video-jav.net

Matka Boża była Polką. Polskie sanktuaria maryjne

Trudno w to uwierzyć, ale w Polsce mamy ponad sto sanktuariów maryjnych i kilkadziesiąt cudami słynących obrazów Matki Bożej. Historia każdego z tych miejsc jest niezwykła

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W środowiskach kościelnych krąży pewna stara anegdota obrazująca przenikliwość dowcipu i niebywałą inteligencję Jana Pawła II. Jim Caviezel, odtwórca roli Jezusa w filmie Mela Gibsona pt. “Pasja” po premierze filmu w Watykanie miał możliwość porozmawiać z Ojcem Świętym. Papież Polak zapytał go, czego najmocniej nauczyło go to aktorskie wyzwanie. “A nie pogniewa się na mnie Ojciec Święty?” – zapytał, kompletnie zaskakując Wojtyłę. “Nauczyłem się tego, że Jezus był Włochem. Opuścił dom rodzinny po trzydziestce, otaczał się tymi samymi dwunastoma kolegami, a na dodatek Jego Matka traktowała Go jak Boga” – zażartował. Odpowiedź papieża była niemal natychmiastowa. “To dziwne. Bo mnie uczyli, że Matka Boska była Polką”.

Trudno ocenić prawdziwość tej historii, poza tym temu żartowi daleko do realizacji dogmatu o nieomylności papieża. Niemniej fakt pozostaje faktem: Maryja mocno upodobała sobie Polskę i choć żadnego z polskich sanktuariów maryjnych nie zalicza się do najpopularniejszych na świecie, a liczbie pielgrzymów je odwiedzających daleko do Lourdes, Fatimy czy Guadalupe, historie, które stoją za powstaniem tych szczególnych świątyń, są niewątpliwie piękne i warto je poznać.

 

Gietrzwałd

Gietrzwałd jest nazywany “polskim Lourdes” i rzeczywiście trudno nie zauważyć podobieństw pomiędzy objawieniem się Maryi Bernadetcie Soubirous i wydarzeniami w Gietrzwałdzie. Matka Boża ukazała się najpierw Justynie Szafryńskiej, następnie jej kuzynce, Barbarze Samulowskiej niespełna dwie dekady po objawieniach we Francji. Co ciekawe, w obu wypadkach Maryja przedstawiła się świadkom jako Niepokalane Poczęcie, zarówno na Warmii jak i we Francji uczyniła to, używając miejscowego dialektu i w obu miejscach Maryja wskazała źródło, z którego woda przez jej wstawiennictwo leczyła i wciąż leczy ludzi z nieuleczalnych chorób.

Gdy Justyna Szafryńska po raz pierwszy ujrzała “Piękną Panią”, wracała z egzaminu do pierwszej komunii świętej. Matka Boża ukazała jej się w koronie drzewa. Sytuacja powtórzyła się na drugi dzień i regularne objawienia trwały przez prawie trzy miesiące, podczas których Matka Boża ukazywała się nawet kilka razy dziennie. Historia znana jest ze szczegółami dzięki miejscowemu proboszczowi, który spisywał wszystkie opowieści dziewczynek. Co ciekawe, natychmiast, gdy zaczęły opowiadać o swoich niezwykłych widzeniach, zarządził ich stałe rozdzielenie, tak aby nie miały ze sobą kontaktu. O wszystko wypytywał je na osobności, a ich odpowiedzi idealnie do siebie pasowały.

 

 

Miejscowy kult i pamięć o tych wydarzeniach trwa od pierwszego dnia objawień aż do dziś. Oficjalnie jednak objawienia zostały uznane przez Kościół jako prawdziwe dopiero 100 lat później. Co ciekawe, już dekadę wcześniej papież Paweł VI zezwolił na koronację obrazu. Odbyła się ona w 1967 roku i uczestniczyli w niej m.in. kard. Wyszyński i kard. Wojtyła.

O dalszym losie Justyny Szafryńskiej wiadomo jedynie tyle, że prawdopodobnie wyszła za mąż i wyjechała za granicę. Z kolei Barbara Samulowska została szarytką i zmarła w Gwatemali jako dyrektorka lokalnego sierocińca.

 

Ludźmierz

Inny cudami słynący wizerunek Maryi znajduje się na Podhalu. Sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej to siedziba Matki Bożej nazywanej gaździną Podhala.

Ludowe podanie z XIV lub XV wieku opowiada o węgierskim kupcu (niektóre wersje mówią o kilku kupcach), który podróżując do Nowego Targu, ugrzązł w bagnach w środku nocy. Zaczął wzywać na pomoc Boga. Chwilę później zobaczył uśmiechniętą Panią, od której bił złocisty blask. Nie zorientował się jednak, z kim ma do czynienia i dyskutował, gdy Pani namawiała go, aby jeszcze raz spróbował ruszyć z mokrego torfowiska. Dał się jednak namówić, dzięki czemu wydostał się z grzęzawiska i zaczął jechać za przewodnictwem Pani, którą uznał za mieszkającą obok kobietę. Gdy dotarł przed ludźmierski Kościół, zrozumiał, że jest to Maryja. Chcąc jej podziękować, uklęknął i wtedy Maryja zniknęła, a z miejsca, na którym stała, zaczęło bić źródło. Cudami słynąca figurka, która znajduje się w sanktuarium to wotum, które kupiec ślubował przynieść do świątyni w podzięce za wybawienie.

 

fot. Piotrekwas / WikimediaCommons

 

Co ciekawe, choć historia miejscowego kościoła sięga XIII wieku, od którego nieprzerwanie trwa w tym miejscu szczególny kult maryjny, dopiero w roku 1963 (zaledwie cztery lata przed koronacją obrazu w Gietrzwałdzie!) nastąpiła przełomowa dla lokalnego kultu ceremonia ozdobienia obrazu koronami przekazanymi przez papieża. Podczas tej uroczystości również obecni byli kard. Wyszyński i kard. Wojtyła.

Od tego momentu trwa rozkwit kultu uzdrawiającej z chorób Matki Boskiej Ludźmierskiej. Kopie figurki wraz z wieścią o Gaździnie Podhala dotarły nawet za ocean do USA i Kanady, a jedna z nich znajduje się w tzw. Grocie Mlecznej w Betlejem.

 

Leśniów

Historia Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej nie jest powszechnie znana, ale też niewiele jest faktów historycznych, które wyjaśniałyby historię tego niezwykłego miejsca.

Świątynia została wybudowana w drugiej połowie XVI wieku obok drewnianej kapliczki postawionej tam przez śląskiego księcia Władysława Opolczyka około dwustu lat wcześniej. Źródła podają, że kaplica była darem wdzięczności za otrzymane łaski. Wracający z Rusi książę bezskutecznie próbował znaleźć źródło, z którego wraz ze swoimi przybocznymi mógłby zaczerpnąć wody dla siebie i swoich koni. Zdesperowany modlił się o odnalezienie źródła przed obrazem Czarnej Madonny, który wiózł ze sobą wraz z drewnianą figurą. To właśnie ta figura stała się później centralnym elementem kaplicy.

 

fot. Piotr Biegus / WikimediaCommons

 

Książę niedługo później znalazł źródło strumienia, które sprawiało wrażenie, jakby dopiero wypłynęło na powierzchnię. Od tego momentu najpierw mieszkańcy okolic, a później Polacy z różnych części kraju zaczęli pielgrzymować do tego miejsca i z rąk Maryi, czerpiąc z leśniowskiego źródła, doznawać uzdrowień fizycznych, ale również uzdrowień relacji. Matka Boska Leśniowska jest bowiem uznawana za Patronkę Rodzin.

Lokalny kult z przyczyn historycznych i czysto praktycznych (Leśniów znajduje się ok. 30 kilometrów od Jasnej Góry) jest ściśle związany z nabożeństwem do Matki Boskiej Częstochowskiej. Trasy wielu pielgrzymek na Jasną Górę prowadzą przez Leśniów. Rejestr otrzymanych łask, prowadzony przez urzędujących w sanktuarium paulinów od XVIII wieku zawiera kilkaset historii osób przypisujących doświadczenie nagłej przemiany w swoim życiu Matce Boskiej Leśniowskiej, której figura została ukoronowana równo 50 lat temu w 1967 roku.

 

Święta Lipka

Powszechnie uznaje się ją za jedno z najważniejszych polskich sanktuariów maryjnych. Według danych historycznych kaplica Matki Bożej, która stała w miejscu dzisiejszego sanktuarium została wybudowana w XV w. Sanktuarium było jednak budowane od początku na długo po obrabowaniu i późniejszym zniszczeniu kaplicy, które miało miejsce w okresie reformacji. Wtedy to, w celu odstraszenia lokalnych katolików – wiara Kościoła była bowiem zakazana w państwie pruskim – w miejscu kultu postawiono szubienicę.

Podania ludowe nie są zgodne co do historii kultu Matki Boskiej Świętolipskiej. Wiemy jedynie, że sama nazwa miejscowości wzięła się od lipy, w której koronie nieznany autor umieścił drewnianą figurę Maryi. Przyjmuje się, że był nim świeżo uwolniony skazaniec, który w noc przed egzekucją wyrzeźbił ją w drewnie. Niektóre wersje tej opowieści mówią, że jest to związane z objawieniem mu się Maryi, która osobiście wręczyła mu drewno i narzędzia i poprosiła o wykonanie swojej podobizny. Według tej historii decyzja o ułaskawieniu skazańca miała zostać podjęta właśnie na podstawie cudownego pojawienia się tych narzędzi i prostodusznej odpowiedzi rzeźbiarza, że wszystko to otrzymał od Maryi.

 

 

Niemal natychmiast po umieszczeniu figury w koronie lipy rozpoczęły się pielgrzymki potrzebujących i chorych, którzy regularnie otrzymywali od Matki Boskiej Świętolipskiej rozmaite łaski. Jeszcze tuż przed wybuchem reformacji miejsce to cieszyło się wielkim szacunkiem jako miejsce święte i szczególne miejsce działania Matki Bożej. Ostatni mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht, pielgrzymował w to miejsce z Królewca pieszo i boso.

Również dziś Święta Lipka jest popularnym miejscem pielgrzymkowym. W głównym ołtarzu sanktuarium znajduje się koronowany przez kardynała Wyszyńskiego na życzenie papieża obraz Matki Jedności Chrześcijan. Jest to kopia rzymskiego obrazu Salus Populi Romani, wykonana przez flamandzkiego malarza w pierwszej połowie XVII wieku.

 

Licheń

Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski to aktualnie największa polska świątynia i jedno z największych sanktuariów w Europie. Jego dziesięcioletnia budowa związana była z kultem Cudownego Obrazu Matki Boskiej Licheńskiej, który od 2006 roku znajduje się w bazylice przeniesiony tam po stu pięćdziesięciu latach z kościoła św. Doroty.

Historia kultu sięga początków XIX wieku. Tomasz Kłossowski, polski żołnierz w szeregach Napoleona Bonaparte, walczył w 1813 roku w bitwie pod Lipskiem. Śmiertelnie ranny, zaczął ściskać noszony ze sobą medalik i modlić się do Matki Bożej. Jak później zeznał, dostrzegł wtedy idącą w jego kierunku Maryję ze znakiem Białego Orła na piersi. Obiecała mu, że ocaleje i powróci do ojczyzny i poprosiła, by po powrocie odnalazł wizerunek, który będzie najbliższy temu, co zobaczył i by umieścił go w publicznym miejscu.

 

 

Po powrocie do ojczyzny osiedlił się niedaleko Lichenia i przez niemal ćwierć wieku poszukiwał obrazu, który przedstawiałby wizerunek Maryi, taki, jakiego doświadczył. Udało mu się to w pewnej wsi pod Częstochową, gdzie dołączył do grupy nieznanych mu pielgrzymów modlących się przed kapliczką. Niewielki obrazek, który znajdował się w kapliczce był tym, czego poszukiwał.

Wrócił do domu i po paru latach przechowywania go w domu, umieścił obraz na drzewie w lesie. Zmarł niedługo później, a jedyną osobą, która znała tę historię był pasterz Mikołaj Sikatka. Jemu to poczynając od 1850 roku kilkukrotnie ukazała się Maryja wzywająca naród do nawrócenia i modlitwy różańcowej. Nikt poza carskimi władzami nie wierzył w opowieści Mikołaja o objawieniach. Profilaktycznie został zamknięty w więzieniu. Nigdy nie odwołał swoich zeznań. Otrzymał od lekarza świadectwo o chorobie umysłowej i wypuszczony.

W tym czasie kult zaczął rozkwitać i trwa do dziś, czyniąc Licheń jednym z najpopularniejszych miejsc pielgrzymkowych w Polsce.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >