Warszawa: Czeski kardynał otrzymał doktorat honoris causa

Zdaniem kard. Dominika Duki, przyznanie mu dziś doktoratu honoris causa Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie nie jest uhonorowaniem jego osobistych zasług, ale raczej wyrazem wielkiej pomocy i życzliwości ze strony Kościoła w Polsce dla Kościoła w Czechach

Jest to także wyraz troski o konieczność odnowy Kościoła katolickiego w Republice Czeskiej w dzisiejszych czasach, zdominowanych przez postawy ateizmu i obojętności religijnej czeskiego społeczeństwa.

Prymas Czech mówił o tym podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami po uroczystości przyznania honorowego doktoratu.

Kard. Duka poinformował też o stanie nowej ewangelizacji zwłaszcza młodego pokolenia Czechów, czemu służyć miało m.in. Europejskie Spotkanie Młodych (odbyło się na przełomie 2014 i 2015 r. w Pradze). Latem ma ruszyć program nowej ewangelizacji w stolicy Czech. Zaangażowane są w to przedsięwzięcie, oprócz Kościoła katolickiego, także inne Kościoły oraz ludzie kultury i nauki.

– Ateizm jest wśród Czechów obecny, ale nie jest tak dominujący, jak się powszechnie myśli – dodał kard. Duka, nawiązując do jednej z głównych tez swojego wystąpienia z okazji przyznania honorowego doktoratu PWTW. – Większość narodu reprezentuje poziom religijności odziedziczony z tradycji chrześcijańskiej – zapewnił arcybiskup Pragi.

Pytany o wyjazd czeskiej młodzieży na przyszłoroczne Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, kard. Duka poinformował, że w każdej z diecezji działają już poświęcone temu specjalne centra. Szczegóły wyjazdu omawiają poszczególne grupy animatorów. Każdy młody Czech przed wyruszeniem do Krakowa – a ma ich tam przyjechać ok. 8 tysięcy – otrzyma m.in. kieszonkowe wydanie Pisma Świętego.

Kard. Duka poinformował też o zamiarze przyjęcia przez jego kraj uchodźców z objętej konfliktem wojennym Syrii. Do Czech ma przyjechać na razie ok. tysiąc uchodźców, 72 rodziny. Szczegóły tego przedsięwzięcia omawiane są obecnie przez czeską Caritas w porozumieniu z siłami wojskowymi.


rl, lk / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Prof. Chazan: o dobre sumienie trzeba się modlić i dbać

„O dobre sumienie trzeba się modlić i trzeba też o nie dbać” - powiedział w rozmowie prof. Bogdan Chazan. Ginekolog i położnik, walczący o prawa życia ludzkiego, był w poniedziałek gościem Bydgoskiego Klubu Frondy

W temacie spotkania, którego organizatorem był Diecezjalny Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego „Martyria”, postawiono ważne pytanie: Czy opłaca się mieć sumienie? – Sumienie jest to uformowana w sercu człowieka umiejętność rozróżniania dobra od zła. Dobrze uformowane sumienie stanowi przewodnik w życiu. Niestety, nie każde sumienie jest dobrze uformowane. Dlatego trzeba się o nie modlić, o nie dbać. Poza tym na kształtowanie sumienia ogromny wpływ ma przede wszystkim wychowanie rodzinne, następnie szkoła i Kościół – powiedział.

Na pytanie, dlaczego człowiek nie chce czasem słuchać sumienia, prof. Bogdan Chazan odpowiedział, że jest kilka powodów, które się do tego przyczyniają. – Z jednej strony, ludzie są dzisiaj bardzo pyszni. Uważają, że to oni tworzą zasady. Są wręcz przekonani, że zgodnie z postmodernistycznym stosunkiem do świata i rewolucją kulturową, sami decydują, jak trzeba iść. Twierdzą, że nie obowiązują ich żadne normy, wartości, a wszystko jest płynne – dodał.

Profesor zauważył także, że tak myślącym ludziom brakuje pokory, zamiłowania do tradycji oraz do tego, co otrzymaliśmy od poprzednich pokoleń. – Z drugiej strony, pewną grupę osób charakteryzuje pewien perfekcjonizm. A trzecim powodem tego stanu rzeczy jest sekularyzacja, czyli odejście od wiary. I ten aspekt widać szczególnie w dziedzinie bioetyki, czyli tam, gdzie podejmujemy decyzje o życiu ludzkim – podkreślił.

Ginekolog i położnik stwierdził, że ogromnym zadaniem jest kształtowanie właściwej wrażliwości sumienia w młodym pokoleniu. – Młodzi są często krytycznie ustosunkowani do tego, co zastali, chcą być idealistami, a także buntują się przeciwko temu, co mówią tzw. autorytety. Jednocześnie mają w sobie dużą wrażliwość. Stąd jest to takie wdzięczne pole do tego, aby czasami powalczyć i przekonywać ich krnąbrne serca i umysły. Trzeba mówić o ich przyszłych rolach rodzicielskich, o tajemnicy przekazywania życia. To młodych interesuje – dodał.

Profesor jest zdania, że współczesna medycyna trochę się zagubiła, że lekarze teoretycy, którzy pracują w nowych technikach leczenia, jak i – niestety – „tworzenia” ludzi, zatracili właściwe widzenie tego, nad czym się pochylają. – W codziennym dążeniu do odkrywania czegoś nowego, we własnej ambicji, zatracili miarę oraz równowagę. Idą w nowe obszary bez podłoża moralnego i etycznego. To powoduje – chociażby w obszarze ginekologii, położnictwa, w którym ja pracuję – tworzenie nowych ludzi, dobór płci, eliminację, eugeniczne podejście, a więc selekcję zarodków. Także eliminację ludzi chorych, niesprawnych – przestrzegał.

Lekarz walczący o prawa życia ludzkiego jest zdania, że człowiek bez sumienia staje się robotem. – Jest kimś bardzo podatnym na pieniądze, wpływy zewnętrzne, na wszelkiego rodzaju ideologie, nie zawsze dobre. Jest słaby i można łatwo nim manipulować oraz kierować. Takich ludzi się dzisiaj nawet szuka i byłoby wielkim nieszczęściem, gdybyśmy mieli ich na przykład w medycynie – powiedział.

Spotkanie w ramach Bydgoskiego Klubu Frondy odbyło się w sali konferencyjnej Domu Jubileuszowego. – Stanął przed nami żywy świadek, a jego słowo stało się cennym darem i zachętą do bycia człowiekiem sumienia. I ta dyskusja jest tak bardzo ważna chociażby w gronie akademickim – na tym etapie, kiedy młody człowiek ma problemy, aby nie sprzedać sumienia za dobra materialne. Przekonujemy, aby być wiernym powołaniu, które każdy ma wpisane w swoje sumienie – podkreślił diecezjalny duszpasterz akademicki ks. Krzysztof Buchholz.


jm / Bydgoszcz


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas