Nasze projekty
Brygida Grysiak

Wybrałam życie

„Matki wszechmogące” mówią, dlaczego nie usunęły ciąży. Mimo, że niektóre z nich chciały to zrobić, inne ktoś do tego namawiał. Mówią o tym, że życie to życie. Bez podziału na zygotę, zarodek i człowieka. I że dziś są szczęśliwe, że o nie zawalczyły.

Reklama

Poniższy fragment pochodzi z książki „Wybrałam życie” Brygidy Grysiak,
która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.


Był koniec stycznia. Słońce świeciło mocno. Ciepło było. Aż trudno uwierzyć, że zima – mówi Krystyna. Szła ze szpitala na piechotę. Torba, dziecko na ręku. Niedaleko, bo jakieś pół kilometra.

Reklama

Mała nie płakała. Przyszła na świat dwa dni wcześniej. Nie wiedziała, co się stanie. Jej mama płakała, bo wiedziała, że za chwilę położy dziecko w „oknie życia” i odejdzie. Na zawsze. Myślałam, żeby zawrócić. Wziąć Anię i zawrócić. Tylko co ja bym potem zrobiła? Bez mieszkania, bez pieniędzy. Serce jej pękało. Do dziś pamięta, jak Ania była ubrana. Miała biało-różową czapeczkę, różową kurteczkę, kocykiem kolorowym była przykryta, żeby jej zimno nie było.

Krystyna podeszła do okna życia. W samo południe. Jakby chciała, żeby ktoś je obie zauważył. Okno przy parafii Świętej Rodziny w Szczecinie. Niedaleko urzędy, ruchliwa ulica. Położyła małą. Uklękła. Płakała. Nie oddam jej – myślała. Nie odejdę. Ania leżała w oknie. Krystyna stała obok. Nie wie, jak długo to trwało, ale nie mogło zbyt długo, bo alarm w „oknie życia” włącza się po kilkudziesięciu sekundach. Potem pojawiają się siostry zakonne i zabierają dziecko. Alarm nie zdążył się odezwać. I tak spotkała, jak mówi, swojego pierwszego anioła stróża. Żeby ksiądz nie wyszedł, to bym ją zostawiła – opowiada. – „Niech pani poczeka, niech pani jej nie zostawia”. Tak mi powiedział. I wyjęłam Anię z tego okna. I przytuliłam. Ksiądz mówi: „Tak nie można, przecież widzę, że pani odejść nie może”. Widział, że kobieta skromnie, ale czysto ubrana. Nie pijana. Widział, że płacze. „Przecież widzę, że pani to nie żadna patologia. Pani się nie martwi. My pomożemy”. I pomogli.

Reklama

Ania nie przestaje się uśmiechać. Gaworzy, jakby chciała opowiedzieć mi swoją historię. Ma pięć miesięcy i mądrze na mnie patrzy. Sporo już w życiu widziała. Sporo przeszła. Krystyna ma dziś urodziny. Kończy 38 lat, ale wygląda na więcej. Wychudzona twarz, zmęczone oczy. Błyszczą, kiedy patrzy na Anię. I Zosię. Błyszczą, kiedy mówi o Hani, Krzysiu i Andrzeju. Zosia ma dwa lata. Bystra. Biega wokół siostry. Kocham Anię – mówi z łobuzerskim uśmiechem. I lubię się z nią bawić – dodaje, bujając małą w foteliku. Mama potwierdza. Zosia bardzo ją kocha. I bardzo mi pomaga. Śpimy razem. Kiedy rano wstaje, to bierzemy Anię do siebie. Zosia ją przytula, całuje, znosi do łóżka zabawki. Naprawdę opiekuje się małą. Hani, Krzysia i Andrzeja nie ma w domu. Mają swoje zajęcia. Taty też nie ma. Pracuje. Na budowie.

Nie ma urodzinowego tortu ani prezentów. Ale w domu jest Ania. To największy dla mnie, dla nas wszystkich prezent – mówi Krystyna. Oczy zachodzą jej łzami. Prosta, szczera kobieta. Widzę, że jest przemęczona. I trochę zagubiona. Mówi cicho, niemal szeptem. Jakby się bała, że problem, o którym opowie głośno, zostanie z nimi na zawsze. Albo jakby się bała, że pomyślę, że sobie nie radzi. Że to wszystko jej wina. Kochamy się – mówi. Jedno bez drugiego żyć nie może.

Reklama

Wybrałam życie

Miłością można i warto żyć, ale tylko nią nie wykarmi się pięciorga dzieci. Patrzę na wniosek rodziny o mieszkanie socjalne: Przedstawiamy poniżej nasze dochody: na miesiąc marzec to pensja męża, która wyniosła 1100 złotych, rodzinne w kwocie 478 złotych i dofinansowanie z MOPR-u o łącznej sumie 670 złotych. Przy opłacie wynajmu z czynszem, które wynoszą 1770 złotych, i opłacie za gaz około 120 złotych i światło około 100 złotych, zostało nam na życie niewiele ponad 50 złotych. 50 złotych na miesiąc. Na wyżywienie całej rodziny. Z pięciorgiem dzieci nie da się wyżyć za 50 złotych, nawet gdyby chcieli jeść tylko chleb i ziemniaki. Krystyna mówi, że gdyby nie dobrzy ludzie, którzy im pomagają, nie miałaby szans.

Siostra Stanisława, o której Krystyna mówi, że jest jej drugim aniołem stróżem, ostrzegała mnie, żebym się nie sugerowała tym, na jakim osiedlu mieszka Krystyna z rodziną. To prawdziwy luksus, zwłaszcza dla nich – mówiła mi. Rzeczywiście. Nowe, niskie bloki. Plac zabaw. Wszędzie zielono. Mieszkanie też niczego sobie. Dwa pokoje, kuchnia. Ładne. Umeblowane. Ciężko jest wynająć mieszkanie z piątką dzieci – mówi Krystyna. Nikt inny nie chciał się zgodzić. A były mieszkania mniejsze, nie takie nowe i tańsze dużo. My i w jednym pokoju dalibyśmy radę. Ale kto słyszał, że pięcioro dzieci, zaraz mówił: „Nie ma mowy”. Dopiero tu się udało. I Ania mogła wrócić do domu. Gdybyśmy zostali tam, gdzie mieszkaliśmy wcześniej, to by nam Ani nie oddali. Tak mi powiedziała pani kurator. Miła kobieta. Musieli brać, co było. A nie mieli w czym wybierać. Siostra Stanisława potwierdza, że wynajęcie mieszkania dla tej rodziny graniczyło z cudem. Próbowała pomóc. Przeglądała ogłoszenia, dzwoniła i pytała. Bez skutku.

Wcześniej mieszkali w starej oficynie. Dwa pokoje, ciemna kuchnia, zimna ubikacja – wspomina Krystyna. – Wilgoć była duża. I mało przyjemne sąsiedztwo. Tam żyły rodziny patologiczne. Na nic innego nie było ich stać. Nigdy im się nie przelewało, ale kiedyś pracowali oboje. Było łatwiej. Krystyna chciałaby znowu pójść do pracy. Szukam cały czas, na nocki bym chciała. Wyładowywanie towarów na przykład, albo sprzątanie. Ale tam studentów szukają. Jestem za stara. A nie mam jeszcze przecież czterdziestu lat. Pytam, czy będzie miała siłę, żeby po całym dniu pracy przy dzieciach pójść na noc sprzątać albo wyładowywać towar. Mówi, że będzie miała, bo musi. Dzieci są moją siłą. Mąż jest moją siłą. Rodzina nasza. Żeby tylko to mieszkanie socjalne nam przyznali… Wtedy już sobie jakoś poradzimy.

Mówi, że nie ma w sobie spokoju, bo mieć nie może. Na wszystko brakuje pieniędzy. Najbardziej się boję, że nie damy rady z opłatami. I nie będziemy mieli gdzie mieszkać. A na budowie raz jest praca, raz jej nie ma. Krystyna w ciągu dnia uśmiecha się do dzieci, bo nie chce, żeby widziały mamę smutną. W nocy, kiedy już śpią, leży i myśli: co będzie dalej? Z czego ugotuje zupę? Za co kupi Ani pampersy i mleko? Dzieci nigdy nie chodzą głodne. Ona z mężem czasami nie dojadają. Krystyna tego nie powie. Ale mówi siostra Stanisława. Wie, bo na co dzień pomaga im, jak może. Przynosi jedzenie, ubrania. Biega od urzędu do urzędu, żeby załatwić mieszkanie. Słucha teraz opowieści Krystyny i widzę, że wyciera oczy.

Wybrałam życie

Krystyna opowiada dalej: Zupę gotuję na dwa, trzy dni. Dopóki się nie zje. Gołąbki też ostatnio zrobiłam. Też na kilka dni jest. Dzieci lubią. Placki ziemniaczane często robię, chleb smażony w jajku. Zosia je jeszcze z piersi. Mimo że ma już dwa lata. Ania nie, bo nie umie. Nie zdążyła się nauczyć. Zanim wróciła do rodziny, musiała zaczekać w „Tęczowym domku”, pogotowiu opiekuńczym dla noworodków, aż rodzice znajdą nowe mieszkanie. Wróciła po sześciu tygodniach. Miała przyjęcie jak królowa – uśmiecha się Krystyna. Wózek, łóżeczko, ciuszki, wanieneczka. Siostry wszystko zorganizowały. Od dobrych ludzi. Ja bym nie miała z czego.

Teraz Ania też wygląda jak królowa. Leży w leżaczku i buja się, wyraźnie tym bujaniem rozbawiona. Co chwilę przybiega do niej Zosia i buja ją mocniej. Ale nie za mocno. Tak, żeby nie wypadła. Zosia ma już wprawę. Nie ma pojęcia, co działo się z jej siostrą, zanim przyjechała do domu. Nie ma pojęcia, że mało brakowało, a Ania mieszkałaby dziś w innej rodzinie. A gdyby Krystyna wybrała drogę na skróty, Ani w ogóle mogłoby dziś nie być. I Zosia nie miałaby komu robić buju, buju. Widzę, że kiedy kręci się koło małej, czuje się dorosła. Mina jej poważnieje. Dziecko zrobi wszystko, żeby stanąć na wysokości zadania i zasłużyć na pochwałę mamy. Mama robi wszystko, by sprostać zadaniu i zasłużyć na szacunek swojego dziecka.

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite