Adwokat Asii Bibi broni kolejnych chrześcijan skazanych na śmierć za bluźnierstwo

Muzułmański adwokat, który doprowadził do ułaskawienia Asii Bibi, podjął się obrony chrześcijańskiego małżeństwa skazanego w Pakistanie na śmierć za rzekomą obrazę Mahometa i Koranu. Shagufta Kousar i Shafqat Masih zostali oskarżeni o wysłanie bluźnierczych SMS. Problem w tym, że oboje są analfabetami.

Polub nas na Facebooku!

Adwokat Asii Bibi broni kolejnych chrześcijan skazanych na śmierć za bluźnierstwo
Muzułmański adwokat, który doprowadził do ułaskawienia Asii Bibi, podjął się obrony chrześcijańskiego małżeństwa skazanego w Pakistanie na śmierć za rzekomą obrazę Mahometa i Koranu. Shagufta Kousar i Shafqat Masih zostali oskarżeni o wysłanie bluźnierczych SMS. Problem w tym, że oboje są analfabetami.

„Ci ludzie są niewinni. Nie pozwolę, by chrześcijanie umierali w naszych więzieniach” – mówi Saif-Ul-Malook, który wrócił właśnie do Pakistanu, by bronić małżonków. Przez ostatnie miesiące schronił się on w Holandii, która ofiarowała mu azyl po tym, jak islamscy radykałowie grozili mu śmiercią za to, że ośmielił się bronić Asię Bibi. Prawnik wyznaje, że zdecydował się na powrót, ponieważ w Pakistanie nie ma komu bronić chrześcijan skazanych za bluźnierstwo.

Małżonkowie zostali skazani na śmierć w 2014 r. i od tego czasu przebywają w więzieniu, wciąż czekając na rozprawę apelacyjną. Kobieta przebywa w tym samym zakładzie karnym w Multanie, gdzie więziona była Asia Bibi. Jej mąż, który porusza się na wózku inwalidzkim, czeka na rozprawę w więzieniu w Fajsalabadzie. Zostali aresztowani po tym, jak sąsiad oskarżył ich o wysyłanie mu bluźnierczych SMS po angielsku. Prawnik przypomina, że małżonkowie są analfabetami, nie potrafią pisać nawet w lokalnym języku urdu, nie znają też angielskiego. Wiele wskazuje na to, że oskarżenie jest zemstą za kłótnię, jaka miała miejsce między synem mężczyzny, a czworgiem dzieci chrześcijańskich małżonków. Ustawa o bluźnierstwie, nazywana też czarnym prawem, często wykorzystywana jest do załatwiania prywatnych porachunków. Szacuje się, że w pakistańskich więzieniach przebywa obecnie ok. 190 chrześcijan oskarżonych o bluźnierstwo przeciwko islamowi.

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Kard. Krajewski nazwany “Robin Hoodem papieża”

"Robin Hood papieża" - w ten sposób jedna z włoskich gazet zatytułowała dziś na okładce swojego poniedziałkowego wydania materiał o akcji kard. Krajewskiego w minioną sobotę. Jałmużnik papieski nielegalnie przywrócił dopływ prądu do blokuw Rzymie zamieszkanego przez 400 ubogich w tym wiele dzieci.

Polub nas na Facebooku!

Kard. Krajewski nazwany "Robin Hoodem papieża"
"Robin Hood papieża" - w ten sposób jedna z włoskich gazet zatytułowała dziś na okładce swojego poniedziałkowego wydania materiał o akcji kard. Krajewskiego w minioną sobotę. Jałmużnik papieski nielegalnie przywrócił dopływ prądu do blokuw Rzymie zamieszkanego przez 400 ubogich w tym wiele dzieci.

To był akt desperacji! – tłumaczy dziś pochodzący z Polski kardynał. Aby doraźnie pomóc znajdującym się w skrajnie trudnej sytuacji rodzinom zerwał plomby z licznika i włączył dopływ prądu do bloku. Wcześniej został on odcięty z powodu dużych zaległości w opłatach za energię przez korzystających z niej ludzi. Kardynał tłumaczył dziś w rozmowie z włoskimi dziennikarzami, że zrobił tak aby doraźnie im pomóc, ponieważ uzyskanie jakiegokolwiek działania od włoskich służb w weekend jest praktycznie niemożliwe. Obiecał również, że zapłaci zaległości za energię oraz jest gotów ponieść konsekwencje swojego nielegalnego działania.

Według watykańskiego dziennika, ten „humanitarny gest został dokonany ze świadomością możliwych konsekwencji”, w przekonaniu, że „trzeba coś było zrobić dla dobra” tamtejszych rodzin. Kardynał zadeklarował, że jest gotów zapłacić ewentualną grzywnę.

Brak prądu od wielu dni powodował m.in. niemożliwość przechowywania żywności w lodówkach. Ponadto mieszkańcy budynku nie mają już także ciepłej wody. Otrzymywali oni pomoc z Watykanu w postaci opieki medycznej, lekarstw i wyżywienia, informuje dziennik „L’Osservatore Romano”.

– Mówimy o ludzkim życiu i jesteśmy w centrum Rzymu. O niemal pięciuset osobach pozostawionych samym sobie, o rodzinach, które nie mają dokąd pójść, o ludziach, którzy walczą o przetrwanie – tłumaczył polski purpurat swe działania.

Według włoskich mediów, mieszkańcy budynku zajmują go nielegalnie. Firmom dostarczającym prąd i wodę zalegają na kwotę 300 tys. euro (1,3 mln zł).

ad, KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7