Pierwszy Cud św. Januarego w czasach pandemii

Odbierany jako znak opieki i wstawiennictwa oraz zapowiedź pomyślnych wydarzeń cud św. Januarego znów się wydarzył w Neapolu. Przechowywana w ampułkach krew męczennika upłynniła się 2 maja.

Polub nas na Facebooku!

– Drodzy przyjaciele, mam wielką nowinę: nawet w czasie pandemii koronawirusa Pan za wstawiennictwem św. Januarego zechciał upłynnić jego krew! – ogłosił podczas transmitowanego w mediach nabożeństwa kard. Crescenzio Sepe , arcybiskup Neapolu. Zwykle zarówno wyniesienie relikwii jak i ich sprawdzenie odbywa się w obecności tłumu wiernych, szczelnie wypełniających katedrę, gdzie relikwia jest przechowywana. Tym razem z powodu obostrzeń wszyscy obserwowali wydarzenie przez media.

Po ukazaniu ampułki z upłynnioną krwią męczennika kardynał modli się i błogosławi relikwiami miasto.

Ileż to już razy nasz święty interweniował, aby nas ocalić od zarazy, na przykład od cholery. Św. January jest prawdziwą duszą Neapolu – powiedział w homilii podczas Eucharystii.

W Neapolu odnotowano już blisko 4,5 tysiąca przypadków zarażenia koronawirusem.

Na tzw. Cud św. Januarego Neapolitańczycy oczekują trzy razy w ciągu roku: 19 września – w jego wspomnienie liturgiczne, 16 grudnia – w rocznicę wybuchu Wezuwiusza oraz w sobotę poprzedzającą pierwszą niedzielę maja. Upatrują w tym wydarzeniu zapowiedź pomyślności dla miasta i Bożej opieki nad nimi. Krew męczennika przechowywana w ampułkach normalnie znajduje się w postaci kryształków. Gdy zachodzi cud – przybiera postać płynną.

January był biskupem starożytnego Benewentu, rówieśnikiem takich świętych jak Kosma i Damian, Zuzanna, Chryzogon czy Małgorzata. Tak jak i oni padł ofiarą prześladowań religijnych chrześcijan za cesarza Dioklecjana – jednych z najkrwawszych w historii Kościoła. Ponieważ tak jak oni nie chciał też zgodzić się na złożenie publicznej ofiary pogańskim bożkom, został skazany na pożarcie przez dzikie zwierzęta. Wskutek wsparcia, jakim obdarzyli go przed urzędnikami wysoko postawieni bracia w wierze, kara została zamieniona na ścięcie. Ci, co się za nim wstawiali także padli jej ofiarą.
Biskupa Januarego i jego towarzyszy ścięto publicznie 19 września 305 r. Według podań jedna z pobożnych niewiast miała zebrać krew tryskającą z odciętej głowy biskupa do flakonika i obok jego kości dostarczyć jedną z ważniejszych relikwii.
Nie znamy dokładnie losów flakonika od czasu zebrania krwi do momentu odnotowania faktu przechowywania go w katedrze w Neapolu od roku 1389. To zatem aż tysiąc lat nieudokumentowanej historii. Można jednak założyć, że skoro wtedy z taką czcią zaczęto pisać o cudzie św. Januarego, mógł on być obserwowany przez lud Neapolu również wcześniej.

ad, CNA/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

“Zginął, bo nie przestawał głosić Ewangelii” Dżihadysta o zamordowanym kleryku

Przebywający w więzieniu w Abudży Mustafa Mohammed, który przyznał się do porwania i zabicia nigeryjskiego kleryka Michaela Nnadi, udzielił wywiadu, w którym przyznaje, że zamordował seminarzystę, gdyż ten nie zaprzestał głoszenia Ewangelii także w niewoli.

Polub nas na Facebooku!

O porwaniu czterech kleryków z seminarium Dobrego Pasterza w nigeryjskiej Kidunie pisaliśmy na początku stycznia. 8 stycznia na seminarium napadła grupa dżihadystów, którzy otworzyli chaotyczny ogień, ukradli kilka laptopów i telefonów komórkowych oraz uprowadzili w nieznanym kierunku czterech alumnów w wieku 12-24 lata. Wszyscy uprowadzeni byli rodowitymi Nigeryjczykami. Już po kilku dniach porywacze z Boko Haram skontaktowali się z ich rodzinami żądając okupu.

Mój znajomy, który mieszkał blisko podpowiedział, że seminarium to dobry łup. Byłem przekonany, że uprowadzenie kilku kleryków i splądrowanie budynku przyniesie spory zysk

wyznaje dziś w szczerym wywiadzie dla nigeryjskiego wydania “Daily Sun” 26-letni Mustafa, przywódca tutejszego gangu, który dokonał porwania.

Po kilku dniach jeden z kleryków w ciężkim stanie został porzucony na autostradzie, po kilku kolejnych – uwolniono w podobny sposób dwóch pozostałych. Nieznane były jeszcze wtedy losy 18-letniego Michaela Nnadi. Potem dotarła wiadomość, że on jako jedyny został zamordowany.

Musiałem go zamordować, bo nie dawał mi spokoju nieustannym wzywaniem do porzucenia dróg zła. Nieustannie głosił Ewangelię. Był bardzo odważny

wyznaje dziś morderca kleryka, siedząc w więzieniu.

W połowie lutego w internecie pojawiła się wypowiedź brata bliźniaka zamordowanego kleryka, który wyznał, że modli się o przebaczenie dla sprawców zabójstwa. „Michael kochał Boga. Nikogo nie zdziwił jego wybór drogi kapłańskiej. Moim pocieszeniem jest to, że poświęcił swoje życie nie na darmo, ale umarł w służbie Bogu” – powiedział jego brat Rafhael.

Morderstwo Michaela Nnadiego i porwanie jego kolegów jest jednym z serii ataków na chrześcijan w Nigerii w ostatnich miesiącach. Za przestępstwami stoją głównie bojówkarze z islamskiej grupy Boko Haram.

ad, CNA, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap