Papież Franciszek: Nie zadowalajmy się banalnym życiem

– Królestwo niebieskie jest przeciwieństwem zbędnych rzeczy, które oferuje świat, jest przeciwieństwem życia banalnego: jest ono skarbem, który codziennie odnawia życie i otwiera je ku szerszym horyzontom – powiedział Papież w rozważaniu przed dzisiejszą modlitwą Anioł Pański.

Polub nas na Facebooku!

Papież odniósł się do dzisiejszej ewangelii, w której pojawiają się 3 krótkie przypowieści: o skarbie ukrytym w roli, o cennej perle i o sieci zarzuconej w morze (Mt 13, 44-52). Nawiązując do pierwszych dwóch z nich Papież zwrócił uwagę, że poprzez te historie “Jezus zachęca nas do zaangażowania się w budowanie Królestwa niebieskiego” i że “przystęp do Królestwa mają ci, którzy potrafią poświęcić na nie naprawdę wszystko, są odważni”. – Zarówno człowiek jak i kupiec w przypowieści sprzedają wszystko, co mają. Porzucają swoje bezpieczeństwo materialne. Rozumiemy więc, że budowanie Królestwa wymaga nie tylko łaski Bożej, ale także dyspozycyjności człowieka – powiedział Papież i podkreślił, że Pan Bóg daje łaskę, a człowiek musi tylko na nią odpowiedzieć swoją gotowością.

Franciszek przyznał też, że rezygnacja ze wszystkich dóbr na rzecz Królestwa niebieskiego, to krok radykalny, stanowczy, droga w jedną stronę, bez odwrotu. Mimo to powinniśmy wszyscy stać się poszukiwaczami Królestwa, do przyjęcia takich postaw ewangelicznych. – Chodzi o porzucenie ciężkiego brzemienia naszych zabezpieczeń światowych, które przeszkadzają nam w szukaniu i budowaniu królestwa: żądzy posiadania, pragnienia zysku i władzy, myślenia tylko o sobie samych – wyjaśnił Papież.

W naszych czasach życie niektórych ludzi może okazać się przeciętne i przygaszone, ponieważ prawdopodobnie nie wyruszyli na poszukiwanie prawdziwego skarbu: zadowolili się rzeczami pociągającymi lecz przemijającymi, lśniącymi, lecz zwodniczymi błyskotkami, ponieważ ostatecznie zostawiają w ciemnościach.

Franciszek zwrócił uwagę, że “światło królestwa to nie sztuczne ognie, które trwają jedynie chwilę, ale prawdziwe światło, które towarzyszy nam całe życie” i powiedział, że poprzez codzienne poszukiwanie królestwa niebieskiego w naszych słowach i czynach będzie obecna Boża miłość, ponieważ “ci, którzy znaleźli ten skarb, mają serce twórcze i poszukujące, które nie powiela, lecz dokonuje odkryć, wytyczając i podążając nowymi drogami, które prowadzą nas do miłości Boga, do kochania innych, do prawdziwego miłowania samych siebie. – Znakiem tych, którzy idą tą drogą jest kreatywność. Ciągle szukają czegoś więcej – wskazał Ojciec Święty.

Jezus, który jest ukrytym skarbem i drogocenną perłą może wzbudzić jedynie radość, całą radość świata: radość odkrycia sensu swego życia radość z zaangażowania go w przygodę świętości.

Po modlitwie „Anioł Paski” Ojciec Święty w pięknym przesłaniu zachęcił młodych do okazania szczególnej troski osobom starszym.

We wspomnienie świętych Joachima i Anny, dziadków Jezusa, chciałbym zachęcić ludzi młodych do podjęcia gestu czułości wobec osób starszych, zwłaszcza tych najbardziej samotnych, w domach i mieszkaniach, które od wielu miesięcy nie widziały swoich bliskich. Drodzy młodzi, każda z tych osób starszych jest waszym dziadkiem! Nie zostawiajcie ich samych! Użyjcie fantazji o miłości, zatelefonujcie, przeprowadźcie rozmowy wideo, poślijcie wiadomości, posłuchajcie ich i w miarę możliwości, w zgodzie z przepisami sanitarnymi równie je odwiedzajcie. Uściskajcie ich. To wasze korzenie. Drzewo oderwane od swoich korzeni nie rośnie, nie daje kwiatów i owoców. Dlatego tak ważne jest, aby być zjednoczonymi i związanymi ze swoimi korzeniami. “To, czym drzewo zakwitło, pochodzi z tego, co ma pod ziemią” jak mówi poeta z mojej ojczyzny. Dlatego zachęcam was wszystkich do oklasków dla naszych dziadków!

W kilku słowach Papież wyraził także radość z informacji o zawieszeniu broni w Donbasie. – Dziękując za ten znak dobrej woli, prowadzący do przywrócenia tak bardzo upragnionego pokoju w tym udręczonym regionie – wyznał Franciszek i zapewnił o swojej modlitwie, “aby uzgodnione decyzje były w końcu wprowadzone w życie, także poprzez rzeczywisty proces rozbrojenia oraz usunięcie min” ponieważ dzięki temu możliwe będzie odbudowanie zaufania oraz postawienie podwalin pod pojednanie, którego oczekują mieszkańcy.

 

os, vaticannews.pl, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



“Kościół, który kochasz, staje się krzyżem”

- Nie chodzi o to, żeby stanąć przed Europą i się mądrzyć, napominać, co w niej jest dobre a co naganne, nie. Chodzi o to, żeby po prostu być w niej chrześcijanami. Naszym szczególnym wkładem w dobro Europy jest bycie chrześcijaninem - mówił abp Grzegorz Ryś podczas Eucharystii sprawowanej przy grobie św. Jana Pawła II.

Polub nas na Facebooku!

Metropolita łódzki przypomniał trzy kobiety, ogłoszone w 1999 roku przez św. Jana Pawła II współpatronkami Europy: Brygidę Szwedzką, Katarzynę ze Sieny i Edytę Stein. Zauważył, ze cechą łączącą te święte jest duchowość krzyża.

Może Ojciec Święty chciał powiedzieć nam, że to, co mamy Europie do zaproponowania, to krzyż, jako bardzo szczególną wiedzę, kim jest Bóg. Krzyż, który jest syntezą chrześcijaństwa, syntezą Ewangelii o miłości ofiarnej, o miłości, która się nie cofnie przed oddaniem życia, o miłości, która jest bezinteresowna, która jest miłością do nieprzyjaciół.

Zauważył, że zdaniem Ojca Świętego najlepiej pomagamy Europie i bierzemy za nią odpowiedzialność, kiedy jesteśmy gotowi do odnowy własnego chrześcijaństwa. Gotowość chrześcijan do własnego nawrócenia i realne życie wiarą staje się szczególnym wkładem w dobro Europy.

Więc może nie trzeba stać przed Europą i na nią krzyczeć, tylko trzeba stanąć przed lustrem, którym jest słowo Boga i sakrament pokuty i zapytać, czego brakuje naszemu chrześcijaństwu. I czy być może nie jest tak, że nie wnosimy do Europy krzyża jako najpiękniejszego obrazu Boga dlatego, że nasze życie jest zaprzeczeniem tego obrazu? Jeśli jest tak, ze Europa coraz mniej rozumie z chrześcijaństwa, to może wina jest po naszej stronie, ponieważ zaprzeczamy własnym życiem orędziu Boga, które głosimy.

Mówiąc o tajemnicy krzyża, abp Ryś zauważył, że prędzej czy później krzyżem staje się dla nas to, co najbardziej kochamy. Przypominając historię życia św. Brygidy, której święto obchodzone jest dziś w Kościele, stwierdził, że jej krzyżem stał się w pewnym momencie Kościół, w którym żyła, a który znajdował się w trudnym momencie niewoli awiniońskiej.

Bardzo łatwo jest stanąć wobec Kościoła w wielkim dystansie i zacząć go obrabiać, zacząć go krytykować, odciąć się od tego krzyża, którym w jakimś momencie staje się sam Kościół. Kościół, który kochasz, który jest twoim domem. Kościół, w którym chcesz trwać. A w którymś momencie przynosi ci on ból. I ta pokusa – zejdź stąd, z tego krzyża, zostaw go. Nie! Właśnie trwaj w miłości, która jest także ukrzyżowana, wtedy głosisz Jezusa Chrystusa w sposób wiarygodny.

Metropolita łódzki podkreślił, że to przekonanie do Krzyża bierze się z długiej medytacji, kontemplacji, która prowadzi do wiernej miłości. – Tę miłość może byłoby łatwo porzucić, ale jeśli w niej trwasz, jesteś przybity, to Bóg takim twoim chrześcijaństwem odnawia świat, odnawia też Kościół, w którym żyjesz – zakończył.

Całość homilii można odsłuchać na stronie vaticannews.

ah, vaticannews/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap