"Trener Jacek był też katolikiem, który na co dzień uczęszczał na Msze święte, więc chcieliśmy wyrazić pamięć jak najbardziej należycie" - mówił trener drugiej drużyny RKS Raków Częstochowa, Michał Mizgała, który wraz z piłkarzami wziął udział w modlitwie.

W poniedziałek na Jasnej Górze, w Kaplicy Matki Bożej, została odprawiona Msza św. w intencji zmarłego piłkarza i trenera Jacka Magiery. W modlitwie udział wzięli przyjaciele piłkarza oraz młodzi zawodnicy Akademii Raków.
W rozmowie z Biurem Prasowym Jasnej Góry, Michał Mizgała, trener drugiej drużyny RKS Raków Częstochowa, przyznał, że „ta modlitwa musiała się tutaj odbyć”. Wiemy, że trener Jacek był też katolikiem, który na co dzień uczęszczał na Msze święte, więc chcieliśmy wyrazić pamięć jak najbardziej należycie. Przede wszystkim trener Jacek był wzorem do naśladowania dla wszystkich trenerów, ale też i piłkarzy. Grał w Rakowie Częstochowa i myślę, że bardzo ważne, aby wpajać naszej młodzieży, że takie prawidła, które nam przekazywał są bardzo wartościowe i ważne, żeby się nimi kierować w życiu – podkreślił.
Dalej dodał, że Jacek Magiera był nie tylko trenerem, ale przede wszystkim dobrym człowiekiem. To był człowiek, który każdemu potrafił poświęcić swój czas, posłużyć dobrą radą, nie tylko związaną ze sportem, ale też z każdym najmniejszym problemem można było się do niego zgłosić powiedział Michał Mizgała podkreślając, że na trenera Magierę zawsze można było liczyć.
Piłkarz Antoni Kociniewski, występujący na co dzień w drugiej drużynie Rakowa, w rozmowie z Biurem Prasowym jasnej Góry przyznał, że choć nie znał osobiście Jacka Magiery, to ta modlitwa była dla niego bardzo ważna. Zachowanie trenera Jacka Magiery pokazuje, jak ważne jest połączenie życia codziennego, sportu z Bogiem. Pokazywał, żeby po prostu poświęcać Bogu całe swoje życie, oddawać i Jemu swoje życie podporządkowywać – mówił.
Dalsza część artykułu poniżej.
Przeczytaj również
Jacek Magiera: „Przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej podjąłem najważniejsze decyzje”
Jacek Magiera pochodził z Częstochowy. To tam też stawiał swoje pierwsze kroki w zawodowej piłce nożnej, debiutując w Ekstraklasie w barwach lokalnej drużyny Raków Częstochowa. Jak przyznał kilka lat temu w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”, Jasna Góra była dla niego szczególnym miejscem, gdzie często bywał, szczególnie kiedy musiał podjąć ważne decyzje.
Nie ukrywam, że przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze podjąłem wszystkie najważniejsze decyzje życiowe. O małżeństwie, końcu kariery, objęciu Legii. Jestem częstym gościem na Jasnej Górze, gdy przyjeżdżam do Częstochowy, zawsze tam idę. Zazwyczaj na Mszę św. o siódmej rano, gdy jest najmniej pielgrzymów. Wtedy mogę w ciszy, skupieniu pomodlić się i pozbierać myśli. Wiem, że Matka Boża mną się opiekuje – mówił.
ZOBACZ>>> Jacek Magiera: „Wiem, że bez Boga nie byłoby mnie”
Trener Magiera zmarł 10 kwietnia, w wieku 49 lat. Drugi trener reprezentacji Polski zasłabł w trakcie biegania w jednym z parków we Wrocławiu. Pomimo szybkiej reakcji służb i przewiezieniu do szpitala, jego życia nie udało się uratować.
Jego śmierć wywołała ogromne poruszenie wśród piłkarskiego środowiska i kibiców w całej Polsce. W zeszły czwartek odbył się jego pogrzeb. Zasłużonego piłkarza i trenera żegnali zarówno przedstawiciele środowiska, jak i fani.
news.jasnagora.pl, niedziela.pl, gosc.pl, pa/Stacja7











