Nasze projekty

Dominikanie przygotowują proces beatyfikacyjny o. Badeniego

Polska prowincja dominikanów postanowiła rozpocząć przygotowania do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego dwóch zmarłych w ostatnich latach członków Zakonu: o. Joachima Badeniego OP oraz br. Gwali Torbińskiego OP.

Wprawdzie kapituła, w czasie której podjęto taką decyzję obradowała w lutym 2018 r., jednak jej postanowienia weszły w życie dopiero teraz, po opublikowaniu akt kapituły.

Na mocy tej decyzji powstaną komisje, których zadaniem będzie sprawdzenie, czy istnieje podstawa do rozpoczęcia wspomnianych procesów. – “Będą zbierane informacje na temat kandydatów, dowody istnienia ich kultu, także zostaną wstępnie przejrzane pozostawione przez nich pisma” – wyjaśnia Elżbieta Wiater, historyk i teolog zajmująca się biografią br. Gwali Torbińskiego OP.

Joachim (Kazimierz Stanisław) Badeni urodził się 14 października 1912 r. w Brukseli w rodzinie arystokratycznej (nosił tytuł hrabiego i pieczętował się herbem Bończa). Ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. W młodości czerpał z życia pełnymi garściami, nawrócił się niewiele przed wybuchem II wojny światowej. Po wyświęceniu w 1950 r. na kapłana posługiwał jako duszpasterz akademicki w Krakowie i Poznaniu, rozwijając działające tam dziś duszpasterstwa. Miał wyjątkowy dar porozumienia ze świeckimi oraz dar uzdrawiania i słowa. Był stałym spowiednikiem i kierownikiem duchowym dla wielu osób, szczególnie ceniono jego rady dotyczące poszukiwania żony lub męża oraz życia małżeńskiego. Wielu ceniło jego kazania. Ostatnie tygodnie swojego życia spędził obłożnie chory, starając się do swojego cierpienia podchodzić z humorem. Dla świadków jego odchodzenia ten czas był wielkimi rekolekcjami. Zmarł 11 marca 2010 r. w krakowskim klasztorze Dominikanów.

Reklama
Reklama

Br. Gwala Torbiński OP był z kolei niewiele znanym ludziom świeckim bratem zakonnym, który większość ostatniej części swojego życia spędził za klauzurą wśród współbraci, posługując zakonowi swoją pracą. Pracował m.in. jako zecer w wydawnictwie dominikanów we Lwowie, jako organista na Służewie, jako klasztorny zaopatrzeniowiec w Poznaniu. W 1960 r. otrzymał asygnatę do klasztoru krakowskiego i tu już pozostał do śmierci, pracując jako zakrystianin a przede wszystkim pomocnik bibliotekarza. Korzystając ze swojego miejsca pracy, bardzo dużo czytał i stale się douczał. Sam nauczył się łaciny i francuskiego oraz prawdopodobnie znał biegle niemiecki. Pomimo rosnącego stale osłabienia organizmu i towarzyszącego mu nieustannie bólu (wykryto u niego raka kości) bez skargi przyjmował polecenia i starał się je wykonywać najlepiej, jak potrafił. Uczył się na pamięć imion i nazwisk całych roczników braci – zwykle był pierwszym z krakowskich dominikanów, który znał ich wszystkich. Zamówione książki przynosił pod drzwi cel, aby bracia nie tracili czasu na schodzenie do czytelni. Nieustannie się modlił i zachowały się świadectwa, które świadczą o tym, że miał przeżycia mistyczne, choć nigdy się nimi nie dzielił. Często nocami czuwał w kaplicy, z wielką pobożnością przyjmował Komunię św. i służył do mszy, czasem po kilka razy dziennie, jeśli była taka potrzeba. Zmarł 13 lipca 1999 r. w Krakowie.

ad/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Więcej o o. Joachimie Badenim >>

o. Joachim opowiada bajkę o smoku

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite