Nasze projekty

Ks. Studnicki o rezygnacji abp. Dzięgi: wyjaśnienia były potrzebne

"Bez transparentności nie ma mowy o odbudowywaniu zaufania i wiarygodności" - mówi ks. Piotr Studnicki.

fot. Episkopat Polski/ Flickr

Nuncjatura poinformowała w minioną sobotę, że papież Franciszek przyjął rezygnację z urzędu abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko-kamieńskiego. W pierwszym komunikacie nie ujawniono powodów tej decyzji, jednak w poniedziałek nuncjatura opublikowała dodatkowy komunikat wyjaśniający, że rezygnacja abp. Dzięgi jest związana z prowadzonym wobec niego postępowaniem ze strony Stolicy Apostolskiej.

ZOBACZ: Nuncjatura przyznaje: rezygnacja abp. Dzięgi następstwem dochodzenia

Wszystko wskazuje na to, że w przypadku abp. Dzięgi zastosowano art. 4 motu proprio papieża Franciszka „Come una madre amorevole”. Opisuje on dwa możliwe tryby usunięcia biskupa z urzędu, gdy potwierdzone zostały zarzuty dotyczące poważnego braku sumienności w prowadzeniu postępowań kanonicznych w sprawach wykorzystywania seksualnego małoletnich i dorosłych bezbronnych. Właściwa dykasteria watykańska może wtedy wydać dekret usuwający biskupa z urzędu, ale może też – jak miało to miejsce w przypadku abp. Dzięgi – „zachęcić po bratersku biskupa do przedstawienia swej rezygnacji w ciągu 15 dni”. Oczywiście, jeśli biskup nie udzieli odpowiedzi w przewidzianym czasie, Dykasteria może zastosować tryb pierwszy, czyli wydać dekret o usunięciu z urzędu. Jak pokazały ostatnie dni, abp Dzięga przyjął propozycję i złożył rezygnację, która została przyjęta przez papieża – zwraca uwagę ks. Piotr Studnicki, kierownik biura Delegata Episkopatu ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Reklama

Opublikowany w 2016 roku dokument „Come una madre amorevole” jest pierwszym, który tak wyraźnie podkreśla szczególną odpowiedzialność, jaka spoczywa na przełożonych kościelnych za ochronę najsłabszych, którzy są im powierzeni.

Papież pisze wprost, że zadanie to powinni spełniać „ze szczególną sumiennością”. Jeśli jej zabraknie, tracą mandat, by przewodzić wspólnocie Kościoła – wyjaśnia ks. Studnicki.

Nuncjatura w drugim komunikacie w sprawie abp. Dzięgi wskazała: „Decyzje związane z odejściem abp. Andrzeja Dzięgi z urzędu arcybiskupa metropolity szczecińsko-kamieńskiego zostały podjęte w następstwie dochodzenia prowadzonego z ramienia Stolicy Apostolskiej”.

Reklama

PRZECZYTAJ TEŻ: Bp Ważny po rezygnacji abp. Dzięgi: “brak mi słów…”

Jak przypomina ks. Studnicki motu proprio „Vos estis lux mundi” doprecyzowuje wcześniejsze przepisy prawa kościelnego dotyczące władzy i odpowiedzialności biskupów oraz zasadę rozliczalności za reagowanie na krzywdę wykorzystania seksualnego. Ten opublikowany w 2019 roku papieski dokument m.in. bardziej szczegółowo wskazał, o jakie przestępstwa chodzi, a także opisał, jak wygląda procedura zgłaszania ewentualnych zaniedbań. Przepisy te stały się bardziej przejrzyste i operacyjne. Dzięki temu stało się możliwe prawnokanoniczne reagowanie na zaniedbania przełożonych kościelnych – wyjaśnia KAI kierownik biura delegata episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży.

Już Jan Paweł II w 2002 roku wskazywał, że jedną z przyczyn kryzysu przeżywanego przez Kościół – obok samych przestępstw seksualnych – są błędne decyzje lub zaniedbania ze strony przełożonych kościelnych. To przede wszystkim ukrzywdza same osoby zranione wykorzystaniem seksualnym, a także powoduje zgorszenie wśród wiernych i dezorientację w społeczeństwie. Wszyscy mają prawo oczekiwać od liderów kościelnych jednoznacznej postawy wobec krzywdy zadanej najmniejszym i najsłabszych – dodaje ks. Studnicki.

Reklama

Abp Dzięga w liście do kapłanów napisał, że przyczyną jego rezygnacji jest stan zdrowia. Ostatnie pół roku to jednak czas radykalnego osłabienia mojego stanu zdrowia. Dlatego jesienią stało się dla mnie oczywiste, że nadszedł także czas ustąpienia z urzędu (…). Ojciec Święty Franciszek przychylił się do mojej prośby – stwierdził hierarcha. Ks. Studnicki zwraca uwagę, że dobrze się stało, że nuncjatura podała faktyczne powody odejścia hierarchy. Te wyjaśnienia były bardzo potrzebne, bo zarzuty wobec arcybiskupa były publiczne, podobnie zresztą jak fakt, że Stolica Apostolska prowadziła postępowanie, by je wyjaśnić. Brak informacji w tej sprawie był raniący dla skrzywdzonych, niezrozumiały i dezorientujący dla opinii publicznej. Jasny komunikat uciął wszelkie spekulacje – podkreśla ks. Studnicki.

Kapłan zwraca uwagę na potrzebę transparentności w Kościele. Odpowiedzią na skandal wykorzystania seksualnego w Kościele musi być nie tylko zdecydowane reagowanie na zło i zaniedbania, pomoc skrzywdzonym i przeciwdziałanie tego rodzaju przestępstwom, ale także szczere i otwarte komunikowanie. Ludzie mają prawo do informacji co Kościół robi, by zmierzyć się z tym dramatem i mu przeciwdziałać. Bez transparentności nie ma mowy o odbudowywaniu zaufania i wiarygodności – dodaje.

KAI, kh/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę