video-jav.net

S. Chmielewska: Ewangelią nie można żyć teoretycznie

- Chrystus jest prawdą i to, co mówi Ewangelia również nią jest. Ewangelią nie da się żyć teoretycznie, bo wtedy nie spotka się Chrystusa – powiedziała s. Małgorzata Chmielewska w niedzielę 18 września w Krakowie, w nawiązaniu do swojej działalności na rzecz potrzebujących.

Polub nas na Facebooku!

S. Małgorzata Chmielewska była gościem spotkania, zorganizowanego w krakowskiej Akademii Ignatianum, z okazji 7-lecia portalu Deon.pl. W rozmowie z Piotrem Żyłką, redaktorem naczelnym portalu opowiadała m.in. o tym, jak skutecznie pomagać potrzebującym, doradzała, jak znaleźć szczęście oraz jak przezwyciężyć lęk przed uchodźcami.

 

Siostra przekonywała, że dla chrześcijan nie ma innej drogi, niż życie Ewangelią. Opowiadała, że w jej osobistym praktykowaniu Ewangelii nie ma miejsca na biznesplany i zaplanowane projekty. – To musi być odpowiedź na konkretne potrzeby. Moim zdaniem właśnie tak wygląda prowadzenie chrześcijanina przez Chrystusa – tłumaczyła.

 

Na pytanie o to, jak pomagać słabszym – podając wędkę, czy rybę – odpowiedziała, że nie ma na to gotowej recepty. Podpowiedziała jednak, że nie każdemu potrzebującemu można podać wędkę, ponieważ człowiek, który jest głodny, brudny i wystraszony nie będzie w stanie sam tej wędki utrzymać. – Każda taka sytuacja powinna być dla chrześcijanina okazją do spotkania. Oczywiście nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim i nie zawsze możemy zmienić bieg ich życia, ale możemy spojrzeć na nich, jak na braci, w których cierpi Chrystus – wyjaśniała s. Chmielewska.

 

Przełożona wspólnoty „Chleb Życia” zauważyła również, że Bóg nie stworzył człowieka, aby ten na twarzy miał wypisane cierpienie, ani też by był głodny, brudny czy uzależniony. Jej zadaniem Chrystus chce żebyśmy byli piękni wewnętrznie i wolni.

 

Przy tej okazji s. Chmielewska zdradziła swój sposób na szczęśliwe życie. Według niej wystarczy wizyta w kaplicy. – Jest tam Jezus, który kocha cię bezgranicznie – wyjaśniła. – Nie da się opisać miłości, ani tego, co dzieje się w człowieku, kiedy czuje się kochany. Bywa, że bardzo wielu ludzi właśnie podczas tego spotkania przemienia swoje życie i odnajduje wiarę – opowiadała siostra zakonna.

 

Tłumaczyła też, że człowiek, idąc na spotkanie z Bogiem, nie musi do Niego nic mówić – wystarczy, że będzie słuchał. – To nie polega na tym, że najpierw się upudrujemy, żeby wyglądać na przyzwoitych, a potem pójdziemy do Jezusa i Go zagadamy na śmierć – mówiła s. Chmielewska.– Dopiero po kilkudziesięciu minutach zaczynamy słuchać i pozwalamy Panu Bogu żeby nas przenikał. To oznacza, że w sposób absolutnie bezinteresowny poświęcamy miłości godzinę, mając pewność, że to nam się w miłości zwróci – przekonywała przełożona wspólnoty „Chleb Życia” .

 

Podczas spotkania poruszono również temat uchodźców. S. Chmielewska starała się wyjaśnić, że tylko danie przykładu innym pozwoli usunąć lęk, który się w nich rodzi. Tłumaczyła, że Chrystus utożsamia się zawsze z człowiekiem cierpiącym, poniżanym i pogardzanym. Zauważyła przy tym, że dziś najbardziej cierpiący są właśnie uchodźcy i ofiary wojen.

 

– Musimy walczyć o nasz język i sposób, w jaki mówimy o innych. To może być człowiek niepełnosprawny, upośledzony umysłowo, muzułmanin czy zwolennik partii, która nam nie odpowiada. Walka ta to budowanie pokoju wokół, to budowanie jedności tam, gdzie są rozdarcia. To jest jedyna droga – wyjaśniała siostra.

 

Wspólnota „Chleb Życia”, do której należy s. Chmielewska powstała 40 lat temu we Francji. Gromadzi zarówno osoby konsekrowane, jak i małżeństwa. W Polsce prowadzonych jest 7 domów, w których członkowie wspólnoty żyją razem z ludźmi potrzebującymi pomocy.


ps (KAI) / Kraków

Abp Depo: chrześcijanin nie schowa krzyża do lamusa

W Krakowie-Mogile trwają główne uroczystości odpustu ku czci Podwyższenia Krzyża Św. "Niedopuszczalne jest występowanie przeciwko krzyżowi ze strony chrześcijan. Chowanie go do lamusa życiowego albo do przestrzeni sakralnej" - mówił do wiernych zebranych na pl. św. Jana Pawła II przy Sanktuarium Krzyża Świętego abp Wacław Depo.

Polub nas na Facebooku!

“Jesteśmy tutaj dzisiaj zebrani jako wspólnota wiary Kościoła, wspólnota ludzi, którzy z wiarą podchodzą pod krzyż. I z wiarą wpatrują się w krzyż Jezusa, w Niego samego, podwyższonego nad ziemią” – powiedział arcybiskup.

“Trzeba mieć odwagę wiary, aby tak patrzeć, aby nie odwracać wzroku również od własnego krzyża” – wskazywał i zachęcił do przyjęcia krzyża swego życia, bliskich, dotkniętych niepokojem serca czy cierpieniem.

Metropolita częstochowski wskazał, że trzeba prosić Boga o światłe oczy serca, by nie wątpić w Boży plan zbawienia. “Należy pamiętać, że krzyż odnosi się na płaszczyźnie religijnej do wszystkich ludzi, niezależnie od tego kim są – czy chrześcijanami czy Żydami czy muzułmanami czy niewierzącymi” – zaznaczył.

Abp Depo powiedział, że “na płaszczyźnie zbawczej Chrystus jedna ludzi z Bogiem i ze sobą raz na zawsze”. “Nikogo nie chce odrzucić – każdy ma mieć swoje miejsce właśnie w Chrystusie jako Bogu, który zbawia. Nie da się tej rzeczywistości zamalować jakimś propagandowym, politycznym sloganem” – podkreślił.

Hierarcha zaznaczył, że krzyż łączy wierzących w jego sens i powinien inspirować chrześcijan do pojednania ze wszystkimi, bez względu na ich postawę. “Jeśli druga strona nie uznaje sensu krzyża, czego oczywiście nie musi, to pozostaje jeszcze jedna zasada – życie obok siebie, ale w prawdzie i poszanowaniu. W pokoju, bez atakowania chrześcijan i krzyża!” – wskazał.

Jak uznał arcybiskup, chrześcijanie mają prawo do uzewnętrzniania wiary i jest to wręcz ich obowiązek. “Nie wolno dać się sprowokować do takiej postawy, która z jednej strony odrzuca krzyż, a z drugiej, w imię obrony krzyża, prowokuje do nienawiści” – tłumaczył. “Religia i wiara chrześcijańska nie może być zepchnięta do źródła anty-miłości i nienawiści. Nie ma na to zgody, żeby powiedzieć, że krzyż Chrystusa jest źródłem podziału wśród ludzi” – mówił dalej.

Abp Depo przypomniał sprawę sporu o krzyż w jednej z włoskich szkół oraz reakcję na nią wielu państw, w tym prawosławnych, które poparły decyzję włoskiego rządu, aby krzyż pozostał i braku zabrania głosu przez Polskę w tej kwestii.

“Ośmielę się powiedzieć – to nie było zapomnienie. To było celowe kłanianie się bożkom współczesnej Europy, która dzisiaj likwiduje zewnętrzne znaki wyrażania wiary, a później w demokratycznych parlamentach przegłosowuje takie prawa, które będą nie tylko ateistycznym dekalogiem, ale nieludzkim humanizmem” – skomentował hierarcha.

“Dziękujemy Bogu za to, że 1050 lat temu na ziemi polskiej stanął krzyż, a pod krzyżem Chrystusa stała nasza i Jego Matka. I od tamtego czasu każdy człowiek tej ziemi posiada odzyskaną wolność. Bo krzyż jest znakiem zbawienia i naszej nadziei” – powiedział na zakończenie abp Depo.


luk / Kraków