кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Skoro jestem biskupem ulicy, świętuję z ubogimi

„To była najnormalniejsza rzecz na świecie. Skoro jestem biskupem ulicy, to muszę świętować z tymi, którym posługuje” – tak kard. Konrad Krajewski tłumaczy się z przyjęcia, jakie zorganizował wczoraj wieczorem w Watykanie dla ubogich Wiecznego Miasta. W ten nietypowy sposób postanowił on uświetnić czwartkowy konsystorz, na którym Ojciec Święty zaliczył go w poczet kardynałów.

Polub nas na Facebooku!

W rozmowie z Radiem Watykańskim papieski jałmużnik przyznał, że zaproszenia na to kardynalskie przyjęcie rozdawał już od tygodnia pośród ludzi ulicy, którym wraz z Gwardią Szwajcarską rozdaje pożywienie. Część zaproszeń trafiło też do Wspólnoty św. Idziego, która rozdzieliła je między migrantów, którzy przybyli do Włoch czy to drogą morską, czy to korytarzami humanitarnymi. W sumie zgromadziło się 280 osób.

„Dla nas było najważniejsze, aby odbyło się to na Watykanie, żeby oni poczuli, że my ich zapraszamy do swego domu, a nie do restauracji” – podkreśla kard. Krajewski, zapewniając, że była to dobra kolacja, podana w stołówce dla pracowników Watykanu i przygotowana przez watykańskich kucharzy. Zdaniem papieskiego jałmużnika, jego goście zrozumieli ten gest.
Przywracanie godności ubogim

“Przyjęli to z wielką radością, bo oni lubią być zapraszani – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Krajewski. – Przywracanie godności następuje w ten właśnie sposób, że im dajemy to, co dla nas jest normalne. My siadamy do stołu, a oni jedzą na ulicy, na krawężnikach, gdzieś po kątach. Przystroiliśmy pięknie stoły. Na każdym stole były kwiaty, normalne metalowe sztućce i ceramiczne talerze, a nie plastikowe. Wszędzie były serwetki, które lubi Papież, czyli ze słonecznikami. Był szampan, było wino. Oczywiście nasi wolontariusze obsługiwali naszych gości, nie zostawiali butelek na stole, żeby ktoś nie miał pokusy przy tak gorących dniach przesadzić z alkoholem. Traktowaliśmy ich tak, jak traktuje się gości w każdym domu, czyli z sercem, z miłością. Dzieliliśmy się posiłkiem najlepszym, jaki byliśmy w stanie przygotować”.

Kard. Krajewski zaznaczył, że osobiście podejmował wszystkich gości, dziękując im za przybycie. Największe poruszenie wywołało jednak przybycie Papieża. “Papież przyjechał bez ochrony, tylko z kierowcą – opowiada kard. Krajewski. – Wszedł sam. Podszedłem do niego, a Ojciec Święty od razu powiedział: «Nie przyjechałem do ciebie, przyjechałem do biednych, bo to jest czysta Ewangelia». Ojciec Święty przeszedł między stołami. Dla niego miejsce było przy ostatnim stole, bo wszędzie było pełno. Było to bardzo ewangeliczne. Usiadł przy ostatnim stole, który stał się pierwszym. Usiadł pośród ludzi, którzy nigdy by nie pomyśleli, że będą jeść z Papieżem. Obok niego siedziała pewna kobieta, która na co dzień jest bardzo natrętna. Trzyma mnie za koszulę i ciągle opowiada, trudno się od niej uwolnić. A Ojciec Święty obok niej właśnie usiadł i o dziwo, była cicho. Natomiast z drugiej strony siedział Carlo ze Wspólnoty św. Idziego, który zajmuje się pogrzebami bezdomnych. Wiadomo, że to jest dość długa procedura, bo często nie mają dokumentów, więc miesiącami leżą w lodówkach, a on ich wydobywa z tych lodówek i organizujemy pogrzeby. On jest jak Antygona, wie, że trzeba pochować” – opowiadał kard. Krajewski.

KAI

Nikaragua we krwi: Papież apeluje o dialog

Biskupi Nikaragui mediują w sprawie zakończenie konfliktu, który od miesięcy wykrwawia ten środkowoamerykański kraj. Udają się także w rejony walk, by przez swą obecność zapobiec dalszym masakrom. Jutro spotkają się z Papieżem Franciszkiem, by poinformować go o sytuacji w Nikaragui i możliwych scenariuszach wznowienia zerwanego dialogu narodowego.

Polub nas na Facebooku!

„Będziemy z Papieżem rozmawiać o bolesnej sytuacji w naszej ojczyźnie i coraz większym cierpieniu Nikaraguańczyków” – podkreśla kard. Leopoldo José Brenes Solorzano, przewodniczący nikaraguańskiego episkopatu i Komisji ds. Dialogu Narodowego. Wskazuje on, że Kościół robi wszystko, co w jego mocy, by doprowadzić do wznowienia dialogu i powstrzymania wojny domowej. Sytuacja w tym latynoskim kraju totalnie wymyka się spod kontroli. Prezydent Daniel Ortega zerwał rozmowy pokojowe i nie wypowiada się na temat możliwości rozpisania wcześniejszych wyborów, czego chce opozycja, domagając się jego ustąpienia. Obserwatorzy podkreślają, że istnieje realne niebezpieczeństwo, iż w Nikaragui powtórzy się dramatyczny scenariusz z Wenezueli.

„W imię Boga błagamy o zaprzestanie ataków, niech ustanie fala przemocy i bezsensowych śmierci” – apelował ks. Raul Zamora do proprezydenckich bojówkarzy, którzy zaatakowali w tych dniach uniwersytet, na którym protestowała młodzież. Był on jednym z czterech kapłanów, którzy pojechali na miejsce walk, by poprzez swą obecność zapobiec dalszym masakrom. „Nasz kraj stacza się w przepaść wojny domowej, choć praktycznie zdaje się, że ona już trwa” – podkreśla kapłan. Przypomina, że w ostatnich dniach zginęło ponad 200 osób, w tym małe dzieci.

Papież już kilkakrotnie apelował o powrót do stołu negocjacji. Napisał nawet osobisty list do prezydenta Nikaragui, w którym przypomniał, że na „przebaczenie, pojednanie i dialog nigdy nie jest za późno”. W pokojową mediację aktywnie zaangażowany jest nuncjusz apostolski w tym kraju, którym jest Polak, abp Waldemar Sommertag. „Ojciec Święty wzywa Nikaraguańczyków do zaprzestania przemocy i bezużytecznego przelewu krwi. Apeluje, by zachcieli zasiąść do stołu negocjacji i rozpoczęli pokojowy dialog” – podkreśla abp Sommertag, który na bieżąco informuje Papieża o rozwoju sytuacji.

Do wybuchu konfliktu w Nikaragui doszło ponad dwa miesiące temu w wyniku wprowadzenia drastycznych reform socjalnych, a uderzających przede wszystkim w najuboższych. Ludzie wyszli na ulice w pokojowych demonstracjach, które krwawo zostały stłumione przez wojska rządowe i wspierających Ortegę sandinistów.


vaticannews / Watykan