Nasze projekty
Reklama

Sebastian Fabijański: „Dzisiaj z Julią się wspólnie pomodliliśmy”. „To jest moja siła!”

Sebastian Fabijański opowiedział o modlitwie przed występami i duchowym wsparciu, które otrzymał w Kościele. Zdradził też, że jeśli uda mu się zdobyć Kryształową Kulę, opowie jaki głębszy, osobisty powód stoi za jego udziałem w programie. Nie chce jednak ujawniać go przed zakończeniem rywalizacji.

Sebastian Fabijański przyznał, że przed występami żegna się i modli. Aktor i uczestnik programu „Taniec z gwiazdami” opowiedział, że w trudnych momentach życia otrzymał duchowe i emocjonalne wsparcie w Kościele. „To jest moja siła, to jest siła Sebastiana”.

Znak krzyża przed każdym występem

Sebastian Fabijański często mówi publicznie o wierze, modlitwie i duchowym wsparciu, którego doświadczył w najtrudniejszych momentach życia. W najnowszej rozmowie z „Faktem”, został zapytany o gest, który widzą osoby pracujące z nim w studiu: przed każdym występem aktor robi znak krzyża.

„Sebastian, też wszyscy w studiu zawsze widzą, że Ty się przed każdym występem żegnasz. To zawsze tak było przed ważnymi wydarzeniami w Twoim życiu?”

Reklama

Zapytany przez dziennikarza, że zawsze przed występem wszyscy widzą, że robi znak krzyża, czy zawsze tak było w jego życiu, przed ważnymi wydarzeniami? Fabijański odpowiedział, że modlitwa jest dla niego czymś realnym i osobistym. Zdradził też, że tego dnia modlił się wspólnie z Julią Suryś przed swoim wspólnym występem. „Dzisiaj na przykład z Julią się wspólnie pomodliliśmy”.

„Nikomu, broń Boże, nic nie narzucam”

Aktor podkreślił, że nie chce traktować wiary jako narzędzia do wywierania wpływu na innych. Nie chodzi mu o narzucanie komukolwiek swojego doświadczenia ani o demonstrację wyższości. „Ja nikomu absolutnie jakby w ten sposób, nawet jeżeli ja w jakimś sensie manifestuję, mówię o tym. Nikomu, broń Boże, nic nie narzucam”.

W jego słowach wybrzmiewa raczej wdzięczność za coś, co sam otrzymał wtedy, gdy było mu bardzo trudno. „Ja dostałem mnóstwo wsparcia takiego duchowego, emocjonalnego w sytuacjach bardzo trudnych właśnie w Kościele” — mówił.

Reklama

ZOBACZ TAKŻE >>> Sebastian Fabijański: Ta wiara jest o miłości, zawsze znajdowałam ukojenie przy obrazie „Jezu ufam Tobie”

To nie jest pierwsza taka wypowiedź aktora. W lutym pisaliśmy o rozmowie Sebastiana Fabijańskiego z Wirtualną Polską, w której aktor mówił, że zaczyna dzień od modlitwy i chodzi do kościoła. „Ta wiara jest o miłości” — podkreślał wtedy, dodając, że mimo różnych zastrzeżeń wobec instytucji Kościoła rozumie, że istotą wiary jest miłość.

„Są doświadczenia, których nie da się łatwo opisać ani wyjaśnić komuś z zewnątrz”

Reklama

Fabijański odniósł się też do czasu, w którym mierzył się z silną oceną społeczną, hejtem i poczuciem odrzucenia. Wspominał, że właśnie wtedy spotkał się z bezinteresowną opieką. „I każdemu życzę takich momentów w życiu, żeby w sytuacji, kiedy pół Polski po prostu wytyka Cię palcami i Cię wręcz wyzywa, żeby dostać takie wsparcie i taką bezinteresowną opiekę” – przyznał mówiąc o wsparciu jakie otrzymał ze strony Kościoła.

Dodał, że są doświadczenia, których nie da się łatwo opisać ani wyjaśnić komuś z zewnątrz. „I ciężko to opisać, wiesz. Trzeba to po prostu przeżyć”.

Wcześniej aktor mówił również o tym, że w kościele szukał spokoju, akceptacji i ulgi. Jak pisaliśmy wcześniej, Fabijański opowiadał, że ukojenie znajdował przy obrazie „Jezu ufam Tobie”. „Przychodziłem cały roztrzęsiony, siadałem w kościele, po prostu trząsłem się i nagle zasypiałem” — mówił w cytowanej przez Stację7 rozmowie.

„Kiedyś o tym pewnie opowiem więcej, natomiast ja nie chcę też jakoś szczególnie tym grać„

Aktor nie chciał zdradzać wszystkich szczegółów swojej historii. Zaznaczył, że być może kiedyś opowie o tym więcej, ale nie chce wykorzystywać wiary jako elementu wizerunku. „Ja kiedyś o tym pewnie opowiem więcej, natomiast ja nie chcę też jakoś szczególnie tym grać”. Po chwili dodał zdanie, które najmocniej streszcza jego podejście do modlitwy i duchowości:

„To jest moja siła, to jest siła Sebastiana i jeżeli możemy się nią dzielić wzajemnie, no to jest piękne”.

Te słowa korespondują z wcześniejszym wyznaniem aktora, że wiara dawała mu ukojenie wtedy, gdy czuł się odrzucony i nieakceptowany: „Tyle razy, ile ja czułem się kompletnie zbędny, niepotrzebny, odrzucany, nieakceptowany, to zawsze znajdowałam ukojenie przy obrazie »Jezu ufam Tobie«”.

„Za moim udziałem w tym programie stoi jeszcze jedna historia”

Fabijański zasugerował też, że za jego udziałem w programie stoi głębszy, osobisty powód. Nie chciał jednak ujawniać go przed zakończeniem rywalizacji.

„Jeżeli przyjdzie mi unieść kryształową kulę, to powiem o tym, bo to jest prawdziwy powód, dla którego ja wytrwałem w bardzo trudnych momentach, bo ich było dużo dla mnie”.

Aktor mówił o ogromnej presji, z jaką musiał się mierzyć. Nie ukrywał, że udział w programie wiązał się dla niego z dużymi emocjami i lękiem przed oceną. „Bardzo duże emocje, bardzo silne emocje, bardzo silna presja, bardzo duże oczekiwania społeczne, lęk przed oceną, przed odrzuceniem”. Podkreślił jednak, że w tym doświadczeniu prowadziło go coś bardzo osobistego. „I to, co mi przyświecało, nie chcę tego mówić teraz, nie chcę tym grać, ale jak już się to skończy, to na pewno o tym powiem”.

Wiara, która nie jest deklaracją na pokaz

Wypowiedzi Fabijańskiego układają się w spójną opowieść: o człowieku, który nie przedstawia wiary jako łatwej odpowiedzi na wszystko, ale jako miejsce ratunku, wsparcia i ukojenia. Nie idealizuje instytucji Kościoła, ale mówi wprost, że właśnie tam, w najtrudniejszych chwilach, otrzymał realną pomoc.

Wcześniej w rozmowie cytowanej przez Stację7 aktor zaznaczał, że rozumie osoby krytykujące instytucję Kościoła. Jednocześnie mówił: „To, co robią z tego ludzie, to jest osobna historia, ale ważne jest to, o czym jest ta wiara. Ta wiara jest o miłości”.

Teraz dopowiada kolejny fragment tej samej historii. Modlitwa przed występem, znak krzyża, wspólna modlitwa z partnerką taneczną — to nie są dla niego gesty dekoracyjne. To część siły, która pozwala mu wytrwać wtedy, gdy wracają presja, ocena i lęk przed odrzuceniem.

„To jest moja siła” — mówi Sebastian Fabijański. I być może właśnie dlatego ta wypowiedź porusza jako świadectwo człowieka, który wie, co znaczy szukać oparcia, kiedy bardzo trudno ustać samemu.

>>>ZOBACZ FILM<<<

Źródło: Fakt Gwiazdy/Wirtualna Polska/Stacja7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas