Polska na szarym końcu pod względem ulg prorodzinnych

W większości krajów Unii Europejskiej na politykę prorodzinną przeznacza się więcej pieniędzy niż w Polsce. Chodzi głównie o ulgi podatkowe na dzieci i świadczenia rodzinne. Z opublikowanego dziś raportu firmy doradczej PwC (PricewaterhouseCoopers) wynika, że średnia unijna wynosi blisko 10 tysięcy złotych rocznie, choć 60 procent państw Unii nie osiąga tej kwoty.

W Polsce kwota ta wynosi średnio 2 tysiące 224 złotych, co plasuje nas na 24 miejscu wśród 28 krajów Unii – mówi Joanna Narkiewicz-Tarłowska z PwC. W symulacji tej firmy pod uwagę brano rodziny z dwojgiem dzieci w wieku 4 i 8 lat, które chodzą do publicznych przedszkoli i szkół.

Liderami są między innymi Luksemburg, Francja i Niemcy, na końcu listy jest Bułgaria. Warto jednak pamiętać, że w kraju tym obowiązuje podatek liniowy w wysokości 10 procent – zaznaczają eksperci PwC.

Joanna Narkiewicz-Tarłowska dodaje, że w poszczególnych krajach stosuje się różne rozwiązania dotyczące świadczeń prorodzinnych. Według autorów badania, można powiedzieć, że wyższe świadczenia tego typu wpływają na liczbę dzieci, choć nie zawsze. Takim wyjątkiem są na przykład Niemcy.

Według ekspertów PwC, gdyby wprowadzono w życie zapowiadane ulgi na dzieci (500 złotych na drugie i kolejne dzieci), nasza pozycja na tej liście przesunęłaby się istotnie.


Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/K.P./dabr


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Abp Hoser: Rodzina to szczepionka ochronna (wywiad)

Małżeństwo otwarte na płodność - tylko dzięki takim rodzinom skończy się kryzys wartości, sensu życia, wyobcowania - mówi w wywiadzie dla KAI abp Henryk Hoser. Członek delegacji KEP na Synod podsumowuje jego obrady i stwierdza, że kluczem wyjścia z kryzysu cywilizacji jest mocna rodzina, dlatego praca z nią ma być bezdyskusyjnym priorytetem Kościoła. Zaś duszpasterze powinni skupić się na towarzyszeniu młodym małżeństwom, które są "środkiem", o którym często zapominają.

KAI: Podsumowując Synod o Rodzinie, ks. Arcybiskup mówi, że jest ona wszędzie w kryzysie, co pokazały wypowiedzi ojców synodalnych. Osłabione są więzi rodzinne, jej prestiż spadł, nie wspierają jej, tak jak kiedyś liczni krewni i grupy sąsiedzkie – brakuje jej stabilizatorów.

Abp Henryk Hoser: Takim stabilizatorem w obecnej sytuacji musi być Kościół. I ta praca, obecność, towarzyszenie, muszą być wielostronne. Kościół powinien powtarzać sformułowanie przez Jana Pawła II – że dzieci są największym darem małżeństwa, ale także, na co są wrażliwi ludzie współcześni – że dają szczęście, że ludzie, którzy wybierają takie życie, są szczęśliwi. Szczególnym i niewerbalnym świadectwem w czasie obrad było małżeństwo z Neokatechumenatu, które przychodziło na sesje z dziesiątym dzieckiem w wózku.

Takie rodziny potrzebują jednak wsparcia nie tylko ze strony Kościoła, gdyż z każdym dzieckiem zwiększa się ich bieda, więc konieczna jest długofalowa, życzliwa strategia państwa. Leży to w jego interesie, bo rodzice to najwięksi dobroczyńcy narodu, gdyż kapitał ludzki decyduje o wszystkim – o rozwoju gospodarczym, technologicznym, kulturowym. Państwo i społeczeństwo nie chcą tego dostrzec, a musimy się zmierzyć z negatywnym dziedzictwem – przez pół wieku rodziny wielodzietne były wykpiwane i utożsamiane z marginesem społecznym. Dopiero teraz ten trend się odwraca, rządzący zaczynają rozumieć, że muszą prowadzić politykę prorodzinną, a nie tylko proprodukcyjną. Człowiek był postrzegany jako homo faber, od tego zależała i wciąż zależy jego wartość – od jego bezpośredniej przydatności w produkcji.

 

fasmily9823yhh

 

KAI: Na Synodzie mówiono wiele o kontekście kulturowym, w jakim funkcjonuje rodzina – jednostka nie wie, kim jest, zagubiła poczucie tożsamości, tonie w mnóstwie zjawisk schizoidalnych.

I tylko rodzina jest zdolna do przywrócenia człowiekowi poczucia celu istnienia, ładu i tożsamości. Przywraca mu relacje z innymi osobami, poczucie więzi, gdyż to więzi czynią człowieka szczęśliwym. Sam Bóg powiedział, że niedobrze jest być człowiekowi samemu, pozbawionemu więzi. I te więzi wewnątrz grupy rodzinnej i ze światem zewnętrznym są niesłychanie ważne dla każdego człowieka. W pracy z rodzinami musimy opierać się na antropologii integralnej – by wykorzystać określenie Jana Pawła II – nie tylko w kategorii podstawowych, gdyż obok potrzeb elementarnych o jakości życia świadczą zdolności tworzenia wspólnoty, komunii między osobami. I w tym rola Kościoła jest nie do zastąpienia.

Trzeba także dobrze zrozumieć i wyjaśniać na czym polega otwarcie małżeństwa na płodność. Niedobrze się stało, że encyklika Pawła VI “Humanea vitae” została zignorowana w większości krajów, w Polsce częściowo też. Krok po kroku zdefiniowane jest w niej na czym polega odpowiedzialne rodzicielstwo. W praktyce sprowadza się ono do dwóch założeń: po pierwsze do faktu, że się jest gotowym do rodzenia dzieci i że rodzice są przekonani, że dziecko nie jest “wytworem” naszego ciała i ducha, ale że jest Bożym stworzeniem, że daje nam je Bóg, że różni się od ojca i matki, ma swoja autonomię, także wewnętrzne życie duchowe. Małżonkowie otrzymują to dziecko w darze, jest ono wcieleniem ich małżeńskiej miłości. Nie fotografią, a żywym pomnikiem ich miłości.

Kolejna rzecz otwarcia na życie to akceptacja, a nie niszczenie potencjalnej płodności – kobiecej czy męskiej, np. poprzez sterylizację. To bardzo ważny składnik świadomości ludzkiej – że się jest płodnym. To świadomość płodności kształtuje osobowość kobiet i mężczyzn. Kobieta, która żyje rytmem swojej płodności, żyje i reaguje zupełnie inaczej – akceptuje siebie i innych, rozumie, co się z nią dzieje. Z kolei mężczyzna, który umie uszanować jej płodność, daje dowód najwyższej miłości. Pozbawienie się płodności bywa dramatyczne w skutkach, bardzo często po sterylizacji małżeństwo się rozpada. W Kanadzie w latach 80. 40 proc. kanadyjskich małżeństw było wysterylizowanych.

 

rodzinowe

 

KAI: W jakim stopniu na Synodzie obecne było dotychczasowe nauczanie papieży?

Synod był manifestacją ciągłości nauczania Kościoła, potwierdzeniem dorobku Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI i papieża Franciszka.

 

KAI: Z drugiej strony można się zastanawiać, czy gdyby owo nauczanie było przeniesione na poziom duszpasterski i pracę z rodzinami, nie doszłoby do prób wypełnienia tej luki na własną rękę, jak dzieje się w Niemczech, skąd przyszły postulaty Komunii św. dla rozwiedzionych?

Niepójście za głosem Kościoła zawsze stwarza niepożądane sytuacje. Jednak trudno przekonać część biskupów, gdyż są tak zdeterminowani we wprowadzeniu pewnych przewartościowań, że nie przyjmują nawet oficjalnego nauczania Kościoła. Są bardzo podatni na wszelkie ideologie, to chyba efekt filozofii idealistycznej.

 

KAI: Czy biskupi z bogatych krajów nie próbowali narzucić swoje tematy reszcie świata? O wiele więcej rodzin cierpi z powodu biedy czy wojen, tymczasem Komunia św. dla rozwiedzionych była stale poruszanym tematem, przynajmniej w mediach, na dalszy plan schodziły o wiele bardziej bolesne problemy.

Obserwujemy dziś rozszerzania się na cały świat dekadenckiej kultury Zachodu, również życia małżeńskiego i rodzinnego, to jeden z efektów globalizacji. I ta dekadencja zagraża pozostałym kontynentom, gdzie także działa się o wiele bardziej brutalnie. Mówili o tym uczestnicy Synodu z krajów afrykańskich – po narzucaniu siłą antykoncepcji i aborcji według Protokołu z Maputo i uzależnienia pomocy ekonomicznej od realizacji żądań organizacji międzynarodowych, mamy kolejne żądania i projekty. Aby je zrealizować trzeba zmarginalizować rolę starszego pokolenia, gdyż rodzice są największymi “hamulcowymi” w realizacji tych projektów kulturowych. W obradach rzymskich wzięła udział Teresa Nyirabukeye z Rwandy, która dwadzieścia lat była moją asystentką. Opowiada, że powstają specjalne kluby, w których dzieci uczy się, jak mają przeciwstawić się rodzicom.

Rzecz jasna, powstają liczne inicjatywy, bazujące na fundamencie chrześcijańskiej wizji człowieka, Papieski Instytut Studiów nad Małżeństwem i Rodziną im. Jana Pawła II przy Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie, podobna placówka istnieje w Beninie, a także powstaje w Kenii, konkretnie w Nairobi. Wiele inicjatyw podejmują Francuzi, jest mocna podstawa teologiczna, do której można się odwołać.

Ale najtrudniejsze i wbrew duchowi świata jest przypomnienie, tego, o czym się nie mówi, bo jest bardzo trudne do przyjęcia dla ludzi współczesnych – że życie jest niesieniem krzyża.

 

old-450742_1280333

 

KAI: Wystarczy otworzyć jakąkolwiek stronę internetową z dyskusją o Kościele, gdzie spotykamy się ze stereotypem: katolicy to masochiści.

Nie masochiści, a realiści. Katolicy, dzięki łasce, potrafią nieuchronne cierpienie “zagospodarować”, przyjmują je i pozwalają, by je przemieniło. Nie ma życia bez cierpienia, jest ono nieuniknione. Ktoś, kto nie potrafi sobie z cierpieniem poradzić, popełnia samobójstwo, ale nie jest to droga, którą wskazuje Kościół.

 

KAI: W Polsce jest bardzo wiele inicjatyw na rzecz rodziny oraz rodzin, które angażują są w życie Kościoła i na rzecz innych rodzin. Co jest najważniejsze w świetle obrad Synodu?

Trzeba wzmocnić i rozwijać to, co jest – sieć poradni rodzinnych, ruchów i stowarzyszeń. Na Synodzie wiele było wypowiedzi o tym, że preferencyjnie zajmują się lub włączają rodziny przede wszystkim wspólnoty i nowe ruchy świeckich.
Ale w praktyce duszpasterskiej w parafiach rodzina nie jest w centrum, bo tam raczej indywidualnie kształtuje się dusze wiernych. Polskie duszpasterstwo jest w gruncie rzeczy pietystyczne, ludzi wychowuje się przede wszystkim do praktyk religijnych i pobożnościowych. Do takiego funkcjonowania i nastawienia duszpasterskiego nie trzeba namawiać żadnego księdza, bo polski duchowny ma to we krwi.

 

KAI: Jakiego rodzaju “świeżej krwi” potrzebuje więc nasze duszpasterstwo?

Zachowując dotychczasowy priorytet należy stale mieć w pamięci także i to, że człowiek jest stworzony do relacji, że ze swej natury nie jest samotnikiem. Boża miłość jest relacyjna, dlatego trzeba na to zwracać uwagę i tę miłość naśladować.
I warto sobie przypomnieć przy tym postulat z “Familiaris consortio” o znaczeniu duszpasterstwa postmatrymonialnego. Ten temat stale przewijał się na Synodzie i należy go wziąć sobie do serca tu, w Polsce. Skupiamy się na przygotowaniu do małżeństwa, kursach dla narzeczonych albo zastanawiamy się, jak pomagać osobom, żyjących w związkach niesakramentalnych. Tymczasem umyka nam cały “środek” – ludzie, którzy przyjęli sakrament i którym trzeba towarzyszyć i pomagać w chwilach kryzysu. Gdyby było więcej takiej pracy i obecności, grupa niesakramentalnych byłaby zapewne mniejsza.

Niesłychanie pilne jest zajęcie się młodymi małżeństwami, gdyż jest wielu niedojrzałych osób i gdy skończy się okres zakochania i zachwytu, zaczyna się odkrywać wady, spotykają trudności i wówczas pomoc w przechodzeniu ciemnych dolin byłaby bezcenna.

 

couple-768593_1920

 

KAI: Czy diecezje nie powinny organizować synodów na temat rodzin żeby zastanowić się, jak najlepiej służyć dziś rodzinie?

Jeżeli ktoś uzna za właściwe, jak najbardziej. Jednak Synod nie jest cudownym rozwiązaniem, ważna jest praca organiczna. Wspólny wysiłek księży i świeckich, który powinien odwrócić niekorzystne tendencje – rozpadanie się małżeństw, kryzys demograficzny, a także cywilizacyjny, który skazuje człowieka na całkowitą samotność. Proszę zwrócić uwagę, że swoje kazanie inauguracyjne przed rozpoczęciem Synodu Ojciec Święty zaczął od komentarza o samotności.

Rodzina rozwiąże niemal wszystkie nasze problemy. I przezwycięży atmosferę wrogą rodzinie, klimatu kulturowego, który ją zwalcza i wobec którego trzeba się uodpornić. Jeśli jest choroba zakaźna, trzeba wytworzyć szczepienia ochronne i taką szczepionką jest rodzina.


Rozmawiała Alina Petrowa-Wasilewicz / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Rozmowy z Janem Pawłem II. Rodzina

Rodzina oparta na małżeństwie jest dziedzictwem ludzkości, wielkim dobrem o najwyższej wartości, koniecznym dla życia, rozwoju i przyszłości narodów

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Dla większości ludzi rodzina i wartości, które za sobą niesie zawsze była opoką, czymś nienaruszalnym, trwałym, na czym można się oprzeć. Dlaczego więc ciągle mówimy o konieczności zmian?

 

Rodzina w czasach dzisiejszych znajduje się pod wpływem rozległych, głębokich i szybkich przemian społecznych i kulturowych. Wiele rodzin przeżywa ten stan rzeczy, dochowując wierności tym wartościom, które stanowią fundament instytucji rodzinnej. Inne stanęły niepewne i zagubione wobec swych zadań, a nawet niekiedy zwątpiły i niemal zatraciły świadomość ostatecznego znaczenia i prawdy życia małżeńskiego i rodzinnego. Inne jeszcze, na skutek doznawanych niesprawiedliwości, napotykają na przeszkody w korzystaniu ze swoich podstawowych praw.

Niektóre rodziny stanęły niepewne i zagubione wobec swych zadań

 

Te przemiany, posiadają aspekty pozytywne i negatywne. Z jednej strony ma się bowiem do czynienia z żywszym poczuciem wolności osobistej, jak również ze zwróceniem większej uwagi na jakość stosunków międzyosobowych w małżeństwie, na podnoszenie godności kobiety, na odpowiedzialne rodzicielstwo, na wychowanie dzieci.

 

Z drugiej jednak strony nie brakuje niepokojących objawów degradacji niektórych podstawowych wartości: błędne pojmowanie w teorii i praktyce niezależności małżonków we wzajemnych odniesieniach; duży zamęt w pojmowaniu autorytetu rodziców i dzieci.

 

 

Jak więc rodzina ma się w tych przemianach odnajdywać? Co zrobić, by korzystać z tego poczucia wolności osobistej mądrze?

 

Stoi przed nami zadanie głębokiego przemyślenia i zaangażowania, by nowa kultura, która się rodzi, została na wskroś przeniknięta Ewangelią, by uznane zostały prawdziwe wartości, by bronione były prawa mężczyzny i kobiety.

Przed nami zadanie głębokiego przemyślenia, by nowa kultura, została na wskroś przeniknięta Ewangelią, by uznane zostały prawdziwe wartości, by bronione były prawa mężczyzny i kobiety.

 

Niezbędne staje się zatem odzyskanie powszechnej świadomości prymatu wartości moralnych. Uświadomienie sobie na nowo ostatecznego celu życia i jego podstawowych wartości jest wielkim zadaniem dnia dzisiejszego, mającym na celu odnowę społeczeństwa.

 

Posiadanie właściwego spojrzenia na porządek moralny, na jego wartości i normy jest zawsze rzeczą wielkiej wagi; jest zaś szczególnie ważne, gdy wzrastają i mnożą się trudności w ich zachowaniu.

 

Jak powinna być budowana prawdziwa chrześcijańska rodzina?

Rodzina, założona i ożywiana przez miłość, jest wspólnotą osób: mężczyzny i kobiety jako małżonków, rodziców, dzieci i krewnych. Człowiek nie może żyć bez miłości. Pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością. W swej najgłębszej rzeczywistości miłość jest darem, a miłość małżeńska, prowadząc małżonków do wzajemnego „poznania”, czyni z nich „jedno ciało”. W ten sposób małżonkowie, oddając się sobie, wydają z siebie nową rzeczywistość-dziecko, żywe odbicie ich miłości, trwały znak jedności małżeńskiej oraz żywą i nierozłączną syntezę ojcostwa i macierzyństwa.

 

Stawszy się rodzicami, małżonkowie otrzymują od Boga dar nowej odpowiedzialności. Ich miłość rodzicielska ma się stać dla dzieci widzialnym znakiem tej samej miłości Boga, „od której bierze nazwę wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi”.

 

Nie należy jednakże zapominać, że także wówczas, kiedy zrodzenie potomstwa nie jest możliwe, życie małżeńskie nie traci z tego powodu swojej wartości. Niepłodność fizyczna może bowiem dostarczyć małżonkom sposobności do innej, ważnej służby na rzecz życia osoby ludzkiej, jak na przykład adopcja, różne formy pracy wychowawczej, niesienie pomocy innym rodzinom czy dzieciom ubogim lub upośledzonym.

 

Komunia rodzinna może być zachowana i doskonalona jedynie w wielkim duchu ofiary. Wymaga bowiem szlachetnej gotowości każdego i wszystkich do zrozumienia, tolerancji, przebaczenia i pojednania. Jako pierwsza, powstaje i rozwija się komunia pomiędzy małżonkami; na mocy przymierza miłości małżeńskiej.

 

No właśnie, przymierze, czyli raz na zawsze. To trudna droga. Dlatego dużo mówi się dziś o unieważnianiu małżeństwa i to w przypadku nawet zwykłych nieporozumieniem. Jak chronić małżeństwa?

 

Tym, którzy w naszych czasach uważają za trudne lub niemożliwe wiązanie się z jedną osobą na całe życie, i tym, którzy mają poglądy wypaczone przez kulturę odrzucającą nierozerwalność małżeństwa i wręcz ośmieszającą zobowiązanie małżonków do wierności, należy na nowo przypomnieć radosne orędzie o bezwzględnie wiążącej mocy owej miłości małżeńskiej, która w Jezusie Chrystusie znajduje swój fundament i swoją siłę.

Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej

Zakorzeniona w osobowym i całkowitym obdarowaniu się małżonków i wymagana dla dobra dzieci nierozerwalność małżeństwa znajduje swoją ostateczną prawdę w zamyśle Bożym, wyrażonym w Objawieniu: Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej, którą On darzy człowieka i którą Chrystus Pan żywi dla swego Kościoła.

 

Dawanie świadectwa bezcennej wartości nierozerwalności i wierności małżeńskiej jest jednym z najcenniejszych i najpilniejszych zadań małżonków chrześcijańskich naszych czasów. Zachęcam pary małżeńskie, aby były w świecie „znakiem” — maleńkim i cennym znakiem, niekiedy poddanym próbie, lecz zawsze odnawiającym się — tej niestrudzonej wierności, z którą Bóg i Jezus Chrystus miłują wszystkich ludzi i każdego człowieka.

 

 

Na czym polega unieważnienie małżeństwa?

 

Aby można było stwierdzić wykluczenie istotnego przymiotu lub odrzucenie istotnego celu małżeństwa, wymagano zawsze, by zostały one wyrażone pozytywnym aktem woli, który jest czymś więcej niż zwykłą i ogólnikową intencją, mglistą interpretacją, błędnym mniemaniem, że w pewnych przypadkach rozwód jest wskazany, czy też zwykłym zamiarem nieprzestrzegania zobowiązań realnie podjętych.

 

Opinie sprzeczne z zasadą nierozerwalności lub postawy z nią niezgodne, jeśli nie towarzyszy im formalna odmowa zawarcia małżeństwa sakramentalnego, nie przekraczają granic zwykłego błędu co do nierozerwalności małżeństwa, który zgodnie z tradycją kanoniczną i obowiązującym prawodawstwem nie narusza zgody małżeńskiej (por. KPK, kan. 1099).

 

Niemniej jednak, na mocy zasady niezastępowalności zgody małżeńskiej (por. KPK, kan. 1057), błąd co do nierozerwalności może w wyjątkowych przypadkach mieć skutek unieważniający zgodę, jeżeli pozytywnie determinuje wolę osoby zawierającej małżeństwo, skłaniając ją do decyzji sprzecznej z nierozerwalnością małżeństwa (por. KPK, kan. 1099).

 

Taka sytuacja może zaistnieć wyłącznie wówczas, gdy błędne rozumienie nierozerwalności wpływa w sposób determinujący na akt woli, ponieważ wynika z wewnętrznego przeświadczenia, głęboko zakorzenionego w umyśle osoby zawierającej małżeństwo i głoszonego przez nią w sposób stanowczy i uporczywy.

 

Czy Papież ma w swoim ręku władzę rozwiązania małżeństwa?

 

Należy przypomnieć całemu Kościołowi o granicy władzy papieża w odniesieniu do małżeństwa zawartego i dopełnionego, które «nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci» (KPK, kan. 1141; KKKW, kan. 853). To sformułowanie prawa kanonicznego nie ma charakteru wyłącznie dyscyplinarnego czy roztropnościowego, ale wyraża prawdę doktrynalną od zawsze zachowywaną w Kościele.

 

Mimo to rozpowszechniany jest pogląd, jakoby władza papieża, ponieważ jest sprawowana w zastępstwie Boskiej władzy Chrystusa, nie należała do kategorii władzy ludzkiej, o której mówią cytowane kanony, i stąd mogłaby w niektórych przypadkach upoważniać nawet do rozwiązania małżeństwa zawartego i dopełnionego. Ze względu na wątpliwości i niepokoje, jakie opinia ta mogłaby wywołać, należy raz jeszcze stwierdzić, że sakramentalne małżeństwo zawarte i dopełnione nigdy nie może zostać rozwiązane, nawet mocą władzy papieskiej. Twierdzenie przeciwne prowadziłoby do wniosku, że nie istnieje żadne małżeństwo absolutnie nierozerwalne, co byłoby sprzeczne z sensem nauczania o nierozerwalności węzła małżeńskiego, które Kościół zawsze głosił i nadal głosi.

 

 

W każdym przypadku rozpadu małżeństwa, nieporozumień między dorosłymi największą krzywdę ponoszą dzieci. A jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku dzieci nieplanowanych, niechcianych, niepełnosprawnych. Jak przekonać ludzi, że życie ludzkie jest największym darem i zawsze należy mu się najwyższy szacunek?

 

W rodzinie, dziecko winno być otoczone szczególną troską; należy rozwijać głęboki szacunek dla jego godności osobistej, oraz ze czcią i wielkodusznie służyć jego prawom. Odnosi się to do każdego dziecka, ale szczególnie ważkie staje się wobec dziecka małego, wymagającego opieki całkowitej, wobec dziecka chorego, cierpiącego lub upośledzonego.

Życie ludzkie, nawet gdy słabe i cierpiące, jest zawsze wspaniałym darem Bożej dobroci.

Życie ludzkie, nawet gdy słabe i cierpiące, jest zawsze wspaniałym darem Bożej dobroci. Przeciw pesymizmowi i egoizmowi, zaciemniającym świat, Kościół opowiada się za życiem: w każdym życiu ludzkim umie odkryć wspaniałość owego „Tak”, owego, „Amen”, którym jest sam Chrystus. Owemu „Nie”, które zalewa i gnębi świat, przeciwstawia to żyjące „Tak”, broniąc w ten sposób człowieka.

 

Dlatego Kościół potępia, jako ciężką obrazę godności ludzkiej i sprawiedliwości, wszystkie te poczynania rządów czy innych organów władzy, które zmierzają do ograniczania w jakikolwiek sposób wolności małżonków w podejmowaniu decyzji co do potomstwa. Stąd też wszelki nacisk wywierany przez te władze na rzecz stosowania środków antykoncepcyjnych winien być bezwzględnie potępiony i zdecydowanie odrzucony.

 

Kościół, ciesząc się osiągnięciami badań naukowych, nie może nie rozbudzać ze wzmożoną energią poczucia odpowiedzialności tych, którzy — jako lekarze, eksperci, doradcy małżeństw, wychowawcy i same małżeństwa — mogą skutecznie pomóc małżeństwom w przeżywaniu ich miłości tak, ażeby uszanowane były struktura i cel aktu małżeńskiego, który ją wyraża. Oznacza to szerszy, bardziej zdecydowany i systematyczny wysiłek idący w kierunku poznania, oceny i stosowania naturalnych metod regulacji płodności.

 

 

Jak wychować dzieci na porządnych ludzi?

 

Pomimo często bardzo poważnych dziś trudności w dziele wychowania, rodzice powinni ufnie i z odwagą kształtować w dzieciach istotne wartości życia ludzkiego. Dzieci winny wzrastać we właściwej wolności wobec dóbr materialnych, przyjmując prosty i surowy styl życia w głębokim przekonaniu, że „więcej wart jest człowiek z racji tego czym jest, niż ze względu na to, co posiada”.

Dzieci winny wzrastać we właściwej wolności wobec dóbr materialnych

 

W społeczeństwie wstrząsanym i rozbitym przez napięcia i konflikty, wynikające z gwałtownego ścierania się różnych indywidualizmów i egoizmów, dzieci powinny nabyć nie tylko poczucie prawdziwej sprawiedliwości, która jedyna prowadzi do poszanowania godności osobistej każdego człowieka, ale także i tym bardziej poczucie prawdziwej miłości, jako postawy szczerej troski i bezinteresownej służby wobec drugich, a zwłaszcza najbiedniejszych i potrzebujących.

 

Czy Państwo i Kościół powinny “mieszać się” do rodzin?

 

Państwo i Kościół mają obowiązek służenia rodzinom wszelkimi możliwymi formami pomocy, aby rodziny mogły prawidłowo wypełnić swe zadania wychowawcze. W tym celu, zarówno Kościół, jak i państwo winny tworzyć i popierać te instytucje i taką działalność, których słusznie domagają się rodziny: pomoc winna być proporcjonalna do niewystarczalności rodziny.

Pomoc winna być proporcjonalna do niewystarczalności rodziny

 

Prawo rodziców do wyboru wychowania zgodnego z wyznawaną przez nich wiarą winno być bezwzględnie zabezpieczone. Jeżeli w szkołach naucza się ideologii przeciwnych wierze chrześcijańskiej, rodziny, o ile to możliwe, przy pomocy różnych form zrzeszeń rodzinnych, muszą ze wszystkich sił i z całą umiejętnością pomóc młodym, ażeby ci nie oddalili się od wiary. W tym przypadku rodzina potrzebuje szczególnej pomocy duszpasterzy, którym nie wolno zapomnieć, że rodzice mają nienaruszalne prawo do powierzenia dzieci wspólnocie kościelnej.

 

Do zadań społecznych rodziny należy również wyrażanie opinii w formie interwencji politycznej: rodziny winny więc zabiegać jako pierwsze o to, ażeby prawa i instytucje państwa nie tylko nie naruszały praw i obowiązków rodziny; ale by je popierały i pozytywnie ich broniły. W tym sensie rodziny powinny coraz lepiej sobie uświadamiać własną rolę współtwórców tak zwanej „polityki rodzinnej” oraz podejmować odpowiedzialność za przemianę społeczeństwa.

 

Dlaczego musimy walczyć o godność rodziny? I co dokładnie to dla nas oznacza?

 

Umniejszanie wartości społecznej małżeństwa oraz brak poszanowania nienaruszalnej godności ludzkiego życia w żadnym przypadku nie mogą sprzyjać postępowi społecznemu. To, co bywa przedstawiane jako postęp cywilizacji lub osiągnięcie naukowe, w rzeczywistości jest często klęską z punktu widzenia ludzkiej godności i społeczeństwa.

Przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę!

Kochać rodzinę, to znaczy umieć cenić jej wartości i możliwości i zawsze je popierać. Kochać rodzinę, to znaczy poznać niebezpieczeństwa i zło, które jej zagraża, aby móc je pokonać. Kochać rodzinę, to znaczy przyczyniać się do tworzenia środowiska sprzyjającego jej rozwojowi. Zaś szczególną formą miłości wobec dzisiejszej rodziny chrześcijańskiej, kuszonej często zniechęceniem, dręczonej rosnącymi trudnościami, jest przywrócenie jej zaufania do siebie samej, do własnego bogactwa natury i łaski, do posłannictwa powierzonego jej przez Boga. „Trzeba, aby rodziny naszych czasów powstały! Trzeba, aby szły za Chrystusem!”.


Odpowiedzi na pytania są cytatami z encyklik, przemówień oraz homilii Jana Pawła II. Podstawą do przygotowania tego materiału była przede wszystkim Ahortacja Familiaris Consortio oraz Przemówienie wygłoszone podczas IV Światowego Spotkania Rodzin w 2003 w Manili.


 

Przeczytaj pozostałe Rozmowy z Janem Pawłem II

 


POLECAMY


jan paweł moi święciJan Paweł II

“Moi święci”

Książka została przygotowana z okazji beatyfikacji Jana Pawła II i zawiera jego wypowiedzi dotyczące świętych, którzy byli dla niego wzorem i ukształtowali jego własną drogę do świętości. Można wśród nich znaleźć inspiracje młodości, jak św. Rafał Kalinowski, św. Karol czy Jan Tyranowski oraz świętych związanych z krakowskim etapem jego życia, jak św. Jadwiga czy św. Stanisław. Są też męczennicy – Maksymilian Kolbe i Edyta Stein oraz święci współczesności – Matka Teresa z Kalkuty czy Joanna Beretta Molla. Ta książka pokazuje, że jest wiele rodzajów świętości i że każdy z nas jest do niej powołany.

>>> Kup teraz <<<


pielgrzymki przemówienia homilieJan Paweł II

“Pielgrzymki do Ojczyzny 1979, 1983, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002. Przemówienia, homilie”

Zbiór wszystkich przemówień i homilii wygłaszanych przez Papieża podczas jego kolejnych pielgrzymek do Polski, wraz z indeksem. Zawiera zarówno te najbardziej znane i do dziś pamiętane, wygłaszane w doniosłych okolicznościach, jak i mniej formalne, ze spotkań w mniejszym gronie, z młodzieżą, przedstawicielami zgromadzeń zakonnych czy grup zawodowych.

Ta książka pokazuje rozwój relacji między Janem Pawłem II a Polakami, ukazuje, na co Papież kładł szczególny nacisk podczas kolejnych pielgrzymek, z kim się spotykał, co go cieszyło, a co mu się w rodakach nie podobało. Te papieskie teksty należy czytać wciąż na nowo, bo ciągle za mało je znamy. >>> Kup teraz <<<

 

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,6112,Badz-uzdrowiony-moca-Jezusa?utm_source=stacja7&utm_medium=Wklejka&utm_campaign=Bądź uzdrowiony mocą Jezusa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >