Co epidemia powiedziała nam o Kościele?

Jak epidemia koronawirusa wpłynęła na Kościół w Polsce? Obudziła nadzieje, czy napełniła lękiem? Jak okres izolacji wpłynął na naszą wiarę? Na te i inne pytania odpowiedzieli przedstawiciele różnych środowisk katolickich.

Polub nas na Facebooku!

W ankiecie, którą przeprowadziła Katolicka Agencja Informacyjna wzięli udział m.in: abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski i Przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP, abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki i Przewodniczący Komisji Duszpasterstwa KEP, bp Adrian Galbas SAC, biskup pomocniczy diecezji ełckiej, bp Pior Libera, ordynariusz diecezji płockiej, bp Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej, s. Jolanta Olech, matka generalna Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, s. Małgorzata Borkowska OSB, przełożona przełożona Opactwa Benedyktynek w Żarnowcu, ks. Wojciech Sadłoń, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, o. Józef Augustyn SJ, ks. Grzegorz Michalczyk, krajowy duszpasterz środowisk twórczych, ks. Mieczysław Puzewicz, Delegat Metropolity Lubelskiego ds. Osób Wykluczonych, Paweł Milcarek, szef kwartalnika “Christianitas”, dr hab. Sławomir Sowiński z Instytutu Politologii UKSW, Irena i Jerzy Grzybowscy, założyciele Ruchu Spotkania Małżeńskie, Magda Wolnik ze Wspólnoty Sant’Egidio.

 

Być w kościele i być w Kościele

Czy okres izolacji mógł wpłynąć na pogłębienie wiary, czy może na jej osłabienie? –  To zależy, czy ktoś ma wiarę, czy tylko wierzenia – odpowiada bp Adrian Galbas. – Ci pierwsi docenili możliwość uczestniczenia w mszy św. transmitowanej bardzo często z ich własnego kościoła, a jednocześnie zdali sobie sprawę z niewystarczalności tej transmisji oraz z faktu, że jednak Kościół to żywa wspólnota. Niestety, trzeba się liczyć i z tym, że u wielu tak długotrwała nieobecność w kościele osłabi i tak słabą już wiarę. Można było wiele tygodni być bez mszy, można było być bez wielkanocnej spowiedzi i oczywiście bez święconki i nic się nie stało – wyjaśnia biskup. Hierarcha podsumowuje, że ten czas pokazał, „kto, i owszem, był w kościele, ale niestety nie był w Kościele”.

– Na pewno wiele osób zaczęło się zastanawiać nad swoim życiem, jego sensem, życiowymi rolami, nawet nad wiecznością – mówi ks. Mieczysław Puzewicz, Delegat Metropolity Lubelskiego ds. Osób Wykluczonych. – To dobry grunt do wiary opartej na świadomym wyborze. Okazało się, że do życia nie wystarczy smartfon i internet. Z pewnych form religijności zrezygnują (albo już zrezygnowali) ci, dla których nie były one przejawem wiary, a jedynie tradycją, pewną grą społeczną – dodaje. Zwraca jednak uwagę, że na wychwycenie wyraźnych ku temu tendencji trzeba jeszcze trochę poczekać.

Podobnie czas izolacji ocenia Paweł Milcarek, szef kwartalnika “Christianitas“. – Tak, jak to bywa w niemal każdym kryzysie: okazaliśmy się tacy, jacy zwykle jesteśmy, tylko mocniej – na plus i minus. Kryzys czasami odkrywa szanse, ale sam nie leczy, zwykle tylko wzmaga to, co jest już w nas – mówi Milcarek. Zwraca też uwagę, że w tym czasie „mocno ujawniło się społeczne znaczenie religijności i pobożności: zapotrzebowanie na różne formy modlitwy, na Spowiedź i Komunię było masowe, a ból z powodu niemożności bycia w kościele był odczuwalny.”

