ZE ŚWIATA

Amerykańscy policjanci modlą się za ofiarę swojego kolegi

Policjanci z hrabstwa Miami-Dade w stanie Floryda, w południowo-wschodniej części USA, modlili się przed budynkiem komisariatu za duszę zabitego przez amerykańskiego policjanta 25 maja George'a Floyda. Padł on ofiarą interwencji ich kolegi.

Polub nas na Facebooku!

Amerykańscy policjanci modlą się za ofiarę swojego kolegi
Policjanci z hrabstwa Miami-Dade w stanie Floryda, w południowo-wschodniej części USA, modlili się przed budynkiem komisariatu za duszę zabitego przez amerykańskiego policjanta 25 maja George'a Floyda. Padł on ofiarą interwencji ich kolegi.

Czarnoskóry mieszkaniec Minneapolis został zabity podczas interwencji białego policjanta. Zdarzenie, które zostało sfilmowane, doprowadziło do masowych zamieszek w kilku miastach Stanów Zjednoczonych, w których zatrzymanych zostało łącznie ponad 4 tys. osób.

Gest modlących się na kolanach policjantów wraz z manifestantami postrzegany jest nie tylko jako modlitwa, ale również jako akt skruchy kolegów zabójcy Floyda. Reprezentujący służby policyjne hrabstwa Miami-Dade Juan Diasgranados, który opublikował w sieci zdjęcia modlących się na ulicy policjantów, wyraził skruchę, wskazując na konieczność “poprawy protokołów” dotyczących działań policyjnych oraz kwestii związanych z wyszkoleniem.

– Powinniśmy (…) to poprawić, aby nasze wysiłki służące budowaniu i utrzymywaniu zaufania społecznego nie poszły na marne, albo nie zostały przyćmione

– stwierdził Diasgranados.

 

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



“Byliśmy niczym płuca modlitwy świata” Lourdes znów otwarte dla wiernych

Po dwumiesięcznym przymusowym zamknięciu Lourdes powraca do normalnego życia. Pracujący tu księża opowiadają, że w czasie zamknięcia codziennie czuwali przy Grocie objawień i przedstawiali Matce Bożej wszystkie intencje im przysyłane. Byliśmy niczym płuca tej modlitwy świata - mówią.

Polub nas na Facebooku!

"Byliśmy niczym płuca modlitwy świata" Lourdes znów otwarte dla wiernych
Po dwumiesięcznym przymusowym zamknięciu Lourdes powraca do normalnego życia. Pracujący tu księża opowiadają, że w czasie zamknięcia codziennie czuwali przy Grocie objawień i przedstawiali Matce Bożej wszystkie intencje im przysyłane. Byliśmy niczym płuca tej modlitwy świata - mówią.

Od ubiegłej środy Sanktuarium w Lourdes jest już otwarte cały dzień. Zniesiono ograniczenia co do liczby osób mogących przebywać w sanktuarium, pielgrzymi gromadzą się przy grocie objawień. Tylko do jutra obowiązują państwowe obostrzenia, które sprawiały, że do Lourdes mogli przyjeżdżać przyjechać jedynie ci, którzy żyją w promieniu 100 km od sanktuarium.

Choć sanktuarium w Lourdes przez ponad 2 miesiące było zamknięte, to jednak nigdy nie ustała w nim modlitwa. Przed grotą czuwali posługujący tam kapelani, przedstawiając Maryi intencje, które ogromnej liczbie napływały z całego świata. Było tego niekiedy 1,5 tys. stron – wspomina ks. Nicola Ventriglia. Intencje świadczące o wielkim cierpieniu i niepewności. Najbardziej bolała świadomość, że ludzie umierają bez możliwości pożegnania z rodziną i pojednania z Bogiem.

– Przez cały ten czas my kapelani trzymaliśmy straż przed grotą. Tylko my mieliśmy do niej dostęp. Modliliśmy się non stop od rana do wieczora. Czuliśmy się jak Mojżesz z wyciągniętymi rękami. Modliliśmy się za całą ludzkość. Byliśmy niczym płuca tej modlitwy świata. Bo tak wiele osób prosiło nas, byśmy ich reprezentowali przed Maryją, byśmy zanieśli do Niej ich modlitwy. Były dni, że mieliśmy po 1,5 tys. stron tych intencji, imion – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Nicola Ventriglia.

Wyznał, że dla kapelanów było to bardzo wzruszające. – Wiedzieliśmy, że jesteśmy tylko czubkiem góry lodowej tego ogromnego Ludu Bożego, który chciałby być w tym miejscu, a nie może. Wiemy, że to miejsce ma swoje powołanie. Wynika ono z obecności Maryi, która zechciała się tu objawić w 1858 r. i 18 razy spotkała się z Bernadetą. Maryja obdarzyła ją swoim uśmiechem, ale Bernadeta nie przestała stąpać twardo po ziemi, jakby nie było już cierpienia i problemów. Jednakże dzięki Maryi, Jej uśmiechowi to życie stało się piękniejsze, każdego dnia. I tak samo jest z wszystkimi, którzy zwracają się ku temu sanktuarium – podkreślił duchowny.

ad, Radio Watykańskie, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap