Franciszek jako bezdomny. Graffiti na ulicach Mediolanu

Papież Franciszek jako żebrak siedzący na kartonie albo kloszard śpiący na ulicy - takie obrazy pojawiły się właśnie w kilku miejscach Mediolanu. To prace znanego włoskiego artysty ulicznego AleXsandro Palomby, które mają docenić troskę papieża o ubogich i zwrócić uwagę na ich problemy w dobie pandemii.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Franciszek jako bezdomny. Graffiti na ulicach Mediolanu
Papież Franciszek jako żebrak siedzący na kartonie albo kloszard śpiący na ulicy - takie obrazy pojawiły się właśnie w kilku miejscach Mediolanu. To prace znanego włoskiego artysty ulicznego AleXsandro Palomby, które mają docenić troskę papieża o ubogich i zwrócić uwagę na ich problemy w dobie pandemii.

Seria niezwykłych graffiti nosi tytuł “Caritas”. Jeden z nich znajduje się pod kościołem św. Joachima – tu widzimy postać, która od góry przypomina papieża Franciszka żebrzącego, ale niżej nosi już odzienie zwykłego żebraka. W innym miejscu na murze przejścia podziemnego widać papieża częściowo w białej sutannie, częściowo w stroju bezdomnego, który leży na kartonie na ulicy. To nie wszystko. Bohaterką jednej z grafik jest też Matka Boża z Dzieciątkiem na ręku, która – tak jak tysiące kobiet na świecie – siedzi na ulicy i prosi o pomoc. 

 

 

W rozmowach z dziennikarzami Alexandro Palomba podkreśla, że zależało mu na ukazaniu miłosiernego oblicza Ojca Świętego, który zwraca uwagę świata na problemy najuboższych. 

Kryzys zdrowotny zapoczątkował zmianę naszych nawyków w skali globalnej, zatem jest to ogromna szansa byśmy kontynuowali tę transformację, aby zmienić na lepsze nasze społeczeństwo. Od nas wszystkich zależy, czy świat jutra będzie lepszym światem, w którym nikt nie pozostaje niewidzialny i każdy może mieć prawo do ludzkiej godności

mówi Palomba.

 

 

To nie pierwszy raz, gdy artysta zaangażował się w tego rodzaju projekt. Wcześniej zrobiło się o nim głośno, gdy namalował bohaterów światowej polityki jako ofiary przemocy.

ad, Faro di Roma/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Kard. Sarah: Głosząc Chrystusa Kościół nie może się bać szokować i iść pod prąd

Kryzys epidemii pokazał, że nasze społeczeństwa, często nie wiedząc o tym, doznają głębokich cierpień natury duchowej. Nie potrafią nadać sensu cierpieniu, swej skończoności i śmierci. Pisze o tym kard. Robert Sarah na łamach francuskiego dziennika Le Figaro.

Polub nas na Facebooku!

Kard. Sarah: Głosząc Chrystusa Kościół nie może się bać szokować i iść pod prąd
Kryzys epidemii pokazał, że nasze społeczeństwa, często nie wiedząc o tym, doznają głębokich cierpień natury duchowej. Nie potrafią nadać sensu cierpieniu, swej skończoności i śmierci. Pisze o tym kard. Robert Sarah na łamach francuskiego dziennika Le Figaro.

Prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego odnosi się do tego, co działo się w ostatnich tygodniach, kiedy to świat stanął bezbronny wobec grozy śmierci, a domy starców stały areną dramatycznych wydarzeń. Zarówno bowiem we Francji, jak i we Włoszech masowo i w osamotnieniu umierali ich podopieczni. Zamiast przygotować ich na prawdopodobną śmierć, z godnością i w nadziei na życie wieczne, odmówiono im kontaktu z kapłanem i krewnymi, aby za wszelką cenę chronić ich doczesne istnienie.

Kard. Sarah przewiduje, że współczesny człowiek wyjdzie poraniony z tej epidemii. Będzie szukał pomocy u psychologów, aby poradzić sobie ze świadomością, że pozwolił swym najbliższym umierać w osamotnieniu. Ale jeszcze bardziej będzie potrzebował kapłanów, aby go nauczyli modlitwy i nadziei.

Zdaniem kard. Saraha pokazało to, że zarówno państwo, które w przeciwieństwie do poprzednich epidemii, w pełni przejęło pieczę o chorych i umierających, jak i nowoczesne społeczeństwo nie radzą sobie z tajemnicą śmierci. Współczesny człowiek stara się od niej uciec, ignoruje ją, a tymczasem podczas tej epidemii stanęła ona przed nim w pełnej grozie. Kard. Sarah przypomina, że w obliczu śmierci wszystkie ludzkie słowa okazują się bezradne. Pomóc może jedynie nadzieja na życie wieczne. Któż jednak z ludzi odważy się ją głosić? Tylko słowa objawione nam przez Boga pozwalają wierzyć w życie bez końca i na ich głoszeniu polega dziś główne zadanie Kościoła – pisze szef watykańskiej dykasterii.

Zauważa zarazem, że Kościół powinien się zmienić, aby mógł pełnić to zadanie. Nie może się bać szokować i iść pod prąd. Musi pamiętać, że jego jedyną racją bytu jest głoszenie zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Kard. Sarah przewiduje, że współczesny człowiek wyjdzie poraniony z tej epidemii. Będzie szukał pomocy u psychologów, aby poradzić sobie ze świadomością, że pozwolił swym najbliższym umierać w osamotnieniu. Ale jeszcze bardziej będzie potrzebował kapłanów, aby go nauczyli modlitwy i nadziei. Kryzys ten pokazał bowiem, że nasze społeczeństwa, często nie wiedząc o tym, doznają głębokich cierpień natury duchowej. Nie potrafią nadać sensu cierpieniu, swej skończoności i śmierci.

KAI, zś/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap