Kiedy zbliża się 13 maja, kobiety z pobliskich wsi wokół Fatimy ubierają się w czarne stroje i wyruszają pieszo do Cova da Iria. Zabierają z sobą tylko różaniec i niewielki worek z ziarnami zbóż, który przez całą drogę niosą na głowie. Idą prosić o urodzajne zbiory i błogosławieństwo dla rodzin.
Młoda dziewczyna (najwyżej kilkunastoletnia), poślubiona zwykłemu młodemu chłopakowi (który też pewnie nie miał więcej niż 20 lat) dowiaduje się, że urodzi dziecko; co więcej, nie będzie to dziecko jej męża, będzie to Boży Syn, który pocznie się w Niej w sposób, który trudno opisać czy sobie wyobrazić.
Maria zerwała zaręczyny w wieku 23 lat, Laura postanowiła żyć wśród Indian, a dla Antoniego najważniejsza była wiara i honor. Trójka błogosławionych, których procesy kanonizacyjne zostały zakończone.
Dzięki lukroustym piewcom, Miriam stała się cichym, uległym dziewczęciem, biernym i straszliwie słodkim. Kto tak postanowił i kiedy – trudno dziś określić, ale do dziś pokutuje ta postać bez wyrazu i charakteru, za to pokryta grubą warstwą pozłotki, która przyprawia o zniechęcenie.
Maj to chyba jedyny miesiąc tak wielu motywów narodowych i kościelnych. Pracy i bezrobocia, motywów wiosennych i maryjnych.
„Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski jednoczyła naród i opiekowała się nim szczególnie w trudnych okresach, jest obrończynią najwyższych wartości narodowych, wiary, obyczajów chrześcijańskich, kultury i języka ojczystego”.
Napoleon Bonaparte, pan Maleńczuk i cały poczet papieży – sprawdź, czego jeszcze nie wiesz o nabożeństwie majowym.
Litanię do Najświętszej Maryi Panny niektórzy nazywają „modlitwą szturmową”). Może rzeczywiście każde kolejne wezwanie jak uderzenie tarana stara się wedrzeć aż do samego nieba?
Doskonałą datą byłby 22 października, rocznica inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II. Ale kanonizacje odbywają się w niedziele, a to jest wtorek. Większość niedziel już jest „zarezerwowana” na inne uroczystości. Najbliższa wspomnianej dacie niedziela to 20 października i tę datę należy uznać za bardzo prawdopodobną.
Dawno, dawno temu większość katolików mogła przeżyć całe życie, ani przez moment nie zastanawiając się poważnie nad pytaniem, podniesionym przez rockowy zespół The Clash w jednej z piosenek z 1982 roku, „Powinien zostać, czy powinienem odejść?”.
26 kwietnia czytamy ks. Tischnera w Krakowie na scenie PWST. Kto ma ochotę przyjść, niech przyjdzie przygotowany! Niżej, specjalnie dla użytkowników stacja7.pl, publikujemy fragment eseju, który będzie czytany w wykonaniu Anny Polony. Prowadzenie spotkania: Michał Bardel i Adam Workowski
W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat Kościół spotkał się z dwoma skrajnymi biegunami rozmów o biednych: teologią wyzwolenia i teologią dobrobytu. Ale, jak historia uczy, zawsze wygrywa złoty środek.