video-jav.net

Bp Andrzej Jeż odwiedził dom dzieci ulicy

Przebywający w Republice Środkowoafrykańskiej bp Andrzej Jeż odwiedził w Bimbo dom dzieci ulicy. Autorem i kilkuletnim wykonawcą tego projektu był tarnowski misjonarz ks. Stanisław Wojdak.

Polub nas na Facebooku!

Obecnie z domu w ramach pobytu dziennego korzysta 50 dzieci, z których 30 to sieroty, a 20 jest półsierotami. Otrzymują one posiłki i uczą się. Projekt jest finansowany od 2002 roku przez kolędników misyjnych. Dotychczas z ich funduszu diecezja tarnowska przekazała na ten cel ponad 120 tys. euro.

Bp Jeż spotkał się też z dziesięcioosobową grupą osób służących Kościołowi w ramach działań parafialnej Caritas. Wśród podopiecznych jest ponad 80 osób chorych na AIDS, ponad 50 osób żyjących w skrajnym ubóstwie, upośledzonych czy też osób starszych żyjących bez opieki rodziny.

„Wolontariusze otrzymali propozycję jeszcze większego zaangażowania się w pomoc, zwłaszcza młodym osobom, które są upośledzone fizycznie ze względu na tzw. chorobę polio lub z innych przyczyn. Propozycja dotyczy też gotowości diecezji w finansowaniu specjalistycznych operacji kończyn, czy też pomocy w zakupie protez lub wózków inwalidzkich” – informuje ks. Krzysztof Czermak, wikariusz biskupa tarnowskiego ds. misji, który także przebywa w tych dniach w Afryce.


(KAI) eb / Tarnów

Francja: parlamentarzyści bez symboli religijnych

Francuskie Zgromadzenie Narodowe zabroniło deputowanym noszenia rzucających się w oczy symboli religijnych. Zakaz zawarty jest w nowym dress code dla parlamentarzystów.

Polub nas na Facebooku!

Został on wydany po tym, jak jeden z deputowanych przemawiał z parlamentarnej mównicy w koszulce piłkarskiej w czasie debaty o klubach amatorskich. Ubiór ma być od tej pory pod każdym względem neutralny, a opinie mogą być wyrażane jedynie słowami. Dlatego zabrania się „noszenia wszelkich rzucających się w oczy symboli religijnych, mundurów, logo czy reklam handlowych lub sloganów politycznych”.

Zdaniem rzecznika Konferencji Biskupów Francji ks. prał. Oliviera Ribadeau Dumasa, parlament opowiedział się za zbyt daleko idącą interpretacją oficjalnej świeckości państwa, która zabrania funkcjonariuszom publicznym wyrażania prywatnych przekonań w miejscu pracy, ale zezwala ludziom wierzącym i Kościołom, do których należą na publiczne wyrażanie swych opinii.

– Jeśli jest jakieś miejsce, w którym można otwarcie dyskutować na każdy temat, to jest nim właśnie Zgromadzenie Narodowe – powiedział duchowny paryskiemu dziennikowi „Le Monde”, dodając, że deputowani reprezentują naród.

Część deputowanych protestowała przeciwko nowym zasadom ubioru, które wydają się stać w sprzeczności z bardziej wyważonym podejściem do świeckości, o którym mówił prezydent Emmanuel Macron na niedawnym spotkaniu z przywódcami religijnymi. Deputowana Annie Genevard z partii Republikanie pytała wprost, dlaczego poszerzono zakaz o noszenie symboli religijnych, podczas gdy w praktyce „taki problem nie istnieje” w budynku parlamentu.

Nowy dress code wprowadził przewodniczący Zgromadzenia Narodowego François de Rugy, należący do partii Republika Naprzód, założonej przez Macrona. Polityk ten w listopadzie ub.r. stwierdził, że „wiara jest sprawą prywatną i ma wartość tylko wtedy, gdy taką pozostaje”.

Nawet Obserwatorium Świeckości, działająca przy premierze instytucja zajmująca się sygnalizowaniem przypadków naruszania polityki świeckości państwa, uznało nowy dress code za niewłaściwy, gdyż deputowani z definicji powinni mieć osobiste poglądy. Niektórzy deputowani przypomnieli, że słynny opiekun bezdomnych abbé Pierre (o. Henri Grouès), nosił swój habit zakonny w budynku Zgromadzenia Narodowego, gdy był deputowanym na przełomie lat 40. i 50. XX wieku.

KAI