Papież pisze list do Zanardiego – niepełnosprawnego sportowca w śpiączce

"Drogi Alessandro, twoja historia jest przykładem tego, jak zacząć od nowa po nagłym zatrzymaniu" - tymi słowami papież Franciszek zwrócił się w prywatnym liście do Alexa Zanardiego, który po zderzeniu z ciężarówką 19 czerwca, jakie przeszedł na swoim handbik'u nadal leży w śpiączce.

Polub nas na Facebooku!

Tym wypadkiem od kilku dni żyją całe Włochy. Alex Zanardi – słynny kierowca Formuły 1, który w wypadku w 2001 r. stracił obie nogi od wielu lat pozostaje sportowcem, tylko paraolimpijskim. Obecnie trenuje na tzw. handbiku czyli trójkołowym rowerze ręcznym, który służy do wyścigów sportowych osobom na wózkach inwalidzkich. Brał nawet ostatnio udział w kampanii społecznej promującej sport wśród niepełnosprawnych. 19 czerwca podczas treningu na krętych uliczkach Toskanii, nie wyrobił się na zakręcie i wjechał prosto pod koła jadącej z przeciwka ciężarówki. W krytycznym stanie został zabrany do szpitala i do dnia dzisiejszego pozostaje w śpiączce. Stwierdzono m.in. złamanie twarzoczaszki.

Jego historia poruszyła wiele osób, w tym papieża Franciszka. Jak ujawniła dziś włoska prasa Ojciec Święty napisał do niego poruszający list, w którym zapewnia o swojej bliskości i modlitwie.

“Drogi Alessandro, twoja historia jest przykładem tego, jak zacząć od nowa po nagłym zatrzymaniu. Poprzez sport uczyłeś nas życia jako bohater, czyniąc niepełnosprawność lekcją dla ludzkości. W tej bardzo bolesnej chwili jestem blisko ciebie, modlę się za ciebie i twoją rodzinę. Niech Pan ją błogosławi, a Matka Boża jej strzeże”

pisze papież.

Na razie stan sportowca jest krytyczny, ale stabilny. W przyszłym tygodniu lekarze mają zdecydować, czy zacząć go wybudzać ze śpiączki farmakologicznej.

Alessandro Zanardi nie krył się ze swoją wiarą w Boga, dzięki której – jak sam mówił – może być szczęśliwym człowiekiem pomimo niepełnosprawności. Po uzyskaniu złotego medalu na igrzyskach paraolimpijskich w Rio miał powiedzieć:

Normalnie nie zawracam Panu Bogu głowy, bo ma ważniejsze sprawy, ale dziś mu podziękowałem. Wiodę fantastyczne życie, pełne wzlotów i upadków, dlatego tak je doceniam

Jego wypowiedź i historię przytaczał ostatnio w swoich wpisach polski dziennikarz sportowy Michał Pol.

 

ad, Rai News, Gazetta dello Sport/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Król Dawid – święty i grzesznik, który uczy nas modlitwy

Król Dawid - święty i grzesznik uczy nas modlitwy, która obejmuje całe nasze życie i zapewnia relację z Bogiem, będącym prawdziwym towarzyszem drogi człowieka pośród tysięcy życiowych trudności – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji generalnej, transmitowanej z biblioteki Pałacu Apostolskiego w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

Papież kontynuował cykl katechez poświęconych modlitwie, a dzisiaj mówił o modlitwie króla Dawida.

Na wstępie Franciszek przypomniał losy Dawida oraz fakt, że jego postać jest zapowiedzią: z jego rodu pochodzić miał Mesjasz: Król w pełni według serca Bożego, doskonale posłuszny Ojcu. Zaznaczył, że Dawid będąc najmłodszym synem Jessego został wybrany i namaszczony na króla wbrew logice ludzkiej. Był pasterzem, dobrze czującym się na łonie przyrody, a jednocześnie poetą śpiewającym na cześć Boga.

Papież zauważył, że w Biblii często powraca obraz pasterza. Także Jezus nazywa siebie „dobrym pasterzem”, który oddaje swoje życie za owce, prowadzi je, zna imię każdej z nich. Zaznaczył, że poetycka dusza Dawida pozwoliła jemu dostrzec, iż życie jest zdumiewającą tajemnicą, która rozbudza w nas poezję, muzykę, wdzięczność, uwielbienie, czy też lamentacje, błaganie. „Dlatego też tradycja widzi w Dawidzie wielkiego autora kompozycji psalmów” – przypomniał Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił, że Dawid pragnie być dobrym pasterzem i jest on proroctwem innego Króla, którego jest jedynie zapowiedzią i prefiguracją.

W życiu Dawida jest tylko jedna nić przewodnia, nadający jedność wszystkiemu, co się dzieje: jego modlitwa. Ten głos nigdy nie gaśnie. Niezależnie od tego, czy przybiera ona ton radości, czy też skargi, jest to zawsze ta sama modlitwa, zmienia się tylko melodia. Czyniąc w ten sposób Dawid uczy nas, aby wszystko wchodziło w dialog z Bogiem: zarówno radość jak i wina, miłość jak i cierpienie, przyjaźń a także choroba. Wszystko może stać się słowem skierowanym do «Ty», które zawsze nas słucha

– powiedział papież.

„Dawid, który zaznał samotności, w istocie nigdy nie był sam! I w gruncie rzeczy na tym polega moc modlitwy: modlitwa daje tobie szlachetność i Dawid jest szlachetny, ponieważ się modli. Jest oprawcą, który się modli, żałuje, a szlachetność powraca z modlitwy. Modlitwa daje nam szlachetność i w życiu tych wszystkich, którzy dają jej miejsce może zapewnić relację z Bogiem, który jest prawdziwym towarzyszem drogi człowieka pośród tysięcy przeciwieństw życiowych, dobrych czy też złych, ale zawsze jest modlitwa”

– stwierdził Ojciec Święty na zakończenie swej katechezy.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap