Do Pań z czarnego protestu

Przyglądam się, słucham, rozmawiam i naprawdę z całego serca chciałabym zrozumieć, ale nie mogę

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

W rozmowach brakuje argumentów. Słyszę tylko hasła, rzucane w wielkich emocjach: chcemy mieć wybór, nie chcę urodzić chorego dziecka, chodzi o moje życie, chcę rodzić z miłości nie z przymusu, piekło kobiet trwa, nie jestem żywym inkubatorem, nie damy się upokorzyć, niech faceci rodzą, jeśli mają ochotę… nie chcę przytaczać tych innych, wulgarnych haseł, które po prostu umniejszają kobiecości.

 

Chcemy mieć wybór… ale wybór czego? Chcemy mieć wybór zabicia drugiego człowieka? W dodatku swojego dziecka? Naprawdę naszą największą wolnością jest prawo do mordowania najsłabszych? Taki chcemy mieć wybór? Z badań wynika, że nie mniej niż co czwarta Polka dokonała aborcji. Poczujemy się bardziej wolne, jeśli będziemy mieć możliwość aborcji? To uczyni nas wolnymi i szczęśliwymi?

 

Nie chcę urodzić chorego dziecka… Nikt nie chce. Każdy chciałby, żeby jego dziecko było zdrowe, piękne i zdolne. Czasem niestety tak się zdarza, że dziecko jest chore. Naprawdę (choć to trudne) jestem w stanie zrozumieć kobiety, które oddały pod opiekę komuś innemu swoje chore dziecko. Z zespołem Downa, z porażeniem mózgowym, z innymi wadami wrodzonymi. Sama mam takie dziecko. Rodzice mojej córki nie mogli sami jej wychować, nam się udaje i jest dla nas wielkim szczęściem. To są bardzo ciężkie wybory. Jednak najgorszym jest aborcja. Skazuje dziecko na śmierć a matkę na życie już zawsze w poczuciu winy, że może dziecko urodziłoby się zdrowe a może gdyby się urodziło byłoby dla tej matki albo dla innej (adopcyjnej) największym szczęściem.

Czasem zdarzają się dramatyczne wybory. Jednak najgorszym jest aborcja

 

EN_01227095_0104

 

Chodzi o moje życie… Zgadza się. Dostałyśmy to życie z całym jego pięknem i możliwościami. Tylko my jesteśmy uzdolnione do tego, żeby rodzić. Dawać nowe życie. To taka władza, którą ciężko porównać z czymkolwiek innym. Przecież każda z nas (nawet to głoszą hasła protestacyjne: oprócz macic mamy mózgi) jest mądra. Mądra to znaczy też odpowiedzialna. Największą naszą wolnością jest przecież to, że możemy wpływać na nasze życie, decydować o nim. To do nas należy decyzja o współżyciu, o poczęciu. Jeśli już taką podjęłyśmy i jeśli pocznie się w nas dziecko, wtedy chodzi już nie tylko o nasze życie. Bierzemy odpowiedzialność za to drugie, nowe, dla nas święte, bo rozwijające się w nas, powstałe z nas. Na tym polega cała mądrość.

To do nas należy decyzja o współżyciu. Nikt nas do tego nie zmusza

 

Chcę rodzić z miłości, nie z przymusu… każdy człowiek (poza przypadkiem gwałtu) rodzi się z miłości. Przecież wiemy jak powstaje człowiek. Nikt nas nie przymusza do współżycia, nikt nas nie przymusza do zajścia w ciążę. Jeśli jest tak, że kobiety w Polsce są przymuszane do współżycia, to rzeczywiście jest o co walczyć, tylko że to zupełnie inna walka.

 

Piekło kobiet trwa… Nie wiem, co dokładnie autorki hasła mają na myśli. Jakie piekło? Czy spowodowane brakiem możliwości aborcji? Trochę się zgadzam, że trwa piekło, ale to piekło zaczyna się właśnie w momencie aborcji. Dla kobiety spustoszenie po zamordowaniu własnego dziecka jest prawdziwym, nieodwracalnym piekłem.

 

Nie jestem żywym inkubatorem… A ja jestem. I jestem z tego dumna. Podobnie jak większość matek, dla których przywilej bycia w ciąży, urodzenia dziecka, bycia matką jest największym szczęściem na ziemi. Kiedy dziś odwoziłam dzieci do szkoły. Kiedy potem siedziałam w przychodni z synem czekając na zdjęcie gipsu. Kiedy jechałam ulicami Krakowa do pracy. Widziałam wiele pięknych, szczęśliwych (na kolorowo ubranych) młodych kobiet, matek, które ze swojego macierzyństwa i kobiecości każdego dnia czynią sztukę. Korzystają z tego przywileju w największym jego wymiarze. Nie zniekształcają rzeczywistości, nie uczą swoich córek postawy: czuj się wolna, rób co chcesz, twoje życie, rób jak uważasz, nie musisz być odpowiedzialna. Pokazują swoim życiem i postawą prawdziwą mądrość. Odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje. Ogrom zadań i aktywności, które muszą wykonać każdego dnia sprawia, że rozwijają się, idą do przodu, aspirują, robią kariery czasem większe wraz z większą ilością obowiązków w domu. Wolność to dla nich taka właśnie możliwość rozwoju i realizacji. Co więcej kształtują nowe życie, życie swoich dzieci, budują nowy świat. Dumne, mądre, piękne, kobiece, wspaniałe.

 

EN_01227206_0033

 

Czarna reprezentacjo

Drogie “przedstawicielki na czarno”, nie reprezentujecie moich postulatów. Nie jesteście moimi przedstawicielkami, podobnie jak nie jesteście przedstawicielkami setek tysięcy kobiet, matek, które poszły dziś do pracy. Właśnie dlatego, że kochają swoją wolność, ale tę prawdziwą tę, która łączy się z odpowiedzialnością za najważniejsze sprawy w ich życiu.

Taka możliwość czyni nas wolnymi, światłymi, popychającymi ten świat do przodu. To my swoją postawą i utrzymaniem naturalnego ładu sprawiamy, że świat staje się lepszy. Wychowujemy nasze dzieci na ludzi, którzy potrafią odróżnić dobro od zła. Ludzi, dla których czarne jest czarne a białe jest białe. Dla których będzie jasne, że nie można zabić kogoś tylko trochę albo w niektórych przypadkach, albo jak mi źle, albo gdy nie planowałam, albo…

Walka o wolność to nie jest walka o możliwość czynienia zła

Jeśli coś wam się nie udało, jeśli przeżyłyście dramat aborcji, porzucenia swojego dziecka, dramat rozwodu lub jeszcze gorsze rzeczy, z całego serca Wam współczuję i obiecuję modlitwę. Chcę jednak też powiedzieć, że ubranie się na czarno i okrzyki na ulicach nie dadzą Wam usprawiedliwienia i spokoju. Każdy błąd można w życiu naprawić, z każdego nieszczęścia można wyciągnąć coś dobrego, jakąś nową szansę dla siebie. W każdej sytuacji można iść do przodu szukając tylko dobra. Walka o wolność to nie jest walka o możliwość czynienia zła. Czy myśmy się trochę nie zapędziły? Czy każda z Was, która dziś protestowała jest przekonana, że chce takiej wolności?

 

Tu nie ma wątpliwości: życie jest dobre, zabijanie jest złe.

 

P.S. Bardzo Was proszę, nie wywalczcie nam takiej wolności, by ludzie, którzy spotkają na ulicy nasze niepełnosprawne dzieci (np. z zespołem Downa) pomyśleli: no i kto dopuścił do urodzenia tego dziecka? Ono nie powinno żyć. Gdzie jego matka miała rozum?

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
  • Chuda

    Anetko, podpisuję się pod każdym Twoim słowem.

  • Beata

    Nie ma pani pojecia o czym pani mowi – ilu kobiet ktore mialy aborcje pani zna?
    Gdyby pani znala 1 i uslyszala 1 historie to by byla pani po drugiej stronie argumentu.
    Aborcja nigdy nie jest na zyczenie.

  • Anna

    Pani ma takie poglądy jakie ma, a inne kobiety mają poglądy odmienne. I o wolność wyboru tu chodzi. Wyboru w zgodzie z własnym sumieniem bo każda z nas ze swoich poczynań rozlicza się sama niezależnie od tego czy jest wierząca czy nie. Żadna kobieta protestująca przeciwko ustawie nie popiera aborcji jako takiej. A propos szafowania przez katolickie media terminem “aborcja to morderstwo”: STANOWISKO ŚW.TOMASZA Z AKWINU JEST DO DZIŚ OBOWIĄZUJĄCYM DOGMATEM DOTYCZĄCYM KONCEPCJI CZŁOWIEKA I ABORCJI
    Sobór wiedeński, który w 1312 roku obradował na temat herezji uznających dualizm ciała i duszy, potwierdził hylomorficzną koncepcję człowieka, przedstawioną przez św. Tomasza z Akwinu. Stanowisko tego soboru uznaje się po dziś dzień za dogmat wiary katolickiej.

    OZNACZA TO ,ŻE WCZESNA ABORCJA WEDŁUG NAUK KOŚCIOŁA NIE JEST MORDERSTWEM

    • Kinga Żak

      Pani Anno. Niestety nie zna Pani nauczania Kościoła Katolickiego. Proszę najpierw przeczytać ze zrozumieniem KKK (Katechizm Kościoła Katolickiego) i dopiero wypowiadać się, bo może Pani wielu osobom namieszać w głowie.

  • Frontsider

    Uczestniczki tego protestu nie chcą aborcji na życzenie tylko podtrzymania kompromisu aborcyjnego. Zamiast pierdolić głupoty polecam najpierw poznać temat na który się wypowiadacie. Zachowanie typowe dla jebanych katoli zapatrzonych w swojego bożka.

    • Tesa Biskit

      No to jest właśnie poziom wypowiedzi czarnej strony.
      Boże wybacz im bo nie wiedzą co czynią. ..

      • Frontsider

        Mój poziom wypowiedzi jest wysoki, mimo tego że wulgarny. Nie jest poparty fanatyzmem religijnym (co ma miejsce w twoim przypadku) a zdrową logiką. W stosunku do mnie imienia boga nie wzywaj, bo w moim przekonaniu on nie istnieje. A teraz zwijaj klepać różaniec do kościółka.

  • Asia

    Bo urodzenie dziecka bez płuc i patrzenie jak dusi się po odcięciu pępowiny jest takie humanitarne i piękne… No ale pro-liferki mogą je sobie potrzymać na rękach, zrobi zdjęcia, pochować i chwalić się na blogach jakie to są odważne. Może dla was łatwo jest oddać swoje dziecko do adopcji, lub patrzeć jak umiera w cierpieniu, ale na całe szczęście większość polskich kobiet ma jeszcze sumienie.

    Swoją drogą łatwo jest odpowiadać na wyrwane z kontekstu teksty które samemu się wybrało.

    • kasia

      “większość kobiet ma jeszcze sumienie” i dlatego zabija swoje dzieci, zanim zdążą je zobaczyć? Bardziej humanitarne jest morderstwo????? Absurd!

      • Asia

        Proste pytanie: kiedy takie dziecko będzie mniej cierpieć? Prosze zadać je ginekologowi, każdy(nie zaślepiony religią) powie pani że kiedy dokona się aborcji. Kochająca matka nie będzie chciała aby jej dziecko cierpiało. Wy za to zasłaniacie się swoimi hasłami o życiu, a naprawdę jesteście zwykłymi egoistami.

        • kasia

          Pewnie, lepiej zabić… Czy jeśli stanie Pani wobec cierpienia męża, mamy, kogokolwiek innego – też stwierdzi, że lepiej ich zabić???? Cóż, z takimi poglądami nie ma co dyskutować. Po prostu współczuję….

          • Asia

            Jak widać lepiej patrzeć jak umiera w cierpieniach. Te 3 godziny życia w bólu na pewno ucieszą niemowlaczka. Dorosłe osoby mogą same decydować i mój wujek to właśnie zrobił – zabił się z powodu raka, nie chciał już więcej cierpieć. Ale to są właśnie wasze puste argumenty.

    • Kinga Żak

      Sumienie zabijania? Trzymałam na rękach moje umierające dziecko. I wiedziałam, że oddaję je w ręce Dobrego Boga. Tak. To jest humanitarne. Chociaż boli i wypłakuje się potem morze łez. Ale moje dziecko było kochane od poczęcia do naturalnej śmierci. I nadal jest kochane. Przez całą naszą rodzinę. Miłość wyzwala i daje odwagę życia dalej.

  • Ewa Sroka

    Ten artykuł to jeden wielki nawiedzony bełkot. Stawianie dobra dziecka nad dobrem matki to taki wykreowany sztucznie heroizm. Rodzenie dziecka z np. zespołem Edwardsa lub Patau (polecam zdjęcia i chociażby podstawową wiedzę z pierwszej lepszej strony w internecie) to nie to samo co zespół Downa. Wydaje mi się, że większą traumą jest noszenie w sobie przez 9 miesięcy dziecka ze świadomością, że w wyjątkowo szczęśliwym przypadku dożyje do roku, a w większości i tak umrze kilka dni po porodzie. Ciąża pozamaciczna? Z której nic kompletnie nie będzie (tutaj wystarczy podstawowa wiedza z gimnazjum) usunięta zostanie dopiero kiedy dojdzie do BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia życia matki? Czyli co, dopiero jak pęknie jajowód?
    Poza tym autorka postu nie porusza jednego z kluczowych argumentów #czarnegoprotestu- dzieci z gwałtu. Gwałt sam w sobie jest traumatycznym przeżyciem i z czysto psychologicznego punktu widzenia nie każda kobieta będzie w stanie pokochać takie dziecko. Oddać do adopcji? Domy dziecka i tak i tak są już przepełnione.
    Poza tym tu nie ma mowy o aborcji na życzenie, czyli kiedy jakaś Karyna wpadnie z Sebkiem i skrobnie sobie, jak spóźniona antykoncepcja. Ustawa która do tej pory obowiązywała moim zdaniem dobrze spełnia swoje zadanie, a ograniczenie jej to tylko przykład tego, że pomimo widniejącego zapisu, że Polska jest krajem świeckim to i tak kler dobrze się trzyma.
    Nikt nikomu nie będzie kazał tego robić. Chcesz urodzić chore dziecko, poświecić swoje życie, urodzić dziecko z gwałtu? Ok, to Twój wybór, ale daj innym wolność i możliwość posiadania własnego zdania i własnej moralności.

    A tekst o “inkubatorze” jest po prostu śmieszny. Może nie jest to odkrycie na miarę XXI wieku (chociaż patrząc o co teraz kobiety muszą walczyć to może jednak jest) jedyną rolą kobiety nie jest rodzenie dzieci.

    I co, jednak mamy argumenty?:)

  • Ewa Komuda-Leszek

    Mam wrażenie całkowitego niezrozumienia przez autorkę istoty protestu.
    Zdaje się,autorka sama nieco się zapędziła w swojej powierzchownej i banalnej analizie sytuacji,w jakiej za chwilę może się znaleźć.
    ps
    Jestem przekonana,że uczestnicy protestu podobnie jak autorka uważają,ze zabijanie jest złe,a życie dobre

    Zresztą odsyłam do wypowiedzi Ks.Lemańskiego

  • http://www.kobietapo30.pl Kobietapo30

    Dość zatrważające te statystyki dotyczące tematu, jakieś źródło? Przyznam, że pod tym kątem zagadnienia nie badałam, dlatego jestem ciekawa.
    Co do tekstu trudno odmówić słuszności. Jednak jest jedno, ale – każdy ma prawo myśleć po swojemu. I o ile ja (najprawdopodobniej, pewności nigdy mieć nie można, obym nie musiała stawać przed takim wyborem) nie zdecydowałabym się na aborcję, to nie miałabym i nie mam prawa odmawiać tego prawa innym.

  • April Wind

    Dobry kolor wybrały dla siebie aborcjonistki. Czarny to kolor zła, śmierci i żałoby (po zabitych dzieciach?). Dzięki Bogu to tylko margines, krzykliwy, medialny margines. Ostateczną decyzję podejmą mądre i dobre kobiey których jest więcej, nie panie trumny.
    Wspaniały artykuł Pani Aneto!

  • --> Show comments
    Aneta Liberacka
    Aneta
    Liberacka
    zobacz artykuly tego autora >

    Watykański podręcznik do edukacji seksualnej

    Wśród wielu niekatolickich środowisk panuje przekonanie, że Kościół i rozsądny głos w zakresie seksualności nie mogą iść w parze. Dzieje się tak dlatego, że wciąż silny jest stereotyp, przedstawiający Kościół jako zasadniczego wroga praw rządzących ludzką cielesnością

    Tomasz Adamski
    Tomasz
    Adamski
    zobacz artykuly tego autora >

    Jest to oczywiście krzywdząca bzdura, o czym zaświadczyć mogą wszystkie katolickie małżeństwa żyjące według nauczania Kościoła, a które – ku zdziwieniu zewnętrznych obserwatorów – dużo rzadziej narzekają na katolicką etykę seksualną niż ci, którzy z założenia odrzucili ją jako nieżyciowy, zdogmatyzowany program napisany przez niekompetentnych księży. Kościół, wbrew funkcjonującym tu i ówdzie pozorom, nigdy nie gardził cielesnością, która jest Bożym darem, ale zawsze zwracał uwagę na uważne kanalizowanie mechanizmów, które nią rządzą, na kontrolę popędów.

     

    Dobrym przykładem obrazującym tragiczne niezrozumienie intencji Kościoła jest powszechne pojmowanie terminu czystość jako synonimu wstrzemięźliwości, co sprowadza się do stwierdzenia, że – przynajmniej teoretycznie – wg Kościoła w czystości żyją tylko celibatariusze. Trudno wyobrazić sobie większą skalę nieporozumienia. W czystości żyją bowiem wszyscy ci, którzy nie uprawiają wyuzdania i cudzołóstwa, czyli również wierni sobie małżonkowie, o czym zaskakująca część społeczeństwa nie wie.

     

    Tego typu zaskoczeń dla osób, które poznały nauczanie Kościoła tylko pobieżnie, jest bardzo dużo. Być może właśnie dlatego na pierwszy rzut oka szokująca decyzja watykańskich decydentów wydaje się być strzałem w dziesiątkę.

     

    VISITA MONSEÑOR VICENZO PAGLIA

    Arcybiskup Vincenzo Paglia

     

    Kierowana przez arcybiskupa Vincenzo Paglię Papieska Rada ds. Rodziny, która od tego miesiąca weszła w skład nowej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia opublikowała we współpracy z Katolickim Uniwersytetem św. Antoniego w Murcji… poradnik wychowania seksualnego.

    Autorzy nadali mu tytuł The Meeting Point, co należy przetłumaczyć jako Miejsce Spotkania. Oparta o metaforę namiotu symbolizującego człowieka, opublikowana w internecie w pięciu językach broszura składa się z konspektu podzielonego na dwie części: dla edukującego – najlepszym wyborem jest tu rodzic, co na każdym kroku podkreślają autorzy programu – oraz dla edukowanego. Celem jest przetłumaczenie na określone postawy i zachowania katolickiej nauki o seksualności – i co za tym idzie nauki o małżeństwie, bo w Kościele obie te sfery nie występują w oderwaniu – dla której fundamentem są dzieła ostatnich papieży; poczynając od Humanae Vitae Pawła VI, którego aktualność myśli i rozstrzygnięć ciągle podkreśla papież Franciszek, przez dzieła Jana Pawła II oscylujące wokół jego teologii ciała oraz Benedykta XVI z jego głęboką analizą umieszczoną m.in. w Deus Caritas Est aż po Amoris Laetitia – bodaj najgłośniejsze z dzieł urzędującego papieża. Z tego zresztą dokumentu pochodzi hasło przyświecające całemu programowi: Trudno myśleć o edukacji seksualnej w czasie, gdy istnieje skłonność do banalizowania i zubożenia seksualności. Można ją zrozumieć jedynie w kontekście wychowania do miłości, do wzajemnego daru z siebie (AL 280).

     

    Na marginesie warto zauważyć, że przywołany powyżej punkt najnowszej adhortacji papieża Franciszka otwiera podrozdział zatytułowany: “Tak” dla edukacji seksualnej, który w obliczu rozległych dyskusji o kontrowersjach dotyczących dyscypliny sakramentów prawie nie został zauważony przez komentatorów. Być może dlatego publikacja programu – mimo, że w tej perspektywie dość oczywista – wciąż wydaje się szokująca, a z całą pewnością odważna i na swój sposób przełomowa.

    Ku rozczarowaniu przeciwników programu – o których za chwilę – The Meeting Point ma swoje niepodważalne plusy.

     

    hands

     

    Po pierwsze – po rewolucji seksualnej i wszystkich jej dalekosiężnych następstwach wydaje się, że nie ma już powrotu do stanu poprzedniego. Postępująca seksualizacja, tabloidyzacja nagości i zerwanie z niemal każdym tabu dotyczącym sfery łóżkowej powodują, że młodzież – przyszłość Kościoła! – pozostawiona sama sobie bez wyraźnych wytycznych nie będzie w stanie żyć ściśle według instrukcji swoich duszpasterzy. Tego typu nacisk doprowadza bowiem do przeciążenia bodźcami, które mogą okaleczyć seksualność – jak diagnozuje to papież Franciszek. (AL 281). Nie ulega wątpliwości, że jedyną alternatywą dla postępującej rozwiązłości i publicznego przyzwolenia na zerwanie z tradycyjną obyczajowością jest oparte o czasową wstrzemięźliwość, odpowiedzialność i wierność nauczanie Kościoła, które – jak zaznaczałem we wstępie – nie jest powszechnie rozumiane. Co więcej, przy narastających naciskach na wprowadzenie do szkół wychowania seksualnego, które w wielu aspektach obrazuje zjawisko definiowane przez papieża Franciszka jako kolonizacja ideologiczna, wydaje się oczywistym, że Kościół musi wystąpić z radykalną kontrofensywą. Dotychczasowe formy utyskiwania na współczesną promocję rozwiązłości nie mają w sobie wystarczającej mocy, aby przekonać do katolickiej propozycji rzesze ludzi przebywających – mówiąc Franciszkiem – na peryferiach. Dlatego konieczny był krok naprzód.

     

    Po drugie – zmartwieni wyżej opisanym stanem rzeczy rodzice otrzymują od Kościoła wprost do ręki, bez żadnych opłat, kursów i w absolutnie otwartym zaufaniu zrozumiały program, który mogą wykorzystać w procesie wychowywania swoich dzieci. Rodzic jako pierwszy i najważniejszy nauczyciel to właściwie największa siła tkwiąca w założeniach tego programu. Alternatywa przygotowana przez Kościół powoduje, że człowiek wierzący przestał być skazany na ideologiczne przywiązania wybieranych przez oświatowe placówki specjalistów, do których – często nie bez powodu – nie ma zaufania.

     

    Wreszcie po trzecie – fragment Amoris Laetitia dotyczący wychowania seksualnego (punkty: 280-286) jest napisany odpowiedzialnie, rozsądnie i w pełnej zgodzie ze wszystkim, czego dotychczas nauczał Kościół. Jeśli to właśnie one wespół z całym kościelnym Magisterium będą nadrzędnym drogowskazem dla realizujących program, jedyną przeszkodą, która pozostanie do przeskoczenia, będzie zabobonny dyskomfort. Nie ma bowiem obawy, że – w przeciwieństwie do większości programów realizowanych na Zachodzie – wychowanie seksualne opierać się będzie o nieodpowiedzialne rozbudzanie ciekawości.

     

    ???????????????????????????????

     

    Warto w tym miejscu wspomnieć, że wiele szkół m.in. w Stanach Zjednoczonych od wielu lat wykorzystuje z dobrym skutkiem oparte o chrześcijańską aksjologię programy stawiające na rozwój osobowy i wstrzemięźliwość seksualną. Dzięki temu od dłuższego czasu zbierają plony w postaci graniczącego z zerem odsetka nastoletnich ciąż lub chorób przenoszonych drogą płciową wśród uczniów.

     

    Oczywiście pomysł Papieskiej Rady ds. Rodziny ma swoich licznych przeciwników, którym na wielu poziomach trudno nie przyznać racji.

     

    Przykładowo, środowisko związane z amerykańską organizacją Catholic Media Coalition wylicza: [program zawiera] dosłowne obrazy, na przykład, grupa obozowiczów, w których jeden chłopak trzyma dłonie na pośladkach młodej kobiety, uśmiechnięta para stojąca naprzeciw rzeźby przedstawiającej kochającą się parę, obraz owocu ukazanego jako kobieca pierś na jednej z reklam. Organizacja wskazuje również na wulgarność części konspektu, w której rzekomo pojawiają się bardzo dosadne określenia.

     

    Choć osobiście uważam powyższe zarzuty za przesadzone (wspomniana rzeźba ukazana jest w tle, a ujęcie, które przedstawia jest zdecydowanie mniej gorszące niż znakomita większość billboardów, które odbiorcy programu widują na ulicach) trzeba przyznać, że krytycy podnoszą tu bardzo ważny głos. W szerszym rozumieniu sprowadza się on do pytania: jakimi regułami powinien kierować się Kościół w tej przepychance o ludzką seksualność?

     

    Castle of Blois - The splendid sculpture of two enamoured

     

    Pewne jest jedno: Kościół, który postanawia wkroczyć w grę zaproponowaną przez – mówiąc św. Janem – świat, nie może podejmować narzuconych reguł. Jedynym sensem jego uczestnictwa w takich rozgrywkach jest próba zmiany zasad na zdrowsze, bliższe człowiekowi. Każdy krok w kierunku kapitulacji wobec istniejących reguł będzie bowiem tożsamy z deklaracją: inaczej się już nie da. A przecież sensem całego programu jest to, aby pokazać, że nie tylko da się, ale i warto uporządkować to wszystko inaczej!

     

    Nie jest to łatwe w żadnym z wymiarów, ale gdyby było, nadzwyczajna interwencja Kościoła nie byłaby potrzebna.

     

    Kościół dotykający kwestii wychowania seksualnego dla jednych brzmi groteskowo, dla drugich – obrazoburczo. W mojej opinii oba spojrzenia są niewłaściwe. Oba są też najlepszym powodem, dla którego The Meeting Point musiał w końcu powstać.

     


    Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

    Wesprzyj nas
    Tomasz Adamski

    Tomasz Adamski

    Zobacz inne artykuły tego autora >
    --> Show comments
    Tomasz Adamski
    Tomasz
    Adamski
    zobacz artykuly tego autora >