video-jav.net
Z KRAJU

Kraków: puchar Kamila Stocha sprzedany za 5 tys. zł

Puchar, który Kamil Stoch wywalczył 22 stycznia 2017 roku w Zakopanem, został sprzedany na aukcji charytatywnej za 5 tys. złotych. Zlicytowano także trzy medale papieża Franciszka za 2,8 tys. zł. Do tej pory na rzecz artystów znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej zebrano blisko 44 tys. złotych

Polub nas na Facebooku!

Wszystko za sprawą 9. koncertu charytatywnego zorganizowanego przez Fundację Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, który 12 lutego odbył się w Filharmonii Krakowskiej. Podczas aukcji połączonej z koncertem licytowano przedmioty przekazane przez znanych polityków, artystów, sportowców i duchownych. – Dostaliśmy wiele przedmiotów od ludzi, którzy się różnią i na co dzień być może nawet się nie lubią czy ze sobą walczą. Ta akcja okazała się przestrzenią, gdzie to wszystko jest nieistotne. Liczy się to, że chcemy zrobić coś dla innych – podkreśliła Anna Dymna.

 

Najcenniejszym zlicytowanym w niedzielę przedmiotem był puchar Kamila Stocha z zawodów Pucharu Świata w Zakopanem. Drugą w kolejności najwyższą kwotę, zaproponowano za pióro wieczne “Mały Książę” i egzemplarz “Małego Księcia” z 1958 roku. Za przedmioty, które były darem od wolontariuszy Fundacji “Mimo Wszystko” zapłacono 4 tys. zł. Niewiele mniej, bo 3,6 tys. zł przeznaczono na dwustronny rysunek Wiesława Dymnego, nalewkę pigwową zrobioną przez Annę Dymną i góralską ciupagę, którą aktorka dostała od górali w 2012 roku.

 

Ponadto na aukcji zlicytowano również trzy medale papieża Franciszka – dwa upamiętniające Jubileuszowy Rok Miłosierdzia i jeden, który był pamiątką jego podróży apostolskiej do Polski z okazji Światowych Dni Młodzieży. Łączna kwota z ich sprzedaży wyniosła 2,8 tys. zł. Wśród najdroższych licytowanych przedmiotów znalazły się również filiżanka i broszka z cyrkoniami, należące do premier Beaty Szydło, obraz autorstwa Jana Kantego Pawluśkiewicza, zegar przekazany przez kard. Stanisława Dziwisza czy zegarek szwajcarskich linii kolejowych ofiarowany przez Krzysztofa Pendereckiego.

 

Przedmioty, które podczas licytacji nie znalazły nowych właścicieli zostaną wystawione na aukcji internetowej w serwisie www.charytatywni.allegro.pl. Zainteresowani będą mogli je nabyć do 31 marca 2017 roku.

 

Dochód z tegorocznego koncertu wesprze leczenie i rehabilitację trzech artystów, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Jednym z nich jest Andrzej Brandstatter, muzyk walczący ze stwardnieniem rozsianym, od lat zajmujący się kulturą góralską. Kolejny potrzebujący artysta to Adam Moszumański, członek zespołu Anawa oraz Wawele, zmagający się z chorobą Parkinsona. Ostatnim z beneficjentów jest Maciej Negrey, kompozytor i muzykolog, u którego dwa lata temu zdiagnozowano nowotwór trzustki.

 

Łączna kwota zlicytowanych w niedzielę przedmiotów wyniosła blisko 44 tys. zł. Jednak nie jest to ostateczna suma, ponieważ na rzecz potrzebujących przekazane zostaną zarówno fundusze zebrane podczas licytacji internetowych, jak i dochód z biletów wstępu na koncert w filharmonii. – „Groj, muzycko, groj! Miłość ceko na nos!” to jest hasło naszego dzisiejszego spotkania. Miłość jest naszym drogowskazem. Ona nadaje sens naszemu życiu, dodaje nam siłę, pomaga przenosić góry i przezwyciężać trudności. Zawsze czeka na nas tylko musimy ją w sobie odnaleźć, otworzyć się na nią i przyjąć kiedy będzie nam potrzebna – tłumaczyła w niedzielę Anna Dymna.

 

Na potrzebujących artystów swoje serca otwarło wielu Krakowian. – Mam specjalny powód, żeby tu dziś być. Maciej Negrey, dla którego dziś zbierane są pieniądze kiedyś mi bardzo pomógł. Nie mogłabym się mu za to nie odwdzięczyć. Czasami tak bywa, że potrzebujemy pomocy. Warto się dzielić z innymi, bo samotne życie wcale nie jest łatwe – wyjaśnia Barbara z Krakowa.

 

Podczas koncertu dla publiczności zagrali Białcanki i Hajlandery, a także Chór Chłopięcy Filharmonii Krakowskiej. Wieczór zakończył występ zespołu Zakopower.


ps / Kraków

Katolicka Agencja Informacyjna

Podano datę uroczystości pogrzebowych Heleny Kmieć

Uroczystości pogrzebowe Heleny Kmieć odbędą się 18 i 19 lutego - poinformował bp Jan Zając. Pochodząca z archidiecezji krakowskiej wolontariuszka i misjonarka została zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Miała 25 lat

Polub nas na Facebooku!

W sobotę 18 lutego o godz. 19.30 u księży salwatorianów w Trzebini zostanie odprawiona Eucharystia, po której przy trumnie śp. Helenki trwać będzie czuwanie wolontariatu. Całość sobotnich uroczystości żałobnych zakończy Apel Jasnogórski.

 

W niedzielę 19 lutego o godz. 15.00 w rodzinnej parafii Heleny, w kościele pw. św. Barbary w Libiążu rozpocznie się Msza święta pogrzebowa, po której doczesne szczątki tragicznie zmarłej wolontariuszki zostaną odprowadzone na cmentarz parafialny.

 

Helena Kmieć zaangażowała się w działalność salwatoriańskiego wolontariatu misyjnego w 2011 roku czyli od początku jego działalności. Należała do regionu w Trzebini. Była stewardessą, świeżo upieczoną absolwentką Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

 

Śpiewała, grała na gitarze, była bardzo utalentowana, łatwo nawiązywała kontakty, w czym pomagała bardzo dobra znajomość angielskiego.

Wcześniej wyjeżdżała jako wolontariuszka misyjna do innych krajów, natomiast wyprawa do Boliwii była pierwszym tak dalekim wyjazdem. Do Polski miała wrócić po sześciu miesiącach.

 

Dwa dni przed wyjazdem, 6 stycznia, w bazylice w Trzebini odbyło się tzw. posłanie – nałożenie krzyża misyjnego dla Heleny i jej współtowarzyszki, Anity Szuwald. Po Mszy miało miejsce spotkanie z ich znajomymi i przyjaciółmi.

W boliwijskiej Cochabambie zaangażowała się w odnawianie sal w ochronce prowadzonej tam przez siostry służebniczki dębickie.

 

Helena Kmieć została zamordowana we wtorek, 24 stycznia.

Pochodziła z Libiąża. Była spokrewniona z emerytowanym biskupem archidiecezji krakowskiej Janem Zającem.


md / Kraków

Katolicka Agencja Informacyjna