Spowiadają, modlą się, dają wytchnienie. Kapucyni w przepełnionym szpitalu w Bergamo

Modlą się przy łóżkach umierających na COVID-19, wspierają duchowo przemęczone pielęgniarki i lekarzy, w imieniu rodzin modlą się nad ciałami zmarłych. Oto bracia kapucyni, cisi bohaterowie oblężonego szpitala w Bergamo.

Polub nas na Facebooku!

Spowiadają, modlą się, dają wytchnienie. Kapucyni w przepełnionym szpitalu w Bergamo
Modlą się przy łóżkach umierających na COVID-19, wspierają duchowo przemęczone pielęgniarki i lekarzy, w imieniu rodzin modlą się nad ciałami zmarłych. Oto bracia kapucyni, cisi bohaterowie oblężonego szpitala w Bergamo.

Reportaż o ich heroicznej posłudze, nie poddającej się obawie zarażenia, opublikował serwis Radia Watykańskiego. Chodzi o czterech kapucynów, którzy niestrudzenie pełnią misję w szpitalu św. Jana XXIII w Bergamo – epicentrum pandemii koronawirusa na terenie Włoch. 

W przepełnionym do granic możliwości szpitalu prawdziwymi aniołami są lekarze, pielęgniarki, salowe oraz kapucyni, którzy z narażeniem własnego życia, dzień po dniu, starają się nieść pomoc chorym na koronawirusa.

– Wsparcia potrzebują nie tylko osoby chore, ale również przemęczony personel: od lekarzy po panie sprzątaczki, kucharki, czy osoby pracujące w administracji. Nasza obecność jest prawdziwie modlitewną bliskością. Błogosławimy też ciała zmarłych w szpitalnej kostnicy. To gest miłości – mówi jeden z nich brat Piergiacomo.

Włoski kapucyn wyznaje, że wielu chorych odczuwa prawdziwą ulgę, gdy dowie się, że pod ochronnym fartuchem i maseczką kryje się twarz kapłana.

„Często woła nas przełożona pielęgniarek, czy lekarz prosząc byśmy spędzili chwilę razem z personelem. Zatrzymujemy się na minutę by wspólnie odmówić «Zdrowaś Maryjo» czy «Ojcze nasz». W czasie pandemii są obostrzenia sprawiające, że dużo rzadziej możemy wchodzić na oddziały, na których znajdują się osoby zakażone. Wynika to z ciągłego braku środków ochronnych. Zawsze jednak jesteśmy gotowi, by umierającym zanieść święte oleje i naszą modlitwę i personel nam to ułatwia – mówi papieskiej rozgłośni br. Piergiacomo.

– Jeden z braci zawsze też jest obecny w szpitalnej kostnicy, by modlić się za zmarłych i pobłogosławić ich ciała. Do tego miejsca nie mogą wchodzić rodziny, jednak nawet jeśli nie opłakują ich bliscy robią to za nich lekarze i pielęgniarki. Widziałem wiele ich twarzy przeoranych cierpieniem. Mogę zaświadczyć, że cały personel jest bardzo wrażliwy i staje się rękoma i bliskością tych, którzy nie mogą być przy swych chorych i zmarłych”.

ad, Radio Watykańskie, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Papież wysłał swojego jałmużnika do uchodźców stłoczonych pod Rzymem

Na polecenie papieża jego jałmużnik kard. Konrad Krajewski pojechał w niedzielę wieczorem do tzw. Palazzo Salem - pustostanu zajmowanego pod Rzymem przez ponad tysięczną grupę uchodźców z Afryki. Zawiózł im maski i jedzenie.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Papież wysłał swojego jałmużnika do uchodźców stłoczonych pod Rzymem
Na polecenie papieża jego jałmużnik kard. Konrad Krajewski pojechał w niedzielę wieczorem do tzw. Palazzo Salem - pustostanu zajmowanego pod Rzymem przez ponad tysięczną grupę uchodźców z Afryki. Zawiózł im maski i jedzenie.

Mieszkańcy tego “niewidzialnego miasta”, jak nazywa się te przedmieścia Rzymu, nie zdawała sobie nawet sprawy z panującej dookoła nich epidemii. Wprawdzie, kiedy z dnia na dzień stracili pracę ci z nich, którzy ją mieli, zorientowali się, że coś jest nie tak, jednak nieznajomość języka i brak dostępu do mediów sprawiły, że nie mieli pojęcia o sytuacji panującej we Włoszech i na świecie.

Większość z nich to uciekinierzy z tzw. rogu afryki, oczekujący na pozytywne rozpatrzenie ich wniosku o azyl. Łącznie ponad 1000 osób, w tym rodziny z małymi dziećmi i młodzieży, oczekujący na wydanie wyroku, czy mają szansę na legalną pracę i pobyt, czy nie. 

Nie spodziewali się niedzielnej wizyty ekipy jałmużnika papieskiego. Kard. Krajewski przyjechał do Palazzo Salem swoją furgonetką wraz z wolontariuszami i pracownikami socjalnymi. Nie tylko przekazywali oni informację o epidemii i wymogach bezpieczeństwa, ale tez rozdawali mieszkańcom najpotrzebniejsze rzeczy: paczki makaronu, ryż, pomidory i mleko z gospodarstw papieskiej, a także mydło, środki dezynfekujące, maski i termometry.

Była to kolejna tego typu akcja urzędu Dobroczynności Apostolskiej w dobie pandemii koronawirusa. Codziennie wspiera on bezdomnych, ubogich pozostających w kwarantannie. 

ad, La Stampa/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap