video-jav.net

Franciszek przewodniczył Pasterce w Watykanie

"Boże Narodzenie to czas, aby przekształcić siłę strachu w siłę miłości, w siłę na rzecz nowej wyobraźni miłości" - powiedział Franciszek podczas tradycyjnej „Pasterki", której przewodniczył w Wigilię uroczystości Narodzenia Pańskiego w Bazylice św. Piotra w Watykanie. Podkreślił, że miłość nie przyzwyczaja się do niesprawiedliwości, jak gdyby była czymś naturalnym, ale ma odwagę, pośród napięć i konfliktów, stać się „domem chleba” - krajem gościnności. Wezwał do kształtowania "nowej wyobraźni społecznej" by nikt nie czuł się na ziemi, że nie ma dla niego miejsca. Wraz z papieżem liturgię koncelebrowali kardynałowie, biskupi oraz kilkudziesięciu księży.

Polub nas na Facebooku!

Przed rozpoczęciem Eucharystii papież odsłonił figurkę Jezusa w ustawionym przed konfesją św. Piotra żłóbku. Rozbrzmiały dzwony bazyliki watykańskiej. Grupa dwanaściorga dzieci z różnych krajów, złożyła bukiety białych kwiatów u stóp żłóbka. Po dwóch czytaniach – po włosku i hiszpańsku – diakon odśpiewał po łacinie fragment Ewangelii św. Łukasza o narodzeniu Jezusa. W homilii Franciszek zaznaczył, że Maryja wydając na świat, Jezusa dała nam “Światło”. “Jest to prosta opowieść, by zanurzyć nas w wydarzenie, które na zawsze zmieni naszą historię. Wszystko w tę noc stało się źródłem nadziei” – powiedział papież.

 

Komentując podroż Maryi i Józefa do Betlejem papież zwrócił uwagę, że nie była ona wygodna ani łatwa dla młodej pary, która oczekiwała dziecka. “W sercu byli pełni nadziei i przyszłości ze względu na dziecko, które miało się narodzić; natomiast ich kroki były obarczone niepewnością i ryzykiem, jakie są właściwe tym, którzy muszą opuścić swój dom” – powiedział Franciszek. Opisując Betlejem, w którym nie ma przestrzeni ani miejsca dla obcego, przybywającego z daleka papież zwrócił uwagę, ze właśnie tam “rozpala się rewolucyjna iskierka czułości Boga”. “W Betlejem powstał niewielki wyłom dla tych, którzy utracili ziemię, ojczyznę, marzenia; nawet dla tych, którzy ulegli zaduszeniu spowodowanemu życiem zamkniętym” – powiedział Franciszek. 

 

Papież zwrócił uwagę, że w “krokach Józefa i Maryi” widzimy ślady milionów ludzi, którzy nie chcą uciekać, ale są zmuszeni do oddzielenia się od swoich bliskich, są wydaleni ze swej ziemi. “W wielu przypadkach to wyruszenie jest pełne nadziei, pełne przyszłości; w wielu innych przypadkach to wyruszenie w drogę ma tylko jedno imię: przetrwanie” – powiedział Ojciec Święty i dodał: “Przetrwanie kolejnych Herodów, którzy aby narzucić swoją władzę i powiększyć swoje bogactwo nie mają żadnego problemu z przelewaniem niewinnej krwi”.

 

Franciszek zaznaczył, że Jezus przychodzi, aby dać nam dokument obywatelstwa. “Tego, który w swym ubóstwie i małości oskarża i ukazuje, że prawdziwa władza i autentyczna wolność są tymi, które szanują i wspomagają kruchość najsłabszych” – powiedział. Franciszek przypomniał, że pierwszymi adresatami Dobrej Nowiny są pasterze, mężczyźni i kobiety, od których należało trzymać się z daleka, bać się, byli uważani za pogan pośród wierzących, grzeszników pośród sprawiedliwych, obcych między obywatelami. – Do nich – pogan, grzeszników i cudzoziemców – anioł mówi: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” – mówił papież.

 

 

Zaznaczył, że w wigilijną noc zostaliśmy zaproszeni do celebrowania i ogłaszania radości z “jaką Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu przygarnął nas pogan, grzeszników i cudzoziemców i pobudza nas, abyśmy czynili to samo”. Franciszek zwrócił uwagę, że wiara prowadzi nas do rozpoznania Boga obecnego we wszystkich sytuacjach, w których uważamy, że Go nie ma. “Jest On obecny w niedyskretnym przybyszu, tak często nierozpoznawalnym, chodzącym po naszych miastach, w naszych dzielnicach, podróżującym naszymi autobusami, pukającym do naszych drzwi” – mówił papież.

 

Wezwał do kształtowania “nowej wyobraźni społecznej” by nikt nie czuł się na ziemi, że nie ma dla niego miejsca. “Boże Narodzenie to czas, aby przekształcić siłę strachu w siłę miłości, w siłę na rzecz nowej wyobraźni miłości. Miłości, która nie przyzwyczaja się do niesprawiedliwości, jak gdyby była czymś naturalnym, ale ma odwagę, pośród napięć i konfliktów, stać się „domem chleba”, krajem gościnności” – zaapelował Franciszek i przywołał słowa św. Jana Pawła II: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”.

 

Papież zaznaczył, że w Dzieciątku Jezus Bóg zaprasza nas do wzięcia odpowiedzialności za nadzieję, abyśmy stali się strażnikami dla wielu, którzy legli pod ciężarem przygnębienia, rodzącego się w wyniku znalezienia tylu zamkniętych drzwi. “W tym Dziecięciu Bóg czyni nas czynnymi uczestnikami swojej gościnności” – powiedział. Na zakończenie Franciszek wezwał: “Malutkie Dzieciątko z Betlejem, prosimy Cię, aby Twój płacz przebudził nas z obojętności, otworzył nasze oczy na tych, którzy cierpią. Niech Twoja czułość rozbudzi naszą wrażliwość i sprawi, byśmy czuli się zaproszeni do rozpoznawania Ciebie w tych wszystkich, którzy przybywają do naszych miast, do naszych dziejów, do naszego życia. Niech Twoja rewolucyjna czułość przekonuje nas, abyśmy czuli się zaproszeni do podjęcia odpowiedzialności za nadzieję i czułość naszych ludzi.

 

W modlitwie wiernych modlono się po chińsku za święty Kościół Boży: “Niech Jezus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek sprawia, aby zawsze jaśniał on Jego łaską i strzeże go bez skazy, w oczekiwaniu błogosławionej nadziei”; po arabsku za rządzących: “Niech Jezus, przedziwny Doradca prowadzi ich w kształtowaniu ludów pokoju, pełnych gorliwości o dobre dzieła”; po portugalsku za rodziny: “Niech Jezus, Bóg możny dający ludziom zbawienie, ożywi wierność i wzajemny dar małżonków z siebie oraz otworzy dzieciom drogi pogody ducha i prawdziwego dojrzewania”; po rumuńsku za grzeszników: “Niech Jezus, Książę Pokoju odkupi ich od wszelkiej nieprawości i przywróci ich do nowego życia” i po bengalsku za młodzież: “Niech Jezus, jednorodzony Syn Ojca nauczy ich porzucenia pożądań światowych i życia prostego, sprawiedliwego i pobożnego”.

 

W procesji z darami do papieża podeszły cztery wielopokoleniowe rodziny. Po papieskim błogosławieństwie odśpiewano antyfonę Maryjną Alma Redemptoris Mater: “Święta Odkupiciela Matko, któraś otwartą nieba bramą pozostała Gwiazdo morza!”. Przy śpiewie kolędy “Adeste fideles”: “Przybądźcie, wierni Przybądźcie wierni, weseli, triumfujący Przyjdźcie, przyjdźcie do Betlejem Narodzonego zobaczcie Króla Aniołów”. Ojciec Święty z grupką dzieci udał się do szopki w bazylice watykańskiej. Tam złożył figurkę Dzieciątka Jezus a dzieci wiązanki kwiatów. Odśpiewano włoską kolędę “Tu scendi dalle stelle”, do której muzykę skomponował św. Alfons Maria Liguori, założyciel redemptorystów.

 

W wypełnionej po brzegi bazylice watykańskiej zajęli miejsca duchowni i świeccy, wśród których, jak co roku, było wielu pielgrzymów z różnych krajów, przybyłych do Rzymu z okazji świąt Bożego Narodzenia. Licznie przybyli przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej i przy rządzie włoskim. Była to piąta Pasterka papieża Bergoglio w Watykanie.

 

Jutro w uroczystość Narodzenia Pańskiego w samo południe z balkonu centralnego bazyliki watykańskiej papież udzieli błogosławieństwa „Urbi et Orbi” (Miastu i światu) i złoży bożonarodzeniowe życzenia.


tom, st (KAI) / Watykan

Franciszek: pełnimy posługę naśladując Chrystusa

O posłudze Następcy Piotra oraz jego współpracowników jako naśladowaniu Chrystusa mówił Franciszek podczas tradycyjnego spotkania z Kurią Rzymską, by złożyć życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Papież mówił także o relacjach Kurii z państwami, Kościołami partykularnymi, Kościołami Wschodnimi, o dialogu ekumenicznym a także dialogu z judaizmem, islamem, innymi religiami i z całym światem.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Boże Narodzenie jest świętem wiary w Syna Bożego, który stał się człowiekiem, aby przywrócić człowiekowi jego synowską godność utraconą z powodu grzechu i nieposłuszeństwa. Boże Narodzenie to święto wiary w sercach, które zamieniają się w żłóbek, aby Go przyjąć w duszach, które pozwalają Bogu, aby z pnia ich ubóstwa wyrosła odrośl nadziei, miłości i wiary.

Dziś jest nowa okazja do wymiany życzeń bożonarodzeniowych i aby życzyć wam wszystkim, waszym współpracownikom, przedstawicielom papieskim, wszystkim osobom pracującym w Kurii i wszystkim waszym bliskim świętego i radosnego Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku. Niech to Boże Narodzenie otworzy nam oczy, aby porzucić to, co zbędne, fałszywe, złośliwe i pozorne a dostrzec to, co istotne, prawdziwe, dobre i autentyczne. Doprawdy wszystkiego najlepszego!

 

Drodzy bracia,

 

Mówiąc wcześniej o Kurii Rzymskiej ad intus [w jej relacjach wewnętrznych], w tym roku chcę podzielić się z wami kilkoma refleksjami na temat rzeczywistości Kurii ad extra, to znaczy relacji Kurii z państwami, z Kościołami partykularnymi, z Kościołami Wschodnimi, wraz z dialogiem ekumenicznym, z judaizmem, z islamem i innymi wyznaniami, czyli ze światem zewnętrznym.

Moje refleksje oparte są oczywiście na podstawowych zasadach i kanonach Kurii, na historii samej Kurii, ale także na wizji osobistej, którą starałem się podzielić z wami w przemówieniach minionych lat, w kontekście trwającej obecnie reformy.

Mówiąc o reformie przychodzą mi na myśl znamienne i sympatyczne słowa abp. Frédérica-François-Xavier de Merode’a: „Dokonywać reform w Rzymie to jak czyścić egipskiego Sfinksa szczoteczką do zębów” (1). Ukazuje to, jak bardzo dla osiągnięcia tego celu potrzebna jest cierpliwość, ofiarność i delikatność, ponieważ Kuria jest instytucją starodawną, złożoną, czcigodną, składający się z ludzi pochodzących z różnych kultur, języków, o różnej konstrukcji psychicznej, a która strukturalnie od zawsze była związana z funkcją prymatu Biskupa Rzymu w Kościele, czyli „świętego” oficjum, którego chciał sam Chrystus Pan dla dobra całego ciała Kościoła, (ad bonum totius corporis)(2).

Powszechność posługi Kurii pochodzi zatem i wypływa z katolickiego charakteru Posługi Piotrowej. Kuria zamknięta sama w sobie zdradziłaby cel swego istnienia i popadła w autoreferencyjność, skazując się na samozniszczenie. Kuria, ze swej natury skierowana jest ad extra ponieważ i na ile jest powiązana z Posługą Piotrową, posługą Słowa i głoszeniem Dobrej Nowiny: Boga-Emanuela, który rodzi się pośród ludzi, który staje się człowiekiem, aby ukazać każdemu człowiekowi swoją wewnętrzna bliskość, swoją bezgraniczną miłość i swoje boskie pragnienie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do radowania się niebiańskim błogosławieństwem (por. 1 Tm 2, 4); Boga, który sprawia, że Jego słońce wschodzi nad dobrymi i nad złymi (por. Mt 5,45); Boga, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć (por. Mt 20, 28); Boga, który utworzył Kościół, aby był w świecie, ale nie ze świata, i aby był narzędziem zbawienia i służby.

 

 

Właśnie myśląc o tym celu służebnym, Piotrowym i kurialnym, czyli posługi, pozdrawiając niedawno Ojców i Przełożonych katolickich Kościołów wschodnich (3), odwołałem się do wyrażenia „prymatu diakonalnego”, odsyłając natychmiast do umiłowanego obrazu św. Grzegorza Wielkiego Servus servorum Dei. Ta definicja, w swym wymiarze chrystologicznym, jest przede wszystkim wyrazem zdecydowanej woli naśladowania Chrystusa, który przyjął postać sługi (por. Flp 2, 7). Benedykt XVI, kiedy o tym mówił, powiedział, że na ustach Grzegorza określenie to „nie było jakąś pobożną formułą, ale prawdziwym wyrazem jego sposobu życia i działania. Do głębi poruszała go pokora Boga, który w Chrystusie stał się naszym sługą, umył i umywa nam brudne stopy” (4).

Analogiczna postawa diakońska powinna cechować także osoby, które z różnego tytułu pracują w Kurii Rzymskiej, jak to przypomina również Kodeks Prawa Kanonicznego, które działając w imieniu i z upoważnienia Papieża „wykonują zadania dla dobra i służby Kościołom” (KPK, 360 i KKKW,46).

Zatem prymat diakonalny „odnoszący się do Papieża” (5) jest także diakonalny praz pracę wykonywaną w Kurii Rzymskiej, ad intus i na zewnątrz – ad extra. Ten temat diakonii ministerialnej i kurialnej przypomina mi starożytny tekst obecny w Didascalia Apostolorum, gdzie stwierdzono: „niech diakon będzie uszami i ustami biskupa, jego sercem i duszą” (6), ponieważ z tą zgodnością związana jest komunia, harmonia i pokój w Kościele, ponieważ diakon jest stróżem służby w Kościele (7). Nie sądzę, aby przypadkowo ucho było organem słuchu, ale także organem równowagi; a usta organem zasmakowania i mówienia.

Inny starożytny tekst dodaje, że diakoni są powołani, aby być jakby oczyma biskupa (8). Oko patrzy, aby przekazać obrazy do umysłu, pomagając jemu w podejmowaniu decyzji i nakierowaniu całego ciała ku dobru.

Relacja, jaką można wywnioskować z tych obrazów to relacja komunii synowskiego posłuszeństwa, aby służyć świętemu ludowi Bożemu. Nie ulega ponadto wątpliwości, że taka też powinna być relacja między tymi wszystkimi, którzy pracują w Kurii Rzymskiej, od kierowników i przełożonych dykasterii po urzędników i wszystkich. Komunia z Piotrem umacnia i ożywia komunię między wszystkimi członkami.

Z tego punktu widzenia odniesienie do zmysłów organizmu ludzkiego pomaga mieć poczucie ekstrawersji, wrażliwości na to, co na zewnątrz. W ludzkim organizmie bowiem zmysły są naszym pierwszym łącznikiem ze światem zewnętrznym, są jakby mostem do niego; są naszą możliwością nawiązywania relacji. Zmysły pomagają nam uchwycić rzeczywistość a jednocześnie umiejscowić siebie w rzeczywistości. Nie przypadkiem św. Ignacy odwoływał się do zmysłów w kontemplacji tajemnic Chrystusa i prawdy (9).

Jest to bardzo ważne, aby przezwyciężyć ową niezrównoważoną i wypaczoną logikę spisków i małych kręgów, które stanowią w istocie – mimo wszelkich swych usprawiedliwień i dobrych intencji – nowotwór, który prowadzi do autoreferencyjności, który przenika także do organizmów kościelnych jako takich, a zwłaszcza do ludzi, którzy tam pracują. Kiedy tak się dzieje, zatraca się radość Ewangelii, radość przekazywania Chrystusa, bycia w komunii z Nim; traci się wielkoduszność naszej konsekracji (por. Dz 20, 35 i 2 Kor 9, 7).

Pozwólcie mi powiedzieć tutaj kilka słów o innym niebezpieczeństwie, czyli zdrajcach zaufania lub wyzyskujących macierzyństwo Kościoła, czyli osoby, które są starannie wybierane, aby dać większą siłę Ciału i reformie, ale – nie rozumieją szlachetności swej odpowiedzialności – dają się zdemoralizować przez ambicje lub próżność a gdy zostają delikatnie usuwane określają siebie błędnie jako męczennicy systemu, „niedoinformowanego papieża”, „starej gwardii” …zamiast powiedzieć „mea culpa”. Obok tych ludzi są jeszcze inni, którzy wciąż tam pracują, którym daje się wiele czasu, żeby powrócili na właściwą drogę, w nadziei, że w cierpliwości Kościoła odnajdą szansę nawrócenia a nie wykorzystają jej dla siebie. Oczywiście mówiąc te słowa nie zapominamy o zdecydowanej większości osób wiernych, które tam pracują z godnym pochwały zaangażowaniem, wiernością, kompetencją, poświęceniem, a także wielką świętością.

 

 

Trzeba zatem powracając do obrazu ciała wskazać, że te „zmysły instytucjonalne” do których możemy w pewnym sensie porównać dykasterie Kurii Rzymskiej, powinny działać w sposób zgodny z ich naturą i celowością: w imieniu i z upoważnienia papieża i zawsze dla dobra i w służbie Kościołom (10). Są one powołane, aby były w Kościele jak wierne wrażliwe anteny: nadawcze i odbiorcze. Anteny „nadawcze”, ponieważ są one zdolne wiernie przekazywać wolę Papieża i przełożonych. Słowo „wierność” (11) dla tych, którzy pracują w Stolicy Apostolskiej „przybiera szczególnego charakteru, ponieważ ofiarowują oni w służbie Następcy Piotra znaczną część swej energii, swego czasu i swojej codziennej posługi. Chodzi o poważną odpowiedzialność, ale także szczególny dar, który z biegiem czasu rozwija więź uczuciową z papieżem, więź wewnętrznego zaufania, naturalnego idem sentire, który dobrze wyraża właśnie słowo «wierność»”(12). .

Obraz anteny odwołuje również do innego ruchu, odwrotnego, czyli „odbierającego”. Chodzi o zbieranie petycji pytań, próśb, wołań, radości i łez Kościołów i świata, tak aby przekazać je Biskupowi Rzymu, aby umożliwić jemu bardziej skuteczne wykonywanie jego zadania i misji: „trwałej i widzialnej zasady i fundamentu jedności wiary i komunii” (13). Z taką chłonnością, która jest ważniejsza niż aspekt nakazowy, dykasterie Kurii Rzymskiej wchodzą szczodrze w ten proces wysłuchania i synodalności, o którym już mówiłem (14).

 

Drodzy bracia,

 

Odwołałem się do wyrażenia „prymatu diakonalnego”, do obrazu Ciała, zmysłów i anteny, aby wyjaśnić, że właśnie aby dotrzeć do miejsc, gdzie Duch mówi do Kościołów (historia) i do osiągnięcia celu działania (salus animarum) konieczne jest, a nawet niezbędne dokonywanie rozeznania znaków czasu (15), komunii w służbie, miłości w prawdzie, uległości Duchowi i ufnego posłuszeństwa przełożonym.

Może warto przypomnieć, że same nazwy poszczególnych dykasterii i urzędów Kurii Rzymskiej pozwalają zrozumieć czym jest to, na rzecz czego powinny one działać. Jeśli dobrze się przyjrzeć, to jest to kwestia podstawowych i ważnych działań dla całego Kościoła i powiedziałbym dla całego świata.

Ponieważ działania Kurii są naprawdę bardzo szerokie, ograniczę się tym razem do powiedzenia wam ogólnie o Kurii ad extra, to znaczy o pewnych podstawowych aspektach, z których nie będzie trudno, w niedalekiej przyszłości, wymienić i pogłębić innych obszarów działalności Kurii.

 

Kuria i relacja z państwami

 

Na tym polu kluczową rolę odgrywa dyplomacja watykańska, która jest szczerym i nieustanne dążeniem, by uczynić Stolicę Apostolską budowniczym mostów, pokoju i dialogu między narodami. A będąc dyplomacją służącą ludzkości i człowiekowi, wyciągniętej ręki i otwartych drzwi, stara się ona o wysłuchanie, zrozumienie, dopomaganie, podnoszenie i interweniowanie ochoczo i z szacunkiem w każdej sytuacji, aby skracać dystanse i nawiązywać zaufanie. Jedynym interesem dyplomacji watykańskiej jest to, by była wolna od jakiegokolwiek interesu doczesnego czy materialnego.

Stolica Apostolska jest zatem obecna na arenie międzynarodowej, aby współpracować ze wszystkimi ludźmi i narodami dobrej woli i zawsze podkreślać znaczenie strzeżenia „naszego wspólnego domu” od wszelkiego destrukcyjnego egoizmu; aby podkreślać, że wojny przynoszą tylko śmierć i zniszczenie; by czerpać z przeszłości niezbędne nauki, które pomagają nam lepiej żyć teraźniejszością, budować solidnie przyszłość i ocalić ją dla nowych pokoleń.

Spotkania z przywódcami narodów i z różnymi delegaturami, wraz z podróżami apostolskimi, są tego środkiem i celem.

Dlatego właśnie została utworzona sekcja trzecia Sekretariatu Stanu, której celem jest okazywanie uwagi i bliskości papieża oraz przełożonych Sekretariatu Stanu względem stałych pracowników dyplomatycznych a także zakonników/zakonnic oraz świeckich pracujących w nuncjaturach. Sekcja ta zajmuje się sprawami osób pracujących w służbie dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej lub przygotowujących się do niej, w ścisłej współpracy z Sekcją ds. Ogólnych i Sekcją ds. Relacji z Państwami (16).

Ta szczególna uwaga ma swoje podstawy w dwóch wymiarach służby stałego personelu dyplomatycznego: pasterze i dyplomaci w służbie Kościołów partykularnych i narodów, w których działają.

 

Kuria a Kościoły partykularne

 

Relacja łącząca Kurię z diecezjami i eparchiami ma znaczenie pierwszorzędne. Znajdują one w Kurii Rzymskiej niezbędne oparcie i wsparcie, jakiego mogą potrzebować. Jest to relacja oparta na współpracy, zaufaniu, a nigdy na wyższości i wrogości. Źródło tej relacji znajdujemy w soborowym dekrecie o pasterskich zadaniach biskupów, gdzie szerzej wyjaśniono, że praca Kurii wykonywana jest „dla dobra Kościołów i w służbie pasterzy”(17).

Zatem punktem odniesienia Kurii Rzymskiej jest nie tylko Biskup Rzymu, od którego czerpie ona swą władzę, ale także Kościoły partykularne i ich pasterze na całym świecie, dla których dobra pracuje i działa.

Do tej cechy „służenia papieżowi i biskupom, Kościołowi powszechnemu i Kościołom partykularnym oraz całemu światu” odniosłem się w pierwszym z tych naszych corocznych spotkań, kiedy zauważyłem, że „W Kurii Rzymskiej uczymy się tego podwójnego wymiaru Kościoła, «oddychamy» nim w sposób szczególny, owym przenikaniem się tego, co uniwersalne, z tym, co partykularne” i dodałem: „Myślę, że jest to jedno z najpiękniejszych doświadczeń osób mieszkających i pracujących w Rzymie” (18).

Wizyty „ad limina Apostolorum” stanowią w tym kontekście doskonałą okazję do spotkania, dialogu i wzajemnego ubogacenia się. Dlatego właśnie wolałem, spotykając się z biskupami, prowadzić dialog wzajemnego słuchania, wolny, poufny, szczery, wykraczający poza schematy protokolarne i zwyczajową wymianę przemówień i zaleceń. Ważny jest również dialog między biskupami a różnymi dykasteriami. W tym roku, podejmując po Roku Jubileuszowym wizyty ad limina, biskupi wyznali mi, że zostali dobrze przyjęci i wysłuchani przez wszystkie dykasterie. To mnie bardzo cieszy. Dziękuję za toi obecnym tutaj przełożonym dykasterii.

 

 

Pozwólcie mi także tutaj, w tej szczególnej chwili w życiu Kościoła, zwrócić naszą uwagę na najbliższe XV Zgromadzenie Ogólnego Synodu Biskupów, zwołane na temat „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. Wezwanie Kurii, biskupów i całego Kościoła do zwrócenia szczególnej uwagi na osoby młode, nie oznacza patrzenia wyłącznie na nie, ale również skupienie się na kluczowej kwestii dla kompleksu stosunków i pilnych wyzwań: relacjach międzypokoleniowych, rodzinie, środowiskach duszpasterstwa, życia społecznego … wyraźnie ogłasza to dokument przygotowawczy we wstępie: „Kościół … postanowił zastanowić się nad tym, jak dopomóc młodym w rozpoznaniu i przyjęciu powołania do miłości i do życia w pełni, a także poprosić samych młodych, aby pomogli jemu w określeniu najbardziej skutecznych sposobów głoszenia dziś Dobrej Nowiny. Przez młodzież Kościół będzie mógł usłyszeć głos Pana, który rozbrzmiewa także i dziś. Podobnie jak niegdyś Samuel (por. 1 Sm 3,1- 21) i Jeremiasz (por. Jer 1,4-10), są dziś ludzie młodzi, którzy potrafią rozpoznać te znaki naszych czasów, które wskazuje Duch. Słuchając ich dążeń możemy dostrzec świat jutra, który wychodzi nam na spotkanie i drogi, do których przebycia Kościół jest wezwany”(19).

 

Kuria a Kościoły Wschodnie:

 

Jedności i komunia, które dominują w relacjach Kościoła Rzymu z Kościołami Wschodnimi stanowią konkretny przykład bogactwa w różnorodności dla całego Kościoła. Wierne swoim sięgającym dwóch tysięcy lat tradycjom i komunii kościelnej doświadczają i realizują one modlitwę arcykapłańską Chrystusa (por. J 17) (20).

W tym kontekście podczas ostatniego spotkania z patriarchami i zwierzchnikami Kościołów wschodnich, mówiąc o „prymacie diakonalnym”, podkreśliłem również znaczenie pogłębienia i przejrzenia delikatnej kwestii wyboru nowych biskupów i eparchów, które muszą być zgodne, z jednej strony z autonomią Kościołów wschodnich, a zarazem duchem odpowiedzialności ewangelicznej i pragnieniem coraz większego umocnienia jedności z Kościołem katolickim. „Wszystko to przy stosowaniu z jak największym przekonaniem owej autentycznej praktyki synodalnej, która jest cechą wyróżniającą Kościoły Wschodu” (21). Wybór każdego biskupa musi odzwierciedlać i umacniać jedność i komunię między Następcami Piotra a całym kolegium biskupim (22).

Relacja między Rzymem a Wschodem jest wzajemnym ubogaceniem duchowym i liturgicznym. Istotnie Kościół rzymski nie byłby naprawdę katolickim bez bezcennych skarbów Kościołów Wschodnich i bez heroicznego świadectwa tak wielu naszych braci i sióstr obrządków wschodnich, którzy oczyszczają Kościół akceptując męczeństwo i oddając swe życie, aby nie zaprzeć się Chrystusa (23).

 

Kuria a dialog ekumeniczny

 

Istnieją również obszary, w których Kościół katolicki, szczególnie po II Soborze Watykańskim, jest szczególnie zaangażowany. Należy do nich jedność chrześcijan, „która jest istotnym wymogiem naszej wiary, potrzebą, która wypływa z głębi naszego bycia wierzącymi w Jezusa Chrystusa”(24). Jest to rzeczywiście „pielgrzymowanie”, ale – jak wielokrotnie powtarzali moi poprzednicy – jest to droga nieodwracalna, a nie cofanie się. „Jedność czyni się, idąc, aby przypomnieć, że gdy idziemy razem, to znaczy spotykamy się jak bracia, modlimy się razem, gdy współpracujemy w głoszeniu Ewangelii i w służbie innym, już jesteśmy zjednoczeni. Wszystkie różnice teologiczne i eklezjologiczne, które jeszcze oddzielają chrześcijan, zostaną przezwyciężone jedynie na tej drodze, chociaż nie wiemy dziś jak i kiedy, ale stanie się to zgodnie z tym, co Duch Święty zasugeruje dla dobra Kościoła”(25).

Kuria działa na tym polu, aby sprzyjać spotkaniu z bratem, aby rozwiązać węzły nieporozumień i wrogości, i przezwyciężać uprzedzenia i obawy przed drugim, które przeszkodziły w dostrzeżeniu bogactwa różnorodności i w różnorodności oraz głębię tajemnicy Chrystusa i Kościoła, która jest zawsze większa niż jakakolwiek ludzka ekspresja.

Spotkania z papieżami, patriarchami i zwierzchnikami różnych Kościołów i Wspólnot zawsze napełniały mnie radością i wdzięcznością.

 

Kuria i judaizm, islam oraz inne wyznania

 

Relacja Kurii Rzymskiej z innymi religiami i wyznaniami religijnymi opiera się na nauczaniu Soboru Watykańskiego II i na konieczności dialogu. „Ponieważ jedyną alternatywą dla kultury spotkania jest barbarzyństwo konfliktu” (26). Dialog opiera się na trzech podstawowych orientacjach: „obowiązek tożsamości, odwaga inności oraz szczerość intencji. Obowiązek tożsamości, ponieważ nie można nawiązywać prawdziwego dialogu na dwuznacznościach lub poświęceniu dobra, aby zadowolić drugiego; odwaga inności, ponieważ ten, kto różni się od mnie kulturowo i religijnie nie może być postrzegany i traktowany jako wróg, ale musi być akceptowany jako towarzysz drogi, w autentycznym przekonaniu, że dobro każdego polega na dobru wszystkich; szczerość intencji, ponieważ dialog, jako autentyczny wyraz człowieczeństwa, nie jest jakąś strategią, aby osiągnąć ukryte cele, ale drogą prawdy, która zasługuje, by podejmować go cierpliwie, żeby przekształcić współzawodnictwo we współpracę” (27).

Spotkania ze zwierzchnikami religijnymi podczas różnych podróży apostolskich i spotkaniach w Watykanie są tego konkretnym dowodem.

Są to tylko niektóre aspekty, ważne, ale nie wyczerpujące, pracy Kurii ad extra. Te wybrałem. Aspekty związane z tematem „prymatu diagonalnego”, to „zmysłów konstytutywnych” oraz „wiernych anten nadawczych i odbiorczych”.

 

Drodzy bracia,

 

Tak jak rozpocząłem nasze spotkanie mówiąc o Bożym Narodzeniu, jako święcie wiary, tak chciałbym je zakończyć ukazując, że Boże Narodzenie przypomina nam jednak, iż wiara, która nie powoduje kryzysu sama znajduje się w kryzysie; wiara, która nie stawia nam pytań jest wiarą nad którą winniśmy się zastanowić, wiara, która nas nie ożywia jest wiarą która domaga się ożywienia, wiara, która nami nie wstrząsa jest wiarą potrzebującą wstrząsu. Istotnie wiara wyłącznie intelektualna lub letnia jest jedynie propozycją wiary, która może zostać urzeczywistniona, jeśli doprowadzi do zaangażowania serca, duszy, ducha i całej naszej istoty, kiedy pozwalamy Bogu urodzić się i odrodzić w żłóbku serca, kiedy pozwalamy gwieździe z Betlejem, by prowadziła nas do miejsca, gdzie leży Syn Boży, nie między królami i luksusem, ale pośród ubogich i pokornych.

Anioł Ślązak w swoim „Cherubowym wędrowcu” napisał: „Potrzeba tylko ciebie: Gdybyż to kołyską serce me się stało, Bóg by znów na Ziemi był dzieciną małą”(28).

Z tymi refleksjami ponawiam najserdeczniejsze życzenia świąteczne dla was i dla wszystkich osób wam bliskich.


tlum. st (KAI) / Watykan