video-jav.net

Bojówka w Nikaragui napadła na kardynała, biskupa i nuncjusza

W nikaraguańskiej archidiecezji Managuii bojownicy paramilitarnego ugrupowania prorządowego napadli na kardynała, nuncjusza oraz biskupa. W specjalnym komunikacie archidiecezja potępiła 9 lipca ten „tchórzliwy czyn osób bliskich rządowi oraz grupy paramilitarnej, które napadły na biskupów, nuncjusza i biskupa".

Polub nas na Facebooku!

Atak miał miejsce w bazylice San Sebastian w mieście Diriamba, a jego ofiary, to arcybiskup Managui, kard. Leopoldo Jose Brenes, biskup pomocniczy w Managui, Silvio Jose Baez oraz pochodzący z Polski nuncjusz apostolski abp Waldemar Sommertag – poinformowała agencja ACI Prensa.

Na zdjęciach, rozpowszechnionych w portalach informacyjnych oraz w mediach społecznościowych, widać mocno pobitych i poranionych duchownych. Biskupi pojechali na południe Nikaragui po tym, gdy w minioną niedzielę zginęło tam co najmniej 14 osób, gdy policja i grupy paramilitarne chciały rozpędzić demonstrację. Ofiarami byli mieszkańcy miast Matagalpa, Jinotepe, Diriamba i Leon, w których wielokrotnie atakowano ludność cywilną.

W specjalnym oświadczeniu 9 lipca Konferencja Biskupów Nikaragui potępiła w ostrych słowach „agresje” w stosunku do duchownych. Kard. Brenes ze swej strony oświadczył, że ataki są wyrazem wściekłości „brutalnych sił” przeciwko księżom. „Pojechaliśmy do parafii, by tam pocieszyć naszych pracowników, towarzyszyć im w cierpieniu i zostaliśmy powitani agresją. Panie, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” – powiedział nikaraguański purpurat odnosząc się do grup bojówkarskich” – powiedział purpurat.

Z kolei biskup pomocniczy Baez napisał na Twitterze, że został “poraniony” i był bity w brzuch. „Zerwali mi insygnia biskupie, atakowali słownie. Dzięki Bogu czuję się dobrze. Bazylika została uprzątnięta, a znajdujący się tam ludzie uwolnieni” – powiedział hierarcha.

Również wczoraj pojawiły się w Internecie zdjęcia bandytów w kominiarkach z grupy bliskiej rządowi, którzy szturmowali plebanię i zdemolowali kościół. „Kościół-terroryści” – wołali niektórzy z napastników. Bliska rządowi radiostacja Viva Nicaragua poinformowała, że do napaści doszło dlatego, że Kościół skradł leki z ośrodków państwowych, co jednak trudno udowodnić.

Sytuacja w Nikaragui pogarsza się z dnia na dzień. Konflikt rozpoczął się w kwietniu br. protestami przeciwko ustawie w sprawie reformy emerytur oraz opieki socjalnej, którą chciał przeprowadzić rząd. Protesty trwały, mimo iż prezydent Ortega sprzeciwił się reformie. W wyniku represji ze strony uzbrojonych i powiązanych z rządem ugrupowań, dotychczas zginęło ponad 320 osób i jest wielu rannych.

Prezydent Ortega winą za przemoc obciąża ruch protestacyjny i nie chce ustąpić. Ostatnio ogólnoamerykańska Konferencja Praw Człowieka podniosła ciężkie zarzuty przeciwko rządowi, zarzuciła też prezydentowi, że celowo wykorzystuje aparat władzy do tłumienia protestów.

Od pewnego czasu Kościół katolicki stara się prowadzić mediacje między zwaśnionymi stronami w ramach “dialogu narodowego”. Dialog ten był jednak wielokrotnie zrywany. Przedstawiciele Kościoła zaoferowali demonstrantom możliwość schronienia w świątyniach, narażając się za to na groźby śmiercią. Propozycję Kościoła, aby zorganizować wcześniejsze wybory, Ortega cały czas odrzuca.

KAI/ad

Tajlandia: drużyna “Dzików” uratowana!

Zakończyła się akcja ratunkowa w Tajlandii. Dwunastu chłopców z drużyny "Dzików"wraz z trenerem udało się uratować. Są już bezpieczni. Przez ponad dwa tygodnie przebywali w jaskini Tham Luang Nang Non, którą zalały ulewne deszcze. O modlitwę w ich intencji apelował m.in. papież Franciszek.

Polub nas na Facebooku!

Akcję ratunkową koordynowała tajlandzka marynarka wojenna. Na jej oficjalnym profilu na Facebooku napisano, że młodzi zawodnicy drużyny Wild Boars i trener wyszli z jaskini i są bezpieczni. “Nie wiemy, czy jest to cud, nauka, czy coś innego”.

Ratownicy odnaleźli zaginionych chłopców 2 lipca, dostarczyli im m.in. żywność. Operacja ratunkowa, której celem było wydostanie na powierzchnię chłopców i trenera rozpoczęła się w niedzielę 8 lipca. Czterech pierwszych chłopców uratowano już w niedzielę, kolejnych w poniedziałek a we wtorek ostatnią czwórkę wraz z trenerem. Wszystkich przetransportowano do szpitala. Chłopcy są dobrej kondycji, ale pozostaną jeszcze przez tydzień na obserwacji. Rodzice mogli ich zobaczyć w szpitalu jedynie przez szybę, ze względu na ewentualne zagrożenie infekcjami.

Historia uwięzionych w jaskini chłopców i trenera poruszyła opinię publiczną na całym świecie. Niezależnie od wyznania ludzie modlili się o ich uratowanie.

Do akcji poszukiwawczo-ratowniczej przyłączyli się eksperci i wolontariusze z wielu krajów, w tym m.in. Wielkiej Brytanii, Chin, Stanów Zjednoczonych i Japonii. W akcji zginął jeden z nurków marynarki wojennej Tajlandii, tracąc przytomność w jaskini.