 

Nie możemy protezy, jaką jest transmisja telewizyjna czy internetowa w odniesieniu do liturgii traktować jako coś normalnego

Ks. Wojciech Sadłoń SAC zauważa, że „katolicy mieli autentyczną potrzebę uczestniczenia przede wszystkim w sakramentach. Świadczą o tym statystyki oglądalności Mszy św. w telewizji i internecie”. – Inne formy duchowych praktyk nie przyciągały tak jak sama Eucharystia – mówi ks. Sadłoń. Arcybiskup Stanisław Budzik, metropolita lubelski, przyznaje, że „głód Eucharystii jest zjawiskiem dobrze świadczącym o wiernych”, a abp Wiktor Skworc przypominając o trwającym roku Eucharystii zachęca: „Teraz – zachęcając wiernych do powrotu do kościołów – wskazujmy na Eucharystię, która daje życie. To duszpasterska szansa, bo Kościół żyje dzięki Eucharystii”. Hierarcha zwraca też uwagę, że choć jesteśmy wdzięczni za wszelkie internetowe transmisje, to Kościół w swojej istocie jest wspólnotą. – Nie możemy protezy, jaką jest transmisja telewizyjna czy internetowa w odniesieniu do liturgii traktować jako coś normalnego – zauważa abp Budzik.

Paweł Milcarek żywi nadzieję, że „lekcja z Komunii duchowej pozwoli teraz głębiej podchodzić do Komunii liturgicznej, sakramentalnej, a księżom lekcja celebracji „bez ludu” przypomni, że jednak celebrują najpierw dla Boga, jako przewodnik-głowa dla Ciała w marszu, a nie pan przewodniczący za stołem”. Mówi o tym także dr hab. Sławomir Sowiński, wskazując, że epidemia pokazała „że sercem i ośrodkiem nerwowym Kościoła jest wspólnota parafialna, pokazała, jak bardzo wzajemnie potrzebni są sobie duchowni i świeccy oraz jak istotne znacznie mają w naszym życiu sakramenty”.

Także jezuita, o. Józef Augustyn przyznaje, że nie wierzy przewidywaniom, jakoby epidemia miała zniechęcić ludzi do chodzenia do kościoła. – Osobom, które poważnie traktują życie, rodzinę, więzi przyjacielskie, zaangażowanie zawodowe, epidemia, daje wiele do myślenia. Ona jest wyrazistym znakiem Boga. Przypomina nam, że człowiek nie jest właścicielem swego życia i ono do niego nie należy – mówi o. Augustyn.

Bp Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej, wyraża jednak obawę, że “dla sporej grupy, szczególnie ludzi młodych, sytuacja po pandemii będzie dobrą okolicznością do zerwania częściowo lub całkowicie kontaktu z Kościołem”. – Sytuacja ostatnich tygodni uświadomiła mi, że teraz wiernych Kościoła katolickiego w Polsce czeka swoisty egzamin z wiary i jej praktykowania. To znaczy będą musieli w sumieniu podjąć decyzję, co dalej z ich uczestnictwem w liturgii. Na szczęście dla wielu katolików Kościół jest i pozostanie rzeczywistością podstawową, przestrzenią ich życia duchowego – mówi biskup pomocniczy diecezji płockiej.

Ks. Piotr Sadkiewicz, proboszcz parafii w Leśnej k. Żywca i pierwszy laureat konkursu Proboszcz Roku wyznaje, że z przykrością zauważa oddalanie się niektórych osób od Kościoła. – Już usłyszałem, że ktoś “nie będzie chodził do spowiedzi bo przecież wystarczy wzbudzić żal doskonały, więc po co się spowiadać przed księdzem”, jak również: “nie chodziłem do kościoła przez 2 miesiące i nic się mi nie stało więc teraz też wystarczy chyba od czasu do czasu” – relacjonuje ks. Sadkiewicz.

Dr hab. Sławomir Sowiński z Instytutu Politologii UKSW widzi natomiast ryzyko, że możliwość wyboru z szerokiej „oferty duszpasterskiej”, jaka była dostępna za pośrednictwem internetu, może rodzić „niebezpieczeństwo religijności à la carte, gdzie bycie w żywej wspólnocie parafialnej, ze wszystkimi jej blaskami i cieniami, zastępuje się poszukiwaniem atrakcyjnego kaznodziei, czy ciekawego przeżycia”. – To oczywiście, zwłaszcza w dużych miastach, zjawisko nie nowe (nazywane z przekąsem „churchingiem”). Ale wzmocnione efektem duszpasterstwa wirtualnego umacniać może niestety oczekiwanie Kościoła jako wielkiego supermarketu z religijną (duchową) usługą, którą można sobie wybierać, jak na wielkim zakupowym portalu, a nie wspólnoty, której się towarzyszy, którą się współtworzy i za którą się odpowiada całe życie – wyjaśnia dr Sowiński.

Dużą wartość w możliwości wyboru widzą natomiast Irena i Jerzy Grzybowscy, inicjatorzy Spotkań Małżeńskich. – Uczestniczenie w liturgii w domu przyniosło możliwość wyboru miejsc jej przeżywania i wyboru homilii, niekiedy bardzo inspirujących i pogłębiających wiarę.  Niezapomniana pozostanie dla nas możliwość uczestniczenia online w jedną niedzielę w Mszy św. transmitowanej z kościoła seminaryjnego w Warszawie, w następną z Jasnej Góry, kolejną z sanktuarium w Łagiewnikach, itd. – przyznają. – W Niedzielę Miłosierdzia Bożego zorganizowaliśmy w kościele oo. dominikanów w Warszawie transmisję internetową Mszy św. sprawowanej specjalnie dla animatorów i uczestników Spotkań Małżeńskich z naszym przesłaniem skierowanym do nich. Tak różnorodne przeżywanie liturgii pogłębiło naszą wspólnotę z całym Kościołem – dodają Grzybowscy.

 

fot. YouTube/Dominikanie Freta

 

Potrzeba katechezy

Wielu uczestników ankiety wskazuje na potrzebę pogłębionej katechezy oraz formacji liturgicznej. Paweł Milcarek uważa, że „odniesienie do Eucharystii czy niedzielnej Mszy świętej okazało się bardziej intuicyjne niż katechizmowe, w związku z czym racjonalne postępowanie biskupów (dyspensy itp.) bywało przyjmowane podejrzliwie lub ze złością”. Brak katechizacji, jak zauważa bp Adrian Galbas, „doprowadza do małej wiedzy o tym, w co wierzymy, a to daje zawsze (a w tym czasie dało szczególnie) pożywkę różnym pseudomędrcom, którzy wprowadzali wiele niepotrzebnego zamieszania, głosząc poglądy będące mieszaniną herezji, zabobonów, a nawet magii”. – Lekarstwem jest katecheza oparta na katolickiej (a nie prywatnej!) interpretacji Biblii oraz na lekturze Katechizmu – proponuje biskup.

 

Na podobny problem zwraca uwagę abp Wiktor Skworc, ordynariusz archidiecezji katowickiej. – Transmisje parafialnych celebracji parafialnych objawiły braki przede wszystkim formacji liturgicznej i muzycznej części duchowieństwa – mówi abp Skworc. Dodaje też, że „brak możliwości uczestnictwa w Mszy św. w pierwszych tygodniach pandemii albo wymóg przestawienia się na duchowe przeżywanie pozasakramentalnych form budowania relacji z Bogiem czy możliwość jedynie duchowej Komunii obnażyły luki w teologiczno-katechetycznej formacji zarówno części księży, jak i osób świeckich”.

Dr Sowiński widzi szansę na częściowe „oczyszczanie naszej religijności z pewnej, źle rozumianej obrzędowości, która czasem może (choć nie musi) zacierać sens eschatologiczny naszej wiary.” – Na przykład. Wielkanoc bez „święconki” burzyła być może pewien tradycyjny obrzęd czy rytuał, ale tym samym, ci którzy chcieli Wielkanoc w tym roku świętować, mieli szansę zadać sobie zadać pytanie: o co właściwie chodzi w noc Paschy? – pyta dr Sowiński.

Transmisje parafialnych celebracji parafialnych objawiły braki przede wszystkim formacji liturgicznej i muzycznej części duchowieństwa

Ks. Grzegorz Michalczyk, krajowy duszpasterz środowisk twórczych, zwraca natomiast uwagę, że obecna sytuacja objawiła też “pewną kościelną niefrasobliwość w podejściu do zagrożenia”. – Mimo reakcji wielu biskupów apelujących o rozwagę i odpowiedzialność, praktyka duszpasterska szła często własnym torem – mówi ks. Michalczyk i wskazuje, że przejawem lekceważenia powagi problemu były m.in. Komunia św. udzielana raz do ręki, raz do ust, brak dezynfekcji konfesjonału, przekraczanie obowiązującego limitu wiernych, nieprzestrzeganie procedur sanitarnych, a to wszystko, jak mówi, nierzadko z ironią wobec „wyimaginowanego” zagrożenia. Wspomniał także, że niestety przykład takiej postawy wychodził od samych księży, niekiedy od poważanych autorytetów, którzy twierdzili, że wirus nie przenosi się na “kapłańskich rękach”, a sama Eucharystia ma oczyszczającą moc, także w kontekście koronawirusa. – Łatwość przyjmowania przez wiernych podobnych argumentów świadczyć może o obecnych wciąż w nas pokładach magicznego myślenia z chrześcijaństwem nie mających nic wspólnego – mówi ks. Michalczyk.

Dodatkowo porusza także temat braku “jedności wśród biskupów w kwestii wprowadzenia ujednoliconych w całej Polsce (i poprzednio i obecnie) rozwiązań prawnych na czas epidemii”. – Duże rozbieżności w tym zakresie (dyspensy, dyspozycje, zachęty) wciąż powodują niemało zamieszania wśród wiernych – zwraca uwagę ks. Michalczyk. Na “brak jednego wspólnego języka, wspólnych działań, wspólnych decyzji podejmowanych przez biskupów dla całego Kościoła w Polsce” wskazuje również ks. Piotr Sadkiewicz. – Byliśmy świadkami partykularnych decyzji, bardzo zróżnicowanych na terenie kraju, co raczej źle wpłynęło na wizerunek Kościoła, rodziło pytania wśród wiernych: “dlaczego w tej diecezji jest tak, a u nas inaczej?” – mówi ks. Sadkiewicz.

 

 

Żywa wiara, więzi, Kościół Domowy

Abp Stanisław Budzik zauważa, że doświadczenie walki o wiarę w trudnościach nie jest dla Polaków doświadczeniem nowym i przypomina o okresie zaborów, kiedy to katolicyzm niejednokrotnie wiązał się z ograniczeniami a także prześladowaniami. Jak mówi metropolita „epidemia nie wpędziła nas w tak trudną sytuację, jak to było w czasach zaborów, niemniej niemożliwość udziału w niedzielnej Eucharystii, w obrzędach Wielkiego Tygodnia, była dla wielu wierzących bardzo bolesna”. – Czasem trzeba coś stracić, aby docenić wartość rzeczy oczywistych – przyznaje abp Budzik. Abp Wiktor Skworc ma natomiast nadzieję, „że doświadczenie różnorakich braków, także w wymiarze życia religijno-duchowego sprawiło, że nasza wiara w Boga stała się dojrzalsza”.

S. Jolanta Olech, matka generalna sióstr urszulanek, wyraża przekonanie, że czas epidemii „u wielu osób mógł spowodować pewne zagubienie, ale też dla wielu wiernych na pewno był czasem doświadczenia dobrodziejstwa pustyni, oczyszczenia od nadmiaru zewnętrznych elementów i podpórek, zachętą do życia w ciszy, często samotności – sam na sam z Bogiem”. Siostra przyznaje też, że czas izolacji był pod pewnymi względami czasem błogosławionym dla wspólnot zakonnych. – Było więcej czasu na modlitwę osobistą i wspólnotową, codzienne dłuższe spotkania w kaplicy i przy posiłkach odnawiały i pogłębiały więzi, dawały też więcej czasu na wymianę i rozmowy. Normalnie gdzieś pracujemy, wychodzimy z domu, do szkoły do biura itp. Teraz więcej czasu jesteśmy razem, a to pogłębia więzi – mówi s. Olech. S. Małgorzata Borkowska, przełożona przełożona Opactwa Benedyktynek w Żarnowcu, również mówi, że wraz z współsiostrami okres izolacji przeżyły “jako szansę większego skupienia i ściślejszego scalenia wspólnoty”. – Jesteśmy za ten czas głęboko wdzięczne – mówi s. Borkowska.

Podobnie o umocnienie relacji dbali uczestnicy Spotkań Małżeńskich. – Stwierdziliśmy, że konieczność integracji wspólnoty jest absolutnie konieczna w warunkach panującego wstrząsu psychicznego. Prowadzenie rekolekcji musieliśmy zawiesić, ale stwierdziliśmy, że nie można przerywać rozpoczętych serii Wieczorów dla Zakochanych – przygotowania do sakramentu małżeństwa – i w kilku ośrodkach Spotkań Małżeńskich kontynuowaliśmy je w formie telekonferencji – mówią Irena i Jerzy Grzybowscy.

 

Nasze duszpasterstwo skoncentrowane jest na posługach sakramentalnych, na nauczaniu moralnym, administracji, mniej natomiast na wprowadzeniu w osobiste doświadczenie Boga, w życie duchowe oraz w osobistą odpowiedzialność moralną

Bp Piotr Libera relacjonuje, że w diecezji płockiej ruchy i stowarzyszenia mimo epidemii starały się organizować spotkania i kontynuować formację. – Szczególną aktywnością odznaczają się ruchy i stowarzyszenia skupiające młodzież, ale również stowarzyszenia grupujące starsze osoby. Czasu nie zmarnowały np. Klub Inteligencji Katolickiej, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Ruch Rodzin Nazaretańskich – wymienia ordynariusz płocki. Wskazuje nawet, że “można było odnieść wrażenie, że wierni działający w tych wspólnotach stają się jeszcze bardziej aktywni niż zazwyczaj”.

Jezuita, o. Józef Augustyn, uważa natomiast, że pierwszy, „najtrudniejszy etap rozwoju epidemii”, został zdominowany przez techniczne kwestie prowadzenia duszpasterstwa, m.in. dawanie i znoszenie dyspens, ustalanie co wolno, a czego nie. – Mało było działań i inicjatyw na szczeblu krajowym o charakterze duchowym, głęboko modlitewnym – mówi jezuita. Dodaje też, że jego zdaniem epidemia ujawniła znany od jakiegoś czasu fakt: „nasze duszpasterstwo skoncentrowane jest na posługach sakramentalnych, na nauczaniu moralnym, administracji, mniej natomiast na wprowadzeniu w osobiste doświadczenie Boga, w życie duchowe oraz w osobistą odpowiedzialność moralną”.

Rekolekcjonista wyznaje również, że jego zdaniem duszpasterze mają za mało zaufania do wiernych, do ich duchowych tęsknot, pragnienia czystości serca i pyta, czy rzeczywiście konieczne było ustalanie dyspens, podczas gdy brak możliwości uczestnictwa we mszy zdawał się być dla wiernych oczywistością, przynajmniej ze względu na obowiązujące obostrzenia.

 

Lekcja, sprawdzian i co dalej?

S. Jolanta Olech zauważa, że czas epidemii „może stać się dla Kościoła czasem pewnego eksperymentu, pewnego rodzaju warsztatów, który mógłby pomóc w wypracowaniu nowych struktur organizacyjnych i metod duszpasterskich na czasy trudne, które niewątpliwie mamy przed sobą”. Podobnie bp Piotr Libera wskazuje, że “w niedalekiej przyszłości należałoby zorganizować jakąś formę szkolenia, warsztatu, podczas którego duchowni uczyliby się sprawnego posługiwania się mediami społecznościowymi, wdrażania nowoczesnych metod ewangelizacji za pośrednictwem internetu”.

“Oby została w nas lekcja odpowiedzialności za innych, pamięci o słabszych, zdanych na pomoc silniejszych”

Paweł Milcarek ma nadzieję, że „zostanie też w nas lekcja odpowiedzialności za innych, pamięci o słabszych, zdanych na pomoc silniejszych”. Takiej pomocy udzielają nieustannie, mimo epidemii, wolontariusze. – Przez cały okres pandemii pozostaliśmy z osobami bezdomnymi na ulicach, starając się zwiększyć pomoc materialną i dotrzeć do jak największej ilości osób potrzebujących wsparcia. W działania te zaangażowało się kilkudziesięciu nowych wolontariuszy, dla których osobiste spotkanie z osobami ubogimi oraz udział w modlitwie i spotkaniach formacyjnych Wspólnoty był pierwszym tego typu doświadczeniem – mówi Magda Wolnik ze Wspólnoty Sant’Egidio. Jak dodaje “odkrycie własnej kruchości i słabości oraz tęsknota za sakramentami i realnym spotkaniem z drugim człowiekiem mogą być dobrym doświadczeniem, pobudzającym również do współczucia wobec osób żyjących w krajach, w którym wolność kultu jest ograniczana lub jest utrudniony dostęp do sakramentów”.

– Epidemia była bez wątpienia sprawdzianem dla całej sieci instytucji katolickich w Polsce – mówi ks. Wojciech Sadłoń, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Jak zauważa ełcki biskup pomocniczy, Adrian Galbas SAC, wobec nagłej sytuacji epidemii nie okazał się bezradny, ponieważ „szybko pojawiły się decyzje o dyspensach, komunii duchowej, żalu doskonałym, transmisje online, propozycje bardziej indywidualnego, co nie znaczy gorszego, przeżywania Wielkiego Postu etc”. – Zważywszy na to, że te propozycje (poza transmisjami), nie były nowe, lecz znane w Kościele od wieków, pokazało to bogactwo skarbca Kościoła i Jego duchowości – dodaje bp Galbas.

Biskup z Ełku zwrócił też uwagę, że w tym trudnym czasie można było sobie także uświadomić, być może po raz pierwszy, że „nie wszystko muszą robić księża”. – Wiele osób zobaczyło, że można np. odprawić Drogę Krzyżową we własnym mieszkaniu, poświęcić pokarm na stół wielkanocny i to nie będzie nieważne – mówi hierarcha. Zwraca na to uwagę także metropolita katowicki, abp Wiktor Skworc, mówiąc, że „czas pandemii wskazał jednoznacznie na potrzebę umacniania rodziny – domowego Kościoła oraz rozwijania chrześcijańskiej formacji parafialnych wspólnot, oddziałujących na małżeństwa i rodziny”.


Na podstawie ankiet KAI – Opracowanie Otylia Sałek/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Kard. Nycz: Mamy za co Bogu dziękować i co Mu zawierzać

– Mamy Panu Bogu za co dziękować, mimo tej trudnej sytuacji, a może nawet w tej trudnej sytuacji. Ale mamy także Panu Bogu co zawierzać: nas samych, nasze rodziny, Kościół, Polskę i cały świat – powiedział kard. Kazimierz Nycz, któy przewodniczył Mszy świętej w Święto Dziękczynienia w Świątyni Opatrzności Bożej.

Polub nas na Facebooku!

– To święto, choć skromniejsze, jest dzisiaj tak bardzo potrzebne, abyśmy w imieniu Kościoła i świata dokonali zawierzenia Bożej Opatrzności trudnego dziś, które przeżywa świat i każdy z nas. Jest ono potrzebne także, abyśmy zawierzyli przyszłość, aby stała się dla nas pomyślna i szczęśliwa – mówił w homilii metropolita warszawski.

Nawiązał też, do planowanej na ten dzień beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, której termin został przełożony ze względu na epidemię koronawirusa. – Miał być dzień niezwykle uroczysty beatyfikacji sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia na placu Piłsudskiego. Uroczystość miała się kończyć procesją z relikwiami nowego błogosławionego do Świątyni Opatrzności Bożej, ale stało się inaczej – wspomniał.

Metropolita warszawski wyraził nadzieję, że odbędzie się ona w niedalekiej przyszłości. – Wierzę w to gorąco i chciałbym to wyznać także tutaj, że w najbliższych miesiącach doczekamy takiego dnia kiedy wiele tysięcy Polaków i gości z zagranicy będzie mogło na placu Piłsudskiego uczestniczyć w beatyfikacji kard. Wyszyńskiego a w następne Święto Dziękczynienia, a więc najpóźniej za rok, będzie dziękczynienie za tę beatyfikację. Miejmy nadzieję, graniczącą z pewnością wiary, że będzie to także połączone z procesją, w której relikwie Prymasa Tysiąclecia zostaną wprowadzone do panteonu polskich świętych i błogosławionych w Świątyni Opatrzności Bożej – mówił kard. Nycz.

Zwrócił też uwagę słuchaczom, iż “mamy za co dziękować Bogu, pomimo trudnej sytuacji, a może nawet – jak się wyraził – w tej trudnej sytuacji”. Zachęcał, by zawierzać Bogu “nas samych, nasze rodziny, Kościół, Polskę i cały świat”.

Podczas obchodów XIII Święta Dziękczynienia kard. Nycz zaproponował darczyńcom Świątyni Opatrzności i wszystkim chętnym modlitwę na “Różańcu ze świętymi” propagowaną przez Centrum Opatrzności Bożej. – Można otrzymać dziesiątkę różańca, a w kolejnych latach z tych dziesiątek ułożyć cały różaniec i modlić się za wszystkie nasze sprawy – mówił o tej inicjatywie metropolita warszawski.

Na zakończenie podziękował Bogu, za “wszystkich, którzy przez ofiarę i modlitwę przez ostatnie lata budowali i zbudowali Świątynię Opatrzności Bożej”. – Jesteście przy tej świątyni, która jest wotum narodu nie tylko za Konstytucję 3 Maja, ale za wszystko, co wielkie w naszych dziejach, za wielkich Polaków XX wieku Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego – mówił.

– Dziś pragniemy zawierzyć przede wszystkim tych, którzy są dotknięci skutkami epidemii koronawirusa na świecie, w naszej Ojczyźnie i w Warszawie. Modlimy się, aby Bóg w swojej Opatrzności sprawił, że ta pandemia, która ciągle jeszcze nas dotyka, szybko przeminęła, by nas “zostawiła w spokoju” – podkreślił kard. Nycz.

– Modlimy się także o rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego, abyśmy następne Święto Dziękczynienia mogli obchodzić już z nowym błogosławionym, wielkim Prymasem Tysiąclecia, naszym Arcybiskupem – zakończył homilię.

Jak co roku, w Święto Dziękczynienia metropolita warszawski wypowiedział akt dzięczynienia i zawierzenia Opatrzności Bożej, po czym obecni w Świątyni złożyli wyznanie wiary.

W procesji z darami został wniesiony kosz z intencjami, które na XIII Święto Dziękczynienia nadesłali wierni z całej Polski. To ponad 7 tys. intencji modlitewnych, w których dziękują Opatrzności Bożej i chcą jej zawierzać swoje życie.

Z okazji Święta Dziękczynienia w prezbiterium Świątyni Opatrzności Bożej umieszczono relikwie i obrazy 14 polskich świętych i błogosławionych.

Tegoroczne obchody mają charakter przede wszystkim modlitewny. Ze względu na trwającą nadal epidemię koronawirusa nie zorganizowano w tym roku koncertu plenerowego i Miasteczka z atrakcjami dla dzieci. Wieczorem odbędzie się jeszcze spotkanie modlitewne a o godz. 21. 27 za pośrednictwem platformy internetowej do wideokonferencji uczestnicy tegorocznego święta zaśpiewają “Barkę” upamiętniając św. Jana Pawła II. Więcej o tym Święcie można przeczytać tutaj.

 

awo/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap