video-jav.net
Z KRAJU

Kard. Nycz: nie ma dialogu bez odniesienia do prawdy

Dialog dla dialogu, tak samo jak otwarcie człowieka na świat, nie jest celem samym w sobie. Nie ma dialogu bez odniesienia do prawdy. Nie wolno nam nigdy retuszować Ewangelii, jeśli chcemy pozostać wierni Chrystusowi – powiedział w poniedziałek kard. Kazimierz Nycz w kościele św. Jacka w Warszawie

Polub nas na Facebooku!

Msza św., której przewodniczył, została odprawiona z okazji przypadającego 24 października jubileuszu 60-lecia Klubu Inteligencji Katolickiej.

Eucharystię z metropolitą warszawskim koncelebrowali wieloletni asystent kościelny KIK bp Bronisław Dembowski, obecny duszpasterz wspólnoty ks. Andrzej Gałka oraz ojcowie dominikanie z klasztoru przy ul. Freta. W Mszy św. modlono się za założycieli KIK, jego zmarłych członków, dziękowano też bp. Dembowskiemu za wiele lat opieki nad Klubem.

W homilii kard. Kazimierz Nycz przypomniał, że Klub Inteligencji Katolickiej w Warszawie powstał dokładnie 24 października 1956 r., na fali październikowej odwilży po latach stalinizmu, niemal dokładnie wtedy, gdy został zwolniony z więzienia Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

KIK – zaznaczył metropolita warszawski – powstał dzięki inicjatywie przygotowanych do takiej działalności ludzi, którzy wykorzystali swoje doświadczenie jeszcze z aktywności organizacji katolickich okresu międzywojennego. Zrealizowali oni w ramach KIK formułę współpracy katolików świeckich w Kościele i w świecie.

 

Klub powstał na kilka lat przed Soborem Watykańskim II, dlatego był w relacji do niego „stowarzyszeniem profetycznym”. – Został założony przez ludzi rozumiejących miejsce świeckich w Kościele, ale też rozumiejących potrzebę stworzenia takiego stowarzyszenia, które w trudnych dla Kościoła i Polski czasach potrafiło być forum wymiany myśli i działania w różnych obszarach – mówił kaznodzieja.

„Mimo tych trudności, które przeżywali katolicy w Polsce, także należący do KIK, było to dzieło bardzo potrzebne. Mimo też trudnych, czasem kontrowersyjnych decyzji, w ciągu lat 60. i 70., Kluby Inteligencji Katolickiej na czele z warszawskim, pełniły rolę reprezentacji katolików świeckich w Kościele” – podkreślił kard. Nycz.

Kardynał przypomniał, że historię KIK można podzielić na trzy okresy: do 1980 r. i powstania „Solidarności”, gdy zaczęły powstawać Kluby w innych miastach; w latach 1981-1989 – naznaczony skupieniem się na obronie godności człowieka i pomocy charytatywnej; wreszcie po 1989 r., polegający na „szukaniu nowego miejsca i formuły działania katolików świeckich w Kościele”.

 

Nawiązując do dzisiejszych czytań, kard. Nycz przypomniał słowa św. Pawła o tym, że są wokół nas rzeczy, których nie wolno nam zaakceptować.

– Ani rozpusta, ani chciwość – nie ma w ogóle dyskusji wobec takich zjawisk, które były w czasach św. Pawła i dziś są w jeszcze większym nasileniu. Bardzo często człowiek jak gdyby próbował iść na pewien kompromis: „A może jednak?”. Wpatrując się w słowa św. Pawła, chciejmy być równie jednoznaczni, jeżeli chodzi o czynienie dobra, do którego jesteśmy powołani. Ale chciejmy być również stanowczy i jednoznaczni wtedy, gdy przychodzi pokusa kompromisu wobec tego, co święty wymienia jako nie do zaakceptowania dla tych, którzy chcą iść drogą Królestwa Niebieskiego – mówił kardynał.

„Stajemy tu wobec tego, co nazywamy dialogiem ze światem (…) Dialogiem, który nie jest sztuką dla sztuki, dialogiem dla dialogu, bo dialog nie jest celem. Tak samo jak otwarcie człowieka na świat nie jest celem samym w sobie. Jest drogą do tego, by ludzie się poznawali i zbliżali, ale przede wszystkim, by respektowali najważniejsze kryterium dialogu, jakim jest prawda i jej poszukiwanie” – podkreślił kard. Nycz.

 

„Nie ma dialogu bez odniesienia do prawdy, bo wtedy idziemy na kompromisy, o których mówi św. Paweł” – dodał hierarcha.

 

Kard. Nycz powiedział też, że warszawski KIK nosi w sobie ogromny potencjał duszpasterski, jakim są rodziny, dzieci i młodzież skupione wokół tej wspólnoty. – To jest dobro, które nie podlega żadnej dyskusji. Jest w tym zawarta przyszłość, bo młodość jest źrenicą oka, przez którą można patrzeć w przyszłość – dodał.

Życzył członkom KIK, by umieli realizować nadal główne punkty działania świeckich w Kościele, takie jak rodzina i wychowanie, ewangelizacja, czy wrażliwość miłosierdzia na potrzebujących, ludzi bezdomnych czy uchodźców oraz „aby nie dać sobie wmówić przez różne siły zewnętrzne, które nam to podpowiadają, że nie ma tego problemu”. – Jest ten problem i nie wolno nam nigdy retuszować Ewangelii, jeśli chcemy pozostać wierni Chrystusowi – powiedział na zakończenie kard. Nycz.

 

Po Eucharystii w pobliskiej siedzibie Klubu Inteligencji Katolickiej tegorocznym laureatem przyznawanej przez KIK nagrody PONTIFICI – Budowniczemu Mostów ogłoszono ks. prof. Tomáša Halika, czeskiego duszpasterza, teologa, filozofa, psychologa, jednego z najwybitniejszych współczesnych myślicieli katolickich.

Obchody 60-lecia KIK zakończy 19 listopada III Wielopokoleniowy Charytatywny Bal Klubu Inteligencji Katolickiej na rzecz Funduszu Stypendialnego KIK. Podczas Balu nastąpi wręczenie nagrody „PONTIFICI – Budowniczemu Mostów” ks. prof. Tomášowi Halíkowi, a laudację na jego cześć wygłosi o. Tomasz Dostatni OP.

 

Klub Inteligencji Katolickiej powstał w 1956 roku. Przez całe dekady był jednym z nielicznych skupisk środowisk opozycji demokratycznej w Polsce. Dziś nadal jest kuźnią postaw obywatelskich w społeczeństwie i kształtowania odpowiedzialności świeckich w Kościele. Poprzez akcje, projekty oraz inicjatywy swoich członków, Klub tworzy przestrzeń do działania, wymiany myśli i dialogu.

„Tym, co nas łączy w Klubie, co daje nam poczucie siły i bezpieczeństwa, jest wiara płynąca z Ewangelii oraz powołanie do działania na rzecz dobra wspólnego. Działanie na rzecz innych daje radość i poczucie sensu, które często trudno jest inaczej odnaleźć” – mówiła we wstępie do jubileuszowej Mszy św. prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie Joanna Święcicka.

 

Po 60 latach działania, do KIK-u należy obecnie prawie 1700 członków, działa 16 sekcji tematycznych. W ciągu roku ponad 100 wolontariuszy-wychowawców organizuje cykliczne spotkania oraz ok. 45 obozów dla prawie 600 dzieci i młodzieży. Od 2002 r. KIK w ramach Funduszu Stypendialnego przekazał studentom i uczniom stypendia o łącznej wartości ponad 300 tys. zł, wspierając ich rozwój i edukację.


lk / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Msza o pojednanie polsko-ukraińskie

Msza św. o pojednanie polsko-ukraińskie oraz panel dyskusyjny na ten temat, odbyły się w Płocku w związku z filmem „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego, który jest wyświetlany w polskich kinach

Polub nas na Facebooku!

Mszy św. w intencji pojednania polsko-ukraińskiego przewodniczył ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, wykładowca teologii moralnej w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku. Zastanawiał się, czym jest istota przebaczenia oraz w jaki sposób należy podchodzić do win społecznych, które czasem nawarstwiają się przez pokolenia.

„Kościół na Soborze Watykańskim II wypracował metody oczyszczania się z grzechów społecznych. W wadze tego zagadnienia mówił zarówno kardynał Stefan Wyszyński, który piętnował polskie wady narodowe, wskazując drogi nawrócenia, jak też św. Jan Paweł II, który podkreślał, że tylko zapomnienie przeszłych win, swoiste zaprzestanie `życia przeszłością` jest szansą na prawdziwe pojednanie” – zaakcentował kaznodzieja.

 

Po Mszy św. jej uczestnicy przeszli do Opactwa Pobenedyktyńskiego, gdzie odbył się panel dyskusyjny. O swoich doświadczeniach z życia na Wołyniu opowiedziała Kazimiera Olkowicz, z domu Świątek, która w 1943 roku, mając 9 lat, wraz rodzicami została wysiedlona do Polski. Była świadkiem wydarzeń, które poprzedziły opuszczenie Wołynia.

„Polskie i ukraińskie wsie współistniały obok siebie, a Ukraińcy byli dla nas dobrzy i serdeczni, żyli z Polakami w zgodzie, było wiele mieszanych małżeństw. Gdy zaczęło być niebezpiecznie, nocą chowaliśmy się w wykopanej za domem rei, a ojciec chodził nocą na dyżur, podczas którego razem z innymi pilnował wsi przed bandami. Każdy z domów wyposażony był w coś rodzaju dzwonka, gdy ktoś obcy zbliżał się do wsi, uderzano w niego i zaraz cała wieś wiedziała, że trzeba się chować. Przeżyliśmy dzięki temu dzwonkowi” – relacjonowała Kazimiera Olkowicz.

Pamiętała, że gdy zaczęło dochodzić do mordów na Polakach, ratowali ich Ukraińcy, to były częste przypadki. W 1996 roku Kazimiera Olkowicz wróciła do stron rodzinnych w okolice Kołomyi, zastała tam jedynie 10 procent istniejących za jej dzieciństwa zabudowań. Gdy pytała mieszkańców, czy zdają sobie sprawę, czyje domy zasiedlili, twierdzili, że nie wiedzą.

W panelu uczestniczyła także Waleria Gordienko, Ukrainka od 25 lat mieszkająca w Polsce. Jej przodkowie przeżyli reżim komunistyczny i okupację niemiecką. Wychowywała się w 500 metrów od Babiego Jaru koło Kijowa – miejsca kaźni Ukraińców i Żydów z czasów II wojny światowej.

„Katyń, Wołyń, Auschwitz, Srebrenica, Majdanek, Treblinka – to wszystko są miejsca cierpienia i bólu. Mówienie o tym bólu bez przebaczenia, będzie tylko rozdrapywaniem ran” – przekonywała Ukrainka dodając, że kocham dwie ojczyzny.

 

 

Z kolei Jan Engelgard, dyrektor Muzeum Niepodległości przyznał, że Polacy na Wołyniu mieli problem tylko z jedną organizacją – banderowską, chociaż bojówki ukraińskie zabijały przede wszystkim Ukraińców.

„Jeśli współcześnie grekokatolicy nazajutrz po oficjalnym przebaczeniu, składają kwiaty pod pomnikiem Bandery, to znaczy, że sytuacja cały czas jest nierozwiązana. Gloryfikacja Bandery bez przyznania się do winy i wyrażenia skruchy, powoduje zaognianie się sytuacji. Ci, którzy przeżyli Wołyń, przebaczyli sąsiadom, ale boli ich to, że Ukraina wraca do tych tradycji. Po co?” – pytał retorycznie historyk.

 

Natomiast ks. kan. dr Włodzimierz Piętka, redaktor naczelny płockiej edycji „Gościa Niedzielnego”, który jako student uczestniczył w pielgrzymce św. Jana Pawła II na Ukrainę, zwrócił uwagę na charakter przesłania, jakie zawiózł tam papież.

„Papież przypomniał Ukraińcom, że tam był chrzest, że stamtąd wiara rozeszła się na cały wschód. Padły słowa o przebaczeniu – żeby iść ku jednemu Chrystusowi, oczyścić pamięć historyczną, budować, a nie dzielić. To była jedna z najtrudniejszych, choć upragnionych pielgrzymek. Co istotne, Ojciec święty na Ukrainie nie mówił o rzezi wołyńskiej czy ludobójstwie” – zauważył duszpasterz.


eg / Płock

Katolicka Agencja Informacyjna