video-jav.net

Uroczystość Piotra i Pawła w Watykanie

Ta miłosierna miłość wymaga, aby pójść do wszystkich zakątków życia, aby dotrzeć do wszystkich, nawet jeśli kosztowałoby to "dobre imię", wygodę, stanowisko... męczeństwo - powiedział papież Franciszek

Polub nas na Facebooku!

O ścisłym powiązaniu chwały i krzyża oraz pragnieniu Chrystusa, by w ten sposób wyzwolić Kościół z pustego triumfalizmu mówił Ojciec Święty podczas uroczystej Eucharystii sprawowanej dziś przed bazyliką watykańską z okazji uroczystości świętych Piotra i Pawła. Uczestniczyło w niej 14 nowych kardynałów, w tym kard. Konrad Krajewski oraz 26 z 30 nowych arcybiskupów – w tym metropolita łódzki, abp Grzegorz Ryś.

Na początku Mszy św. kardynał-protodiakon Renato Martino przedstawił papieżowi nowych arcybiskupów-metropolitów, którzy proszą o wręczenie im paliuszy. Są one znakiem władzy, jaką każdy metropolita pozostający w jedności z Kościołem Rzymskim, sprawuje w swoim Kościele lokalnym. Paliusze te nałożą im następnie nuncjusze apostolscy w poszczególnych Kościołach metropolitalnych. Przysięgę wierności Ojcu Świętemu i jego następcom złożył w imieniu nowych metropolitów arcybiskup Miasta Meksyk, kard. Carlos Aguiar Retes. Następnie papież poświęcił paliusze.

Pierwsze czytanie liturgiczne (Dz 12,1-11) zgromadzeni usłyszeli po angielsku, drugie (2 Tm 4,6-9.17-1), zaś Ewangelię (Mt 16,13-19) po łacinie.

W homilii komentując czytany dziś fragment Ewangelii, w którym Pan Jezus zapowiada, że przekaże Piotrowi klucze królestwa niebieskiego, Franciszek podkreślił słowa Księcia Apostołów, który pytany o to, za kogo uważają Jezusa uczniowie odpowiedział: „Ty jesteś Mesjasz”. Słowa te przypominają, że Jezus namaszczał martwych, chorego, poranionego i pokutującego. „W takim namaszczeniu każdy grzesznik, każdy przegrany, chory, poganin – tam gdzie się znajduje – mógł poczuć się umiłowanym członkiem rodziny Bożej” – przypomniał Ojciec Święty.

Dodał, że my również „zostaliśmy przywróceni do życia, otoczeni troską, odnowieni, napełnieni nadzieją przez namaszczenie. Wszelkie jarzmo niewoli zostało złamane dzięki namaszczeniu (por. Iz 10,27). Nie godzi się nam utracić radości i pamięci o tym, że jesteśmy odkupieni, tej radości, która prowadzi nas do wyznania: «Ty jesteś Synem Boga żywego» (por. Mt 16,16)”.

Papież zaznaczył, że po wyznaniu Piotra, Pan po raz pierwszy zapowiada uczniom swą mękę i zmartwychwstanie. Komentując tę zapowiedź stwierdził: „Ta miłosierna miłość wymaga, aby pójść do wszystkich zakątków życia, aby dotrzeć do wszystkich, nawet jeśli kosztowałoby to «dobre imię», wygodę, stanowisko… męczeństwo”. Zauważył, że słowa Jezusa budzą w Piotrze sprzeciw, i w ten sposób staje się on przeszkodą na drodze Mesjasza, Jego wrogiem. „Podobnie jak Piotr, jako Kościół zawsze będziemy kuszeni przez te «podszepty» złego, które będą przeszkodą dla misji”.

Franciszek podkreślił, że uczestniczyć w namaszczeniu Chrystusa to mieć udział w Jego chwale, którą jest Jego krzyż. „Chwała i krzyż w Jezusie Chrystusie łączą się ze sobą i nie można ich od siebie oddzielić. Kiedy bowiem opuszcza się krzyż, nawet jeśli wkraczamy w olśniewający blask chwały, to będziemy się łudzili, bo nie będzie to chwałą Boga, ale szyderstwem przeciwnika” – przestrzegł papież. Jednocześnie zachęcił do rozpoznania „podszeptów” złego ducha, które uniemożliwiają nam rozpoznanie mocy czułości Boga.

„Nie oddzielając chwały od krzyża Jezus chce wyzwolić swoich uczniów, swój Kościół, z pustego triumfalizmu: pozbawionego miłości, służby, współczucia, pozbawionego ludu. Chce wyzwolić od pewnej wyobraźni bez ograniczeń, która nie potrafi zakorzenić się w życiu wiernego ludu, lub – co gorsza – sądzi, że służba Panu wymaga wyzbycia się zakurzonych dróg historii. Kontemplowanie i pójście za Chrystusem wymaga pozwolenia, aby serce otworzyło się na Ojca i na tych wszystkich, z którymi On sam zechciał się utożsamić” – powiedział Ojciec Święty. Zaznaczył, że w ten sposób wyznajemy, że Jezus Chrystus jest Panem. Tę pieśń mamy śpiewać każdego dnia. „Z prostotą, pewnością i radością, wiedząc, że «Kościół (…) jaśnieje nie swoim światłem, ale Chrystusa. Blask swój otrzymuje od Słońca sprawiedliwości, tak że może powiedzieć: ‘już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus’ (Ga 2,20)»” – zakończył swoją homilię Franciszek.

W modlitwie wiernych pierwszą intencję: za Ojca Świętego i wszystkich biskupów Kościoła wypowiedziano po francusku. Proszono, aby Bóg zachował ich w wierze i miłości, upodabniając ich coraz bardziej do Chrystusa, Dobrego Pasterza. Drugą intencję – za rządzących i powierzone im narody – wzniesiono w języku aramejskim – aby Pan prowadził ich w poszukiwaniu prawdziwego dobra każdej osoby i budowaniu cywilizacji miłości. Trzecią prośbę – o powołania do kapłaństwa – wyrażono po portugalsku: aby Pan żniwa zawsze zapewniał Kościołowi godne sługi ołtarza i hojnych szafarzy Jego miłosierdzia. Kolejna intencja – o jedność Kościoła – zabrzmiała po chińsku. Proszono, aby Pan napełnił serca wszystkich ochrzczonych pragnieniem świętości i gotowością życia w braterstwie i jedności. Ostatnią intencję – za grzeszników i niewierzących – zaniesiono po japońsku. Proszono, aby Pan przyjął w swych ramionach wszystkich zagubionych, i stali jedną owczarnią pod kierunkiem jednego Pasterza.

Po zakończeniu Eucharystii papież wręczył osobiście paliusze 34 arcybiskupom metropolitom. Paliusz jest długim okrągłym pasem z białej wełny z wetkniętymi w niego sześcioma krzyżami i dwoma końcami opadającymi na plecy i piersi. Wełna do utkania tych przedmiotów pochodzi z dwóch baranków, które papieże przyjmują w liturgiczne wspomnienie św. Agnieszki – 21 stycznia w kaplicy Urbana VIII w Watykanie.

W gronie nowych arcybiskupów-metropolitów, którzy otrzymali dziś paliusze z rąk Ojca Świętego oprócz arcybiskupa łódzkiego był między innymi nowy arcybiskup Miasta Meksyk, kard. Carlos Aguiar Retes, Paryża – Michel Aupetit, czy były generał dominikanów, a obecnie arcybiskup metropolita Bahía Blanca Carlos Azpíroz Costa, OP. Ponadto były rektor Uniwersytetu Katolickiego Argentyny, a obecnie arcybiskup metropolita La Plata – Víctor Manuel Fernández.

Stacja7/al

Nowi metropolici otrzymali paliusze. Wśród nich abp Ryś

W uroczystość świętych Piotra i Pawła papież sprawował Mszę św. przed bazyliką watykańską. Uczestniczyło w niej 14 nowych kardynałów, w tym kard. Konrad Krajewski oraz 26 z 30 nowych arcybiskupów – w tym metropolita łódzki, abp Grzegorz Ryś. Franciszek poświęcił paliusze dla mianowanych w minionym roku arcybiskupów-metropolitów. Zostaną one nałożone podczas oddzielnych uroczystości, które odbędą się w ich archidiecezjach.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek przemawiając do nowych kardynałów i arcybiskupów podkreślił, że Jezus chce wyzwolić Kościół z pustego triumfalizmu.  Tradycyjnie już na uroczystości św. Piotra i Pawła w Rzymie była obecna delegacja prawosławnego Patriarchatu Ekumenicznego Konstantynopola.

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Usłyszane przez nas czytania pozwalają nam nawiązać kontakt z tradycją apostolską, która „nie jest przekazem spraw lub słów, zbiorem martwych rzeczy. Tradycja jest żywą rzeką, która łączy nas z początkami, żywą rzeką, w której początki są stale obecne” (BENEDYKT XVI, Katecheza, 26 kwietnia 2006) i dają nam klucze królestwa niebieskiego (por. Mt 16,19). Odwieczna i zawsze nowa Tradycja, która ożywia i odświeża radość Ewangelii pozwala nam w ten sposób wyznawać ustami i sercem: „Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,11).

Cała Ewangelia chce odpowiedzieć na pytanie, które nosił w sercu lud Izraela, i które również dziś nieustannie nurtuje wiele osób spragnionych życia: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11,3). To pytanie Jezus podejmuje i stawia swoim uczniom: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mt 16,15).

Piotr, zabierając głos przypisuje Jezusowi najwspanialszy tytuł, jakim mógłby go nazwać. „Ty jesteś Mesjasz” (por. Mt 16,16), to znaczy Namaszczony, Pomazaniec Boży. Dobrze wiedzieć, że to Ojciec poddał tę odpowiedź Piotrowi, który widział, jak Jezus „namaszczał” swój lud. Jezus, Namaszczony, który idzie od wioski do wioski z jedynym pragnieniem, aby zbawić i podnieść tych, którzy zostali uznani za straconych, „namaszcza” martwych (por. Mk 5,41-42; Łk 7,14-15), namaszcza chorego (por. Mk 6,13; Jk 5,14), namaszcza poranionego (por. Łk 10, 34) namaszcza pokutującego (por. Mt 6,17). Namaszcza nadzieję (por. Łk 7,38.46; 10,34; J 11,2; 12,3). W takim namaszczeniu każdy grzesznik, każdy przegrany, chory, poganin – tam gdzie się znajduje – mógł poczuć się umiłowanym członkiem rodziny Bożej. Swoimi gestami Jezus mówił do niego w sposób osobisty: należysz do mnie. Podobnie jak Piotr, możemy wyznać naszymi ustami i naszym sercem nie tylko to, co usłyszeliśmy, ale także konkretne doświadczenie naszego życia: zostaliśmy przywróceni do życia, otoczeni troską, odnowieni, napełnieni nadzieją przez namaszczenie Świętego. Wszelkie jarzmo niewoli zostało złamane dzięki namaszczeniu (por. Iz 10,27). Nie godzi się nam utracić radości i pamięci o tym, że jesteśmy odkupieni, tej radości, która prowadzi nas do wyznania: „Ty jesteś Synem Boga żywego” (por. Mt 16,16).

Ciekawe jest także dostrzeżenie dalszego ciągu tego fragmentu Ewangelii, w którym Piotr wyznaje wiarę: „Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Mt 16,21). Namaszczony przez Boga niesie miłość i miłosierdzie Ojca aż po najbardziej skrajne konsekwencje. Ta miłosierna miłość wymaga, aby pójść do wszystkich zakątków życia, aby dotrzeć do wszystkich, nawet jeśli kosztowałoby to „dobre imię”, wygodę, stanowisko… męczeństwo.

W obliczu tej nieoczekiwanej zapowiedzi Piotr reaguje: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16, 22) i natychmiast staje się przeszkodą na drodze Mesjasza. Będąc przekonanym, że broni praw Boga, nie zdając sobie z tego sprawy, staje się Jego wrogiem (Jezus nazywa go „szatanem”). Rozważanie życia Piotra i jego wyznania oznacza także uczenie się poznawania pokus, które będą towarzyszyły życiu ucznia. Podobnie jak Piotr, jako Kościół zawsze będziemy kuszeni przez te „podszepty” złego, które będą przeszkodą dla misji. I mówię „podszepty”, ponieważ diabeł kusi w ukryciu, by nie rozpoznano jego zamiaru, „zachowuje się jak uwodziciel, który chce pozostać w ukryciu i nie być ujawnionym” (IGNACY LOYOLA, Ćwiczenia duchowne, n. 326 ).

Natomiast uczestniczyć w namaszczeniu Chrystusa to mieć udział w Jego chwale, którą jest Jego krzyż: Ojcze, wsław Twojego Syna… „Ojcze, wsław Twoje imię!” (J 12,28). Chwała i krzyż w Jezusie Chrystusie łączą się ze sobą i nie można ich od siebie oddzielić. Kiedy bowiem opuszcza się krzyż, nawet jeśli wkraczamy w olśniewający blask chwały, to będziemy się łudzili, bo nie będzie to chwałą Boga, ale szyderstwem przeciwnika.

Nierzadko odczuwamy pokusę bycia chrześcijanami, zachowując rozsądny dystans od ran Pana. Jezus dotyka ludzkiej nędzy, zapraszając nas, byśmy byli z Nim i dotykali cierpiącego ciała innych osób. Wyznanie wiary naszymi ustami i naszym sercem wymaga – jak tego zażądał od Piotra – utożsamienia „podszeptów” złego ducha. Nauczenia się rozpoznawania i odkrywania tych „przykrywek” osobistych i wspólnotowych, które trzymają nas z dala od rzeczywistości ludzkiego dramatu; które uniemożliwiają nam nawiązanie kontaktu z konkretnym życiem innych, a w ostatecznym rachunku byśmy poznali rewolucyjną moc czułości Boga (por. Adhort, apost. Evangelii gaudium, 270).

Nie oddzielając chwały od krzyża Jezus chce wyzwolić swoich uczniów, swój Kościół, z pustego triumfalizmu: pozbawionego miłości, służby, współczucia, pozbawionego ludu. Chce wyzwolić od pewnej wyobraźni bez ograniczeń, która nie potrafi zakorzenić się w życiu wiernego ludu, lub – co gorsza – sądzi, że służba Panu wymaga wyzbycia się zakurzonych dróg historii. Kontemplowanie i pójście za Chrystusem wymaga pozwolenia, aby serce otworzyło się na Ojca i na tych wszystkich, z którymi On sam zechciał się utożsamić (por. ŚW. JAN PAWEŁ II, List ap. Novo millennio ineunte, 49), i to mając pewność, że On nie opuszcza swego ludu.

Drodzy bracia, nadal w milionach twarzy żywe jest pytanie: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11,3). Wyznajemy naszymi ustami i sercem: Jezus Chrystus jest Panem (por. Flp 2,11). To jest nasz cantus firmus [stały śpiew], do którego wznoszenia jesteśmy zapraszani każdego dnia. Z prostotą, pewnością i radością, wiedząc, że „Kościół (…) jaśnieje nie swoim światłem, ale Chrystusa. Blask swój otrzymuje od Słońca sprawiedliwości, tak że może powiedzieć: «już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus» (Ga 2,20)” (ŚW. AMBROŻY, Hexameron, IV, 8, 32).

KAI