Fot. cyfrowe.mnw.art.p,Wikipedia/Arifur Rahman,Unsplash

Przyjaźń według Ignacego Krasickiego

"Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły, wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły". Co o prawdziwej przyjaźni mówi Ignacy Krasicki w jednej ze swoich najbardziej znanych bajek?

Reklama

Ignacy Krasicki urodził się 3 lutego 1735 r. w Dubiecku. Pochodził on ze zubożałej szlachty magnackiej herbu Rogala. Był najstarszym synem Jana Bożego Krasickiego – kasztelana chełmskiego i stolniczanki Anny Starzechowskiej.

W 1751 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie a w kolejnych latach kształcił się we Włoszech. Od 1767 r. był biskupem warmińskim, a w 1795 został mianowany arcybiskupem gnieźnieńskim. Zmarł 14 marca 1801 r. w Berlinie i tam także go pochowano. Jego ciało w 1829 r. zostało przeniesione do katedry gnieźnieńskiej.

Ignacy Krasicki zasłynął przede wszystkim ze swojego poczucia humoru, które zresztą doskonale wyrażał w satyrach, czy w bajkach i powieściach. Znany z dzieł takich jak: „Monachromania”, „Bajki i przypowieści”, „Myszeida”, „Kazania”. Pisał także pod pseudonimem Michał Mowiński.

Reklama
Reklama

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Bajka Ignacego Krasickiego jest swego rodzaju opowieścią narracyjną. Poznajemy historię zajączka, który cieszy się dużą popularnością wśród zwierząt, jest bardzo lubiany. Jednak przyszła chwila, gdy zajączek przestał być bezpieczny, a jego życiu zaczęło zagrażać nadchodzące polowanie. Był przekonany, że w tak trudnych chwilach, jego przyjaciele pomogą mu ocalić życie.

Okazało się jednak, że wszystkie zwierzęta odmówiły mu pomocy. Wół, koń, jałowica, owca – wszyscy przyjaciele kierowali zająca coraz to dalej, by samemu nie musieć się nim interesować. Głównemu bohaterowi nie udało się ocalić życia i został zagryziony przez myśliwskie psy. Morał, który wynika z bajki brzmi: „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Prawdziwy przyjaciel to taki, na którego zawsze można liczyć, a szczególnie w najtrudniejszych chwilach.

Ignacy Krasicki
Przyjaciele

Zajączek jeden młody,
Korzystając z swobody,
Pasł się trawką, ziółkami w polu i ogrodzie,
Z każdym w zgodzie.
A że był bardzo grzeczny, rozkoszny i miły,
Bardzo go tam zwierzęta lubiły.
I on też używając wszystkiego z weselem,
Wszystkich był przyjacielem.

Reklama
Reklama

Raz gdy wyszedł w świtaniu i bujał po łące,
Słyszy przerażające
Głosy trąb, psów szczekanie, trzask wielki po lesie.
Stanął – słucha – dziwuje się.
A gdy się coraz zbliżał ów hałas, wrzask srogi,
Zając w nogi.
Spojrzy się poza siebie: aż dwa psy i strzelce.
Strwożon wielce,
Przecież wypadł na drogę, od psów się oddalił.
Spotkał konia, prosi go, iżby się użalił:
„Weź mnie na grzbiet i unieś!” – Koń na to: „Nie mogę,
Ale od innych pewną będziesz miał załogę”.

Jakoż wół się nadarzył. – „Ratuj, przyjacielu!”
Wół na to: „Takich jak ja zapewne niewielu
Znajdziesz, ale poczekaj i ukryj się w trawie.
Jałowica mnie czeka, niedługo zabawię.
A tymczasem masz kozła, co ci dopomoże”.
Kozioł: „Żal mi cię, niebożę,
Ale ci grzbietu nie dam: twardy, nie dogodzi;
Oto wełnista owca niedaleko chodzi,
Będzie ci miękko siedzieć…” Owca rzecze:
„Ja nie przeczę,
Ale choć cię uniosę pomiędzy manowce,
Psy dogonią i zjedzą zająca i owcę;
Udaj się do cielęcia, które się tu pasie”.

„Jak ja ciebie mam wziąć na się,
Kiedy starsi nie wzięli” – cielę na to rzekło
I uciekło.
Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,
Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły.

Reklama

kw, biografia24.pl,

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę