Nasze projekty
Facebook.com/@ofmconv

Rodzice przebaczyli zabójcy swojego syna. „Nienawiść nie pozwala oddychać”

Monika Kornecka razem z mężem Krzysztofem przebaczyli zabójcy swojego 23-letniego syna. „Przebaczenie nie zabiera mi bólu, ale pozwala żyć. Można pójść w inną stronę, bez Pana Boga. Ale wtedy to jest nienawiść. Tak naprawdę koniec życia. Gdybym została w nienawiści, to byłoby już po moim życiu. Nienawiść nie pozwala żyć, nie pozwala oddychać” – powiedziała Monika. Teraz kobieta została laureatką Międzynarodowej Nagrody św. Rity, przyznawanej kobietom, które w swoim życiu zrealizowały ewangeliczne przesłanie o przebaczeniu.

Reklama

Wyróżnienia zostaną wręczone 22 maja w Cascii. Nagroda przyznawana jest od roku 1988 kobietom, które na wzór patronki wyróżnienia, dają świadectwo przebaczającej miłości. W tym roku wyróżnienie otrzymają: Anna Lorenza „Annalori” Gorla Ambrosoli, Monika Kornecka i Geltrude „Gina” Garrisi.

22 maja 2021 r. we Włoszech w Cascii zostaną wręczone Międzynarodowe Nagrody św. Rity. Przyznawane są od roku 1988…

Posted by Franciszkanie on Friday, May 21, 2021

Monika Kornecka jest trzecią nagrodzoną kobietą z Polski. W 1990 r. Nagrodę św. Rity przyznano Mariannie Popiełuszko, matce bł. ks. Jerzego Popiełuszki, a w 1999 r. piosenkarce Eleni, która przebaczyła mordercy swej córki Afrodyty.

Reklama
Reklama

Jej syn został zamordowany w swoje 23. urodziny

Uzasadnienie przyznania nagrody Monice Korneckiej brzmi następująco: „Monika Kornecka, która pochodzi z Krakowa, otrzymuje Wyróżnienie, ponieważ wzorem św. Rity bez wahania wybaczyła zabójcy swojego syna, natychmiast odrzucając prośby o zemstę i nienawiść, które rozprzestrzeniały się w sieci wokół jego rodziny. Było to przebaczenie, które stało się realne w modlitwie o nawrócenie mordercy. Wszystko to połączone zostało z decyzją oddania się opiece nad cierpiącymi i umierającymi dziećmi, aby być jeszcze bardziej płodną matką”.

Jej syn został zamordowany 7 września 2013 roku w Krakowie w swoje 23. urodziny przez agresywnego przechodnia. Jej mąż Krzysztof w wywiadzie dla strony franciszkanie.pl podkreślał, że przebaczenie to łaska. Bez ingerencji Pana Boga, sam z siebie nie wiem, czy bym się na to zdobył. To może być tak po ludzku zupełnie niezrozumiałe, jak ojciec może  przebaczyć, okazać życzliwość komuś, kto zabił jego syna. I takie to było dla mnie w pierwszym momencie. Naturalne staje się kombinowanie, co zrobić, żeby tego człowieka dopaść.

Mężczyzna wspominał moment, w którym pierwszy raz zobaczył ciało swojego syna. Wydarzyło się coś w moim życiu, czego się nie spodziewałem. Ale dostałem od Pana Boga łaskę. To było trzeciego dnia po tym jak Dawidek zginął. Na terenie szpitala kupiłem gazetę, w której było zdjęcie tego człowieka, prowadzonego przez dwóch policjantów. Nie mogłem na niego patrzeć. Odłożyłem gazetę. Ale zaraz po tym wydarzyło się coś, co otworzyło mi oczy. W prosektorium mieliśmy zobaczyć ciało syna. Nastąpiło jakby zejście do jego grobu. Doznałem niezwykłej miłości Bożej. To było bardzo krótkie, mistyczne wręcz doznanie miłości, która zresztą ogarnia wszystkich ludzi na całym świecie. W oczach Pana Boga wszyscy jesteśmy równi, tak samo przez Niego kochani. To było coś, co działo się jakby poza moim rozumem, ale dało mi pewność, że Pan Bóg kocha też i tego człowieka. I nastąpił spokój, bo wcześniej bardzo się denerwowałem na myśl, że zobaczę nieżywego syna.

Reklama
Reklama
Modlitewnik do św. Rity – teraz w formie ebooka!
Kliknij, aby zobaczyć więcej informacji!

„Wiara to wielka łaska”

Monika wspominała, że wyjątkowym przeżyciem dla niej było zobaczenie swojego syna w szpitalu. Prokurator nie pozwolił nam go zobaczyć. Nie przyjęłam jednak tego do wiadomości. Jako pielęgniarka z wykształcenia, mimo że nie pracuję w zawodzie, w szpitalu nie czuję się nieswojo. Jak mi mogą powiedzieć, że mam tam nie wchodzić, że mam nie zobaczyć własnego dziecka? Kto ma prawo zabronić mi tego jako matce? Ja tam po prostu poszłam. Coś wydaje się niemożliwe, ale Pan Bóg tak człowieka poprowadzi, że staje się możliwe. Może chodziło o to, żebym go zobaczyła, jaki był piękny, uśmiechnięty, jakie miał spokojne rysy. Można sobie wyobrazić, co przeszedł przed śmiercią, do tego wielogodzinna operacja, przez którą chciano uratować mu życie. Lekarze zresztą byli wspaniali, widziałam z jaką rozpaczą wyszli z sali. Byłam jednak przekonana, że powiedzą mi co innego, że jest w krytycznym stanie. Ja chciałam go zobaczyć i dotknąć jeszcze żywego, ale nie taki był plan Pana Boga. Był zupełnie inny. Zobaczyłam Dawida w takim świetle, w świeżym, odmalowanym pokoiku z porannymi promieniami słońca. Widząc go takiego, miałam po prostu otrzymać pokój ducha. I tak się stało. (…) Pomyślałam wtedy: Synku, teraz jest ci dobrze, już nikt ci krzywdy nie zrobi. Modlę się o niebo dla niego. Mówię: Panie Boże, miej go przy sobie. Jestem spokojna, bo wiem, że jest w dobrych rękach. Wiara to jest wielka łaska.

Jak podkreśla kobieta, jej spokój wynika z modlitwy. Taka tragedia potrafi otworzyć oczy. Każdy człowiek przeżywa swój krzyż. Czasem patrzy się na kogoś i myśli się: ale ten ma fajnie, ma super życie. Ale gdyby tak usiąść z tym człowiekiem, porozmawiać, to dopiero można by odkryć, jaki on ma krzyż. Póki jesteśmy na ziemi, ten krzyż mamy nieść.

Reklama

ag/KAI/franciszkanie.pl/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę