Współcześni świadkowie Bożego Miłosierdzia

"Jestem miłością i miłosierdziem samym"- mówił o sobie Jezus, prosząc siostrę Faustynę, żeby ogłosiła to orędzie całemu światu. I ogłosiła. Jej dzieło przejęli następni, którzy głoszą je nieustannie, każdemu, codziennie na nowo

Katarzyna Mackiewicz
Katarzyna
Mackiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Na całym świecie żyją miliony czcicieli Bożego Miłosierdzia. W Stanach Zjednoczonych mieszka ich ok. 800 tys. Kult jest bardzo rozpowszechniony także w Ameryce Południowej i Afryce oraz w takich krajach, jak Filipiny, Korea i Nowa Zelandia.

 

“Jestem miłością i miłosierdziem samym”- mówił o sobie Jezus, prosząc siostrę Faustynę, żeby ogłosiła to orędzie całemu światu. I ogłosiła. Kult Bożego Miłosierdzia zaczął się rozpowszechniać po śmierci siostry Faustyny, zwłaszcza w czasie II wojny światowej za sprawą polskich żołnierzy z armii Andersa, którzy roznieśli orędzie na cały świat. Za ich sprawą od 1941 roku kult miłosierdzia dotarł między innymi do Iranu, Palestyny, Libanu, Egiptu, a stamtąd nawet do  Afryki.  Żołnierze zaczęli też mówić o łagiewnickim orędzie podczas walk we Włoszech.

 

Polish_II_Corps_(37)_-_1946-06-02_-_Casarano

Generał Władysław Anders ze swoimi żołnierzami

 

Ogromną rolę w szerzeniu kultu Miłosierdzia Bożego odegrał marianin ks. Józef Jarzębowski, który podczas okupacji wydostał się z Wilna wywożąc memoriał ks. Michała Sopoćki o nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego i dotarł w cudowny sposób, przez Syberię, Japonię do Stanów Zjednoczonych.

 

Za sprawą różnych świadków, w czasie wojny, teksty nowenny, koronki oraz litanii do Miłosierdzia Bożego zostały rozpowszechnione w językach: niemieckim, litewskim, francuskim, włoskim i angielskim. Współczesna historia ma także wielu świadków Bożego miłosierdzia, ale najbardziej szczególną postacią jest św. Jan Paweł II. Dlaczego? Doskonale rozumiał i głosił, że współcześni chrześcijanie powinni pojmować miłosierdzie nie jako wybaczanie za wszelką cenę, ale jako sprzeciw wobec zła. Miłosierdzie ma być miłością wychodzącą naprzeciw ludzkiej biedzie, ma być kochaniem słabego, grzesznego człowieka. Właśnie taka miłość, pełna miłosierdzia, potrafi właściwie rozumieć sprawiedliwość, solidarność, wyczuwa to, co jest w danej sytuacji słuszne. Taką miłością kochał Jan Paweł II. Był bliski tym wszystkim, którzy znajdowali się w trudnej sytuacji, i to w najodleglejszych krańcach świata. Pomagał im, budząc większą wrażliwość w sercach ludzi, którzy byli w stanie coś zmienić, polepszyć los ludzi potrzebujących. Papież taką miłością, która zawsze widzi innych i służy, dodawał nam odwagi, by szeroko otworzyć drzwi naszego serca Chrystusowi i wypłynąć na głębię Bożego miłosierdzia. Swoim osobistym cierpieniem zapłacił cenę tego, by nikt z nas nie zagubił się i nie zginął.

 

W naszej pamięci pozostanie nie tylko nauczycielem, ale świadkiem prawdy, gdyż w pełni żyją tylko ci ludzie, którzy kochają. Zostaliśmy stworzeni z miłości.

 

Spotkanie Jana Pawła II z wiernymi / fot. Gianni Giansanti

 

Ojciec Święty na krakowskich Błoniach wołał: “Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba wyobraźni miłosierdzia, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie, aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa, aby nieść radę, pocieszenie duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem, Potrzeba tej wyobraźni wszędzie tam, gdzie ludzie w potrzebie wołają do Ojca Miłosierdzia: chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Oby dzięki bratniej miłości tego chleba nikomu nie brakowało. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.”

 

Świadkiem miłosierdzia jest też bł. Matka Teresa z Kalkuty. W Jej postaci uderza przede wszystkim niezwykła wrażliwość na ludzkie nieszczęście i biedę. Zetknąwszy się z nędzą w slumsach Kalkuty, nigdy nie pozostawała bezczynna. Widok ludzi odartych z godności, odrzuconych przez społeczeństwo z powodu nędzy, starości, choroby lub uzależnień, poruszył ją tak głęboko, że zrezygnowała z dotychczasowej drogi życia i postanowiła zacząć wszystko od nowa. Po 20 latach spokojnego życia zakonnego wyszła na ulice Kalkuty, by służyć chorym i umierającym żebrakom była największym świadkiem miłości chrześcijańskiej. Wszyscy, bez względu na wiek, status społeczny czy kolor skóry patrzyli z podziwem na Jej dokonania. Co jednak spowodowało, że umiłowała żebraków? Dlaczego przygarniała sieroty? Co dawało jej siłę do przebywania wśród bezdomnych, uzależnionych od narkotyków i alkoholu? Na motywy wyborów Matki Teresy z Kalkuty zwrócił uwagę pierwszy świadek: Jan Paweł II. Ona była dla niego przede wszystkim Misjonarką Miłości Bożej, która pragnęła kochać Chrystusa w tych, w których spotykała. Jak moglibyśmy określić bł. Matkę Teresę? Kim była? Filantropem? Działaczką społeczną? Wojowniczką o prawa nędzarzy? Chyba najbardziej pasującym określeniem będzie – uczennica Chrystusa, zakochana w Jego obliczu, rozpoznawanym w każdym człowieku.

 

Matka Teresa. Ukryty ogień

 

To, że miłość do Boga jest podstawą stosunku do drugiego człowieka, również bezdomnego podkreślał Marek Kotański, twórca Monaru. “U podstaw mojej miłości do ludzi leży miłość do Jezusa. Ta miłość jest drogą, która pozwala mi docierać do tych ludzi, którzy zostali odrzuceni przez innych, którzy często są na takim dnie, że właściwie nikt nie chce z nimi rozmawiać, nikt nie chce ich dotykać. Ja ich kocham. Ja traktuję ich jak braci” – mówił Kotański. Twórca Monaru tłumaczył również, że nie ma pracy z drugim człowiekiem bez przebaczenia i miłosierdzia. “Gdybym nie miał miłości do moich pacjentów, gdybym nie potrafił im przebaczać, gdybym nie potrafił być z nimi na dobre i na złe, pewnie nie mógłbym z nimi pracować”. Podsumowując swoją trzydziestoletnią pracę z narkomanami i bezdomnymi Kotański podkreślał, że “kluczem do niej” jest jego stosunek do Jezusa. “Gdyby nie Jezus, ja nie mógłbym czynić tych spraw, bo wszystko to, co robię, robię dla Jezusa, dla Jego chwały. To, że jestem z Jezusem tak bardzo związany, pozwala mi znaleźć dużo sił do tworzenia płaszczyzn ratujących tych ludzi” – dodawał. Pytany o to, czym jest dla niego miłosierdzie, Kotański odpowiedział: “Miłosierdzie jest wtedy, gdy pochylamy się nad wszelką biedą, nędzą, chorobami. Tworzę hospicja dla pacjentów z chorobami nowotworowymi, domy dla cierpiących na chorobę Alzheimera i dla dzieci niepełnosprawnych”.

 

Miłość miłosierna jest bardzo ważna również dla Janiny Ochojskiej – polskiej działaczki humanitarnej, założycielki Polskiej Akcji Humanitarnej. “Dla mnie miłość miłosierna to jest miłość mądra, która chce tworzyć, a nie niszczyć człowieka. Jeżeli wrzucam pieniądze do anonimowej puszki żebrzącego i nie wiem nic o tym człowieku, to nie jest miłość miłosierna – to jest czyszczenie sobie sumienia, odsuwanie problemu. Jeżeli chcę naprawdę pomóc, powinnam się zainteresować tym, dlaczego ten człowiek jest na ulicy. Każdy z nas może pomóc – bezpośrednio lub przez organizacje, których jest w Polsce bardzo wiele. Nikt z nas nie może powiedzieć, że nie miał możliwości pomocy – jeżeli nie miał, tzn. że nie chciał mieć” – mówi Ochojska.

 

ochojska

 

Założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej wielokrotnie podkreślała, że “Miłość miłosierna powinna zawierać pierwiastek zrozumienia. Współczesny świat z jednej strony sprzyja kształtowaniu miłości miłosiernej, ponieważ media szybko dostarczają informacji o potrzebujących, z drugiej jednak strony, młodzi ludzie nie znajdują wskazówek w środkach masowego przekazu, jak być dobrym. “Trzeba się uczyć pomocy, jednak najczęściej ani szkoła, ani media, ani otoczenie nie skłaniają do bycia dobrym” – dodaje pani Janina.

 

“Nie może być kultury chrześcijańskiej bez ukazywania kultury miłości i miłosierdzia” – głosi z kolei siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty “Chleb Życia”. Tym samym zwraca uwagę, że kultura miłosierdzia to kultura, w której tworzy się przestrzeń do życia dla osoby słabszej, zagubionej, szukającej sensu życia.

 

“To kultura idąca pod prąd tego świata, bo głosząca zwycięstwo życia nad śmiercią i biednymi i bezdomnymi” – stwierdza. Zdaniem siostry Chmielewskiej, w dzisiejszych czasach, mimo, iż państwo przejęło część ról zarezerwowanych dla chrześcijańskiego miłosierdzia, przynajmniej w wymiarze instytucjonalnym, to jednak nadal mamy do czynienia z tendencją do usuwania osób potrzebujących na margines, co sprzyja ich wykluczeniu. Społeczeństwo nastawione na kalkulację ekonomiczną zysków i strat ma skłonność do eliminacji cierpienia jako czegoś nieopłacalnego ekonomicznie, drogiego w utrzymaniu. “Stwarzamy ubogim kawałek chleba, ale nie stwarzamy przestrzeni, w której mogliby żyć dobrem, pięknem i miłością. Kiedyś zorganizowaliśmy pielgrzymkę na Święty Krzyż dla chorych, starszych, niepełnosprawnych. Po kilku latach spotkałam w Warszawie mężczyznę, którego nie poznałam. Ale on mnie poznał i powiedział: – Siostro, byłem bezdomny, stanąłem na nogi’.

 

chmielewska

 

Świadkiem miłosierdzia można z pewnością nazwać także siostrę Annę Bałchan założycielkę Stowarzyszenia “Po Moc dla Kobiet i Dzieci” im. Marii Niepokalanej, które od 2001 roku działa w Katowicach. Jeszcze kilka lat temu chodziła od ulicy do ulicy, rozdając dziewczynom ulotki z informacją o stowarzyszeniu. Mówiła krótko: “Jeśli chcesz zrobić coś dla siebie, przyjdź, pomożemy. Tu masz adres”.

 

Jej szary habit i szorstki, mocny głos poznał wkrótce świat katowickiej ulicy. Teraz siostra Bałchan jest terapeutką i konsultantem Stowarzyszenia, które poszerzyło swoją działalność. W ciągu ostatnich lat udało jej się zmienić życie dziesiątek kobiet i dzieci ofiar przemocy domowej, handlu ludźmi i przeżywających kryzys w związku z utratą pracy.

 

Siostra Anna ostro krytykuje postawę większości chrześcijan w naszym kraju, którzy koncertują się wyłącznie na narzekaniu. Nazywa ich wprost cieniasami, tłumacząc, że taka postawa nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, które powołuje nas do świadectwa wiary wobec tych, którzy tego najbardziej potrzebują.

 

“Kochani chrześcijanie, przestańcie żyć w tym marazmie, marudzeniu, w którym nie ma żadnej nadziei” – apeluje. “Jeśli zaufasz Chrystusowi, jeśli powierzysz mu swoje życie i wszelkie podejmowane działanie, to zobaczysz co się będzie działo wokół ciebie, w twojej rodzinie, w otaczającym świecie” – przekonuje, dając tym samym własne świadectwo wiary.

 

7 REGUŁ CZŁOWIEKA SUKCESU. Odcinek 5: Dobra gleba

 

Według ks. Jacka Stryczka w wielu formach pomocy biednym, paradoksalnie nie ma miłosierdzia. Jeśli biednym dzieciom oddajemy zużyte, zdefektowane zabawki, to dajmy im sygnał: “jesteś biedny, gorszy, tobie należą się najgorsze rzeczy” – twierdzi ks. Jacek. Tłumaczy, że Świąteczna Paczka stała się dziś modelem kulturowym.

 

“Naszą grupą docelową są ludzie, którzy często nawet nie wiedzą, gdzie obok nich jest bieda. I w naszej bazie mogą znaleźć rodziny, które są naprawdę potrzebujące. “Nasz przekaz jest taki: zanim zrobisz prezent bliskim, zrób potrzebującym” – podkreśla ks. Stryczek.

 

Wpatrzeni w świadectwa współczesnych świadków Bożego miłosierdzia nie zamykajmy oczu na potrzeby bliźnich, zwłaszcza w naszych rodzinach czy sąsiedztwie. Czasami przecież wystarczy tak niewiele, by dać komuś potrzebującemu naprawdę dużo. Przecież każdy z nas jest wezwany do bycia Apostołem Miłosierdzia.

 

Katarzyna Mackiewicz

 


Czaczkowska_Papiez-ktory-uwierzylPolecamy książkę Ewy K. Czaczkowskiej, pt. “Papież, który uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia”

Kto wie, jak potoczyłyby się losy orędzia o Bożym Miłosierdziu przekazanego przez Siostrę Faustynę, gdyby nie Jan Paweł II.

Autorka odsłania watykańskie kulisy, przedstawiając nieznane fakty dotyczące zaangażowania Wojtyły na rzecz kultu Bożego Miłosierdzia. Dociera do jego korespondencji z Watykanem z czasów, gdy był krakowskim metropolitą. Przybliża znaczenie pojęcia miłosierdzia w papieskim nauczaniu. Przedstawia opowieść o niezwykłym duchowym porozumieniu dwojga polskich świętych – mistyczki i papieża – połączonych wiarą w Boże Miłosierdzie.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Katarzyna Mackiewicz

Katarzyna Mackiewicz

Prywatnie - Małopolanka, szczęśliwa żona swojego męża i mama wspaniałego syna Stasia. Zawodowo - dziennikarz, redaktor, korektor oraz – a może przede wszystkim – pasjonatka pióra i tekstów wszelkiego rodzaju. W wolnych chwilach: zapalony fotograf. Osoba pozytywnie zakręcona i spontaniczna, która we wszystko, co robi, wkłada całe swe serducho. Kocha wiosnę i lato, muzykę klasyczną, biografie i kryminały, mądrych ludzi wokół, swoich przyjaciół – przez duże P, a czasami święty spokój… Prywatnie autorka bloga bronboze.pl

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Katarzyna Mackiewicz
Katarzyna
Mackiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Miłosierdzie z życia wzięte

Nie wystarczy być dobrym, trzeba dążyć do ideału

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Co zrobić by być doskonałym? To proste.

 

Nie trzeba realizować wielkich misji i zadań specjalnych. Nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata ani całkowicie wywracać swojego życia (choć można). Doskonałość to nasza cecha, która najlepiej się ma, jeśli jest szlifowana w rzeczach małych, codziennych, powszednich, z pozoru błahych. Kiedy będzie wiadomo, że osiągnęliśmy doskonałość? W chwili gdy ideał: „Jeden duch i jedno serce ożywiało wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne” będzie możliwy do spełnienia.

 

Jak dojść do doskonałości? Dostaliśmy do ręki bardzo poważne narzędzia, gotowe aplikacje, które wystarczy zainstalować w swoim życiu i codziennie aktualizować. Są to dobre uczynki, uczynki miłosierdzia. Jeśli tylko uda nam się je stosować codziennie, w małych rzeczach, nagle okaże się, że jesteśmy wielcy, osiągnęliśmy doskonałość. Najlepiej zacząć już dziś. Wystarczy wypracować w sobie potrzebę zrobienia każdego dnia czegoś dobrego, dla kogoś lub dla siebie samych.

 

Niech każdy dzień stanie się dniem jednej dobroci. Nawet jeśli po tygodniu nie będzie widocznych rezultatów, jak po zastosowaniu reklamowanych specyfików, to możemy być pewni, że wykonaliśmy właśnie ogromny krok ku doskonałości.

 

Zapraszamy na cykl czternastu historii “z życia wziętych”. Codziennie będziemy publikować jedną, opisującą uczynek miłosierdzia.

 


Historia 1: Grzeszących napominać

hair-863698_1920

W liceum trzymaliśmy się w jednej paczce. Osiem osób: sześciu chłopa i dwie dziewczyny. Pewnego dnia Jola nas zaskoczyła


Historia 2: Nieumiejętnych pouczać

Słowa mają moc. Zmieniają najbardziej zagmatwane życiorysy. I to nie tylko te, które formują się w piękne zdania i głębokie kazania. Czasem nawet ogłoszenia duszpasterskie mogą zdziałać najpiękniejsze cuda.


Historia 3: Wątpiącym dobrze radzić

bookshelf-1082309_1920

Należał do “panów świata”. Tych, którzy z Bogiem chcą mieć jak najmniej wspólnego. Posiadał jedno z największych wydawnictw na świecie i pławił się w luksusach. Jednak największy skarb Leonardo Mondadori odnalazł w wierze katolickiej.


Historia 4: Strapionych pocieszać

coffee-1076582_1920

Kiedy odwiedzałam Panią Stasię pierwszy raz, byłam zapewniana, że jest osobą pogodną i niczego jej nie potrzeba, tylko czyjejś obecności. I tak rzeczywiście było.


Historia 5: Krzywdy cierpliwie znosić

Ks. Popiełuszko: Za prawdę trzeba zapłacić

Módlmy się, byśmy byli wolni od żądzy odwetu i przemocy


Historia 6: Urazy chętnie darować

shutterstock_79820233

Są małżeństwem od 40 lat. Dzisiaj obydwoje zbliżają się do siedemdziesiątego roku życia. W przeszłości Krzysztof kilkukrotnie zdradzał Marię


Historia 7: Modlić się za żywych i umarłych

modlitwa

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5, 16)


Historia 8: Głodnych nakarmić

food-993502_1280

Kiedy przychodzi listopad, na ulice Łodzi wieczorami wyjeżdża autobus – zwykły miejski, żółto-czerwony. Ale to nie jest autobus, na który czekają osoby zapracowane, spieszące się do domu, do rodzin. Takich kierowca nie zabiera. To autobus, z którego wolontariusze wydają ciepłe posiłki, przede wszystkim dla bezdomnych, ale nie tylko.


Historia 9: Nagich przyodziać

buty

Wejdź z butami w życie bezdomnego


Historia 10: Podróżnych w dom przyjąć

fawel

Tak mało trzeba, by być gospodarzem. Myśląc „gość w dom – Bóg w dom” – nie powinniśmy mieć wątpliwości, że niewiele potrzeba, by ugościć w swoim domu kogoś potrzebującego


Historia 11: Więźniów pocieszać

????????

Za napady. Za handel narkotykami. Za morderstwa. Osadzeni na 5 lat, 20 lat albo dożywocie. Skazani. Osądzeni. Grzeszni. Więźniowie. W Roku Miłosierdzia i oni mogą przekroczyć bramy miłosierdzia. Może być to dla nich nowy początek


franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę “Miłosierdzie to imię Boga” – wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >