stawały się przyczyną mojego własnego rachunku sumienia albo inspirujących myśli czy kreatywnych działań.

 

Ojcostwo duchowe, połączone z posługą sakramentalną to o wiele bogatsza rzeczywistość. Gdy dziecko przerasta ojca, kroczy na drodze duchowej szybciej od niego, ojciec w pewnym momencie stwierdza, że już za dzieckiem nie nadąża. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że nawet wtedy ojciec może być nadal pomocny. Miałem okazję być  spowiednikiem osób, które były wiekiem ode mnie starsze, a na drodze duchowej bardziej doświadczone. Mogłyby być dla mnie mistrzami duchowymi, których to ja powinienem pytać o radę i prosić o pomoc. A jednak, gdy z drżeniem serca służyłem im w sakramencie spowiedzi, moje słowa stanowiły dla nich światło i drogowskaz, na którym polegali.

 

Staram się dorastać do ojcostwa ze wszystkich sił. Staram się wsłuchać w Boga i w człowieka. Dbam o racjonalne zakorzenienie w rzeczywistości. A jednak tylko fakt, że to Bóg jest Ojcem i źródłem wszelkiego ojcostwa, a my wszyscy jesteśmy Jego dziećmi i żyjemy w Jego przestrzeni, daje mi śmiałość do podejmowania tego zadania. Gdybym miał to powołanie wykonywać sam z siebie, opierając się na swoich talentach i zdolnościach, nigdy nie miałbym śmiałości, aby się go podjąć. Jeśli mimo wszystko próbuję, to dlatego; że wierzę, iż to Bóg powołał mnie do takiej odpowiedzialności.


Przeczytaj również pierwszą część artykułu: “Dar, którym był mój rodzony ojciec stał się naturalnym fundamentem, na którym wyrosło moje własne powołanie do ojcostwa, ukształtował się sposób, w jaki traktuję ludzi szukających u mnie wsparcia.”


Paweł Kozacki OP

Paweł Kozacki OP

Dominikanin, publicysta, blogger, były przeor Konwentu Świętej Trójcy w Krakowie oraz wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Od 1 lutego 2014 r. Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Strefa ojca

Dziś prawdziwi mężczyźni to zaangażowani ojcowie, nie bojący się kruchości niemowlęcia. Dzięki nim wyrosną stabilne emocjonalnie i silne dzieci.

Robert Fiutak
Robert
Fiutak
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Alicja Samolewicz – Jeglicka: Czy rola ojca w Polsce na przestrzeni lat się zmieniła?

Robert Fiutak, prezes Fundacji Strefa Ojca: Zdecydowanie tak, jest kilka powodów takiego stanu rzeczy. Pokolenie dzisiejszych 20. 30. 40.-latków to pokolenie nieobecnych ojców. Lata 90. to okres, kiedy ojcowie maksymalnie skupiali się na pracy, zarabianiu pieniędzy, budowaniu dobrobytu rodziny – nie zawsze z pozytywnym skutkiem.

Dzisiejsi mężczyźni chcą być innymi ojcami?

Dzisiejsi mężczyźni pamiętając pustkę ze swojego dzieciństwa, nie chcą tego samego dla własnych dzieci. Szukają balansu pomiędzy pracą a rodziną. Rozumieją czego nie doświadczyli i jakie skutki to miało dla ich życia, dlatego chcą dać swoim dzieciom znacznie więcej.

Strefa ojca

Chyba też inaczej społeczeństwo teraz patrzy na zaangażowanie ojców…

Kobiety wyraźnie odpuściły sferę, którą do tej pory śmiało można powiedzieć zawłaszczały dla siebie. Jeszcze kilka lat temu pozostawienie męża z niemowlęciem po porodzie i poświęcenie się pracy spotykało się z krytyką a czasem nawet potępieniem ze strony rodziny czy znajomych.

Można również mówić o swego rodzaju pozytywnej modzie na ojcostwo, jakże często dziś słychać rozmowy facetów np.: na siłowni o swoich dzieciach, o szkole, o wychowaniu, o zdrowiu, nowych modelach fotelików samochodowych itd. Parki czy baseny pełne są tatusiów, wspólnie spędzających czas. Zawsze jest to jednak aktywny wypoczynek.

Dziś prawdziwi mężczyźni to zaangażowani ojcowie, nie bojący się kruchości niemowlęcia, mający wiedzę o fazach rozwoju dziecka i potrafiący rozwijać jego talent.

Na czym polega bycie dobrym ojcem?

Dziecko w naturalny sposób jest połączone z matką niezwykle silną więzią, od chwili poczęcia, przez okres ciąży aż do porodu. Ojciec jest jakimś “obcym”, który nagle pojawia się nie wiadomo skąd i wyciąga do dziecka ręce. Nie jest jednoznaczną postacią dla dziecka.

Dobre ojcostwo polega na odseparowywaniu dziecka od matki. Metaforycznie rzecz ujmując, dobry ojciec to taki, który ma być po drugiej stronie rzeki i poprzez wychowywanie dziecka powoli przeprowadzać je przez most, jakim są naturalne więzi z matką, na drugą stronę. Odseparowywanie w takim znaczeniu nie ma negatywnej konotacji. Chodzi tu o wychowywanie w duchu niezależności, integralności, samowystarczalności w wieku dorosłym, tak, aby nasze dziecko potrafiło żyć samodzielnie, nie musiało być uzależnione od rodziców. Oczywiście nie jest to możliwe, jeśli nasza partnerka będzie miała inne spojrzenie na wychowanie.

Strefa ojca

Jak dbać o autorytet ojca?

Mówić prawdę, być konsekwentnym, być uczciwym (sprawiedliwym) i mieć pasje. Dzieci są z natury uczciwe i dobre. To my dorośli psujemy im wizję świata wprowadzając w ten świat, kłamstwo, niedotrzymywanie słowa, brak reguł, naginanie reguł pod siebie, zmienianie ich w trakcie itd.

Na przykład?

Dziecko na spacerze mówi głośno o przechodzącym inwalidzie – “Tatusiu, gdzie jest noga tego Pana?”, a odpowiedź brzmi “- Ciii, nie mów tak głośno”. A przecież mężczyzna ten faktycznie nie miał nogi, dziecko opisuje świat taki jak go widzi. My uciszając je, wprowadzamy niezrozumiałe dla dziecka reguły, wprowadzamy nieświadomie chaos.

Uczciwość taty i sprawiedliwe osądy różnych zdarzeń, tworzą w dziecku system wartości, który stanie się kiedyś jego własnym.

Pasje taty budują w dziecku własne zainteresowania, które często się pokrywają. Pokazują dziecku jak tata z zaangażowaniem i emocjami opowiada o nich. Dzieci to fascynuje. To fundament autorytetu nie tylko dla ojców.

Strefa ojca

Wg badań przeprowadzonych przez Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich ojciec spędza z dzieckiem około 32 minut dziennie – jak to zmienić? Czy da się zmienić, by poświęcał on dziecku więcej czasu? A jeśli nie – to co robić by chociaż te pół godziny spędzić jak najintensywniej z pociechą?

Nie zgadzam się z tymi badaniami. Sytuacja zdecydowanie się zmienia – na korzyść dzieci oczywiście. Tu nic się nie da zrobić sztucznie, żadne rozporządzenia niczego nie zmienią, nawet stworzenie urlopu tacierzyńskiego (na marginesie to beznadziejna nazwa). Moim zdaniem musi zajść zdecydowana zmiana w świadomości zarówno matek (nie tylko ja potrafię zajmować się dzieckiem i nie mam na to monopolu), sądów, które bezmyślnie niemal zawsze orzekają na korzyść matek (nawet, kiedy kobieta jest w 100 procentach winna rozpadu rodzimy), ale również dziadków a w szczególności babć, gloryfikujących rolę matki a umniejszających rolę taty i oczywiście ojców.

Czyli obecni mężczyźni potrafią być tatusiami – wzorami dla swoich dzieci?

 

Jestem optymistą, uważam, że rośnie wspaniałe pokolenie, bardzo silnych i stabilnych emocjonalnie dzieci, a to jest nam polskiemu społeczeństwu niezwykle potrzebne. Obecnej cywilizacji jest to potrzebne.

 

*Robert Fiutak, prezes Fundacji Strefa Ojca. Tata dwóch synków: rocznego Juliusza oraz sześcioletniego Wiktora. Na co dzień aktywny przedsiębiorca i mąż. W wolnych chwilach poświęca się Fundacji Strefa Ojca.

Robert Fiutak

Robert Fiutak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Robert Fiutak
Robert
Fiutak
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >