Kard. Pell udzielił pierwszego wywiadu od czasu uwolnienia

Wiedziałem, że Bóg jest ze mną, a każdy kolejny cios ofiarowywałem Mu w jakimś dobrym celu" - mówi kard. George Pell w pierwszym od czasu uwolnienia z więzienia wywiadzie telewizyjnym udzielonym australijskiej telewizji Sky News.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kard. Pell udzielił pierwszego wywiadu od czasu uwolnienia
Wiedziałem, że Bóg jest ze mną, a każdy kolejny cios ofiarowywałem Mu w jakimś dobrym celu" - mówi kard. George Pell w pierwszym od czasu uwolnienia z więzienia wywiadzie telewizyjnym udzielonym australijskiej telewizji Sky News.

Wywiad z uwolnionym od zarzutów i z więzienia kardynałem przeprowadził dziennikarz Andrew Bolt – jeden z publicystów stale broniących niewinności kardynała. Rozmowa jest szczera, a prowadzący nie unika zadawania osobistych i trudnych pytań. 

Na przykład o to, co było w czasie procesu i uwięzienia najbardziej bolesne dla kard. Pella.

– Jedną z rzeczy, które mnie najbardziej zasmucały było sugerowanie, że jestem nieprzyjacielem ofiar albo niedostatecznie okazuję swoje współczuje. Tymczasem ja całkowicie potępiam tego rodzaju przestępstwa, wykorzystywanie dzieci jest jak rak, z którym trzeba stanowczo walczyć – przyznaje kardynał.

Dodaje, że zawstydza go fakt, że z tym problemem także Kościół nie potrafi sobie poradzić. – Istnieją dwa poziomy tego wstydu. Jeden to same te zbrodnie, a drugi – to nieodpowiednie rozprawienie się z nimi przez bardzo długi czas – powiedział kard. George Pell. 

Dziennikarz pytał go również o oskarżenia oraz o proces przeciwko niemu. Kard. Pell przyznał, że choć niesłuszne oskarżenia bardzo go bolały, to nie odczuwa zawiści do tych, którzy go oczernili. – Moim zdaniem zostali w to wmanipulowani, ktoś nimi sterował – powiedział kardynał. Dopytywany zasugerował, że było wiele osób, którym mogło zależeć na zdyskredytowaniu go, nawet w Watykanie. – Mogło to mieć związek z porządkowaniem finansów Stolicy Apostolskiej, którym się zajmowałem – mówi kard. Pell. Nie chciał jednak powiedzieć nic więcej. 

Mówił również o swojej irytacji, jaką wzbudzał w nim sposób prowadzenia przesłuchania świadków przez prokuraturę. – Byłem na nich tak wściekły, że uznałem, iż najlepiej milczeć całkowicie – przyznał. 

Opisuje też dokładnie swój czas spędzony w więzieniu – dokładnie 405 dni. Opowiada o zaprzyjaźnieniu się z kilkoma więźniami, w tym jednym nawróconym, o problemie uzależnienia wielu z nich od tzw. lodu (metaamfetamina) oraz o tym, że większość z nich traktowała go bardzo dobrze, nie wierząc w oskarżenia. 

„Spędziłem 13 miesięcy w więzieniu za przestępstwo, którego nie popełniłem. Jednak cały czas wiedziałem, że Bóg jest ze mną,nie wiedziałem jednak, co zamierza, chociaż zdawałem sobie sprawę, że zostawił wolność nam wszystkim. Jednak z każdym kolejnym ciosem pocieszeniem było wiedzieć, że mogę ofiarować to wszystko Bogu w jakimś dobrym celu, takim jak zamiana masy cierpienia w energię duchową”.

Jakie ma plany na przyszłość? Chciałby wieść ciche życie i zająć się ogrodnictwem. 

Od momentu uwolnienia 7 kwietnia kard. Pell mieszka w Sydney w Seminarium Dobrego Pasterza. 

Pełną wersję wywiadu z nim można obejrzeć na stronach Sky News Australia>>

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

“Halo, dzwonię z Watykanu” Papież zadzwonił do zakonnicy z Bergamo

"Dzień dobry, dzwonię z Watykanu aby podziękować siostrze Bipendu za to, co robi" - zabrzmiał w słuchawce znajomy głos, w którym dyżurująca przy telefonie siostra rozpoznała papieża Franciszka. S. Angel Bipendu stoi na pierwszej linii pomocy osobom zarażonym koronawirusem w Bergamo i posługuje w specjalnym zespole, który odwiedza ich w domach.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

"Halo, dzwonię z Watykanu" Papież zadzwonił do zakonnicy z Bergamo
"Dzień dobry, dzwonię z Watykanu aby podziękować siostrze Bipendu za to, co robi" - zabrzmiał w słuchawce znajomy głos, w którym dyżurująca przy telefonie siostra rozpoznała papieża Franciszka. S. Angel Bipendu stoi na pierwszej linii pomocy osobom zarażonym koronawirusem w Bergamo i posługuje w specjalnym zespole, który odwiedza ich w domach.

Telefon odebrała dokładnie ta osoba, do której chciał się dodzwonić Ojciec Święty. 

Papież przyznał się, że to on dzwoni dopiero, gdy siostra wprost go zapytała. Dodał jeszcze, że “dziękuje za jej świadectwo wiary” oraz chciałby po pandemii móc osobiście się z nią spotkać. Oszołomiona niezwykłą rozmową zakonnica z Kongo zrelacjonowała ją w rozmowie z dziennikarzami amerykańskiej agencji CNA.

Telefon miał miejsce w Wielką Sobotę. Papież zadzwonił bezpośrednio na numer ratunkowy centrum pomocy w Villa d’Almè, gdzie posługuje s. Angel oraz zespół ratowników.

Pochodząca z Demokratycznej Republiki Kongo s. Angel jest lekarzem i należy do zgromadzenia redemptorystek.Mieszka we Włoszech od 16 lat, ponieważ tu studiowała medycyną. Zanim rozpoczęła posługę w Bergamo, służyła uchodźcom we Włoskim Korpusie Ratunkowym, niosącym pomoc rozbitkom z Morza Śródziemnego.

Kiedy wykonuję swoją pracę jako lekarz i odwiedzam pacjentów, początkowo patrzą na mnie trochę zaskoczeni, bo widzą, że nie jestem takim zwykłym lekarzem. Dopiero po wizycie przyznaję, że jestem również zakonnicą, wtedy ich nastawienie zmienia się pozytywnie 

powiedziała s. Bipendu w rozmowie z agencją AFP. 

Region Lombardii, gdzie posługuje zespół s. Bipendu jest najbardziej dotkniętym pandemią miejscem we Włoszech. Zarażonych jest tu ponad 10 tys. osób. Wśród tysięcy zmarłych jest też 25 księży.

ad, CNA/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap