video-jav.net

Poczekam za Ciebie w kolejce

„Dziewczyny weźcie sobie kartki na jedzenie” – to pierwsze słowa s. Małgorzaty Chmielewskiej, jednej z organizatorek Święta Ubogich w warszawskim Wilanowie. Tego dnia i w tym miejscu gotowość dzielenia to cecha nie tylko szefowej Wspólnoty „Chleb Życia”.

Polub nas na Facebooku!

Nowoczesne budynki, ponad trzydziestostopniowy upał, wolontariusze, zakonnicy, świeccy. Biały namiot ze sceną na środku placu, na którym za chwilę zaśpiewa Muniek Staszczyk o kuszeniu Lucyfera, a Tomasz Budzyński głośno pomodli się słowami piosenki „Shema Izrael”.

Wywodząca się z Włoch wspólnota Saint`Egidio, bracia kamilianie, na co dzień zajmujący się chorymi i niepełnosprawnymi oraz Wspólnota Chleb Życia pod egidą s. Małgorzaty Chmielewskiej postanowili by na warszawski Wilanów wpuścić trochę innego „spojrzenia”. Dzielnica słynąca na co dzień z bogactwa, dzięki ludziom zaangażowanym w dzieła dla najbiedniejszych i potrzebujących, staje się miejscem, które dziś świętuje ubóstwo.

Ktoś może zastanawiać się co w ogóle tutaj świętować i po co, zamiast zwyczajnie pomóc np. bezdomnym, którzy wielkimi grupami przybyli na plac. Przecież można wysłać paczkę słodyczy, wysłać sms-a, wesprzeć finansowo jakieś misyjne czasopismo. Jednak organizatorom Święta Ubogich chodzi o coś zupełnie innego.

 

poor_pe

 

Zresztą gdyby nie oni, to na co dzień, osoby potrzebujące nie dostałyby ciepłej zupy, kanapek, nie miałyby się gdzie podziać. – Taka pomoc jest ważna ale najistotniejsze jest to, że oni zwyczajnie mogą poczuć się tutaj u siebie – mówi Basia z Saint’Egidio, która z mężem i córką, przywiozła małżeństwo uchodźców z Syrii na wspólne świętowanie. Dla nich otwartość stała się już normą.

Ubodzy i potrzebujący codziennie przeganiani z jednego miejsca w drugie, tego dnia swobodnie siedzą w kościelnych ławkach Świątyni Opatrzności Bożej. Po Mszy świętej rozmawiają z innymi przy kubku grochówki i gulaszu a o godzinie 15. przejdą przez Bramę Miłosierdzia błogosławieni Najświętszym Sakramentem jak królowie tego świata. Wydaje się nawet przez chwilę, że to tak naprawdę oni są gospodarzami tego wydarzenia, bo bez ich obecności, nie miałoby ono sensu.

Chodzi o budowanie relacji – dodaje Ania, która jako jedna z prawie czterdziestu wolontariuszy z opaską na ręku, nałożoną niczym u dziewczyny z Powstania Warszawskiego właśnie wstała od rozmowy z bezdomnym, z którym siedziała dłuższy czas.

Zenek, z którym rozmawiam, po raz kolejny szuka pracy. Pochodzi z Beskidów. Mimo oświadczenia o niepełnosprawności, utracie żony „swojej Pani”, jak mówi, nie traci nadziei na znalezienie pracy na budowie. Jest w Warszawie już od ponad 20 lat.

Istotą każdego takiego spotkania nie jest idea, ale obecność i otwartość na kogoś, kto z pozoru jest „inny”. Ktoś kogoś przepuszcza w kolejce, oddaje swój różaniec, przedstawia się – i to jest obopólne. Te same osoby, które niejednokrotnie śpią na klatkach schodowych czy w parkach. Po bliższym poznaniu swoją szczodrobliwością zawstydzają niejednego „bogacza tego świata”. O potrzebie pochylenia się nad tym kto odstaje i przeszkadza, ale w głębi serca jest taki sam, jak mieszkańcy luksusowych budynków wokół placu wie też prowadzący imprezę Szymon Hołownia. „Bierzcie moje książki, wszystkie są do rozdania” krzyczy w rogu sceny i podpisuje tym, których nie byłoby stać na ich kupno normalnie w księgarni.

Po wydarzeniu Hołownia na swoim fanpage zacytował list papieża i abp. Konrada Krajewskiego, który trochę odwraca perspektywę mówiąc, kto tak naprawdę komu pomaga na takich spotkaniach. Mówi do bezdomnych: „Może jesteście dla świata naprawdę ostatnią deską ratunku, byśmy przytulając was czule, mogli uratować nasze ogarnięte doczesnym obłędem oczy, serca i dusze”. Widzi, że bez potrzebujących świat zatonąłby w swoim dobrobycie. Odwróciłby się od rzeczy najistotniejszych – czyli swojego brata.

 

person-woman-sitting-old

 

Proste gesty bezdomnych jak oddanie miejsca w kolejce, wspólne czekanie na autobus, prośba o pomoc sprawiają, że „bogaty” może otworzyć wiecznie trzymające coś dla siebie ręce. „Każdy z nas ma doświadczenie ludzkiej biedy”- mówi kard. Kazimierz Nycz podczas Mszy świętej. I każdy może być dla siebie wzajemnie „narzędziem”, nadzieją, by z tej biedy wyciągnąć drugiego.

Przy ołtarzu posługuje jeden z małych braci Jezusa, na co dzień żyjący w prostocie i oddaniu swego życia najbardziej potrzebującym. Są też małe siostry. Podczas sobotnich rozmów pochylają nad każdym spotkanym, biedakiem, potrzebującym – to jest odczuwalne. A tym, w całej autentyczności przypominają słowa: kto nie zrozumiał, że człowiek żebrzący pod świątynią jest więcej wart niż ona sama, nic nie zrozumiał.

Właśnie po to są takie święta. By uczyć prostych rzeczy świadczących o miłosierdziu Jezusa i Kościoła do braci, z którymi żyjemy na co dzień, nieważne jaki wymiar ta bieda nosi. Zawsze jest biedą, która może być przyjęta.


Karolina Kędzia

 

Kraków: Chór DOL zaśpiewa u jezuitów podczas mszy trydenckiej

W środę, 29 czerwca podczas Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, Chór Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego wykona Mszę D-dur op. 86 Antonína Dvořáka na chór i organy. Rozpoczęcie o godzinie 19:30 w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Kopernika 26 w Krakowie

Polub nas na Facebooku!

Partię organów wykona Henryk Krawczyk, zaś całość poprowadzi Ewa Kieres. Mszy będzie przewodniczył ks. Kacper Nawrot.

 

Msza D-dur op. 86 Antonína Dvořáka powstała w roku 1887 na zamówienie Josefa Hlavki, architekta i mecenasa sztuki, przyjaciela kompozytora. Utwór miał uświetnić uroczystość konsekracji nowej kaplicy zamku w Lužanach. Ze względu na rozmiary tego miejsca kompozytor, doskonale władający środkami orkiestrowymi, zrezygnował z monumentalnej obsady. Powstało dzieło kameralne, na chór, solistów ad libitum i organy.

 

13308541_1730645847153905_936224255729367507_o

 

Dvořák w dniu ukończenia pracy nad utworem pisał: „Szczęśliwie ukończyłem dzieło i jestem z niego bardzo zadowolony – myślę, że spełni swe zadanie. Można je opisać słowami: wiara, nadzieja i miłość do wszechmogącego Boga i dziękczynienie za wielki dar, który pozwolił mi tworzyć na chwałę i cześć Najwyższego (…). Nie dziw się mej pobożności – artysta który pobożny nie jest, nie mógłby dokonać czegoś podobnego. Czyż nie wynika to z dokonań Bacha, Beethovena, Rafaela i wielu innych?”.

 

Chór Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego pracujący pod dyrekcją Ewy Kieres, od 2015 roku realizuje cel szerzenia wartościowej muzyki sakralnej. O ile to możliwe, wykonuje utwory stworzone na potrzeby liturgiczne, włączając je w celebrację nabożeństw. Celem Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny, która założyła i prowadzi chór, jest bowiem odkrywanie i promowanie takich form kultury, które pomogą wiernym uczestniczyć w liturgii. W repertuarze chóru znajdują się utwory m.in. Duruflé, Poulenca, Haendla, Faurégo czy Dvořáka. Jednym z pierwszych projektów chóru było wykonanie, w ramach uroczystości związanych z obchodami 800. rocznicy założenia zakonu dominikańskiego, Te Deum HWV 278 (utrechckie) Georga Friedricha Haendla, z towarzyszeniem solistów i orkiestry.

 

Po raz pierwszy zespół włącza się w celebrację Mszy świętej w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego. Jest to naturalna konsekwencja obcowania z muzyką minionych epok. Właśnie dla tej przedsoborowej formy mszy zostało skomponowane dzieło, które wykonuje chór. Dopiero podczas celebracji mszy świętej kompozycja Antonína Dvořáka osiąga pełne znaczenia brzmienie i spełnia swój podstawowy cel, którym jest służba Bogu. Od wielkich mistrzów chcemy nauczyć się, jak czcić Boga. Wierzymy, że wielkim dziełom kultury pełen blask przywróci włączenie ich w kult, dla którego powstały.

 

13320904_1731049847113505_3738750212241684200_o

 

Ewa Kieres ukończyła studia na Wydziale Twórczości, Interpretacji i Edukacji Muzycznej w Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie dyrygentury chóralnej prof. dr hab. Lidii Matynian (dyplom z wyróżnieniem). Prowadzi Chór V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego w Krakowie, z którym realizuje różne projekty, zarówno a cappella, jak i wokalno-instrumentalne. Chór V LO jest laureatem wielu konkursów na szczeblu regionalnym, ogólnopolskim i międzynarodowym. Swoją pasję w zakresie chóralistyki Ewa Kieres rozwija również jako członkini Chóru Kameralnego Lege Artis. Ukończyła również studia na Wydziale Instrumentalnym krakowskiej Akademii Muzycznej w klasie oboju. Jako dyrygent i instrumentalistka współpracuje z różnymi zespołami. Od wielu lat związana jest z bazyliką oo. Dominikanów w Krakowie. Od 2015 roku prowadzi Chór Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego.

 

Henryk Krawczyk – muzyk, organista, odbył studia w sekcji muzyki liturgicznej przy Wydziale Teologicznym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, uzyskując dyplom z wyróżnieniem. Absolwent Akademii Muzycznej w klasie organów prof. Joachima Grubicha. Od 1996 roku pełni funkcję organisty w kościele oo. Dominikanów w Krakowie, gdzie w sposób wybitny akompaniuje chórom i wykonuje utwory solowe, dawne i współczesne. Podczas warsztatów muzycznych prowadził zajęcia dla organistów. Wziął udział w szeregu nagrań wydanych nakładem Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego (Pieśń o nadziei, Witaj Maryjo, Duszo Chrystusowa i inne). Na płytach Niepojęta Trójco i Regnavit Dominus można usłyszeć jego autorskie preludia organowe. Człowiek niezwykle skromny i uduchowiony, o niespotykanej wrażliwości muzycznej.

 

Patronat nad wydarzeniem objęły serwisy Liturgia.pl oraz Dominikanie.pl.