video-jav.net

Zamach terrorystyczny na Filipinach

Strach i przerażenie wróciły do wspólnot katolickich na filipińskiej wyspie Mindanao. 4 grudnia doszło tam do terrorystycznego zamachu przed jednym z kościołów, zanotowano też kilka innych incydentów. O ich prowokowanie podejrzewane jest nowe ugrupowanie zbrojne o nazwie „Maute” powiązane z tzw. Państwem Islamskim. Biskupi zaapelowali do prezydenta Duterte o zapewnienie bezpieczeństwa uczestniczącym w nabożeństwach wiernym. Jeśli tak się nie stanie, być może konieczne będzie zawieszenie sprawowanych na wyspie Mszy.

Polub nas na Facebooku!

O sytuacji katolików na Mindanao, a także o tym, czy możliwe jest tam prowadzenie jakiegokolwiek dialogu, mówił w rozmowie z Radiem Watykańskim pracujący od wielu lat na Filipinach misjonarz ks. Giovanni Re.

 – To, co wydarzyło się przed kościołem, stało się w dosyć szczególnym miejscu, bo na Mindanao, w strefie konfliktu. Już od wielu lat dochodzi na tym obszarze do napięć. Wszystko to wiąże się z trwającym konfliktem między rządem a tymi różnymi bojówkami muzułmańskimi, z którymi już od dłuższego czasu usiłuje się rozmawiać. Kościół zawsze był otwarty na wszelkie działania na rzecz dialogu. I rzeczywiście, pojawiły się tu różne inicjatywy dialogu międzyreligijnego między chrześcijanami a muzułmanami. – wyjaśna ks. Re

 – Problem polega jednak na tym, że dialog postrzegany jest czasem jako coś, czego nie powinno się robić, gdyż strona muzułmańska domaga się powstania niezależnego państwa islamskiego. Ja nie jestem zbyt wielkim optymistą, będąc tu już sporo lat. Widziałem szereg prób podjęcia takich rozmów pokojowych z różnymi grupami. Kiedy wydaje się, że w końcu udało się osiągnąć porozumienie z jakąś grupą, nagle wyłania się inna grupa, która idzie swoją drogą i podejmuje na nowo walkę z rządem oraz pozostałymi grupami, które na danym terenie działają – dodaje misjonarz.


(KAI) RV / Manila

 

Marsz z Berlina do Aleppo – na rzecz pokoju w Syrii

- Wiemy, że to szalone, ale jeszcze bardziej szalone jest nic nie robić, wobec sytuacji panującej w Syrii - mówi w rozmowie z KAI Aleksandra Szymczak, współorganizatorka pokojowego projektu "Civil March for Aleppo", który wyruszy 26 grudnia z Berlina.

Polub nas na Facebooku!

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, z Berlina do Aleppo wyruszy pokojowy marsz, który przemierzy jedną z tras syryjskich uchodźców przedostających się z Bliskiego Wschodu do Europy. “W ten sposób chcemy pokazać naszą solidarność z Syryjczykami i, w miarę możliwości, wywrzeć presję na politykach, którzy są w stanie zmienić tę sytuację” – mówią organizatorzy. Czas przejścia obliczony jest na ok. 3 miesiące. Planowana trasa będzie wiodła z Niemiec przez Czechy, Austrię, Słowenię, Chorwację, Serbię, Macedonię, Grecję i Turcję do Syrii.

Pomysłodawczynią marszu jest Anna Alboth, polska blogerka i podróżniczka, mieszkająca w Berlinie. Na co dzień Alboth angażuje się w pomoc uchodźcom przebywającym na terenie Niemiec, od ponad roku gości też u siebie uchodźcę z Syrii.

Inicjatywa rozpoczęła się na Facebooku, gdzie Alboth udostępniła informację o listopadowym ataku bombowym na szpital w Aleppo. W opublikowanym poście, zadała pytanie: “Czy powinnam tam pójść? Czy to by pomogło? Czy powinniśmy pójść wspólnie? WSPÓLNIE? Pokonać drogę przez Bałkany, przez morze i z Turcji do Syrii? Tę samą drogę [co uchodźcy – przyp. KAI], ale w przeciwnym kierunku. My wszyscy? Jeśli to mogłoby coś zmienić, jeśli tłum Europejczyków poszedłby do Aleppo, poszlibyście ze mną?”

W odpowiedzi napłynęło wiele deklaracji od osób, które, podobnie jak Anna Alboth nie zgadzają się na bierność wobec trwającej w Syrii wojny.

Marsz jest oddolną inicjatywą osób, które zjednoczyły się za pośrednictwem internetu. W ich imieniu Anna Alboth pisze na swoim blogu: “Nie możemy już dłużej siedzieć przed naszymi laptopami, patrzeć i nic nie robić. Nie możemy pić latte i bezczynnie czekać. Mamy już dość klikania w facebookową ikonkę „przykro mi”, pisania „to straszne” i „jesteśmy tak bezsilni” (…) Jesteśmy tylko garstką zwykłych ludzi. Nie reprezentujemy żadnej konkretnej partii politycznej ani organizacji. Będziemy nieśli białe flagi, tak by cały świat odebrał naszą wiadomość: Już dosyć! Ta wojna musi się skończyć!”

Obecnie udziałem w marszu zainteresowanych jest ok. 4 tys. osób. Organizatorzy szacują, że z Berlina wyruszy grupa ok. 3 tys. uczestników i zachęcają, by na poszczególnych odcinkach dołączali kolejni. Nie jest konieczne przejście całej trasy, chętni będą mogli włączać się jedynie w wybrane etapy trasy.

Wydarzenie, które powstało w ostatnim tygodniu listopada, cieszy się coraz większą popularnością, także wśród osób pochodzących z Bliskiego Wschodu.

“Dzwonią do nas Syryjczycy, którzy płaczą, dziękując za przywrócenie wiary w ludzi i upatrując szansy w tym wydarzeniu, które może pokazać, że Europejczycy nie są obojętni” – relacjonuje Aleksandra Szymczak, zaangażowana w organizację marszu.

Obecnie organizatorzy przygotowują marsz pod kątem logistyki i bezpieczeństwa tak, aby wydarzenie przebiegło z uwzględnieniem wszelkich wymogów i środków ostrożności właściwych tego typu inicjatywom. Zachęcają do wsparcia modlitewnego i organizacyjnego

Szczegóły dotyczące przygotowania i przebiegu marszu można śledzić na stronie www.civilmarch.org


abd / Warszawa/Berlin