Zła i dobra wiadomość

Biskup Grzegorz Ryś ma złą wiadomość dla tych, którzy twierdzą, że polski Kościół Katolicki ma się ku końcowi i jest kościołem starszych Państwa, głównie Pań. Nic bardziej mylnego. Nowa Ewangelizacja rusza pełną parą!

Małgorzata
Pietrzak
zobacz artykuly tego autora >

Książka "Kościelna wiosna" ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak


Zła i dobra wiadomość

Biskup Grzegorz Ryś jest jednym z bardziej widocznych w Internecie księży. Doktorat i habilitację na Wydziale Historii Kościoła uzyskał w Krakowie, jest specjalistą od historii średniowiecza. Jak czytamy na jego stronie internetowej biskup-rys.pl, gdzie można też posłuchać jego kazań : „Od szeregu lat związany jest z neokatechumenatem. Szczególnie ceni sobie obecność małych wspólnot w Kościele, w których jest możliwość głębokiego przeżywania wiary, a człowiek nie jest anonimowy. Zawsze bliska sercu biskupa była sprawa powołań kapłańskich, formacja kapłanów, ekumenizm oraz dialog między chrześcijanami oraz pomiędzy religiami”.

W rozmowie z Krystyną Strączek, spisanej w książce „Kościelna wiosna” sporo jest i o nowych wspólnotach, i o ekumenizmie.

Wspólnoty w naszych parafiach mnożą się jak grzyby po deszczu. Oprócz tych tradycyjnych, jak chór czy Róża Różańcowa, powstają wspólnoty charyzmatyczne. Co to znaczy?

Najogólniej odnowę charyzmatyczną można określać jako ruch duchowego pobudzenia w grupach modlitewnych i w zgromadzeniach życia wspólnego. W Kościele już nie tylko księża posługują – zresztą, od początku nie tylko oni byli wzywani do głoszenia Dobrej Nowiny.

Wspólnoty charyzmatyczne czytają coraz częściej czytania na mszach, wierni angażują się w modlitwę powszechną, a wspólnoty nie zamykają się w domu parafialnym, tylko żyją sprawami Kościoła. Ewangelizują razem ze swoimi duszpasterzami.

Czym jest nowa ewangelizacja?

„Dotyczy ona Kościołów o bardzo starej metryce"- mówi biskup Ryś – "które słyszały pierwsze przepowiadanie dawno temu. W Polsce mamy 60% ludzi żyjących bez niedzielnej Eucharystii. Nowa ewangelizacja jest skierowana właśnie do nich."

To dotarcie do konkretnej osoby z Jezusem Chrystusem, który jest najważniejszy w chrześcijaństwie. I to nie jest proste, bo ewangelizacja musi być związana z kerygmatem – głoszeniem podstawowych prawd Ewangelii o śmierci Chrystusa, który umarł przez nas, ale i za nas.

Ważnym ruchem, o którym mówi też biskup Ryś jest Ruch Światło-Życie, założony przez Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Ks. Blachnicki w latach 70 napisał tekst o ewangelizacji.  "Była tam mowa o rekolekcjach ewangelizacyjnych. Prowadzi je nie jeden zaproszony ksiądz, ale wspólnota, aby lepiej uosabiać Kościół". I takie rekolekcje są coraz częstsze, świadectwa osób świeckich są przyjmowane przez wiernych nawet lepiej niż świadectwa księży. Bo „kluczowa jest partycypacja, nie organizacja” – mówi bp. Ryś.

Wspólnoty zdecydowanie głębiej przeżywają Eucharystię, pieśni, bo są mniejsze niż wierni przychodzący na Msze w niedzielę. Dlaczego? Bo wspólnota jest mniejsza. „W małej wspólnocie wiele znaków można realizować w pełniejszej wersji, np. Komunia Święta pod dwiema postaciami”.

Biskup mówi też o księżach prowadzących wspólnoty, którzy „już niedługo będą się bali żyć bez wspólnoty. Ksiądz, jak każdy inny wierzący, potrzebuje grupy ludzi, z którymi się modli i którzy podzielają jego wiarę”. Dla nich, tak samo jak dla członków wspólnoty, a może nawet to ważniejsze, by dzielić się doświadczeniem, Pismem Świętym, modlitwą.

Widać, że to wywiad przeprowadzony jeszcze za pontyfikatu Benedykta XVI, bo to on najwięcej mówił o nowej ewangelizacji, on wymyślił Dziedzińce Pogan – wywodzący się z żydowskiej tradycji miejsce, gdzie „dzisiejszy poganin czuje się jak u siebie, a ludzie religijni nie żądają, by go stamtąd usunąć: na uczelniach, w instytucjach świeckich, na placach przed świątyniami. Dziedzińce Pogan, mające służyć dialogowi ludzi niewierzących z wierzącymi, funkcjonują w Paryżu, Bolonii, Tiranie”.

W czasie Wielkanocnym 2013 roku były głoszone na placach miast całego świata katechezy neokatechumalne. Misję głoszenia Chrystusa na stu placach Wiecznego Miasta powierzył rzymskim wspólnotom neokatechumenalnym kard. Agostino Vallini.

W Polsce także takie działania odbywały się w wielu miastach. Między innymi w Gdyni, gdzie osobiście z balkonu słyszałam, jak ewangelizatorzy wraz z księdzem prowadzącym chodzili po terenie parku, śpiewając, grając na gitarach, a potem mówiąc przez mikrofon o zmartwychwstałym Chrystusie.

W książce zamieszczone są także wzruszające świadectwa małżeństwa Reguckich, które pojechało głosić Dobrą Nowinę do Kazachstanu, Wojciecha Bonowicza o Ruchu Światło-Życie, oraz małżeństwa Szeferów o krakowskiej wspólnocie Beczka.

Jak mówi Halina Regucka: „doświadczyliśmy konkretnie w naszym życiu, że Jezus pokonał śmierć. Bo my byliśmy jako małżeństwo umarli, a Jezus, można powiedzieć, zmartwychwstał w nas”.

Ksiądz Biskup nie boi się o swój Kościół.

„Jedynie, czego się boję, to własnych grzechów. I możliwego zgorszenia. Ale znam też lekarstwo. Więcej: Lekarza!" – to niesamowite świadectwo biskupa w tej książce!

Kościół katolicki nie umarł. Ma się dobrze. Przemiany dokonują się, i są świadome!


Bp Grzegorz Ryś, Krystyna Strączek „Kościelna wiosna”, Znak 2013


Małgorzata Pietrzak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata
Pietrzak
zobacz artykuly tego autora >

Po prostu zajmuję się filozofią

„A złota obym tyle miał, ile ani unieść, ani uciągnąć nie potrafi nikt inny, tylko ten, co zna miarę we wszystkim” – to maksyma wyznawana przez profesora Władysława Stróżewskiego, który obchodzi właśnie osiemdziesiąte urodziny. Z wybitnym filozofem o dzieciństwie, wojnie, miłości do filozofii i sztuki, jego mistrzach, przyjaciołach i wnukach rozmawiają Agnieszka Rudziewicz i Elżbieta Kot

prof. Władysław
Stróżewski
zobacz artykuly tego autora >
Elżbieta
Kot
zobacz artykuly tego autora >
Agnieszka
Rudziewicz
zobacz artykuly tego autora >

Fragment wywiadu, który ukazał się w czerwcowym wydaniu Miesięcznika Znak

Jak można być prawdziwym filozofem we współczesnym świecie? W świecie, który tak naprawdę jest światem informacji, nie jest światem refleksji

Sądzę, że jest to możliwe. Jeżeli ktoś umie sensownie myśleć, jeżeli szuka autentycznie sensu tego, co w tym świecie się dzieje. Powiem od razu, że ten sens bardzo często ma charakter sensu religijnego. Ale nie w tym rzecz, żeby go od razu znaleźć, lecz w tym, żeby go szukać. I na tym szukaniu polega chyba filozofowanie. Aż do tego momentu, o którym marzył Husserl, że się coś zobaczy w jego czystej postaci, tak jakby twarzą w twarz. Albo to, co mówił stary Platon. Platon zawsze miał rację, z wyjątkiem wygnania poetów i tego przedszkola, do którego wszystkie dzieci miały chodzić, niezależnie od tego, skąd pochodzą.

W tekście pani prof. Skargi jest bardzo ładny passus, gdzie – odwołując się do Platona – mówi, że Pan ma dwie dusze, jedną filozoficzną, a drugą poetycką, i kiedy ta poetycka bierze górę, to Pańskie teksty, mimo że odpowiadają rygorom filozoficznym, są jeszcze bardziej porywające. Dał się Pan Profesor kiedyś całkiem porwać tej duszy poetyckiej?

Nie wiem, nie wiem. Ale staram się, żeby moje teksty były ładne, żeby nie były byle jakie. Staram się, żeby były poprawne z logiczno-filozoficznego punktu widzenia, ale także, żeby były ładne i poprawiam się, pisząc, także pod tym względem, czy to mi się podoba, czy nie. Gdy czuję, że powiedzmy, rytmika zdania mi jakoś nie odpowiada, to jednak staram się dojść do tego, żeby mi odpowiadała. To nader pochlebiające, co pisze Barbara Skarga, tym bardziej że ona sama bardzo dobrze pisała.

Mamy jeszcze kilka komplementów kierowanych pod Pana adresem, między innymi z tekstu prof. Filka. Jego zdaniem jest Pan najwybitniejszym filozofem po Ingardenie.

Nie, nie, moje kochane. W ogóle twierdzenie, że ktoś jest najwybitniejszy, nawet w jakiejś tam skali, jest szalenie ryzykowne. Tutaj całkowicie zgadzam się ze Skargą, która nie lubiła, gdy się o niej mówiło, że jest filozofem czy filozofką. Ja też uważam, że to nie przystoi. Znam kilku filozofów. Na pewno Ingarden jest dla mnie najważniejszy, ale za filozofa uważam także Tatarkiewicza, nie tyle może w tych historycznych rzeczach, ale tych systematycznych, Elzenberga, w dużym stopniu Czeżowskiego, który jest bardzo skromny w swoich wypowiedziach, ale to jest wielka filozofia. Za wybitnego filozofa uważam o. Krąpca, który jest twórczym kontynuatorem myśli św. Tomasza. Padło już nazwisko Przełęckiego, jego także uważam za autentycznego filozofa. Ale w ogóle nie szafowałbym specjalnie tym tytułem, bo to jest szalenie zobowiązujące. Naprawdę. My po prostu zajmujemy się filozofią. A filozofów można podzielić na pierwszorzędnych, drugorzędnych i trzeciorzędnych. Może się zdarzyć, że ktoś jest pierwszorzędnym trzeciorzędnym filozofem. Tak samo mam szalone zastrzeżenia, gdy ktoś się nazywa fenomenologiem, bo najczęściej to jest historia fenomenologii, to jest obrabianie poglądów innych fenomenologów, a być fenomenologiem to naprawdę wielka sztuka.

Które ze swoich życiowych wyborów czy decyzji Pan uważa za najważniejsze czy najsłuszniejsze? A może by Pan coś inaczej zrobił, patrząc z perspektywy czasu?

Nie, w tym nurcie, o którym mówimy do tej pory, chyba nie musiałbym wybierać inaczej, chyba bym wybrał tak samo. A w innych sprawach? Na to lepiej spuśćmy zasłonę milczenia.

A gdyby do Pana przyszli wnukowie i zapytali, co jest najważniejsze w życiu, to co by Pan powiedział?

Być przyzwoitym człowiekiem. Stare polskie powiedzenie. Pytanie, co to w ogóle znaczy. Niemniej jednak jakieś jądro tej porządności jest niewątpliwe. I chyba intuicyjnie w jakiś sposób możliwe do poznania.

Panie Profesorze, na koniec przygotowałyśmy bardzo nowoczesną, w porównaniu do Pana filozoficznych zainteresowań, zabawę: XIX-wieczny kwestionariusz Prousta. Czy zgodziłby się Pan odpowiedzieć na te pytania?

Czemu nie?

Główna cecha mojego charakteru?

Może pewnego rodzaju tolerancyjność. Otwartość i tolerancyjność.

Cechy, których szukam u mężczyzny?

Właśnie przyzwoitość i solidność.

Cechy, których szukam u kobiety?

Urok. Płynący z głębi.

Co cenię najbardziej u przyjaciół?

Wierność.

Moja główna wada?

Lenistwo.

Moje ulubione zajęcie?

Chyba jednak czytanie.

Oglądanie dzieł sztuki, słuchanie muzyki. Chyba jednak tak.

Moje marzenie o szczęściu?

Nie wiem, czy mam. To jest trudne pytanie. Czym jest szczęście w ogóle? Ale chyba jakaś równowaga życiowa. „A złota obym tyle miał, ile ani unieść, ani uciągnąć nie potrafi nikt inny, tylko ten, co zna miarę we wszystkim”. Znacie to? To zakończenie Fajdrosa.

Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk?

Nietolerancja, nietolerancja i nietolerancja. I idąca z nią w parze nienawiść.

Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem?

Kto wie, czy jednak nie coś bardzo fizycznego, to znaczy, gdybym tak stracił zdrowie, że nie mógłbym samodzielnie się ruszać.

Kim lub czym chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem?

Może ogrodnikiem?

A nie muzykiem? Myślałam, że Pan powie, że chciałby być Bachem.

No tak, tak. Rzeczywiście Bachem. Kantem bym chciał być, albo i Platonem. Najlepiej wszystko razem.

Kiedy kłamię?

Gdy muszę.

Słowa, których nadużywam?

Staram się nie nadużywać słów żadnych, trafiać słowami w sedno rzeczy. Może słowa „niesamowite”, kiedyś mi zwrócono uwagę, że zbyt często go używam.

Ulubieni bohaterowie literaccy?

Teraz was zaskoczę. Z poezji SłowackiegoEmil Rzewuski i generał Sowiński. I jeszcze Bezuchow z Wojny i pokoju.

Rzeczywiście, jesteśmy trochę zaskoczone. Ulubieni bohaterowie życia codziennego?

Mam takich? Ale też was zaskoczę. Bardzo często o nim myślę, właśnie jako o przykładzie człowieka, który w niełatwym życiu codziennym potrafił znaleźć swoją rolę. To Jerzy Turowicz.

Czego nie cierpię ponad wszystko?

Przede wszystkim głupoty. Głupoty. Nawet nie tyle nietolerancji, ile głupoty. Uważam, że ona jest źródłem tylu nieszczęść, że jeżeli z czymkolwiek bym miał w życiu walczyć, to właśnie z głupotą.

Dar natury, który chciałbym posiadać?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Chciałbym być poliglotą.

Jak chciałbym umrzeć?

Spokojnie.

Obecny stan mojego umysłu?

Średni.

Błędy, które najczęściej wybaczam?

Spóźnianie się.

WŁADYSŁAW STRÓŻEWSKI – emerytowany prof. zwyczajny i dr honoris causa UJ, obecnie prof. zwyczajny Akademii Ignatianum. Członek czynny PAU, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, redaktor „Kwartalnika Filozoficznego”. Autor prac z zakresu ontologii, filozofii wartości, estetyki, filozofii człowieka. Ostatnio w Wydawnictwie Znak ukazała się jego książka Logos, wartość, miłość

prof. Władysław Stróżewski

Zobacz inne artykuły tego autora >

Elżbieta Kot

Zobacz inne artykuły tego autora >

Agnieszka Rudziewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
prof. Władysław
Stróżewski
zobacz artykuly tego autora >
Elżbieta
Kot
zobacz artykuly tego autora >
Agnieszka
Rudziewicz
zobacz artykuly tego autora >