video-jav.net

Syria: pomóżcie dzieciom mieć dzieciństwo

„Pomóżcie syryjskim dzieciom przeżywać prawdziwe dzieciństwo. Po latach, w których czas zabawy wyznaczały spadające bomby, jak nigdy potrzebują one spokoju” – pisze s. Annie Demerjian ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa i Maryi w liście do dobroczyńców z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Przyznaje, że walki w Aleppo zakończyły się i sytuacja powoli wraca do normy. Teraz toczy się inna batalia: o powrót do normalnego życia

Polub nas na Facebooku!

Natomiast posługująca w Damaszku s. Yola Girgis, Franciszkanka Misjonarka Niepokalanego Serca Maryi, w wywiadzie udzielonym Radiu Watykańskiemu opisała pomoc udzielaną potrzebującym. Wspomniała o dzielnicy zajętej przez terrorystów, gdzie jest ponad 130 chorych dzieci, które trzeba natychmiast ewakuować, do czego wzywał także UNICEF. W tej części miasta jednak, ze względu na panującą tam sytuację, pomoc ze strony sióstr jest niemożliwa. Stąd udzielają jej w swoim klasztorze w stolicy Syrii, opiekując się dziećmi i osobami chorymi na raka, które przybyły do Damaszku, aby wziąć chemioterapię.

 

S. Yola Girgis tak opisuje ich sytuację: „Dzieci żyją w ciągłej traumie wywołanej przeżyciami wojennymi, bombami, brakiem bezpieczeństwa. Wiele z nich choruje, ale z powodu embargo nie docierają do nas lekarstwa, stąd nie możemy ich im podać, bo ich nie mamy. Tym dzieciom brakuje miejsca na zabawę. Na zewnątrz nie czujemy się bezpiecznie, stąd w kościele staramy się czymś je zająć. Kontynuujemy także pomoc psychologiczno-społeczną. Mamy około 100 dzieci w wieku od 9 do 13 lat, zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan. Wiele z nich to uchodźcy; straciły domy i rodziców. Niejednokrotnie zostały zranione bombami; niektóre nie mają nogi albo ręki. Staramy się więc wspierać je i psychicznie, i socjalnie, a także ekonomicznie, na ile to możliwe. Wszystkie dzieci traktujemy jednakowo, ponieważ najpierw są one Syryjczykami, a dopiero potem muzułmanami czy chrześcijanami. Naszą franciszkańską misją jest bowiem otwarcie się na tych, którzy są nieszczęśliwi, wykluczeni. One nic złego nie zrobiły, są niewinne” – powiedziała s. Yola Girgis.


RV / Damaszek

Katolicka Agencja Informacyjna

Bermudy: związki osób tej samej płci to nie małżeństwo

Ustawę przywracającą definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny przyjęła izba niższa parlamentu (House of Assembly) Bermudów zaledwie w pół roku po tym, jak tamtejszy Sąd Najwyższy uznał tzw. „małżeństwa” jednopłciowe. Wprowadza ona jednak szereg praw dla par jednopłciowych i nie delegalizuje związków zawartych po wspomnianym orzeczeniu sądowym

Polub nas na Facebooku!

W zeszłorocznym referendum społeczeństwo tego wyspiarskiego kraju przeważającą większością głosów opowiedziało się przeciw uznawaniu związków homoseksualnych za małżeńskie. Jednak później Sąd Najwyższy doprowadził do ich legalizacji, twierdząc, jakoby tradycyjna definicja małżeństwa była „niespójna z przepisami Konwencji o Prawach Człowieka”.

 

Jak zwrócił uwagę Lawrence Scott z rządzącej na Bermudach Postępowej Partii Pracy (Progressive Labour Party), po wprowadzeniu nowej ustawy pary homoseksualne nie będą już nosiły nazwy „małżeństwo”, którą przyznało im sądowe orzeczenie, za to otrzymają korzyści, których dotąd nie miały, a w rzeczywistości właśnie na nich im zależy.


RV / Hamilton

Katolicka Agencja Informacyjna