video-jav.net

Watykan uczcił kanonizację Pawła VI monetą 5 euro

Watykański urząd filatelistyczny i numizmatyczny wyemitował srebrną monetę kolekcjonerską z wizerunkiem św. Pawła VI dla uczczenia jego kanonizacji z 14 października.

Polub nas na Facebooku!

Choć moneta ma wybity nominał 5 euro, w rzeczywistości kosztuje 75 EUR. A ponieważ wybito jej jedynie 1500 sztuk, prawdopodobnie osiągnie jeszcze wyższą wartość na rynku kolekjonerskim.

Autorem płaskorzeźby wykonanej na potrzeby monety jest rzeźbiarz Patrizio Daniele, za grawerowanie odpowiadała Silvia Petrassi.

Numizmat wykonany jest w całości ze srebra i posiada złocone wykończenia.

ad, Vatican Insider/Stacja7

Gdzie zaprosiłbyś Jezusa? Do salki czy do siebie?

To nie Franciszek jest nakręcony na punkcie pomocy ubogim, to Jezus był na to nakręcony! - Tak w kontekście Dnia Ubogich o pomocy najbiedniejszym mówił jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski.

Polub nas na Facebooku!

– To jest najbardziej ewangeliczny dzień w ciągu roku, bo Jezus taki dzień ustanowił każdego dnia. My obchodzimy go raz w roku w szczególny sposób, by przypomnieć, że tak powinno być każdego dnia – mówi papieski jałmużnik. Wskazuje, że „Jezus od samego rana nie robił nic więcej, tylko chodził i uzdrawiał, chodził jak taka «fabryka dobra», która za wszelką cenę, chce pomagać innym. Papież chciał na to zwrócić uwagę. Nieraz zarzuca się Papieżowi, że jest trochę nakręcony, mówiąc ciągle o ubogich. Nakręcony był Jezus, nie Papież. To On non stop dotykał się ubogich, uzdrawiał, był z nimi, jadał z nimi, zapraszał, i chodził do nich. Więc ten dzień jest po prostu czystą Ewangelią – podkreśla kard. Krajewski.

Papieski jałmużnik zauważa, że Ojciec Święty zachęca do dostrzeżenia w ubogim samego Jezusa i zaproszenia właśnie ubogiego Jezusa do siebie do domu. – Nie do salek, nawet nie do restauracji, ale do siebie do domu, bo Jezusa byśmy zaprosili do siebie. Gdy zapuka ktoś do mojego domu i ja mam świadomość, że to jest Jezus – troszkę odrażający, trochę brudny, trochę trudny do rozpoznania, tak jak i w hostii. On jest trudny do rozpoznania, potrzeba wiary. Więc przychodzi do nas Jezus i mówi: To Ja Jestem. Nikt Mu wówczas nie da kanapki w drzwiach i nie powie: zjedz na schodach, ale zaprosi Go do siebie. To przywraca godność, to uzdrawia – podkreśla kard. Krajewski. Wskazuje, że ludzi, którzy przychodzą na obiady do watykańskiego urzędu dobroczynności zmienia nie oferowane im jedzenie, bo w wielu miejscach jest dużo lepsze, ale okazana im dobroć, bombardowanie miłością.

W rozmowie z papieską rozgłośnią kard. Krajewski wskazuje, że przesłanie Franciszka jest proste i bardzo klarowne. Trzeba zacząć od siebie. – Zaprosić do siebie do domu. Na plebanię do stołu, gdzie je codziennie proboszcz, gdzie je codziennie biskup, gdzie je codziennie dyrektor, gdzie jem codziennie ja. Do siebie. I przyjąć z otwartym sercem. Mogą być jakieś obawy, może być coś, co mnie jakoś odrzuca. Ale pokonując to, okaże się, że to jest droga do świętości – podkreśla jałmużnik papieski. Przywołuje postać świętego Franciszka i Matki Teresy z Kalkuty. – Proszę spojrzeć na księdza Popiełuszkę, który wieczorem wychodził ze swojej plebanii i UB-owcom, którzy siedzieli w Fiacie i czekali jak go przyłapać, zanosił herbatę i kanapki. I to jest czysta Ewangelia – podkreśla kard. Krajewski.

KAI/ad