video-jav.net
Z KRAJU

Nowa Sól: Bieg Do Pustego Grobu na 10 km

Blisko tysiąc biegaczy z całej Polski i zagranicy uczestniczyło w biegu ulicznym na dystansie 10 km zorganizowanym przez parafię kapucyńską w Nowej Soli. Bieg do Pustego Grobu odbył się już po raz czwarty. Sygnał do startu dał bp Tadeusz Lityński, który sam przebiegł część trasy.

Polub nas na Facebooku!

10 km bieg to pomysł nowosolskich kapucynów. I z roku na rok przyciąga coraz więcej chętnych.

„Kiedy już będziesz miał dosyć świątecznego lenistwa i obżarstwa w Poniedziałek Wielkanocny zapraszamy do Nowej Soli. By śladami św. Piotra i św. Jana biec do Grobu. Oni biegli z Wieczernika pewnie ok. 3 km do Grobu z ciekawości i niepewności. My pobiegniemy 10 km, by osobiście upewnić się, że grób Jezusa jest pusty” – pisali w zaproszeniu organizatorzy.

Trasa biegu wiodła obok nowosolskich kościołów i cmentarza. – Chcemy doświadczyć czegoś głębszego, chcemy odnaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania, chcemy się upewnić, że rzeczywiście Jezus Zmartwychwstał i żyje pośród nas! – wyjaśnia zauważa o. Grzegorz Marszałkowski, który jest pomysłodawcą biegu.

– Chcemy, aby ludzie poczuli wspólnotę. A takie czy podobne wydarzenia pokazują, że ludzie poszukują wspólnoty. Dziś razem świętujemy zmartwychwstanie Chrystusa na ulicach Nowej Soli – dodaje.

Słowo do uczestników biegu skierował bp Tadeusz Lityński, który dał sygnał do biegu i wręczał medale. – To co dzisiaj działo się na ulicach Nowej Soli, to konkretne przełożenie Słowa Bożego na współczesność. W dzisiejszej ewangelii jest mowa o kobietach biegnących z radością oznajmić nowinę o zmartwychwstaniu. Dziś zauważyłem bardzo dużo radosnych kobiet, ale też wielu radosnych mężczyzn. Wszystkim, także kibicom, towarzyszyła wielkanocna radość. To pokazuje, że ludzie chcą świętować – zauważ biskup i przypomnia:

– Naszą misją i zadaniem jest dawać świadectwo o tym, że Chrystus zmartwychwstał.

W kategorii otwartej kobiet wygrała – Kateryna Karmanenko z Białorusi, w kategorii otwartej kobiet – Marcin Zagórny z Krosna Odrzańskiego, w kategorii osób duchownych najlepszy był ks. Michał Dekiert, natomiast w kategorii rodzinnej najlepsi byli – Bartłomiej Osior, Krzysztof Pokrzywiński i Beata Pokrzywińska-Osior.

Niektórzy biegli po raz kolejny, inni po raz pierwszy. Tak było w przypadku Piotra Burchardta z Zielonej Góry. – Zawsze chciałem pobiec do pustego grobu i zobaczyć czy jest rzeczywiście pusty. Przyszedł ten dzień i przyjechaliśmy z siostrą pobiec – wyjaśnia Piotrek.

– W zeszłym tygodniu byłem na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej, a teraz jestem tutaj. W tamtym i w tym przypadku to forma świadectwa. Wychodzimy przecież na ulicę i dajemy wyraz naszej wiary – dodaje.

Do Pustego Grobu pobiegli także księża. – Jestem tutaj ponieważ po pierwsze lubię biegać, a po drugie to jest swojego rodzaju świadectwo. To jest więc pasja, ale też forma uwielbienia Boga i tego zwycięstwa nad śmiercią, które właśnie świętujemy. Chrystus nas zbawił i musimy naszym braciom i siostrom to wszystko przekazywać – zauważa ks. Michał Dekieret.


kk / Nowa Sól

Nie żyje ks. Jan Kaczkowski

Po długiej walce z rakiem mózgu odszedł do Domu Ojca ks. Jan Kaczkowski.

Polub nas na Facebooku!

Ks. Jan Kaczkowski był znanym rekolekcjonistą i założycielem Hospicjum św. Ojca Pio w Pucku. Od wielu lat zmagał się z rakiem mózgu. Swoją walkę opisał w książce “Grunt pod nogami.”. Na podstawie rozmów z nim powstały również książki “Szału nie ma, jest rak”, oraz “Życie na pełnej petardzie”. Znany był m.in. z prowadzenia vloga i wielu internetowych rekolekcji.

W 2004 był jednym z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego. W latach 2007–2009 koordynował prace budowy Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, a w 2009 został jego dyrektorem i prezesem zarządu. Utworzył program szkoleniowy w zakresie bioetyki chrześcijańskiej. Prowadzący wykłady i warsztaty z tematyki hospicyjnej. Był organizator warsztatów z komunikacji i etyki w medycynie dla studentów medycyny i prawa pod nazwą Areopag Etyczny. W wolontariat hospicyjny angażował tzw. trudną młodzież i osoby skazane.

W swoich wypowiedziach niejednokrotnie oswajał ludzi z chorobą i śmiercią. Jak sam o sobie mówił: “Ani ze mnie żaden wielki bohater, ani jakaś wielka ofiara. To, co się dzieje w mojej głowie, każe mi wykorzystać ten nowotwór, żeby cały czas machać łapami i mówić to, co mi sumienie dyktuje w kontekście prawdy. I dobić do końca – zejść ze stanowiska księdza, kiedy taka będzie wola Pana Boga, i zrobić to godnie, w miarę sprawnie, z klasą.”

Informację potwierdziła Archidiecezja Warszawska.