W Woli Ostrowieckiej na Wołyniu archeolodzy i eksperci IPN odnaleźli szczątki co najmniej 38 osób. Przy ofiarach leżały medaliki, krzyżyki, guziki i fragmenty biżuterii. Na wielu czaszkach widoczne są ślady silnych urazów mechanicznych.

Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że w zbiorowej mogile w Woli Ostrowieckiej, na terenie dawnego powiatu lubomelskiego na Wołyniu, ujawniono szczątki co najmniej 38 osób. Prace są częścią działań ekshumacyjnych prowadzonych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej przez interdyscyplinarny zespół specjalistów z IPN oraz ukraińskiego przedsiębiorstwa „Wołyńskie Starożytności”. W działaniach uczestniczą także przedstawiciel Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz konsulat RP w Łucku.
To jeden z kolejnych etapów prac, które mają przywrócić imiona i godny pochówek ofiarom zbrodni wołyńskiej. IPN podkreśla, że eksploracja jamy grobowej trwa, a w miarę postępu prac ujawniane są kolejne szczątki.
Ślady przemocy na czaszkach
Najbardziej poruszające są szczegóły przekazane przez badaczy. Według IPN ciała były wrzucane do dołu śmierci w nieładzie i w przypadkowym układzie. Na wielu szczątkach, szczególnie na czaszkach, widoczne są ślady bardzo silnych urazów mechanicznych. Każda czaszka, każdy fragment ubrania i każdy przedmiot znaleziony przy szczątkach prowadzi do konkretnego człowieka: dziecka, matki, ojca, sąsiada, parafianina, mieszkańca nieistniejącej już polskiej wsi.
Medaliki i krzyżyki przy szczątkach
Przy odnalezionych osobach archeolodzy znajdują także przedmioty osobiste: medaliki, krzyżyki, guziki, klamry i elementy biżuterii. Dla rodzin ofiar takie przedmioty mogą mieć ogromne znaczenie. Niekiedy to właśnie one pomagają zbliżyć się do prawdy o ostatnich chwilach bliskich.
Przeczytaj również
ZOBACZ TAKŻE >>> Wołyń 1943. Jak do tego doszło?
Ostrówki i Wola Ostrowiecka to dawne polskie wsie na Wołyniu. IPN przypomina, że w latach 1943-1945 ukraińscy nacjonaliści z OUN i UPA dokonali zaplanowanego ludobójstwa na ludności polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej.
W komunikacie dotyczącym pierwszego tygodnia prac IPN wskazał, że według ustaleń dotyczących Ostrówek mężczyzn zapędzono do szkoły i zabudowań, gdzie mordowano ich grupami po dziesięciu — uderzeniami siekier, drewnianymi maczugami oraz strzałami w tył głowy. Dlatego obecne prace nie są tylko badaniami historycznymi. Są także próbą dotarcia do prawdy o konkretnym cierpieniu, które przez lata pozostawało pod ziemią.
Polska wraca po swoich zmarłych
Ekshumacje na Wołyniu mają wymiar historyczny, państwowy i duchowy. Chodzi o ustalenie faktów, ale także o przywrócenie elementarnej sprawiedliwości: odnaleźć zmarłych, zabezpieczyć szczątki, przeprowadzić badania, a potem pochować ofiary z należnym szacunkiem. Nie wiemy jeszcze, ile imion uda się odzyskać. Nie wiemy, ilu bliskich po latach doczeka się odpowiedzi. Ale każde takie odkrycie mówi jedno: ci ludzie nie zostali zapomniani.
Każdy człowiek zasługuje na pochówek
Wołyń pozostaje raną w historii Polski. Raną, której nie da się zagoić przemilczeniem. Jest obowiązkiem wobec ofiar. Dlatego potrzeba spokojnego, rzetelnego mówienia o prawdzie. Potrzeba prac ekshumacyjnych, identyfikacji, modlitwy i godnego pochówku. Potrzeba pamięci, która nie odbiera człowieczeństwa innym, ale przywraca człowieczeństwo tym, których próbowano pozbawić nawet grobu.
Źródło IPN/portal przystanekhistoria.pl.









